Kącik germanofila

12 października 2012 | Formacyjne Multimedia Sprawy międzynarodowe

Władysław Studnicki, Memoriał przeciwko wojnie z Niemcami z 5.05.1939 r. (opr. a.me.).

Tegoroczna książka Piotra Zychowicza pt. „Pakt Ribbentrop-Beck” wywołała dyskusję nt. możliwych alternatywnych scenariuszy rozwoju wydarzeń w 1939 roku – w tym sojuszu polsko-niemieckiego. Koncepcję tą w okresie międzywojennym na rodzimym gruncie propagował jeden z wybitniejszych publicystów i polityków ­– Władysław Studnicki (1867-1953).

Warto przypomnieć jego „Memoriał” z 5. maja 1939 roku, który do tej pory nie został opublikowany na żadnej stronie internetowej, by z jednej strony ukazać w wielu miejscach profetycznych charakter tego tekstu (np. w punkcie dotyczącym tego, że ewentualne wkroczenie Armii Czerwonej do Polski będzie skutkować wieloletnią okupacją czy też fragment mówiący o tragicznych skutkach wojny Polski z III Rzeszą). Z drugiej zaś warto wskazać, że panorama polskiej myśli prawicowej w dwudziestoleciu nie ograniczała się tylko do filorosyjskiej i zarazem filofrankofońskiej Narodowej Demokracji, której paradygmaty (jak np. obsesyjna wrogość do wszystkiego co niemieckie) niestety przeniknęły do kół rządowych. Wartość geopolitycznych koncepcji, których rdzeniem była germanofobia sfalsyfikował rok 1939. Dlatego też w polityce zagranicznej należy odrzucić wszelkie uprzedzenia i fantazmaty na rzecz realizmu politycznego (kategorii tak hołubionej przez endeków, której jednak nie potrafili urzeczywistnić), gdyż jak w 1937 roku pisał Adolf Maria Bocheński: „polityka zagraniczna wszystkich państw ulega ciągłym zmianom i że stanowiska dzisiejszego (…) państw nie można apriorystycznie przyjmować za niezmienne”.

a.me.

Memoriał przeciwko wojnie z Niemcami

Wypowiedzenie przez Hitlera Paktu o Nieagresji z Polską[1] jest bezwarunkowo groźnym objawem. Jest ono wynikiem deklaracji angielskiej i polskiej[2] na nią odpowiedzi. Polska deklarująca się do obozu angielskiego, do wojny po stronie Anglii przeciwko Niemcom, będzie prawdopodobnie zaatakowaną przez Niemcy. Gdy bowiem ma się nieprzyjaciela na obu frontach, likwiduje się najpierw słabszego, a w danym wypadku tym słabszym jesteśmy my.

Na Zachodzie może być tylko wojna pozycyjna wobec fortyfikacji francuskich i niemieckich, a w Polsce wojna ruchoma; pierwsza jest z natury rzeczy przewlekła, druga dąży do szybkiego rozstrzygnięcia. To rozstrzygnięcie w Polsce może być bardzo szybkie ze względu na to, że zagłębie węglowe jest na naszej zachodniej granicy i opanowanie jego paraliżuje gospodarczo Polskę; że granica polsko-niemiecka wynosi przeszło 2500 km, że otacza Polskę z trzech stron; że Niemcy mają półtora miliona pojazdów mechanicznych, gdy Polska zaledwie 40 tysięcy; że mogą na 200 tys. aut rzucić na Polskę milion wojska i otoczyć armię polską, występującą przeciwko nim.

W swojej mowie parlamentarnej Lloyd George[3] mówił: „Co do armii polskiej, jest ona o połowę mniejsza od niemieckiej. Pod dobrym dowództwem Polacy zawsze walczyli dzielnie. Ale świeża wojna hiszpańska[4] i chińska[5] wykazały, że ani odwaga, ani wyszkolenie nie mogą ostać się przeważającej sile artylerii, posiłkowanej przez olbrzymią flotę powietrzną. Bojowe zaopatrzenie armii polskiej nie może iść w zawody z zaopatrzeniem armii niemieckiej.

