Artykuł z dnia: So, 6 września 2008, 09:22     Kategoria: Sprawy międzynarodowe

Adam Wielomski: "Polska katastrofa na Ukrainie"

Rzadko zdarza mi się nie zgadzać z opiniami na temat polityki zagranicznej red. Jana Engelgarda. Tak się dzieje tym razem. Mam tu na myśli jego tekst „To już koniec Juszczenki”.



fot. Źródła neopiłsudczykowskiego marzenia

Stało się. Prozachodnia większość na Ukrainie przestała istnieć. Obóz „pomarańczowych” rozpadł się i partia Julii Tymoszenko weszła w sojusz z prorosyjską Partią Regionów. Wiktor Juszczenko – polityk prozachodni i zdolny do kompromisu z naszą dyplomacją – wydaje się unieszkodliwiony. Jego dni są chyba policzone. Takie są fakty, a teraz możemy spierać się o ich interpretację.

Rzadko zdarza mi się nie zgadzać z opiniami na temat polityki zagranicznej red. Jana Engelgarda. Tak się dzieje tym razem. Mam tu na myśli jego tekst „To już koniec Juszczenki” /1/. Oczywiście, zgadzam się z zawartymi tu analizami, że sojusz polsko-ukraiński przeciw Rosji był mirażem, a odznaczanie banderowców było kpiną z ofiar ludobójstwa na Wołyniu (tak, tak Panie Prezydencie, ludobójstwa!). Nie zgadzam się jednak z przebijającą z tego tekstu satysfakcją. Nie mamy wcale się z czego cieszyć, przecież z punktu widzenia polityki wschodniej prowadzonej przez Polskę to jest kosmiczna katastrofa. I nawet jeśli nie zgadzam się z antyrosyjską polityką naszego kraju, uważam ją za głupią, romantyczną, neosanacyjną i irracjonalną, to jednak jest to polityka mojego państwa i porażki tej dyplomacji mogą się odbić nie tylko na pośladkach tych, którzy ją prowadzą, ale także na pośladkach nas wszystkich.

Ukraina odgrywa (odgrywała?) zasadnicze znaczenie w koncepcjach PiSu, który chciał stworzyć, pod egidą Polski, wielki blok antyrosyjski obejmujący Polskę, Ukrainę, kraje nadbałtyckie, Gruzję, a po obaleniu Łukaszenki, także demokratyczną Białoruś. To „międzymorze” miało wyrażać zarazem pewien sceptycyzm co do Unii Europejskiej i opierać się na sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi.

Koncepcja ta właśnie rozpadła się jak domek z kart. Gruzja została zmiażdżona w pokazowej akcji zbrojnej, mimo występu Lecha Kaczyńskiego na wiecu w Tbilisi. Opowiadano nam, że sukcesem tego „występu” było to, że wzięli w nim udział przywódcy kilku krajów postsowieckich kierowani przez Lecha Kaczyńskiego, w tym Wiktor Juszczenko. To miała być oznaka konsumpcji antyrosyjskiego sojuszu Polski i Ukrainy. Kijów bowiem wyraźnie zajął pozycje antyrosyjskie.

To, co ogłoszono jako sukces, szybko przemieniło się w katastrofę. Notowania Juszczenki na Ukrainie poszybowały w dół. Ostatnia parada wojskowa w Kijowie – pokaz siły w stosunku do Rosji – była chyba jego łabędzim śpiewem. Uprawnienia prezydenckie Juszczenki zostały ograniczone wspólnym wysiłkiem Tymoszenko i Janukowicza.

Ukraina zmienia swoją politykę zagraniczną o 180 stopni, odwraca się od Polski, od UE, od USA i szuka przymierza z Rosją. Takie są fakty.

I tak musiało się stać. Ukraińcy stanowią w swoim państwie 78% ludności, reszta to głównie Rosjanie; ale tylko 67% ludności posługuje się językiem ukraińskim, 32% posługuje się na co dzień rosyjskim. A więc 1/3 obywateli Ukrainy to w praktyce Rosjanie; druga 1/3 jest mniej lub bardziej zrusyfikowana. „Prawdziwi” Ukraińcy mieszkają w Kijowie i na Zachód od niego. Odzwierciedlają to wybory, w których siły prorosyjskie zdobywają ponad 40% głosów. To czyniło ten kraj bardzo niepewnym sojusznikiem Polski przeciw Rosji, gdyż jakakolwiek afera korupcyjna, kryzys ekonomiczny mógł doprowadzić do wachnięcia się większości szali na stronę rosyjską. I to właśnie się stało, gdy Ukraińcy powiedzieli NIE polityce prozachodniej i sojuszowi z Polską.

