Arkadiusz Meller, Patryk Tomaszewski: „Pobożni socjaliści” w odpowiedzi „niepobożnemu niesocjaliście”

7 kwietnia 2011 | Formacyjne

Polemika z tekstem Jakuba Wozińskiego

„Świętym” prawem każdego publicysty jest symplifikacja. Mózg człowieka jest już tak skonstruowany, że posługuje się prostymi kategoriami. Jednakże zbytnie upraszczanie rzeczywistości może i częstokroć prowadzi do przeinaczeń, błędów, gdyż nie postrzega się złożoności rzeczywistości. Tak też ma się sprawa z tekstem p. Jakuba Wozińskiego, który ukazał się w „Najwyższym Czasie!”, nr 8/2011. Szanowny autor posługuje się w swoim artykule jak młotem zbitką pojęciową „pobożny-socjalista”. Kimże jest owa inkryminowana postać? Jest nim każdy polski katolik. Mało tego. Katolik, który ma zapędy „socjalistyczne”. I co ważniejsze w świecie p. Jakuba Wozińskiego nie ma od tego wyjątku. Ciekawe jak p. prof. Michał Wojciechowski poczuje się, gdy dowie się że należy do grona „socjalistów”. Też pewnie nie swojo poczuliby się w inkryminowanym gronie Erik Maria Ritter von Kuehnelt-Leddihn czy Claude Frédéric Bastiat. W końcu to też katolicy, więc o zgrozo także i niechybnie „socjaliści”. Wszak katolik to socjalista tyle, że „pobożny”. Zastosowaną terminologię można byłoby zrozumieć gdyby tekst odnosił się bezpośrednio do środowisk chadeckich, dziś reprezentowanych przede wszystkim przez PiS. Pan Woziński dokonał jednak groźnej generalizacji.
P. Jakubowi Wozińskiemu nie starcza szermowanie to na lewo to na prawo wygodnymi etykietkami. Otóż zdecydował się kategoryczne, posługując się sobie tylko znanymi kryteriami,  rozdzielić wiarę od rozum jako strefy nie przystające do siebie, a nawet antagonistyczne. Temat relacji wiara-rozum był już wielokrotnie tu i ówdzie podejmowany. Jednak szanownemu Autorowi trzeba przypomnieć, iż co najmniej od XIII wieku ów dla p. Jakuba Wozińskiego nie redukowalny spór, został na gruncie teologii rozstrzygnięty. A rozstrzygnął go św. Tomasz z Akwinu. Ów „pobożny socjalista” dokonał delimitacji obszaru  wiary i wiedzy twierdząc, że wprawdzie rozum poznaje tylko rzeczy doświadczalne, ale istnieją także prawdy wiary dostępne rozumowi poprzez fakt Objawienia. Jednak na ogół wiara i wiedza stanowią dwie różne dziedziny tym bardziej, że niektóre prawdy wiary przekraczają zdolności rozumu przy czym między samym rozumem a Objawieniem nie możliwe jest wystąpienie sprzeczności. Oparcie filozofii przez św. Tomasz na przesłankach o charakterze empirycznym najbardziej było widoczne w jego słynnych pięciu dowodach na istnienie Boga, które wyprowadzone zostały z dzieł dokonanych przez Boga, które można poznać za pomocą obserwacji rozumowych.
Zresztą św. Tomasz skonkretyzował to, co w teologii zachodnioeuropejskiej było obecne od wieków. W gruncie rzeczy w średniowieczu jedynie mistycy podkreślali antagonizm wiary i rozumu. Jednak spotykały ich za to kary czy też upomnienia ze strony Urzędu Nauczycielskiego Świętego Kościoła Rzymskiego by przypomnieć losy największego mistyka owych czasów czyli Mistrza Eckhart. Zresztą pojawiały się próby wypracowania swoistego rodzaju syntezy scholastyki i mistyki. Została podjęta w opactwie św. Wiktora pod Paryżem, a którego głównym przedstawicielem był Hugon od św. Wiktora. Dokonał on rozdziału na wiedzę i wiarę. Przy czym wiedza miała odnosić się do rzeczywistości poznawanej zmysłami, natomiast wiara do rzeczywistości nie poznawalnej zmysłami. Tym samym miała zajmować lukę wytworzoną przez wiedzę, która ze względu na słabości i