Niemcy muszą walczyć na dwa fronty przeciwko Francji, która może zniewolona będzie walczyć na trzy fronty. Co się stanie z Polską, gdy będziemy robili blokadę Niemiec, do której Niemcy są bardziej przygotowani niż do blokady 1914-1918, a Francja będzie usiłowała przełamać olbrzymie fortyfikacje?

Gdyby wojna nastąpiła jutro, nie moglibyśmy posłać ani jednego batalionu do Polski. Francja też nie mogłaby. Miałaby przed sobą fortyfikacje potężniejsze od linii Hindenburga[6], która wymagała kilku lat, aby być przerwaną, wymagała też miliona ofiar ludzkich”.

Pomoc Rosji Sowieckiej uważał Lloyd George za rzecz niezbędną i twierdził, że be zapewnienia tej pomocy „wpadniemy w pułapkę”. Pomoc Rosji Sowieckiej jest jednomyślnym żądaniem Anglii, jak to się przejawiło w dyskusji w Izbie Gmin z 3.IV. Polska Marszałka Piłsudskiego uznawała pobyt wojsk sowieckich w Polsce jako sprzymierzeńców lub ich przemarsz przez nasze terytorium za rzecz najbardziej groźną dla naszego państwa. Armia sowiecka w Polsce miałaby za zadanie przeobrażenie Polski w jedną z sowieckich republik.

Musimy stać obecnie na tym samym stanowisku, ale to nasze stanowisko jest już przeszkodą do związania się z Anglią. Nasze stanowisko z natury rzeczy ulegnie zmianie, gdy w starciu z armią niemiecką napotkamy na trudności nie do przezwyciężenia. Wówczas perspektywa politycznych niebezpieczeństw przyszłości będzie działała słabiej niż bezpośrednie niebezpieczeństwo.

Gdy dla pomocy militarnej rosyjska armia zajmie prawy brzeg Wisły i nasze ziemie wschodnie, gdzie jest tyle elementów, na których może się oprzeć, wówczas, jeżeli nie przyłączenie całej Polski do Rosji Sowieckiej, to wszystkich ziem za Sanem i Bugiem stanie się więcej niż prawdopodobne.

Jeżeli wojna ruchoma na naszym terytorium bez udziału Rosji Sowieckiej skończy się w ciągu kilku miesięcy, a wojna pozycyjna, wojna na wyczerpanie przeciwnika będzie trwała na Zachodzie lat kilka, będziemy mieli kilkuletnią okupację niemiecką. Okupacja ta będzie wyczerpująca pod względem gospodarczym, bardziej niż była okupacja podczas wojny światowej, gdyż ta była miarkowana koncepcją powołania do życia Państwa Polskiego.

Polska wyczerpana przez kilkuletnią okupację i wojnę będzie błagała kredytów amerykańskich, których szafarzami są Żydzi, wpadnie w niewolę żydowską. Nie odżydzenie, lecz zażydzenie nastąpi. Nie potrzeba będzie Palestyny, Polska będzie ową Palestyną.

W okresie okupacji mogą Niemcy zrobić z Galicji Wschodniej i Wołynia Piemont ukraiński: stworzyć armię ukraińską i zaprowadzić administrację ukraińską. Zada to naszemu stanowi posiadania głęboką niezaleczaną ranę, chociażby – po zwycięstwie koalicji – cały ów Piemont ukraiński był zlikwidowany.

Przez udział w wojnie nie mamy nic do zyskania, a wszystko do stracenia. Zyskać na przegranej Niemiec nie możemy. Aneksja Prus Wschodnich lub niemieckiego Śląska zmusiłaby Niemcy do przymierza z Rosją, które zakończyłoby się rozbiorem Polski i wspólną granicą rosyjsko-niemiecką, tak pożądaną dla Francji.

Jeśli Niemcy zostaną zwyciężone przy współpracy koalicji z Rosją Sowiecką, musi ona być wynagrodzona, a może być wynagrodzona tylko naszym kosztem.

