Hiszpańska Królewska Akademia Historii wywołała skandal hasłem w słowniku biograficznym o generale Francisco Franco. Nazwała go "głową państwa", a Republikę, przeciwko której wywołał krwawą wojnę domową, dyktaturą.
(...)
W słowniku Franco występuje jednak jako "szef państwa" i "generalissimus", ale nigdy jako buntownik czy dyktator. W wojnie przeciw Republice 1936-39 "zdołał pokonać wroga, który zrazu dysponował przewagą liczebną. Żeby to osiągnąć i z braku rynków zbytu w obliczu wrogości Francji i Rosji musiał zaciągnąć daleko idące zobowiązania wobec Włoch i Niemiec". Po wojnie zaś "ustanowił reżim autorytarny, ale nie totalitarny", bo partia rządząca - frankistowski Ruch - została podporządkowana państwu, a nie odwrotnie.
(...)
- Odebrało mi mowę. Byłoby bardzo groźne, gdyby ta wypaczona wersja trafiła do szkół - stwierdził filozof Fernando Savater. A peruwiański noblista Mario Vargas Llosa, od lat także obywatel Hiszpanii, uznał hasło o Franco za hańbę.
Więcej... http://wyborcza.pl/1,75477,9729957,Franco__generalissimus__nie_dyktator.html#ixzz1Ob7KHuJT
Komentarz: Straszne, przecież dyktatura jest usprawiedliwiona jedynie wtedy, gdy ustanowiono ją przeciwko "faszyzmowi" i w obronie "demokracji" oraz "praw człowieka". Ciekawe co by było gdyby pojawił się biogram o Leninie z takim oto tekstem: "zdołał pokonać wroga, który zrazu dysponował przewagą liczebną. Żeby to osiągnąć i z braku rynków zbytu w obliczu wrogości Francji i Anglii musiał zaciągnąć daleko idące zobowiązania wobec światowej finansjery" ????
Więcej... http://wyborcza.pl