ograniczenia rozumu nie była w stanie poznać prawd wiary. W podobny sposób próbując pogodzić wiarę z rozumem wypowiadał się św. Anzelm z Canterbury, nazywany następcą św. Augustyna. Uważał, że dla poznania równie ważna jest wiara jak i rozum. Przy czym rozum nie mógł uchodzić za narzędzie, które miało weryfikować prawdy wiary, lecz je uzasadniać. Wiara miała stanowić punkt wyjścia do rozumowych poszukiwań, które powinny być zgodne z wynikami rozumowych spekulacji. Inny słowy ludzkie poszukiwania rozumowe miały poruszać się w  obrębie dogmatów wiary. Istotą teologii św. Anzelma było użyte przez niego sformułowanie: „wiara wymagająca zrozumienia”.
Powyższe siłą rzeczą dość skrótowe ujęcie tak istotnego zarówno dla filozofii jak i dla refleksji, a ściśle mówiąc katolickiej relacji między wiarą a rozumem przybierała w historycznym procesie różny kształt jednak nigdy, poza mistykami, nie odrzucano czy też odmawiano rozumowi prawa do poznania prawd wiary.
Pana Jakuba Wozińskiego irytuje fakt, że katolicy chcą w porządku publicznym ustanowienia reguł zgodnych ze swoją konfesją. Drogi Panie!!! Niestety już nie chcą!!! Od Vaticanum Secundum dla przeciętnego polskiego katolika Społeczne Panowanie Chrystusa Króla jest pojęciem z całkiem „innej planety”. Od wspomnianego soboru katolicy dokonali  ralliement do świata demokratycznego. Trzeba się zgodzić, że to schizofreniczna postawa. Katolicy przekonani o świętości swojej wiary są zobowiązani przez Jezusa Chrystusa do wcielania w życie głoszonych przez Niego nauk. Zresztą, co warta byłaby wiara, która ograniczałaby się wyłącznie do głoszenia na swój własny użytek jakiegoś systemu aksjologicznego?
Nawet Autor opowiadając się za „neutralnością” państwa nie chce pozostać „neutralny” tylko w stosunku do siebie samego, ale chce te swoje zasady rozprzestrzenić. Zresztą za niewinnym pojęciem „neutralności” kryje się konkretna ideologia, którą można z łatwością rozpoznać, a jest nim laicyzm. „Neutralność” światopoglądowa szybko postępująca od rewolucji francuskiej zaciera granice pomiędzy dobrem i złem, które są wyraźne dzięki moralności opartej tak czy inaczej na jakimś systemie aksjologicznym. Pan Woziński zdaje się, że zna jakiś „powszechny kodeks etyczny”. Nam trudno go dostrzec, nawet jeśli za taki uznamy – prawa człowieka np. według Deklaracji Praw Człowieka, która jak wiemy nie jest powszechnym drogowskazem postępowania również we współczesnym świecie. Pan Jakub przychyla się w swych rozważaniach do „pozytywnej” wizji człowieka w której z swej natury jest dobry, taka perspektywa wyklucza takie dechy jak: obłuda, zawiść, złośliwość, nikczemność, brak honoru. Człowiek żyje na ziemi gdzie jak pisał św. Augustyn przeplatają się pierwiastki dobra i zła. Z tego względu nie jest on w stanie sam z siebie postępować według kategorii dobra. Fakt, iż człowiek nie do końca umie postępować według zasad dobra dostrzegał również John Stuart Mill, zakładał on bowiem, że społeczeństwo może pouczać jednostkę.
Pan Jakub Woziński jest zdecydowany wrogiem państwa, nie dostrzegając w nim (tak wynika z treści tekstu) żadnej wartości. Darujemy sobie pisanie o takich wartościach jak wspólnota, gdyż dla indywidualisty-Wozińskiego one nie przemówią i będą niezrozumiałe. Do rozwagi autora podać przykład, gdzie rola państwa Autorowi mogłaby przynieść pewne pozytywy. Chcielibyśmy zapytać: jak Autor w systemie nieskrępowanej wolności gospodarczej rozwiąże problem istnienia trustów, karteli, monopoli? Przecież dla niego jako „wolnorynkowca” nie istnieje żadna instancja, która by hamowała firmy przed dobrowolnymi zmowami kartelowymi. Jak można zrozumieć dla Autora nie będzie problemem życie w społeczeństwie kartelowym. Wszak to zawsze będą prywatne kartele i będzie mógł sobie między nimi wybierać.
