Artykuł z dnia: Pn, 13 lipca 2009, 14:55 Kategoria: Religia
Tomasz J. Kostyła: "Krótkie historie ateizmu"
|
Ateizm jest bardzo komfortowy. Praktycznie, nie stawia wymagań. Można podporządkować mu większość doktryn politycznych. Świadomość społeczna uwierzytelni każdą tezę, wynikającą z teorii nieistnienia Boga.
|
|
fot.
|
Najbardziej przewrotnym uczynkiem diabła, było przekonanie rodzaju ludzkiego, że jego obecności po prostu nie ma. Nie egzystuje i już, a wszystko, co dotyczy tej sfery ciemnej duchowości, należy włożyć między bajki.
Drugi element tego planu, polegał na wpojeniu przekonania, że skoro nauka znajduje coraz więcej odpowiedzi na nurtujące ludzkość kwestie egzystencjalne, to problemy metafizyczne dają się swobodnie wytłumaczyć za pomocą przysłowiowego „szkiełka i oka”; a to, czego wciąż jeszcze nie wiemy, rychło stanie się zrozumiałe i wytłumaczalne w miarę dalszego upływu permanentnej ewolucji. Tak, więc Bóg, dla iluminowanego libertyna, stał się wymysłem „ciemnoty” lub orężem szarlatanów w utrzymywaniu tejże „ciemnoty” w całkowitym zakłamaniu.
Wojujący ateiści, których przewodni rodowód sięgał głębiej niż piwnice masońskich lóż, rozlali się po całym świecie, ubierając w szaty bezbożnictwa prawie każdą doktrynę polityczną. Oczywiście, że wierzyć lub nie wierzyć jest sprawą ludzką. Jest to osobista sprawa przekonań każdego z nas. Każdy może mieć swoje wytłumaczenie świata, zarówno w kwestii doczesnej jak i wiekuistej. Inaczej jednak, jeśli przy pomocy wszelkich metod usiłuje się zrujnować fundament istnienia całej cywilizacji łacińskiej białego człowieka, która swoją genezę zawdzięcza tylko i wyłączenie religii- rzymskiemu katolicyzmowi.
W przypadku narodów europejskich, ciągle jeszcze ateizm ma charakter ukrytego molocha, ubranego w tałes liberalizmu, socjaldemokracji, pacyfizmu, nazizmu, bolszewizmu, ekologii i chyba nade wszystko- tolerancji.
Mędrcy tego świata, opierając się na ezoteryce wielu pojęć, czynią doprawdy wiele, aby świat prosty i stworzony, uczynić całkowicie zależnym od istoty ludzkiej. W końcu miejsce Wszechmogącego ma zająć człowiek z wszelakimi preferencjami samowystarczalności. Ułomność jego natury, przejawiająca się w często niekontrolowany sposób. Daje to możliwość nieograniczonego eksperymentowania, wbrew wszelkiej etyce, a w zasadzie rozwiązuje wszelakie hamulce moralne. Człowiek- przedmiot, człowiek- maszyna. Niedoskonałość ludzka ma być ideałem i wzorcem- epicentrum humanizmu. Skoro racjonaliści prawa naturalne, zastępują teoriami biologów i filozofów, świat opisywany w ten sposób nie da się przeobrazić w panteistyczny kombinat. Nawet, jeśli wszyscy kiedyś wyrażą na to zgodę.
Jaki jest człowiek, pozbawiony sumienia, wartości, etyki i kodu moralnego; to wiemy z historii. Jaka natomiast będzie ludzkość, która zechce zbudować raj na ziemi w oparciu o powszechne braterstwo wszystkich ze wszystkimi, dogadzając wszelkim odmianom zboczeń i perwersji; to można przeczytać w „Roku 1984” Orwella, jeśli za trudna jest dla nas egzegeza Apokalipsy.
Po wieloletnich doświadczeniach w Europie- liberalizmu i komunizmu, okazuje się, że są tacy, dla których światopogląd oparty na wizjach Feuerbacha, Marksa, Dawkinsa czy Nietzschego znajduje wygodną jak i bezmyślną pożywkę, szczególnie w umysłach ludzi młodych. O ile, więc światopogląd katolicki, opiera się na potrzebie uszlachetniania osobowości, czuwania, walki ze złem i dochowywaniu wierności kardynalnym cnotom; o tyle wszelkie odmiany ateizmu, sprowadzają się, do powszechnego stwierdzenia: „róbta co chceta!”. Konformiści, hedoniści, ludzie ogarnięci pychą sumienia, narastającymi żądzami, odnajdą w negacji Boga każde, dowolne uzasadnienie swoich zachowań. Bez względu na status społeczny, ich życie intelektualne, wypełnia krytyka religii, bowiem nic tak nie daje satysfakcji bezbożnikowi jak parodia chrześcijaństwa w dowolnej formie.