Neopiłsudczykowska polityka wschodnia Lecha Kaczyńskiego uległa totalnemu rozkładowi w ciągu kilku tygodni. Białoruś nie zdemokratyzowała się; Gruzja pobita; Ukraina przechodzi na pozycje prorosyjskie. Swoim występem artystycznym w Tbilisi Lech Kaczyński wstąpił na wojenną ścieżkę przeciwko Rosji. Wstąpił nie sam, ale jako Prezydent Polski i naczelny „międzymorza”. Ale Ukraina właśnie zmienia sojusze. W koalicji antyrosyjskiej pozostały tylko Polska, Litwa, Łotwa, Estonia i Gruzja – czyli w praktyce pozostała Polska i plankton polityczny. Innymi słowy: zostaliśmy sami.

Sytuacja jest dramatyczna. Jesteśmy sami naprzeciwko Rosji. Póki co, jesteśmy jeszcze bezpieczni, gdyż popierają nas Stany Zjednoczone kierowane przez George’a Busha. Ale jego za kilka miesięcy nie będzie, a waszyngtoński „jastrząb” McCain ma w tej chwili 7% straty do Obamy. Jeśli Obama wygra, realna jest utrata rzeczywistego poparcia Waszyngtonu. Zostaniemy kompletnie sami, z kartką o gwarancjach amerykańskich, zupełnie jak w 1939 roku…

Właśnie z tego powodu nie odczuwam satysfakcji z „końca Juszczenki” jaką wyraża Jan Engelgard. Nie popierałem polityki wschodniej Kaczyńskich, ale prowadzili ją w imieniu Polski i cały kraj odczuje jej konsekwencje.

Adam Wielomski

1http://www.konserwatyzm.pl/publicystyka.php/Artykul/880/

Osób które przeczytały artykuł: 2649

Ocena artykułu: 2.98   Osób które oceniły artykuł: 1017    Oceń artykuł:   1   2   3   4   5



Zamów prenumeratę "Pro Fide Rege et Lege"!



MIEJSCE NA TWOJA REKLAMĘ reklama@konserwatyzm.pl
PONAD 400 000 ODSŁON MIESIĘCZNIE!


REDAKCJA NIE UTOŻSAMIA SIĘ Z TREŚCIAMI PREZENTOWANYMI W KOMENTARZACH


Komentarze do tego artykułu (2)

Konrad Rękas napisał(a):

"Nic nie pachnie tak ładnie, jak trup pokonanego wroga", więc kol. Engels pastwi się nad ukrainofilami, nie mniej na razie obaj Panowie powstrzymajcie się od zbyt daleko idących wniosków, bo jest na nie zwyczajnie za wcześnie. Przypominam, że w poprzedniej kandecji dochodziło do sytuacji odwrotnych, a więc taktyczncych sojuszy niebieskich z Juszczenką. Układy polityczne na Ukrainie nader często są pochodnymi rywalizacji biznesowej, walk personalnych i frakcyjnych o obsadę intratnych stanowisk itp. Ani Tymoszenko nie stała się nagle pro-rosyjska, ani Janukowycz pro-zachodni. Ukraina nadal jest w rozkroku między Wschodem, a Zachodem, a zmienić by to mogła jedynie głębsza zmiana na tamtejszej scenie.

Dodano: 06-09, 10:55

polityk_teoretyk napisał(a):

Tytuł zapowiada przełomowy artykuł, a niestety rozczarowuje po przeczytaniu.

Dodano: 07-09, 00:46

Dodaj komentarz
     




CapitalBook.pl






















Strona główna   |   Forum   |   Chat   |   Newsletter   |   Kontakt

Publicystyka   |   Aktualności   |   Ogłoszenia   |   Opinie   |   Multimedia   |   Czytelnia

© 2010 Konserwatyzm.pl    |   Foxer.PL   |   New World Public Actions
RSS