Nie dla niego żywot pieszczonego przez otoczenie wesołego chłopaka z furą i kasą na każde zawołanie, którego kochają piękne i łatwe kobiety ewentualnie grono zblazowanych dobrobytem kumpli.
Trudno też być grzecznym absolwentem elitarnego uniwersytetu, głaskanym przez rodziców i funkcjonującym jako obiekt zazdrosnych westchnień ich sąsiadów,(jakie zdolne dziecko i do czego doszło!). Jesteś, kolego, samotnym wilkiem bez wymarzonego lasu, nieboszczykiem na urlopie, ponieważ gatunek prawdziwych ludzi już wyginął, a ty stanowisz wyrzut sumienia skarlałej natury i krążysz niczym widmo w świecie duchowego chaosu.
Przygoda z nacjonalizmem przypomina ciągłe pokonywanie wzgórz w rozpadających się butach, kiedy stopy ranią do krwi nie tylko kamienie, ale i ostrogi honoru, które nosisz na przekór zwyczajom płazów i wygodzie tak zwanego otoczenia. Ideowe zdobywanie szczytów jest pasją i obowiązkiem bez kresu, ponieważ łańcuchy górskie wrogich sił ciągną się w nieskończoność. Przywodzi to na myśl powiedzenie himalaistów, że wchodzą na ośmiotysięczniki nie dla jakiegoś konkretnego celu, ale dlatego, iż te istnieją. Narodowy radykał nie szuka satysfakcji w poklasku tłumu – taki na naszej drodze bywa z zasady wrogi lub obojętny. Sama walka i poczucie trwania po słusznej stronie jest najlepszą z nagród. Pozostajesz człowiekiem wiernym sobie, gdy dookoła nabiera szybkości wyścig ślepych szczurów.
Pokusa przyłączenia się do obozu materialistów zawsze występuje, albowiem nie jesteśmy nafaszerowanymi pustymi hasłami kukłami. Czym bardziej wierzysz we własną sprawę, tym twa dusza staje się bardziej smakowita dla diabła. Ów pojedynek światłości z ciemnością nabiera intensywności wraz z mijającymi latami, bo łatwo przyjąć ideę w młodości i porzucić ją na takim albo innym zakręcie, któremu na imię kariera, święty spokój, żona i dzieci czy wreszcie naciski funkcjonariuszy Systemu. Z własnego doświadczenia wiem, że czasem
granicznym jest czterdziestka, ponieważ wtedy następuje najsilniejsze zderzenie uformowanego jestestwa z poczuciem zmęczenia i pytania o sens dalszych, na pierwszy rzut oka bezsensownych działań. Przecież mordujesz się z garbem swych ideałów praktycznie od szkoły podstawowej, a namacalnych efektów nie widać. Paradoksalnie za schyłkowej komuny było lżej, bo w tej „zamierzchłej” epoce każdy widział nonsensy upadającego ustroju i strugał buntownika. Rozwijający się dynamicznie socjal-kapitalizm, przepoczwarzył buntowników w żądne zysku bezideowe jamochłony. Ci, którzy wytrwali w oporze - widząc zadziwiające zbieżności w komunizmie i kapitalizmie - wypadli na margines z etykietką fanatyków. Nie trzeba dodawać, iż wyśniona demokracja okazała się kolejnym żydowskim stołem do pokera, gdzie wygrywają osobnicy szastający workami złota – a polska ideologia narodowa taplana jest w błocie.
Dziura pokoleniowa stanowi we współczesnym nacjonalizmie największy dramat. Są jego młodzi adepci oraz emeryci, zaś średnie pokolenie wykrusza się przez wygaśnięcie zapału tudzież troski dnia codziennego. Ten Rubikon przekraczają najtwardsi, lecz nierzadko z psychicznymi ranami, które zostawił wewnętrzny i zewnętrzny bój . Lecz to my, weterani przełomu systemów, wygraliśmy najgorsze bitwy z pieniądzem, społeczeństwem konsumpcyjnym, medialną antykulturą i mnóstwem innych wampirów globalizmu. Możemy spokojnie powiedzieć, że było warto – póki życia starczy nie oddamy naszych barykad!!!
ROBERT LARKOWSKI
[aw]