Cechą nowego ateizmu z jednej strony stanowi zaplecze elitarne piewców tego gatunku o wiadomym rodowodzie, a z drugiej strony, jest to globalna medialna machina, wypełniająca czas wolny, kreująca bez przerwy wzorce dalekie od rodzimego rodowodu Europy. Co ciekawe, wszystko skupia się na postawie zdecydowanie antykatolickiej. Nie chodzi tutaj wyłącznie o specyfikę naszego Kraju, ale o pewien kontrolowany trend na całym niemalże świecie. Czym można, bowiem uzasadnić nienawiść do chrześcijaństwa, narastającą fobię, całkowita antytezę głoszonej równości i tolerancji? Ateista wojujący nie neutralizuje swojego światopoglądu, ale przeobraża go w pogłębiający się antyteizm, przy którym marksizm i leninizm, znajduje swoje praktyczne uzasadnienie.
W jednym przypadku można się zgodzić ze zwolennikami Darwina. Ewolucja ma miejsce. Odbywa się w umyśle wielu ateistów. Ewolucja osobowości dokonuje ona translacji człowieka jako podmiotu w kierunku produktu- przedmiotu, niczym szczególnym niewyróżniającym się od zwierząt. Wszakże, to człowiek ma być wyłącznie pochodną małpy, o cechach nieco bardziej rozwiniętych.
Stąd natura ludzka nie stanowi dla ateisty wyższej wartości i podobnie jak w przypadku zwierząt, może być obiektem dowolnych eksperymentów: aborcji, eutanazji, kontroli urodzeń jak i eugeniki.
Ewolucja w umyśle ateisty jest więc postępem zniewolenia; przede wszystkim jego samego. Obsesja antyreligijna wypełnia jego życie, a każde odwołanie do tradycji religijnej, powoduje przepaść pomiędzy nim, a resztą społeczeństwa. Dlatego ateiści tworzą siłą rzeczy świat alternatywny, nawet, jeśli na początku ich przemian, była tylko zwykła religijna obojętność.
Karina
Karina nienawidzi chrześcijaństwa. Nie wyniosła tego z domu, bowiem ma wszystkie sakramenty, jakie otrzymuje człowiek przed 18 rokiem życia. Jednak w pewnym momencie nastąpił zwrot w jej zmaganiach ze światem, gdzie idealistyczna miłość transcendentalna, przemieniła się w czysto materialną nienawiść.
Jest to nienawiść głęboko zadeklarowana. Na fotografiach zamieszczanych w Internecie, Karina pozuje na tle połamanych krzyży lub za plecami ma tapetę płonących kościołów. Na portalach społecznościowych należy do niemal wszystkich profili antyklerykalnych, ateistycznych i lewicowych. Karina swego czasu była aktywistką partii antyklerykalnej. Pośród grupy emerytów wyróżniała się zdecydowanie. Pewnie trzymała transparent w dłoniach pod sejmem, na którym widniała propozycja wysłania kleru ku odległym galaktykom.
Drugą pasja Kariny jest pogaństwo. Uczestniczy w spotkaniach i obrzędach wiary rodzimej. Spod Łodzi, skąd pochodzi, wyrusza na liczne imprezy, organizowane przez stowarzyszenia pogan. W pierwszy dzień wiosny, trafiła nawet na górę Ślężę, gdzie sfotografowała się przy połamanym krzyżu. Karina oddaje cześć Swarożycowi i innym postaciom z rodzimej mitologii. Angażuje się w słowiańską wiarę, chociaż jak się patrzy na jej fotografię, można odnieść wrażenie, iż z wyglądu jest jakąś nawiedzoną rebecyn spod Jaffy, a nie rasową Słowianką z krwi i kości.
Chłopak Kariny w pełni podziela jej pasje. Przy swojej oblubienicy, podczas różnych domowych imprez, paraduje w sutannie. Oboje uwielbiają antykatolickie zabawy i oboje marzą o apostazji. Dla nich świat idealny, to świat bez znamion chrześcijaństwa, świat bez tradycji- bliżej nieokreślona wspólnota z dostępem do pigułek wczesnoporonnych i nieograniczonego prawa do eutanazji. Karina nie daje nikomu złudzeń, co do swojej wizji przyszłości, ufając przy tym, że to będzie pełnia szczęścia dla niej samej oraz całego rodzaju ludzkiego.
Elżbieta
Elżbieta walczy o białą rasę. Jest w tym postanowieniu mocno zdesperowana, albowiem świadomość mijającego czasu nie pozostawia jej złudzeń, co do posiadania potomstwa. Usilnie szuka na internetowych randkach godnego kandydata na świetlaną przyszłość spod znaku 14 Słów.
Dla Eli świat nie jest zbyt skomplikowany. Istnieją proste podziały. Rzeczywistość opiera się o prawa natury, wobec których ona staje się bezradna. Jej życie zamyka się w doczesności splecionej wizjami permanentnego dobrobytu, nieustannego odchudzania się i wynajdywania niezliczonych powodów, wzmagających maksymalną aktywność partnera w zaspokajaniu jej jakże wzniosłych i doczesnych potrzeb.
