Kol. Robert Winnicki poświęca nam coraz więcej miejsca w swojej publicystyce, co wyraźnie wskazuje, że coraz bardziej boli go nasza krytyka. Nic dziwnego, coś tam w życiu Dmowskiego poczytał i wyrósł pośród endeków, więc wie, że mamy rację. Oto kolejny tekst w którym szuka samo-usprawiedliwienia:
„Pisizm”, według nadredaktora Wielomskiego i jego pretorian jawi się jako zagrożenie dla Polski, dla Europy i cywilizacji na miarę tysiąclecia. Gorliwie tropią więc „pisizm” – jawny, ukryty, domniemany, spodziewany lub potencjalny. Czym osoba papieża dla sedewakantystów, tym Jarosław Kaczyński dla „konserwatystów.prl”. Pisowska jest Młodzież Wszechpolska, bo nie stara się, wzorem swojego byłego prezesa, wejść na salony, strasząc „Kaczorem-dyktatorem”. Pisowski jest ONR, bo korzysta z przychylności posła PiS, użyczającego biura na spotkanie. Pisowski jest każdy, kto realnie zajmuje się stanem państwa, zamiast zaciekle zwalczać jedyną nielewicowo-liberalną partię w parlamencie.
http://narodowcy.net/konserwatyzm-pl-na-tropie-czy-na-sali-jest-lekarz/2011/05/05/
Tak, wiemy, że nasza krytyka boli obecne władze, które Młodzież Wszechpolską przekształciły w rodzaj Związku Młodych Narodowców, a może nawet w Młodzież Wszechsmoleńską. Bo najbardziej boli nie krytyka ze strony liberalnej czy socjalistycznej, ale krytyka ze strony tych, co znają Dmowskiego i tradycję endecką. My was nie krytykujemy za "faszyzm" i "ksenofobię". My was krytykujemy za apostazję. Waszym duchowym patronem nie jest już Roman Dmowski ale Bronisław Wildstein. [aw]