Wielka Brytania w swej prasie i wystąpieniach w parlamencie stale uważa osiągnięcie przez nas ziem wschodnich za jakiś imperializm karygodny, jak wszystkie imperializmy nie angielskie. Idea granicy Curzona: Białystok – Brześć jest w wysokim stopniu zakorzeniona w Anglii[7]. Z czystym sumieniem będą oddawali nasze wschodnie dzielnice. Francja robiła trudności co do przynależności Wilna do Polski. Inne ukształtowanie granic Polski, dające wspólną granicę niemiecko-rosyjską, jest dla niej rzeczą pożądaną.

W razie zwycięstwa Niemiec, przy naszym wystąpieniu przeciwko nim, tracimy Pomorze i Śląsk.

Grożących nam katastrof można uniknąć przez porozumienie z Niemcami, które byłoby związane z zobowiązaniem się Polski do neutralności na wypadek wojny na Zachodzie, odrzuceniem paktu wzajemnej gwarancji z Anglią i wycofaniem wojsk z granicy zachodniej na granicę sowiecką dla obrony naszej neutralności oraz uznaniem w zasadzie przeprowadzenia autostrady i powrotu Gdańska do Rzeszy z zastrzeżeniem naszych interesów gospodarczych i wolnego portu autonomicznego w Gdańsku. Wykonanie tego zobowiązania, przy zachowaniu go w tajemnicy, ma być odroczone na pewien czas. Potrzebne to jest ze względu na obecne nastawienie opinii (publicznej).

Przymierze z Francją po Locarno stało się fikcją. Briand[8] w parlamencie francuskim wypowiedział się wyraźnie, że Francja nie przyjdzie ze zbrojną pomocą Polsce. W sprawie litewskiej, w sprawie czechosłowackiej, mieliśmy Francję przeciwko sobie. Trzeba wiedzieć, że różne traktaty sprzymierzeńcze nie wytrzymują próby wojny. W danej chwili chodzi o byt naszego państwa i byt naszego narodu.

Polska, proklamując swą neutralność i broniąc jej w stosunku do Rosji Sowieckiej, nie jest narażona na znaczniejsze ryzyko. Rosja Sowiecka, ze względu na front wewnętrzny, wywołany kołchozami i sowchozami, ze względu na czystkę w swej armii, ze względu na Japonię – nie jest niebezpiecznym przeciwnikiem i prawdopodobnie zachowa neutralność, a dla obrony przez Polskę neutralności możemy liczyć na techniczną pomoc Niemiec.

Po zawarciu pokoju, w razie zwycięstwa Niemiec, możemy uzyskać jakąś kolonię, ważną jako teren umożliwiający nam wyzbywanie się mniejszości żydowskiej, a nawet ukraińskiej. W razie zaś przegranej Niemiec i wygranej Koalicji, nie możemy ze strony Koalicji niczego się obawiać. Po przewidywanej wojnie obie walczące strony będą wyczerpane. Z Polską, wyczerpaną przez udział w wojnie, mogą się nie liczyć, mogą jej kosztem płacić bądź sprzymierzeńcom, bądź antagonistom. Polska neutralna jest siłą, z którą będą się liczyli na kongresie pokojowym.



[1] 28. kwietnia 1939 roku.

[2] 31. marca 1939 roku premier Wielkiej Brytanii Neville Chamberlain zadeklarował pomoc Anglii w przypadku zaatakowania Polski przez państwo trzecie.

[3] David Lloyd George (1863-1945) – premier Wielkiej Brytanii w latach 1916-1922.

[4] Wojna domowa w Hiszpanii trwająca w latach 1936-1939.

[5] Wojna japońsko-chińska rozpoczęta w 1937 roku.

[6] Aliancka nazwa na Linię Zygfryda – niemiecki system fortyfikacji wybudowany w latach 1936-1939 wzdłuż granicy z Francją i Luksemburgiem.

[7] Twórcą linii Curzona był minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii – George Curzon.