Ela ma w sobie niejeden talent, przysługujący femme fatale. Chociażby taki, który pozwala jej nieustannie generować proste problemy, do rangi wielowątkowych intryg. Poza tym bywa wielce sugestywna, kiedy tylko widzi, że znalazła się przy niej akurat taka osoba, która nie potrafi jej jednoznacznie odmówić pewnych, jakże ziemskich, znamion kobiecego dobrobytu. A ma ona nieograniczone potrzeby posiadania niemalże wszystkiego, co można później prezentować, zgromadzonej gawiedzi, wielbicieli jej specyficznego uroku.
Tak naprawdę, to ona nie jest wcale złą dziewczyną. To świat, otaczający jej wiecznie wyziębiony pokój w bloku, jest zły. Źli są wszyscy, którzy nie dają się namówić na uległość i cii, którzy ośmielają się mieć nieco odmienne zdanie na kluczowe kwestie w zakresie wiary, nadziei oraz miłości. Złym i niegodnym zostaje więc ten, który nie daje się złapać w sidła wdzięków jej wycieńczonego dietą i lampami solarium ciała.
Do Polski zło przyszło z Watykanu. Elka jest o tym święcie przekonana. Daje temu wyraz w swoich nieustannych monologach, choć potrafi zatrzymać się przy sacrum, aby podziwiać kształt architektury. Ela uważa się za pogankę i nie ukrywa swojej niechęci do jakichkolwiek innych wierzeń. Ma w tej materii sporo do powiedzenia, podobnie jak Jerzy Urban w swojej gazecie. Lecz Ela nie prowadzi zawiłej polemiki, bo tego nie lubi. O wiele łatwiej jest jej stawiać tezy, kryjąc się w boskim cieniu Światowida, choć sama nosi na szyi młot Thora.
Większość jej czasu pochłania niechęć. Ta powszechna i prosta cecha, łącząca ludzi blokowisk, polskich miast. U kobiet pokroju Eli ma to szczególne znaczenie. Niechęć łączy się z bezsilnością, której owocem staje się ucieczka. Ta nieustanna gonitwa i poszukiwanie iluzorycznych rozwiązań, najczęściej prowadzi ludzkość do zakładów psychiatrycznych. To choroba nowych czasów i pogmatwanych osobowości, choć Elżbieta, ma tylko jedną słabość. To miłość czysta i wzniosła, do człowieka, który przed wielu laty, zasiał w głowie, tej przyszłej położnej, zbyt wiele wątpliwości. Choć człowiek ten już dawno nie żyje, problemy pozostały i jakoś same nie chcą się rozwiązywać.
Cóż zatem zrobić z nadmiarem nagromadzonej nienawiści, kiedy jest ona skierowana nawet przeciwko jej samej w chwilach niedających zapomnieć, o jej tatarskim pochodzeniu?
Natalia
Jeśli można mówić o strachu i zobrazować go personalnie, to Natalia jest tego dobrym przykładem. Dziewczyna ze środkowo- południowej Polski, nazywanej „Polską C”, zamknięta się w swoich czterech ścianach. Natalia boi się świata, który nie tylko jej nie rozumie, ale i potrafi szczelnie osaczać. Dlatego nie umie się odnaleźć w swoim środowisku nastolatek, choć medialnie jest osoba bardzo aktywną.
Natalia jest wszechobecna w sieci internetowej. Pisze, polemizuje, streszcza, przedstawia, zamieszcza, choć jeszcze nie ma 18 lat. W wieku, kiedy, większość nastolatek przezywa intensywny okres hormonalny, Natalia ogłasza wszem i wobec, że pragnie zostać starą panną, aby móc lepiej poświęcić się dziennikarstwu.
Natalia deklaruje się jako osoba o poglądach skrajnie nacjonalistycznych. Jej światopogląd to wszelaka mieszanina odmian patriotyzmu, klerykalizmu i ateizmu. Na samym początku tego galimatiasu, owy ateizm, był tylko skromnym dodatkiem do filozofii miłości do Radia Maryja oraz Ojca Dyrektora. Potem, myśl ta stała się podwaliną zdecydowanej walki Natalii z wiarą, oczywiście katolicką, bo o innych religiach jakoś nie wspomina na swojej stronie internetowej.
Marzeniem Natalii jest dozgonna synteza ateizmu z narodowym- radykalizmem, w taki sposób, który umożliwi przeobrazić rzymski katolicyzm w panteistyczną idee fixe. Szczegółów Natalia nie zdradza, choć można się domyśleć, jaki ma do tego stosunek osobisty.
Natalia z każdym włączeniem komputera nasila swoją ateistyczną działalność. Na portalach multimedialnych z dumą prezentuje antykatolickie limeryki. Jej walka z Bogiem ma charakter mistyczny, podobnie jak zmaganie się Tilo Wolfa ze swoją ciemną stroną osobowości. Cienie depresji, kroczą śmiało tuz obok Natalii, a ta- świadoma zagrożeń cywilizacji- oddala się w coraz głębsze seanse aseksualnego postfeminizmu.
Natalia unika ludzi. Mimo oświecenia ateizmem, stare problemy nie zniknęły. Świat jakoś nie da sam się rozwiązać, ani naprawić. Tym bardziej przy pomocy komputera i coraz bardziej zawiłej twórczości literackiej.
