Współczesnej Francji nie są obce studia dotyczące łaciny średniowiecznej i języka starofrancuskiego. Nawet w prowincjonalnych miastach, w księgarniach, które nie mogą być nazwane mianem księgarni naukowych czy specjalistycznych, podręczniki łaciny średniowiecznej i starofrancuskiego są stale obecne na półkach. Księgarze dbają o dobre zaopatrzenie w publikacje tego typu.
Zacząć jednakże należy od tego, że od pewnego czasu obserwować można we Francji powrót do klasycznej łaciny. Półki księgarskie dosłownie załamują się pod coraz to nowymi podręcznikami, ilość najróżniejszych metod jest imponująca, a co najważniejsze – zawiązały się liczne grupy społecznościowe, których członkowie uczą się łaciny klasycznej, spotykają się na sympozjach lub na obozach wakacyjnych, gdzie jedynym używanym językiem w najkrótszej nawet rozmowie jest łacina, nawet jeśli mówi się nią źle. Grupy takie organizują nawet niekiedy akcje bezpośrednie, jak np. zasłanianie francuskojęzycznych tabliczek z nazwami ulic w Dzielnicy Łacińskiej w Paryżu i zastępowanie ich tabliczkami z nazwą danej ulicy po łacinie.
Każdy, kto tylko chce, może się we Francji, w miarę wolnego czasu i na miarę własnych zdolności, szybko nauczyć poprawnej łaciny i mówić tym językiem bez żadnego problemu. Ale łacina klasyczna i łacina średniowieczna to dwie różne sprawy, choć jest to ten sam język. Przy okazji pragnę podkreślić, że wielu mediewistów francuskich protestuje przeciwko używaniu określenia „średniowiecze” ze względu na to, że denominacja ta obejmuje okres zbyt długi, aby można go było zakwalifikować przy pomocy jednego generalnego terminu. Celem tego felietonu jest prezentacja dwóch znajdujących się aktualnie na rynku wydawniczym we Francji i powszechnie dostępnych podręczników.
Pierwszy podręcznik to „Apprendre Le Latin Médiéval”, autorstwa Monique Goullet i Michel Parisse, Editions A.et J.PICARD, Paris 2002. Podręcznik składa się z przedmowy i z obszernego wstępu tłumaczącego, co autorzy rozumieją przez łacinę średniowieczną, z omówienia zasad wymowy, różnic między łaciną średniowieczną a klasyczną, sposobu czytania tekstów, zagadnienia ich dostępności i techniki tłumaczenia. Podane są też wskazówki bibliograficzne.
Kontrowersyjne jest zbyt skrótowe omówienie problematyki wymowy zwanej „odtworzoną” (w przypadku łaciny klasycznej), gdyż wymowa ta budzi do dziś wiele sprzeciwu. Niestety autorzy proponują uczniom zastosowanie tej wymowy również do łaciny średniowiecznej, co jest aberracją. Próba narzucenia jednolitej wymowy łaciny, nawet jeżeli się wcześniej wyraziło zastrzeżenia co do takiego zabiegu, jest absurdalna.
Podręcznik zawiera 23 jednostki lekcyjne. Struktura każdej lekcji jest następująca:
1. Wiadomości gramatyczne;
2. Wiadomości składniowe i ćwiczenia.
W ćwiczeniach pojawiają się obficie wyjątki z tekstów średniowiecznych. W drugiej części podręcznika znaleźć można wyjątki z tekstów historycznych w języku oryginalnym wraz z tłumaczeniem nowofrancuskim, słowniczek łacińsko-francuski i indeks. Cały podręcznik ma 215 stron. Po opanowaniu materiału można kontynuować naukę przy pomocy podręcznika techniki tłumaczeń z łaciny średniowiecznej na nowofrancuski.
*******
Zainteresowanie językiem starofrancuskim nie maleje w środowisku uniwersyteckim, choć studia starofrancuskie, niegdyś obowiązkowe w szkolnictwie średnim, poszły dziś w zapomnienie w liceach i gimnazjach. Nie maleje ono również u dorosłej publiczności czytającej. Słowniki starofrancuskiego, podręczniki i teksty starofrancuskie są dostępne powszechnie w księgarniach i w bibliotekach, nawet w bibliotekach i w czytelniach preferujących zainteresowania na nieco niższym poziomie. Najbardziej rozpowszechnionym podręcznikiem starofrancuskiego jest „Manuel d'Initiation à L'Ancien Français” autorstwa Agnès Baril, Editions Ellipses, Paris 1998. Dodam na marginesie, że ta sama autorka opracowała również obszerny komentarz gramatyczny i filologiczny do wierszy 661-2608 „Pieśni o Rolandzie”.
Studia starofrancuskie nie mogą być rozumiane jako dalszy ciąg studiów nad łaciną średniowieczną. Takie postawienie sprawy byłoby nawet niebezpiecznym i całkowitym nieporozumieniem. Do studiów starofrancuskich idealnym przygotowaniem jest, przeciwnie, dokładna znajomość łaciny klasycznej, szczególnie zaś łaciny ludowej z okresu późnego cesarstwa i z epoki Karolingów.