[8] Aristide Briand(1862-1932) – wielokrotny socjalistyczny francuski premier, minister spraw zagranicznych (m.in. w latach 1925-1932).





pobierz artykuł jako PDF

| komentarzy: 10

| odsłon: 3333

|

 



Musisz być zalogowany i zweryfikowany by dodawać komentarze.


| 2012-10-12 19:21:25
To łajdacki memoriał zgłoszony przez drania i tyle....
| 2012-10-12 20:12:12
To ma być ten osławiony realizm? "Po zawarciu pokoju, w razie zwycięstwa Niemiec, możemy uzyskać jakąś kolonię, ważną jako teren umożliwiający nam wyzbywanie się mniejszości żydowskiej, a nawet ukraińskiej. " Autor chyba stracił kontakt z rzeczywistością, skoro nie zauważył, że Niemcy w ramach Ostforschung planowali zrobić z Polski swoją kolonię. W piśmie doktora E. Wetzla, pracownika Urzędu do spraw polityki rasowej do doktora G. Hechta, kierownika Wydziału do spraw folksdojczów oraz mniejszości tego samego urzędu z dnia 25 listopada 1939 roku czytamy m.in. "Niezależnie od nieujawnionego jeszcze przyszłego rozwiązania prawnopaństwowej organizacji pozostałej Polski [tzn. nie włączonej do Rzeszy], należy wyjść z założenia, że pozostała Polska także i w przyszłości będzie się znajdowała pod dominującym wpływem Niemiec. (…) Pod względem rasowym ludność należy określić jako częściowo istotnie rodzajowo obcą, a w każdym razie nienadającą się do zasymilowania. W tych okolicznościach należy zasadniczo stwierdzić, że niemieckie państwo nie ma żadnego interesu w narodowym i kulturalnym podniesieniu i wychowaniu ani polskiej ani żydowskiej ludności pozostałego polskiego obszaru. (…) Z punktu widzenia polityki rasowej można zaproponować dwie możliwe drogi dalszej polityki na daleką metę na pozostałym polskim obszarze. Jedna i druga obejmuje wyłącznie plan, ażeby zarówno Polaków jak i Żydów utrzymać w jednakowy sposób na niskim poziomie życiowym i pozbawić ich wszelkich praw zarówno pod względem politycznym jak narodowym i kulturalnym. W tym wypadku Polacy i Żydzi byliby postawieni na równi. Jeśli chodzi o drugą stronę, to dla Polaków możliwość własnego kulturalnego i narodowego rozwoju byłyby tak samo ograniczone jak przy pierwszym projekcie. Natomiast Żydzi otrzymaliby nieco więcej wolności, przede wszystkim w zakresie kulturalnym i gospodarczym, tak że niektóre decyzje w sprawie zarządzeń administracyjnych i gospodarczych, tak że niektóre decyzje w sprawie zarządzeń administracyjnych i gospodarczych następowałyby przy współudziale żydowskiej ludności. Pod tym względem polityki wewnętrznej rozwiązanie to oznaczałoby jeszcze silniejsze gospodarcze skrępowanie Polaków przez Żydów, ale także Żydom dałoby powód do zasadniczych zażaleń i ciągłych trudności. (…) Opieka lekarska z naszej strony ma się ograniczyć wyłącznie do zapobieżenia przeniesienia chorób zakaźnych na teren Rzeszy. Jak dalece zapewniona jest opieka lekarska nad polską ludnością ze strony polskich względnie licznie się tu znajdujących żydowskich lekarzy, to nas nie interesuje, podobnie jak i kwestia lekarskiego narybku. Wszystkie środki, które służą ograniczeniom rozrodczości, powinny być tolerowane albo popierane. Spędzenie płodu musi być na pozostałym obszarze Polski niekaralne. Środki służące do spędzania płodu i środki zapobiegawcze mogą być w każdej formie publicznie oferowane, przy czym nie może to pociągać za sobą jakichkolwiek policyjnych konsekwencji. Homoseksualizm należy uznać na niekaralny. Przeciwko instytucjom i osobom, które trudnią się zawodowo spędzaniem płodu, nie powinny być wszczynane policyjne dochodzenia." http://socjocybernetyka.files.wordpress.com/2010/01/zeszytyoswiecimskie2.pdf List pochodzi z początku wojny, trudno więc uznać, że plan wytępienia Polaków zrodził się dopiero po rozpoczęciu wojny. Nie, on jest wynikiem niemieckiego rasizmu i Ostforschung, który rozwijały się po Traktacie Wersalskim. Polska miała przestać istnieć.