Martyna
Południowa Wielkopolska. Prowincjonalne miasto, peryferia przypominające rolniczą osadę. Cicha, spokojna ulica, na której częściej słychać pianie koguta, niż przejeżdżający samochód. Świat Martyny zamyka się w jednym z niedokończonych domów, którego twórczym oknem na świat, jest ekran monitora LCD.
Martyna ma kilka osobowości w zależności od tego, z kim aktualnie utrzymuje kontakt. Inteligentna, błyskotliwa, pisze wiersze, perfekcyjnie konfabuluje. W młodości wywoływała duchy i od tamtego momentu nie wszystko się układa jak powinno. W Internecie szuka swojego ideału rycerza, takiego, który będzie jednocześnie chłopakiem, bratem i ojcem.
Świat Martyny ma wiele płaszczyzn. Zbyt wiele, aby się w nim odnajdywać bezkonfliktowo. Kreowanie wirtualnych osobowości, nie pozostaje bez wpływu na własną osobowość. Trudno być jednocześnie aniołem i demonem, panną i mężatką, nierządnicą i świętą, nacjonalistką i komunistką. W pewnym momencie można się zatracić pomiędzy sferami cybernetycznej przestrzeni. Wtedy, liczni wielbiciele Martyny, uświadamiają sobie nagle, że od momentu jej poznania, świat ich egzystencji, przeobraził się w czysty matrix.
Martyna boi się przekroczyć progu kościoła. Niewidzialna siła wyrzuca ja wręcz na zewnątrz. Szukając sposobu na równowagę duchową, trafiła pod skrzydła rodzimowierców. Romans z poganami zapewnił jej wiele krajoznawczych atrakcji, a wyznawców Trygława przyprawił o nowe doświadczenia z zakresu stosunków interpersonalnych.
Martyna nie szuka sposobu na zbawienie świata. Nie chce też wyzwalać ludzkości spod panowania kleru. Sukcesem natomiast jest niewątpliwy fakt, zjednoczenia wszystkich osobników płci męskiej, którzy przez moment uwierzyli w swój męski potencjał przy Martynie. Siebie nie potrafi uwolnić od demona pozoru, gdyż wygodniej jest wierzyć w nic, niż w cokolwiek, wymagającego chociażby minimalnego zaangażowania.
Koleżanki Martyny opowiadają kawały o księżach i zakonnicach, więc w ich gronie czuje się naprawdę wyzwolona. Będąc nastolatką, marzyła o wielkim świecie, ufając, ze jak dorośnie, to świat się o nią upomni. Świat jednak ciągle milczy. Martyna nieustannie czeka, a świat pędzi do przodu. Wokół niej krąży jedynie wysłannik władcy tego świata, zamykając przed nią wszelkie wrota możliwości, skorzystania z wolnej, ciągle jeszcze, woli.
Edyta
Podobnie jak w przypadku Kariny, socjologia wywarła niemały wpływ na światopogląd Edyty. Wszechstronność umysłu, pozbawionego jakichkolwiek obciążeń, pozwoliła na beztroskie zdobywanie wiedzy w sposób maksymalny. Nauka wypełnia niemalże cała dobę jej życia. Poza tym, Edyta ma szerokie plany, co do swojej przyszłości. Jako patriotka, pragnie czynnie służyć swojej Ojczyźnie w szeregach armii. Będzie bronić Polski pośród afgańskich skał i piasków irackiej pustyni. Znajdzie się wszędzie tam, gdzie zaistnieje potrzeba przywrócenia narodom uciśnionym, wolności od światowego terroryzmu.
Edyta nie zwraca uwagi na mężczyzn. Tylko jeden mógłby przyprawić ją o niekontrolowane wibracje. To Richard Dawkins, którego książek jest miłośniczką. Dawkins, swego czasu, napisał biblię ateizmu- „Bóg Urojony”. Tym sposobem stał się sławny w województwie kujawsko- pomorskim i w okolicznych Borach Tucholskich. Edyta, bowiem, wzorem Apostołów, postanowiła głosić „dobrą nowinę”. W sobie tylko znany sposób, każdemu niemal, kto stanie na jej drodze, wciska opusy brytyjskiego ateisty. Robi to niezwykle umiejętnie. W zanadrzu ma jeszcze cały pakiet innej literatury. Swoje argumenty opiera na wszystkich źródłach, które posługują się językiem krytyki kościoła i kleru, negacji religii, czy satyry antykatolickiej.
Edyta ma w swoim komputerze pokaźną bibliotekę naukowych autorów. Jej ateizm patriotyczny umacnia zarówno Karol Marx, Baruch Spinoza, jak i Fryderyk Nietzsche. Rodzimy Andrzej Nowicki jest dawkowany już niewierzącym znajomym. Edyta potrafi być hojna i ochoczo dzieli się tą literaturą.
