W swoim wydaniu internetowym z 03/02/2012 niezawodna i
zawsze gotowa do walki ze skrajną prawicą "GW" opublikowała artykuł o kłopotach Marine Le Pen ze znalezieniem 500 podpisów
potrzebnych do zarejestrowania jej kandydatury w nadchodzących
wyborach prezydenckich.Prawo francuskie wymaga walidacji "kandydatury
do kandydatury" przez co najmniej 500 lokalnych notabli
Republiki pochodzących z wyboru.
"GW" dość obiektywnie relacjonuje tę sprawę, nie wspominając jednak o tym, że na prawicy, gdzie Marine Le Pen uplasowała się na
pierwszej pozycji z związku z upadkiem dysydenckiej kandydatury Carla Langa, niektórzy komentatorzy obawiają się, iż reżim istotnie nie dopuści do udziału
Marine Le Pen w wyborach prezydenckich. Redakcja "GW" poczuła się również zobowiązana do wyłożenia swoim czytelnikom programu
politycznego osoby, którą sama nazwała "przywódczynią
francuskiej skrajnej prawicy".
Ostatni fragment artykułu zatytułowany" Poglądy" można streścić następująco:
Front Narodowy jest:
-partią anty-imigrancką,
-niechętną wobec UE,
-opowiadającą się za asymilacją legalnych imigrantów,
-za usunięciem z terytorium Francji imigrantów
nielegalnych,
-za położeniem kresu dalszemu przyjmowaniu
nowych imigrantów,
-za wyjściem z zony Euro i za powrotem do
franka francuskiego,
-za gaullistowską koncepcją Wspólnoty Europejskiej,
-za przywróceniem ceł.
Według "GW", Marine Le Pen pragnie spłacić dług Francji i zbudować silne państwo przemysłowe.
Program ten podany został bez żadnego komentarza. Tymczasem
nasuwa się natychmiast jedno pytanie: Co ma to wszystko wspólnego z
prawicą i to w dodatku ze "skrajną"?
Powyższe postulaty mogłaby głosić dowolna
partia, nieżalenie od koloru politycznego. Są to postulaty zdrowego
rozsądku bez żadnej konotacji politycznej. Czysto technicznym
propozycjom rozwiązań "GW" przyszywa łatkę "skrajnej prawicy". Chciałbym
zwrócić uwagę Czytelników na dwa aspekty takiego
postawienia sprawy.
Z jednej strony, Marine Le Pen istotnie głosi podobny program (artykuł "GW" jest faktograficznie uczciwy).
Ten program, bez smaku i bez koloru, jest czysto
deklaratywny, gdyż postulaty wyborcze tego typu są na obecnym etapie
nie do spełnienia i Marine Le Pen o tym nie wiedzieć nie może.
Rzuca to cień na jej akcje polityczną, której efekt będzie
zerowy, tak jak zerowy był efekt akcji politycznej jej ojca, skądinąd wielkiego człowieka obdarzonego
dodatkowo niezwykła kulturą historyczną i promieniującego barokowa osobowością.
Z drugiej strony, system, którego "GW"
jest awangardą na gruncie polskojęzycznym, uważa takie
banalne poglądy za niebezpieczne, bo przecież temu służy bajeczka o skrajnej prawicy.
Jeżeli uważa się za niebezpieczne
projekty przywrócenia stabilności państw i spłatę długu, to znaczy że
aktualnie rządząca światem klasa
polityczno-medialna widzi swój interes w utrzymaniu sytuacji
kryzysowej.
Antoine Ratnik
a.me.