| 2012-10-12 20:32:28
I notatka na temat Ostforschung: "Po przejęciu władzy w Niemczech przez narodowych socjalistów Ostforschung stał się częścią polityki zagranicznej rządu III Rzeszy. Dnia 19 grudnia 1933 roku naziści powołali do życia kolejną tajną organizację mającą zajmować się problematyką wschodu - Nord und Ostdeutsche Forschungemeinschaft (pol. Północno-Wschodnia Wspólnota Badawcza). Na czele organizacji stanął Albert Brackmann, a jego współpracownikami byli prof. Walther Recke z Gdańska oraz prof. Theodor Oberländer. Zadaniem tej instytucji było dostarczanie niemieckim naukowcom materiałów zgodnych z nazistowską propagandą dotyczących problemów wschodnich. Przygotowywała ona także materiały propagandowe dla szkół, ministerstwa spraw wewnętrznych oraz pseudonaukowych organizacji jak Bund Deutscher Osten czy Ahnenerbe. Organizacja koordynowała oraz finansowała także publikacje, instytucje oraz naukowców skupionych w Ostforschung. Zajmowała się również kontrolą oraz ustalała programy badawcze dla instytutów naukowych we Wrocławiu, Gdańsku i Królewcu. Nordostdeutsche Forschungemeinschaft finansowała również towarzystwa naukowe w Polsce i Czechosłowacji oraz wydawane przez nie wydawnictwa poświęcone tym krajom. W Polsce były to serie wydawnicze: „Ostdeutsche Heimatbucher”, „Deutsche Gaue im Osten”, „Ostdeutsche Heimathefte”. W roku 1937 w miejscowości Wannsee koło Berlina został utworzony przez Reichsfuhrera SS Heinricha Himmlera Ostinstitut Wannsee pol. Instytut Wschodni Wannsee. To właśnie w jego siedzibie dnia 20 I 1942 roku na tzw. konferencji Wannsee zapadła decyzja o "rozwiązaniu kwestii żydowskiej" zapowiadającej masową zagładę Żydów we wschodniej Europie. Naukowcy z kręgów Ostforshung zajmowali się opracowaniem logistyki oraz podbudowy naukowej tego problemu. Po kampanii wrześniowej naziści zorganizowali na terenie okupowanej Polski szereg nowych placówek Ostforschung dedykowanych Polsce. Dnia 20 kwietnia 1940 roku w Krakowie Generalny Gubernator Hans Frank powołał Institut fur Deutsche Ostarbeit pol. Instytut Niemieckiej Pracy na Wschodzie, której celem było ugruntowanie niemieckiej obecności na terenie okupowanej Polski tzw. "zabezpieczenia niemieckiego obszaru wschodniego".(...) Po zakończeniu wojny nastąpiła rekonstrukcja nurtu ostforschung w Zachodnich Niemczech, której głównym teoretykiem był niemiecki historyk Albert Brackmann. (...) Generalnie nurt ten miał uzasadniać naukowo przynależność terenów Europy środkowej, a szczególnie pogranicza polsko-niemieckiego oraz czesko-niemieckiego do Niemiec. Nurt ten stał się orężem propagandowym niemieckich nacjonalistów kwestionujących polską państwowość oraz przynależność historyczną ziem należących do Polski. Ostforschung był agresywnie antypolski i rzutował na całość stosunków polsko-niemieckich wywołując w nich szereg napięć ponieważ uzasadniał niemieckie roszczenia terytorialne wobec Polski.