Edyta czuje silną więź z naturą. Gdyby przeniosła się w czasy filmowej „walki o ogień” z pewnością wieści o niej przetrwałyby do czasów dzisiejszych. Ewoluujące małpoludy wspomniałyby o niej na którejś ze ścian jaskiń.
Edyta ucieka od cywilizacji. Czas wolny jest wypełniony maksymalnie. W otoczeniu przyrody, zamienia się w niewinną świteziankę, znajdując kolejne dowody na materialność świata. Technika, to zło koniczne, które mimo tak wielu wad, umożliwia chociażby dostęp do portali ateistycznych oraz pogańskich.
Edyta czuje się lepsza od innych. Jest przekonana, że zna odpowiedzi na wszystkie pytania, dotyczące tajemnic istnienia. Jej wiara w ewolucję, toruję drogę niepewności, co do początków wszechświata. Prawdę mówiąc, kiedy się spogląda na miny, jakie robi pozując do nielicznych fotografii, trudno nie przyznać racji Darwinowi, co do jego teorii.
Edyta ufa, że następnym etapem ewolucji, będzie powstanie nadczłowieka. Minie jeszcze sporo czasu, a w tym czasie nauka da ludzkości więcej odpowiedzi na kwestie dotychczas nieznane. Wtedy stanie się dokładnie tak, jak w myśl jej marzeń-, aby kościoły zamienić na hale targowe i pływalnie, bo kto chciałby jeszcze wierzyć w cokolwiek poza rozumem?
Wierzyć lub nie wierzyć- oto dylemat nowych czasów. Na szczęście pośród niewierzących, są ludzie odporni na antykatolicki zgiełk, rozumiejący istotę wiary w kreowaniu właściwego wizerunku Polski oraz Europy. Są tacy, którzy niezaślepieni „antychrześcijańską histerią”, doceniają pozytywne walory naszej tożsamości, ciągle opartej na fundamencie łacińskim.
Ateizm jest bardzo komfortowy. Praktycznie, nie stawia wymagań. Można podporządkować mu większość doktryn politycznych. Świadomość społeczna uwierzytelni każdą tezę, wynikającą z teorii nieistnienia Boga.
W państwach świeckich, podtrzymuje się sztuczną wojnę pomiędzy wiedzą z wiarą. Człowiekowi przykutemu do wszechobecnych Medów, nie daje się większego wyboru. Świat maksymalnie nastawiony na konsumpcję i egzystencjalną doczesność, zaciera instynkt odwołania się do sumienia. Igranie faktem i hipotezą ma wielokrotnie wymiar groteski. Pewność w postrzeganiu świata w oparciu o prawa materii czasem przynosi często tragiczne skutki. Dobrze to zobrazował Krzysztof Kieślowski w „Dekalogu I”.
Stopień umiejętności właściwego odbioru rzeczywistości, najczęściej opiera się o nasze codzienne, rutynowe czynności. Wszystko, czego doświadczamy onirycznie, umacnia naszą wiedzę. Popadamy w rutynę pewności wielu rzeczy, jak chociażby przyjazd autobusu na przystanek. Wszystko, co jesteśmy w stanie odebrać zmysłami bezpośrednio, potęguje naszą wiedzę i dlatego mechanicznie wykonujemy tak wiele czynności. Ale tutaj należy postawić pytanie, czy do tego autobusu, który wiemy jak wygląda, jaką ma trasę i o której godzinie znajdzie się na naszym przystanku; zawsze uda nam się bezpiecznie dotrzeć?
Czy, kiedy wychodzimy z naszych, ciągle jeszcze bezpiecznych domów, mamy pewność, a także wiedzę, o tym, że dojdziemy bezpiecznie do celu; czy też ufamy i wierzymy, że tak się właśnie stanie?
Tomasz J. Kostyła
|
Osób które przeczytały artykuł: 2001
Ocena artykułu: 2.98 Osób które oceniły artykuł: 438
Oceń artykuł:
1
2
3
4
5
Zamów prenumeratę "Pro Fide Rege et Lege"!
MIEJSCE NA TWOJA REKLAMĘ
reklama@konserwatyzm.pl PONAD 400 000 ODSŁON MIESIĘCZNIE!
REDAKCJA NIE UTOŻSAMIA SIĘ Z TREŚCIAMI PREZENTOWANYMI W KOMENTARZACH
Komentarze do tego artykułu (30)
Aleksander Majewski napisał(a):
Dziękuję Autorowi za ciekawy tekst.
Dodano: 13-07, 14:59
Aleksander Majewski napisał(a):
PS A niebawem dla czytelników i sympatyków muzyki Tomka (Legion) niespodzianka:-)
Dodano: 13-07, 15:04
RNR napisał(a):
a jakaż to niespodzianka i kiedy można sie jej spodziewać
Dodano: 13-07, 15:42
Zulus napisał(a):
Dobry tekst. Pozdrawiam Tomka, choć nie miałem okazji z nim podyskutować. ALe poznaliśmy się, gdy studiowałem we Wrocławiu.
