Czy docelowo Ruch Autonomii Śląska opowiada się za przywróceniem Górnemu Śląskowi autonomii w takim zakresie jaka istniała w okresie II RP?
Autonomia musi zostać dostosowana do wymogów współczesności. Przywrócenia wymagają dwa podstawowe filary autonomicznego ustroju przedwojennego województwa śląskiego – regionalny parlament oraz Skarb Śląski. Zakres uprawnień regionalnej władzy ustawodawczej musi być już jednak inny. Inaczej powinna też wyglądać władza wykonawcza. Mianowanego przez centralę wojewodę z międzywojnia należy zastąpić premierem regionalnego rządu, wybieranym przez regionalny parlament.
Jakie argumenty, poza natury historycznej, przemawiają za przywróceniem Śląskowi autonomii?
Autonomia to dobry model podziału władzy. Region sam stanowi reguły, którymi ma się kierować zarządzając swoimi sprawami. Władza regionalna jest bliżej, przez co lepiej zna problemy, z jakimi się zmaga, i łatwiej poddaje się kontroli społecznej. Wreszcie w warunkach autonomii oczekiwać można bardziej racjonalnych decyzji finansowych. Dziś ci, którzy podejmują je w centrali, koszty często przerzucają na samorządy. Każdy z nas wie, jak łatwo wydawać cudze pieniądze. Regionalizacja pozwala w większym stopniu zaangażować społeczeństwo w sprawowanie władzy, uczy odpowiedzialności za region, ale pośrednio także za państwo. To są pewne uniwersalne prawidłowości, które skłaniają ku postrzeganiu autonomii jako szansy na samorealizację wspólnot, które konstytuują społeczeństwo.
Jakie są Pana zdaniem powody, dla których Jarosław Kaczyński i cały PiS z taką wrogością podchodzi do Ruch Autonomii Śląska?
Zasadą, na której środowisko Jarosława Kaczyńskiego zbudowało swoją polityczną filozofię, jest brak zaufania do współobywateli i kult państwa. To państwo ma zapobiec samowoli, rozciągać nad społeczeństwem kontrolę – w przeciwnym razie obywatele i małe wspólnoty staną się zagrożeniem dla tego państwa i dla samych siebie. Ruch Autonomii Śląska mówi coś dokładnie odwrotnego: budujmy oddolny ład, siła tkwi we wspólnotach lokalnych i regionalnych, a państwo nie jest wartością samą w sobie – jest po to, aby obywatelom służyć. To my mamy kontrolować państwo, a nie państwo nas. Między otoczeniem Jarosława Kaczyńskiego a RAŚ występuje zatem fundamentalna różnica poglądów. Do tego dochodzą jeszcze względy taktyczne: próby mobilizowania elektoratu przez wskazywanie wroga, jakim rzekomo mieliby być autonomiści.
Czy RAŚ przyznaje prawo także innym regionom Polski do autonomii? Czy też autonomia miała by zostać zagwarantowana tylko Górnemu Śląskowi?
W tym tkwi jedna z podstawowych różnic w stosunku do projektu międzywojennego. Dla RAŚ autonomia nie jest już przywilejem, ale prawem regionów. Wszystkich regionów. Polskę widzimy jako państwo regionalne.
Czy macie Państwo jakieś spójne poglądy gospodarcze?
Istota naszej działalności to postulat zmiany poziomu podejmowania kluczowych decyzji. Jakie to decyzje zależeć będzie od składu przyszłych władz autonomicznego regionu. Wśród nas są ludzie o poglądach bardziej socjalnych i bardziej wolnorynkowych. RAŚ jest ugrupowaniem jednego celu i po jego osiągnięciu straci rację bytu.
W wydanej przez RAŚ na początku lat dziewięćdziesiątych broszurze pt. „Ku Europie 100 flag?” pojawiły się teksty przedstawicieli różnych europejskich organizacji dążących w swoich krajach do autonomii dla swoich regionów. Czy wobec tego współpracujecie Państwo z takimi organizacjami?
Tak, współpracujemy z europejskimi partiami dążącymi do autonomii lub reprezentującymi regiony autonomiczne. Wśród naszych partnerów są także partie niepodległościowe. Na Zachodzie nie budzą one wielkich emocji. Szkocka Partia Narodowa, w ostatnich latach święci sukcesy, nie ukrywa aspiracji do utworzenia szkockiego państwa. To doskonały przykład tego, że w Europie gra się w otwarte karty i myślenie kategoriami „zakamuflowanych opcji” jest nieporozumieniem. Wolni ludzie mówią to co myślą. My uważamy, że autonomia będzie dobrym rozwiązaniem dla naszego regionu i dla Rzeczpospolitej. Nie ukrywamy też, że dla nas najważniejszy jest region.
Jak RAŚ ocenia najbardziej znanych wojewodów śląskich: Michała Grażyńskiego i Jerzego Ziętka?
RAŚ nie prezentuje jednej zadekretowanej wizji historii i oceny postaci historycznych. Obie wymienione postaci są kontrowersyjne. Grażyński był szowinistą dążącym do wyeliminowania wśród Ślązaków postaw niepolskich. Jednocześnie jednak wiele zrobił dla rozwoju kultury w regionie. Ziętek służył aparatowi komunistycznego państwa. Wielu uważa jednak, że starał się zrobić coś dobrego dla Górnego Śląska i Górnoślązaków.
Wywiad przeprowadził Arkadiusz Meller
a.mE.