(...) Ostforschung stał się także nazwą interdyscyplinarnej organizacji założonej w nazistowskich Niemczech na krótko przed wojną przez Alberta Brackmanna oraz licznego grona niemieckich historyków i antropologów mającą na celu koordynację niemieckich badań Europy wschodniej ze szczególnym uwzględnieniem II Rzeczypospolitej. Badania prowadzone zarówno przez „Ostforschung” jak również Ahnenerbe miały za zadanie udowodnić naukowo przynależność etniczną i historyczną ziem polskich do III Rzeszy." http://pl.wikipedia.org/wiki/Ostforschung
| 2012-10-12 21:31:14
To już wiem czemu pytałeś w którym tomie pism Studnickiego jest memoriał:) Tekst oczywiście profetyczny, jak na polskie warunki wręcz genialny.
| 2012-10-13 07:06:31
"warto wskazać, że panorama polskiej myśli prawicowej w dwudziestoleciu nie ograniczała się tylko do filorosyjskiej i zarazem filofrankofońskiej Narodowej Demokracji, której paradygmaty (jak np. obsesyjna wrogość do wszystkiego co niemieckie) niestety przeniknęły do kół rządowych." - To jest znakomita obserwacja.Dziekuje.
| 2012-10-13 11:08:04
Niestety, to jedno zdanie: " Rosja Sowiecka, ze względu na front wewnętrzny, wywołany kołchozami i sowchozami, ze względu na czystkę w swej armii, ze względu na Japonię – nie jest niebezpiecznym przeciwnikiem i prawdopodobnie zachowa neutralność" - przeczy realizmowi autora i wysadza w powietrze wnioski całej tej skądinąd ciekawej analizy.
| 2012-10-13 18:09:21
Judeomasońskie młotki zawsze chciały nas poróżnić z Rosją lub Niemcami. W tym przypadku mieliśmy doczynienia z żydowskim ZSRR (wspierającym rewolucje choćby w Hiszpanii obok zachodu) i nacjonalistycznymi Niemcami (katechonicznymi, choć nie wyraźnie za F.Franco, ale zdecydowanie przeciw żydo-masono-lewakom). Zakłamane pieski będą ujadać przeciwko Rosji i Niemcom. Sprzyjają im kanalie pokroju J.Kaczyńskiego, A.Michnika, i pożyteczni idioci i idiotki. Pożyteczny idiota/idiotka dla demoliberałów i "Gazety Wyborczej" pała nienawiścią zwierzęcą do naszego sąsiada (a przychylnej postawy wobec żydostwa), Rosja/Niemcy były odwiecznymi obrońcami chrześcijańskich wartości i tradycji w Europie i tępicielami żydomasoństwa (patrz historia, sprzeciw wobec rewolucji 1789-1993, prześladowania ze strony Napoleona, sprzeciw wobec zadymom 1830 i 1848. Kundle, które będą ujadać przeciwko tym krajom, posługując się patriotycznymi i (o zgrozo) katolickimi hasłami nie zasługują na nic mięcej tylko na "gwiazdę zaranną w pusty czerep". Mądry wie, że należy wybierać zawsze tam, gdzie najwięcej można ugrać dla tradycji naszej i cywilizacji. Nie ugra się nic u boku tych, co w Hiszpanii i Meksyku stali po stronie postępującej rewolucji.
| 2012-10-13 18:13:47
Coś dla nieuków, dyletantów historycznych, i pasjonatów na odtrutkę umysłu (rozważam wysłanie nawet na portal): http://www.emisja.tv/index.php?option=com_content&view=article&id=267&Itemid=32 lub http://fides-et-ratio.pl/index.php/2012/01/piotr-marek-dariusz-kosiur-tradycja-romantyczna-a-tradycja-i-polski-interes-narodowy (od siebie, należy umiejętnie dobierać sojusznika pośród sąsiadów w zależności od większej opłacalności zarówno duchowej, jak i materialnej).
| 2012-10-14 11:14:35