Mieszkałem na stancji z jego kolegą z Zielonej Góry (choc pochodzę z Gorzowskiej częsci województwa, dobrze się dogadywaliśmy). Miałem wtedy jeszcze długie włosy, ale zaczęły mi wypadać, hehe. Moje imię Damian
Dodano: 13-07, 15:55
RNR napisał(a):
Lubię scenę RAC, a Legion to podstawa, ale mimo wszystko uważam, że KONKIWSTA 88 jest górą, nie dościgniony wzór, pod względem sukcesu i muzycznej techiniki. Wprawdzie przesłanie nieco trąci apologią Adolfa wąsika, ale i tak mimo to przekaza jest bardziej do zaakceptowani niż to co proponuje Honor lub .
P.S. Bramy Walhalli to istne cudo sceny RAC
Dodano: 13-07, 16:49
Piast napisał(a):
Konkwista 88 to polscy naziści (ich pieśń ku czci Waffen SS, W walce o NS i pełno innych) i poganie (Bramy Valhalli, Thor i inne). Ze też ci nie wstyd tego słuchac to jeszcze tutaj promujesz ten zespół. Pewnie jeszcze katolikiem jesteś... Idiotów nie brakuje.
Dodano: 13-07, 18:37
RNR napisał(a):
jestem tradycyjnym katolikiem. i nie wstyd mi, że promują oddziały Waffen SS. Nie robią tego dla pochwaly germanizmu, tylko jako ten okres w historii gdy biała Europa zjednoczyła się do walki z Barbarią Bolszewicką. Fakt, że nasz kraj był strasznie prześladowany przez pogańską niemiecką swołocz, ale rozumiemi tych ludzi z Europy którzy dla ratowania Europy byli gotowi z własnej woli pójść o nią walczyć, tak dawniej to robili Krzyżowcy. Co innego natomiast regularne, czytaj typowo niemieckie jednostki SS, czy Wermaht. Oddaj tylko hołd tym któzy oddali życie nie za Adolfa wąsika tylko za Katolicką Europę. a jak wytłumaczsz fakt udziału Degrella w Waffen SS? z tego samego powodu walczył o którym wspomniałem
Dodano: 13-07, 18:56
RNR napisał(a):
a Konkwista 88 nie jest tak antykalicka jak Honor. Choć fakt są chwalcami narodowego-socjalizmu
Dodano: 13-07, 18:58
LEGIONA ARCHANIOŁA MICHAŁA napisał(a):
@Piast. Też słucham Konkwisty 88. Co nie oznacza że akceptuje cały przekaz K88. Jak Pan chce może mnie Pan też nazwać idiotą. Jeśli to Panu ma w czymś pomóc. a i tak uważam K88 za króla RAC w Polsce. Z całym szacunkiem dla Legionu, ale K88 to zespół który zrobił karierę na Zachodzie, nagrywali piosemki po angielsku i hiszpańsku. A klip do piosenki Waffen youtube.com już usunął. a są tolerowane antykatolickie i pogańskie utwory Honoru. to wiele mówi o tolerancji.
Dodano: 13-07, 19:12
ATW napisał(a):
Tylko Komora zbawi rasę, Komora 91.
Dodano: 13-07, 19:17
LEGIONA ARCHANIOŁA MICHAŁA napisał(a):
a tego nie znam? co to za komora
Dodano: 13-07, 19:30
Piast napisał(a):
Wybacz RNR, ale co to za argument, że są jeszcze gorsi, jeszcze bardziej pgańscy, jeszcze bardziej antykatoliccy? Co mnie obchodzi, że jest jakiś jeszcze bardziej bluźnierczy honor? Ja nie jestem tradycyjnym katolikiem w waszym rozumieniu, bo to często dotyczy głównie form i pewnego rodzaju dogmatyzmu, a nie sedna szczerej wiary w Boga. Postawcie sobie to co wygłasza koleś z K88 z Jezusem, z jego nauką z jego przesłaniem. Od K88 bije nienawiścią, bije pogaństwem obdartym z chrześciaństwa. U was widac forma bardzo przerosła treść, że tutaj stajecie w obronie zespołu który głosił wartości tak odległe od nauki Jezusa, jednocześnie się za tradycyjnych katolików uważacie, dziwne. Pozostaje pytanie ile w tym fanatyzmie jest jeszcze prawdziwej wiary a na ile to jedynie fanatyzm w którym religia jest jedynie narzędziem... A że karierę robili, no cóż neonaziści są w całej Europie, zespół stricte narodowy nie ma szans na taką popularność, choć konserwatywno - narodowy myślę, że mógłby mieć.
Dodano: 13-07, 19:33
LEGION ARCHANIOŁA MICHAŁA napisał(a):
już wiem o jaką komorę chodzi, ale to słabej jest wolę K88. Fajnie że Piast tak nas ocenia. Mogę stwierdzić ze jest modrenistą i heretykiem. Pasuje Panu? Niby Pan nie chce ocenia, a to robi. No cóż... Może skończmy te jałowe dyskusje. I nikt tu niczego nie promuje, tylko dzieli się swoimi opiniami
Dodano: 13-07, 19:40
ATW napisał(a):
Tekstow antychrześcijańskich stricte - nie słucham, teksty pogańskie na zasadzie "mitologicznej" - niektóre bywają fajne, a teksty o rasie, piciu piwa, zadymach na ulicach i narodowo-społecznej rewolcie - z przymrużeniem oka, czasem ze zdystansowaną sympatią. I po kłopocie.