Starofrancuski i łacina zwana średniowieczną współistniały ze sobą na terenie obecnej Francji przez cały okres istnienia języka starofrancuskiego. O ile łacina była językiem, który posługując się dzisiejszymi kategoriami, można by nazwać jednocześnie językiem „oficjalnym” i „międzynarodowym”, o tyle starofrancuski był językiem mówionym i pisanym, co do którego wcale nie można powiedzieć, ze nie był oficjalny. Był zaś językiem lokalnym.
To właśnie zresztą w języku starofrancuskim napisane zostały arcydzieła literatury starofrancuskiej, przede wszystkim zaś „Pieśń o Rolandzie”, francuska epopeja narodowa, wyparta przez renaissance i przez klasycyzm, którą udało się przywrócić zbiorowej świadomości literackiej Francuzów w XIX wieku, ale niestety było już za późno, żeby odegrała ona rolę taką, jaką w Serbii odegrała i nadal odgrywa „Pieśń o Bitwie na Kosowym Polu”. Francja w XIX wieku była już inną Francją niż Francja z wieku XI.
Agnès Baril od samego początku swego podręcznika zakłada celowo prawie całkowitą nieznajomość łaciny wśród francuskich romanistów. Wybrała ona w dodatku metodę we Francji rzadką: metodę natychmiastowego wejścia w temat. Przedmowa i wstęp zostały zredukowane do absolutnego minimum, zaś sam podręcznik napisany jest językiem roboczym, niezwykle technicznym, przypomina bardziej wykład niż podręcznik.
Pierwszy tom, najważniejszy, składa się z ośmiu obszernych jednostek lekcyjnych. Każda lekcja zbudowana jest według schematu:
1. Tekst starofrancuski;
2. Tłumaczenie na nowofrancuski;
3. Komentarz do tłumaczenia;
4. Gramatyka i składnia: starofrancuska i łacińska;
5. Semantyka;
6. Ćwiczenia.
Podrozdziały o semantyce są dostępne bez żadnego uprzedniego przygotowania dla laików i są kopalnią wiadomości o etymologii języka francuskiego. Sama materia podręcznika sprawiła autorce na pewno o wiele więcej trudności niż opracowanie podręcznika łaciny średniowiecznej autorom poprzednio omawianego podręcznika. Wynika to z tego, że to, co się dziś nazywa starofrancuskim, było językiem w trakcie stałej ewolucji, używanym na stosunkowo rozległym terytorium, i w dodatku starofrancuski był językiem dialektalnym. Wersja „Pieśni o Rolandzie”, która się do dziś zachowała, jest w dialekcie anglo-normandzkim. Inne utwory zachowały się w innych dialektach. Nie należy jednak utożsamiać literatury starofrancuskiej wyłącznie z „Pieśnią o Rolandzie”. Twórczość starofrancuska była bardzo obfita i bogata w dzieła o ogromnej wartości literackiej.
Pamiętajmy, że termin „starofrancuski” obejmuje wyłącznie dialekty języka „oil” i nie dotyczy dialektów języka „oc”. Rozwój języka „oc” powstrzymany został decyzją administracyjną oraz faktem, że południe Francji bardzo wcześnie zdominowane było przez północ, gdzie mówiono językiem „oil”. Dialekty „oc” zaniknęły w latach pięćdziesiątych XX wieku, głównie pod wpływem telewizji, zaś obecne próby propagowania języka „oksytańskiego” zakrawają na kpiny. Język oksytański nie istnieje, istnieją co najwyżej resztki dialektów „oc”, w użyciu wśród osób starszych, ale też wśród młodzieży związanej z nurtem południowofrancuskiego nacjonalizmu lokalnego.
Odejście od nauczania łaciny i starofrancuskiego w szkolnictwie średnim było poważnym błędem. Przyczynia się ono dziś do ugruntowania mylnego przekonania, że Francja wyszła z pomroki dziejów w XV wieku pod zbawiennym wpływem Włoch. Apologia renaissance’u i Włoch jest objawem ignorancji i mentalności modernistycznej. Jest więc bardzo pouczające, że młodzi Włosi zjeżdżają masowo do stolicy Normandii, do Rouen, po to tylko, żeby podziwiać architekturę gotycką, głównie Katedrę (ale nie tylko), i że ich zainteresowanie epoką średniowieczną jest żywe, co wielokrotnie mogłem naocznie obserwować.
Przesadzona egzaltacja wpływów włoskich jest egzaltacją przyczyn późniejszej francuskiej dekadencji.
N.B.
Niniejszy felieton jest tylko wstępnym zasygnalizowaniem problematyki, stąd posługiwanie się przeze mnie terminami nieprecyzyjnymi, jak np. „łacina średniowieczna”. Przewiduję dalsze teksty na ten temat, bardziej szczegółowe i precyzyjne.
Antoine Ratnik
A. Me.