Na marginesie traktowanie przez pana Jakuba Wozińskiego państwa jako wroga i wyzyskiwacza to nic innego jak czysto marksistowska teoria genezy państwa. O tym, że marksizm jako metoda opisu zjawisk społecznych nie jest obcy libertarianom świadczy tekst Hansa-Hermanna Hoppe ,,Analiza klasowa: marksizm a Szkoła Austriacka”.
Jednym z bardziej przedziwnych punktów tekstu jest ten mówiąc o „prawie naturalnym”. Do tej pory uważaliśmy, że każdy kto miał chociaż krótkotrwałą styczność z filozofią posługuje się tym samym pojęciem co my. A tu niespodzianka!!! Autor w sposób tylko dla siebie wiadomy (nie podaje za kim tak rozumie to pojęcie, chyba, że za „samym sobą”) posługuje się jak mantrą pojęciem „prawo naturalne”, które dla niego to nic innego jak prawo własności. My z kolei znamy definicję autorstwa „pobożnego socjalisty” św. Tomasza, według którego prawo naturalne (lex naturalis) czasami nazywane także prawem moralnym odnosi się do natury całego rodzaju ludzkiego. Jest ono dostępne poznawczo każdemu człowiekowi, nakazując w uproszczeniu czynić dobro a unikać zła, dlatego potępia np. kradzież, lecz nie reguluje w sposób raz na zawsze kwestii własności warunkując je od danych warunków społecznych, a konkretnie od niepisanego prawa zwyczajowego danej wspólnoty.
Zgodzić się można, że nadmiar państwa powoduje patologie, odbiera wolność, prowadzi do stagnacji. Nie można zgodzić się wszak, iż państwo samo w sobie jest złem, jak pisał np. Rothbart, choć już libertarianin Nozick widział pewne pozytywy istnienia państwa  – ochronę obywateli. Skoro są obywatele może istnieć miłość tej choćby minimalistycznie postrzeganej ojczyzny – rozumianej już według klasycznego modelu Jelinka.
Trudno pochylać się szczegółowo nad błędami zawartymi w sześciu punktach w których Pan Woziński rozprawiał się z „pobożnymi socjalistami”. Warto wskazać jednak, iż pisząc w punkcie 5 Autor pisze: „Po katolicku można jednak zarządzać tylko prywatnym przedsiębiorstwem – państwo to potężny aparat przymusu”. Skoro można po katolicku zarządzać przedsiębiorstwem, w którym obowiązują pewne normy postępowania, to dlaczego tymi normami nie można posługiwać się w rządzeniu państwem? Widzimy problem w przynależności do danego państwa, która niejako jest narzucona miejscem urodzenia. Nie sądzimy aby w stanie natury miejsce urodzenia nie determinowało pewnych zachowań.  Zgadzamy się jednak, iż powinna istnieć wolność zostania apatrydom.
Znamy marksistowską teorię państwa, znamy też teorię państwa według Hobbsa, czy też teorie funkcjonalistyczne, jednak konserwatystom bliżej do koncepcji patriarchalnych, patrymonialnych i teologicznych – choćby według przywołanego św. Tomasza. Na pewno nie jest jednak po drodze z anarchizmem. Natomiast czytając artykuł Pana Wozińskiego nasuwają nam się słowa anarchisty Proudhona, który pisał: „Ktokolwiek położy na mnie rękę, aby mną rządzić, jest uzurpatorem i tyranem; stwierdzam, że jest moim wrogiem”.


Arkadiusz Meller, Patryk Tomaszewski

http://patryktomaszewski.wordpress.com/blog/


A. Me.



pobierz artykuł jako PDF

| komentarzy: 0

| odsłon: 233

|

 



Musisz być zalogowany i zweryfikowany by dodawać komentarze.










RSSRSS FacebookFACEBOOK COPYRIGHT © 2011 KONSERWATYZM.PL