Trafne spostrzeżenia: "Polska wyczerpana przez kilkuletnią okupację i wojnę będzie błagała kredytów amerykańskich, których szafarzami są Żydzi, wpadnie w niewolę żydowską. Nie odżydzenie, lecz zażydzenie nastąpi. Nie potrzeba będzie "Palestyny, Polska będzie ową Palestyną." Po zawarciu pokoju, w razie zwycięstwa Niemiec, możemy uzyskać jakąś kolonię, ważną jako teren umożliwiający nam wyzbywanie się mniejszości żydowskiej, a nawet ukraińskiej. W razie zaś przegranej Niemiec i wygranej Koalicji, nie możemy ze strony Koalicji niczego się obawiać. Po przewidywanej wojnie obie walczące strony będą wyczerpane. Z Polską, wyczerpaną przez udział w wojnie, mogą się nie liczyć, mogą jej kosztem płacić bądź sprzymierzeńcom, bądź antagonistom. Polska neutralna jest siłą, z którą będą się liczyli na kongresie pokojowym." W Polsce niestety, pośród starszego pokolenia nacjonalistycznego, panuje niekorzystne myślenie, iż naszemu państwu nic nie dałyby kolonie. Sojusz/neutralność z III Rzeszą w 1939, jak i udział po stronie "Trójprzymierza" w 1916+, był jedynym gwarantem pozyskania ziem kolonialnych. ZSRR miało "kolonie" tam gdzie podbiło w Europie, a Anglia/Francja nie zamierzały się z nami swoimi dzielić. Cesarstwo Kaisera, jako pretendent do potęgi kolonialnej, było jedynym możliwym gwarantem zdobycia ziem zamorskich, z racji koniecznej potrzeby uzyskania innego państwa/narodu, jako sojusznika w tym zamiarze. To można byłoby wykorzystać, i to w pełni realistycznie. Kolonie niemieckie, jak Namibia, uchodzą za najbogatsze kraje afrykańskie z tego względu, że w odróżnieniu od Anglików i Francuzów nie prowadziły skrajnie rabunkowej gospodarki (nasze tu szczęście, że Polska sąsiaduje pomiędzy Rosją a Niemcami a nie pomiędzy Anglią i Francją). Stąd niemieckie sentymenty są tam silne. Polska zapewne także nie prowadziłaby rabunkowej gospodarki, i traktowałaby Murzynów jak partnerów, nie jako niewolników. To zapewniłoby nam ich sympatię po dziś dzień, karną kolonię dla mniejszości, alternatywnie miejsce administracji państwa w razie okupacji tego właściwego, oraz "niewyczerpalne" złoża surowców, których nie ma na naszej ziemi, lub dodatkowe ich źródła, które mogłyby służyć nam jako taryfa przetargowa nawet przy pertraktacjach z Rzeszą czy potencjalnymi nowymi potęgami wyrośniętymi na zwycięstwie Austrii i Niemiec (być może wróciłaby potęga hiszpańska).
| 2012-10-15 09:57:01
@ Władysław Studnicki: "Grożących nam katastrof można uniknąć przez porozumienie z Niemcami, które byłoby związane z zobowiązaniem się Polski do neutralności na wypadek wojny na Zachodzie" I co, Hitler nie tykał państw neutralnych? @ Władysław Studnicki: "Przymierze z Francją po Locarno stało się fikcją. Briand w parlamencie francuskim wypowiedział się wyraźnie, że Francja nie przyjdzie ze zbrojną pomocą Polsce. W sprawie litewskiej, w sprawie czechosłowackiej, mieliśmy Francję przeciwko sobie." Francja zrobiła wiele złego w latach trzydziestych. Swoją postawą wepchnęła Włochów w sojusz z Hitlerem, który wcale nie był czymś tak naturalnym, jak się dzisiaj sądzi. Liczenie na sojusz z prostytutką było błędem, ale układ z Niemcami prawdopodobnie też by nie był dobry. Hitler był szalony. Jak ktoś chce wierzyć w dobrego wujka Adolfa dającego Polakom kolonie w rewanżu za neutralność lub w Niemców, którzy podbijają ZSRR i przez Polskę sobie grzecznie jeżdżą do posiadłości wschodnich, to niech wierzy. Co do sojuszu z ZSRR, autor memoriału miał rację. Chyba w samym przededniu wojny nie było dobrych wyjść.















RSSRSS FacebookFACEBOOK COPYRIGHT © 2011 KONSERWATYZM.PL