Wczoraj Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego ponownie postanowiła o sobie przypomnieć - i co już raczej nikogo nie dziwi - w równie kuriozalny sposób. Funkcjonariusze ABW odwiedzili jedną ze szkół w Dzierżoniowie (woj. dolnośląskie), aby w trakcie prowadzonych w niej zajęć dokonać przesłuchania jednego z uczniów. Młody człowiek został wyciągnięty z lekcji przez agentów do ich samochodu, by usłyszeć kilka nieudolnie zadanych pytań i zostać po chwili zwolniony. Powodem całego zajścia był fakt, iż osoba ta była organizatorem kilku ostatnich nacjonalistycznych demonstracji we Wrocławiu, które notabene odbyły się za zgodą władz miasta i podczas których nie zanotowano jakichkolwiek incydentów.
Do podobnych „odwiedzin” - czy to w miejscu nauki, czy też pracy - osób związanych z ruchem nacjonalistycznym dochodzi również w pozostałych częściach kraju. Chodzi o faktyczną walkę z „zagrażającymi bezpieczeństwu państwa ekstremistami”, czy może o publiczne zdyskredytowanie osób o niepoprawnych politycznie poglądach? Na to pytanie niech każdy odpowie sobie sam.
za: www.autonom.pl