Dodano: 13-07, 19:45
KIRA napisał(a):
Ciekawe, że o honorze, dobru, miłości, wartościach, oraz NIEWZRUSZONYCH zasadach moralnych pisze BYDŁO, które marzy o leczeniu gejów siłą, piętnuje niezamężne matki i ogólnie, zachowuje się często w taki sposób, że człowiek przestaje wierzyć tym, którzy rehabilitują Inkwizycję. No bo jaki WY, katolicy dajecie przykład? Wystarczy poczytać komentarze pod wieloma tematami, żeby stwierdzić, że ta cała cywilizacja chrześcijańska to jedno wielkie, agresywne gówno. Ja, rasowa antyklerykałka, nie obrażam swoich wierzących znajomych, nie wmuszam nikomu swojego światopoglądu, nie obrzucam Jezusa obelgami. Wy, pseudowierzący (ale praktykujący, a jakże), uważacie, że ateiści są pozbawieni kodeksu moralnego, sumienia, zasad. Innymi słowy, jesteście nie tylko agresywni, ale i głupi do bólu. Gdzie wasze świadectwo?
Dodano: 13-07, 19:55
KIRA napisał(a):
A skoro już jesteśmy przy cywilizacji europejskie - chrześcijaństwo zalęgło się w Europie jakieś półtora tysiąca lat temu, rządzi zaś od niespełna tysiąca. I oto dwa pytania do tych, którzy zechcieliby mnie, ateistkę-laika, oświecić: 1) Czy to jest naprawdę tak dużo? 2) Czy bez chrześcijaństwa Europa by się nie rozwinęła tak dobrze?
Dodano: 13-07, 19:57
Narodowa Konserwa napisał(a):
Tak jest, bez Chrześcijaństwa Europa nie rozwinęłaby się tak dobrze, jak do Rewolucji Antyfrancuskiej. Nie wiem czy wiesz, ale w średniowieczu najbardziej wykształceni ludzie byli księżmi i mnichami. Dzięki ich pracy możemy podziwiać dzisiaj starożytne dzieła literatury. Kościoły były jedynymi ośrodkami kultury w państwie. Najwspanialsi malarze (np. da Vinci) malowali na zlecenie Kościoła. Takie rzeczy to miałem w I klasie ginazjum.
Dodano: 13-07, 20:18
Marcin Raciborski napisał(a):
Ateista ma zawsze przesrane, bo Boga nie ma, a więc po śmierci nigdy nie dowie się, że miał rację, a jeżeli Bóg istnieje, to znaczy, że przez całe życie się mylił. Ateista jest zbyt leniwy, żeby trudzić się wyznawaniem wiary, kiedy może posiedzieć sobie w niedzielę przed telewizorkiem, a jednocześnie zbyt głupi, dumny i zarozumiały, żeby być w stanie uwierzyć w coś czego nie może fizycznie doświadczyć . Czasami można spotkać na cmentarzach groby ateistów (pochowanych zapewne przez wierzącą część rodziny) z napisem tu leży ateista, ładnie ubrany, ale nigdzie się nie wybiera.
Dodano: 13-07, 20:31
KIRA napisał(a):
Dziecko drogie, wyjdź ze swojej puszki. Czy Ty zdajesz sobie sprawę, jak dalece zniekształcona jest rzeczywistość w Twoich oczach? Proszę, wyjaw mi, jakich to wspaniałych wynalazków dokonali księża. Ile leków wynaleźli? W jaki sposób promowali rozwój nauki? W jaki sposób przyczynili się do technicznego rozwoju Europy? To raz. Dwa - kto tych księży utrzymywał? Czy nie ci niepiśmienni chłopi, łożący dziesięcinę? Poza tym, skoro t e r a z księża nie są najlepiej wykształconymi ludźmi, to widocznie według Ciebie stracili na wartości.
Dodano: 13-07, 20:35
Aleksander Majewski napisał(a):
@ATW: Mam podobnie. Np. Szczery z Honoru, abstrahując od jego antychrześcijańskiej obsesji, był uzdolnionym artystą. Jest trochę patriotycznych piosenek Honoru, których można słuchać z czystym sumieniem.
Dodano: 13-07, 20:36
KIRA napisał(a):
MARCINEK, powiedz mi, ile jest warta Twoja wiara, skoro Twoimi argumentami są jedynie obelgi? Wojujący katolik zawsze będzie sto razy śmieszniejszy niż najzacieklej walczący o swoje racje ateista, gdyż ten pierwszy stara się nie tylko dowieść swej intelektualnej, ale i moralnej przewagi. A tej brak, zdecydowanie. ----- Ja bym mogła powiedzieć, że to wierzący są za leniwi, a także - zbyt tchórzliwi, żeby myśleć samodzielnie. Ich sumienie ulega naciskowi każdego klechy. Jeśli czegoś im Kościół zabrania, to nie ważą się sprzeciwić. Dawaliście się doić przez wieki, ale to nas, ateistów, nazywacie głupcami. Ot, mentalność "yntelygenta".
Dodano: 13-07, 20:39
Marcin Raciborski napisał(a):
Anonimowość w internecie sprzyja jednak temu, aby kler mógł bajać o swoich przekrętach finansowych i lewych potomkach. Liczy przy tym, że zostanie mu odpuszczone tak samo, jak cywilom, których pomysłowość w oszukiwaniu państwa jest doceniana i szeroko wspominana, a jurność przekłada się na oferty matrymonialne. Wielu księży poszło w forum i znaleźli przytuliska między innymi na Gejowie i Onecie, gdzie, w przeciwieństwie do kolegów blogersów, zajmują się dbanie o nieskazitelność myśli polsko-katolickiej wśród forumowiczów.
Federacja Anarchistyczna rozpaczliwie zapytuje: kiedy skończy się ten ciemnogrodzki pochód jadowitej, zblazowanej nienawiści, toczący pierwsze uwolnione od religijnego terroru pokolenie??? No, może prawie tak i prawie tak rozpaczliwie zapytuje, ale sensem pozostaje to, że księża mają dotacje od jaśniepanujących w ramach taniego państwa, a im odbiera się nawet zasiłki na zupę w studenckich garkuchniach i w Czerwonym Krzyżu.
Dodano: 13-07, 21:43
borygo napisał(a):
Wielu z tych ludzi to nie ateiści ale osoby zrażone do Kościoła Katolickiego i oczywiście nie bez przyczyny.
Dodano: 13-07, 22:56
dobry duszek napisał(a):
Do wszystkich fanów Konkwisty 88, Legionu i innych.
NAZIOŁY WYPAD Z PORTALU!!! TO NIE MIEJSCE DLA WAS. NIE MACIE NIC WSPÓLNEGO ANI Z KONSERWATYZMEM ANI Z CHRZEŚCIJAŃSTWEM. PRZEZ TAKICH JAK WY FEMINISTKI I INNEJ MAŚCI LEWAKI, MAJA ARGUMANTY ŻEBY WYZYWAĆ NAS O FASZYSTÓW, JESZCZE RAZ MÓWIĘ WYPAD Z KONSERWATYZMU POGROBOWCY HITLERA.
Dodano: 13-07, 22:59
Aleksander Majewski napisał(a):
Co jest nazistowskiego w Legionie?!
Dodano: 13-07, 23:09
dobry duszek napisał(a):
Ok, sorki dla wszystkich fanów Legionu. Przejrzałem ich kawałki, rzeczywiście sa w porządku, ale co do Konkwisty 88 to nie zmieniam zdania.
Dodano: 13-07, 23:21
ZAA napisał(a):
W XXI wieku rasa i narodowość przestają być kryteriami politycznymi a walka toczyć się będzie na innym poziomie. Zresztą pojęcia rasy i narodu nigdy nie były stricte konserwatywne (w znaczeniu konserwatyzmu sprzed 1789 roku).
Dodano: 14-07, 00:07
Piast napisał(a):
Legion a Konkwista 88 to dwa zupełnie różne zespoły, w tym pierwszym śpiewał autor artykułu, a jego profil był narodowy z odniesieniami katolickimi. Drugi propagował narodowy socjalizm, uważam że katolik nie powinien promować takiego zespołu. Tradycyjni katolicy - faryzeusze tez dbali o stronę formalną, o rytuały, o przepisy, a gdzie w tym wszystkim autentyczne życie wiarą?
Dodano: 14-07, 00:21
Krzysiu napisał(a):
Z dosyć wnikliwego opisu tych dziewczyn wnioskuję, że tutaj kwestia ateizmu jest wtórna. Kiedy miałem 17 lat też miałem pewne ciągoty (sam już nie pamiętam na ile powazne), żeby skręcić w ciemną stronę mocy (pozostając jednak nacjonalistą), dzięki Bogu uniknąłem tego losu. Oczywiście towarzyszyło temu ogólne rozwalenie psychiczne, które u niektórych objawia się w tym trudnym wieku intensywniej niż u pozostałych + oczywiście muzyka Honoru. Za takich jak te laski zostaje się modlić, aby wróciły do miłosiernego Boga,bo tylko On może wyprostować ich połamanie. Wówczas może coś z nich będzie.
Ja dzisiaj jestem katolikiem, nacjonalistą, radykal-konserwą (wszystko na swoim miejscu) i jednoczesnie raczej mocno wyluzowanym człowiekiem i dziękuję Bogu za to kim jestem. Może trochę to wszystko chaotyczne, ale kto zrozumiał "mesydż" ten zrozumiał.
Dodano: 14-07, 07:32
KIRA napisał(a):
Głupiec uważa, że stał się mędrcem. Cudowne...
Dodano: 14-07, 13:11
Dodaj komentarz
|
|
|
|
|
|