Powołując
do życia Polski Klub Zachowawczy w Wielkiej Brytanii uznajemy za niezbędne
kierować się zasadami integralnie konserwatywnymi i katolickimi w ich
tradycyjnym rozumieniu.
Mając to na
uwadze, stwierdzamy co następuje:
1) Czujemy się spadkobiercami Cywilizacji Łacińskiej, wiernymi idei Starej
Europy, jedynej prawdziwej Europy, zbudowanej „na fundamentach Rzymu antycznego
przez papieży Świętego Kościoła Rzymskiego i (…) Karola Wielkiego; Europy wielu
narodów, państw i kultur, lecz jednej cywilizacji: chrześcijańsko – klasycznej,
i jednej religii: rzymsko-katolickiej; Europy, która nie istnieje i istnieć nie
może poza równaniem: Europa=Zachód=Rzym=Katolicyzm”[1].
Powtarzamy zatem za Maurras’em: „Jestem Rzymianinem (…). Jestem Rzymianinem,
ponieważ Rzym, Rzym księży i papieży, dał wieczność uczuciom, metodom,
językowi, kultowi, dziełu politycznemu pokoleń administratorów i sędziów. (…) Jestem
Rzymianinem w bogactwie mego istnienia historycznego, intelektualnego i
moralnego. (…) Jestem Rzymianinem w tej mierze w jakiej czuję się człowiekiem:
zwierzęciem, które zbudowało miasta i Państwa bez deptania korzeni; zwierzęciem
społecznym, a nie pasożytem; (…). Jestem Rzymianinem poprzez wszystko to, co
jest w moim bycie pozytywne, przez wszystko to, co jest radością przyjemności,
pracy, myślenia, pamięci, rozumu, nauki, sztuki, polityki i poezji ludzi żywych
i zjednoczonych ze mną. Dzięki temu skarbcowi, który odnaleziony został w
Atenach, a przeniesiony jako depozyt (…) przez Rzym, oznacza on niepodważalnie
cywilizację i ludzkość. Jestem
Rzymianinem, jestem człowiekiem: dwie identyczne propozycje (Je suis Romain, je suis humain: deux
propositions identiques)”[2]…
2) Niezmiennymi filarami idei konserwatywnej pozostają w naszym odczuciu Religia, Tradycja, Etyka i Autorytet.
3) Religia jest fundamentem;
poza samym właściwym jej celem nadrzędnym, którym niezmiennie pozostaje
zbawienie, jest ona również źródłem Etyki, która przenikać musi każdą sferę
ludzkiej działalności – w tym również (a może przede wszystkim) politycznej.
Jesteśmy przeciwni
próbom odrzucenia religii z przestrzeni publicznej w imię sztucznych i
niezgodnych z duchem Europy zasad laicyzacji, uważamy bowiem, że Państwo stanowi (a przynajmniej stanowić
powinno) doczesną emanację Bożego porządku i hierarchii, a ich zachowanie może
być trwałe tylko tam, gdzie ponad sferą ludzkiej aktywności i doraźnych
interesów stoi Krzyż. Państwo w żadnym razie „nie może być neutralne wobec
Boga, wiary i moralności, gdyż wobec Stwórcy każda społeczność ma takie same
zobowiązania, jak jednostka. Winno ono przeto uczestniczyć w aktach czci
Bożej, zaś prawo pozytywne państwowe musi być pojęte jako możliwie doskonałe odwzorowanie
prawa moralnego i naturalnego”[3]. Twierdzimy
dalej, że polityka nie jest i nie może być wartością nadrzędną, ani też
wartością samą w sobie; nie może kierować się zasadą, zgodnie z którą cel
uświęca środki. Religia jasno wskazuje na źródło władzy, to z niej wyrastają
normy etyczne, z którymi zgodna musi pozostać każda polityczna decyzja i
posunięcie, to ona wreszcie jest łącznikiem między polityką a meta polityką,
sferami wprawdzie autonomicznymi, ale stanowiącymi pewną całość, którą
nierozumne dążenia, będące pokłosiem Rewolucji, starają rozbić nie bacząc na
konsekwencje.
Oczywiście
„Cywilizacja Łacińska, religijna ze swojej istoty i ducha, nie jest jednakowoż
cywilizacją sakralną, tzn. nie rości sobie pretensji – w odróżnieniu np. od
cywilizacji żydowskiej czy bramińskiej – do rytualnej reglamentacji wszystkich
sfer życia osobistego i zbiorowego, jak również obce jest jej pojmowanie
państwa jako organizacji rządzonej przez warstwa kapłańską – a tym właśnie i
tylko tym jest tzw. klerykalizm, względnie ustrój teokratyczny. Porównywanie
zatem starań o zachowanie, a raczej – w naszych warunkach – odnowienie
religijnych podstaw państwa do np. irańskiej hierokracji ajatollahów, stanowi
wulgarny i demagogiczny fałsz”[4].
4) Wspomnieliśmy
wyżej, że Etyka wyrasta z religii, a jej zadaniem jest stworzenie zgodnych z
nią norm funkcjonowania w życiu publicznym. Uznajemy, że dla konserwatysty jest
ona elementem jednym z najważniejszych, pozostaje też równoznaczna z
konsekwentnym, dalekim od jakichkolwiek kompromisów pojmowaniem istoty tego, w
co wierzymy. Daje ideowy kręgosłup, polaryzuje stanowisko tam, gdzie istnieją
wątpliwości, jest dla konserwatyzmu
„nieodzownym czynnikiem, źródłem jego ciągłości, trwania i nieśmiertelnego
bytowania”[5].
Pozostaje miarą konserwatysty: to ona, a precyzyjniej – przestrzeganie jej
nakazów, najlepiej określa przydatność jednostki do służby Idei. Jak pisze o
niej Konstanty Bröel – Plater: „etyka
ma znamiona objawienia, jest
konserwatyzmem konserwatyzmu poprzez pokolenia i wieki, jest świętych
obcowaniem. A na nim jedynie oprzeć można ciągłość posłannictwa”, które
stało się naszym udziałem.
5) Stwierdzamy,
że wierność Tradycji nie jest i nie może być jedynie pustą próbą zatracenia się
w przeszłości. Tradycja to przekazanie spuścizny przeszłości czasom współczesnym, legitymacja każdej cywilizacji i wspólnoty
narodowej, to wreszcie odpowiedź na pytanie kim jesteśmy i skąd
przychodzimy. Dając świadectwo odrębnym i niepowtarzalnych cechom danego
podmiotu, stanowi ona jego nieodłączny element. Wierzymy, że występując wbrew
Tradycji, cywilizacja lub naród zabija to, czym jest w swojej istocie; mając to
na uwadze, zawsze stać będziemy przy Europie rozumianej tak, jak to zostało
ujęte na samym początku - bo jest jedyną Europą; jeżeli jej Tradycja zostanie
wymazana, wówczas Europa jako określona cywilizacja należeć będzie do
przeszłości. To samo dotyczy każdej wspólnoty narodowej, w tym również Polski i
narodu polskiego, z którego Tradycji jesteśmy dumni i przy której to Tradycji
stać będziemy zawsze.
6) I wreszcie
Autorytet, bez którego władza oraz rząd stanowią puste, fasadowe pojęcia,
odnoszące się do nazw urzędów, nie mających nic wspólnego z pełnią władzy i
rządami z prawa. „Nie istnieje społeczeństwo bez autorytetu jako czystego aktu
decyzji. Autorytet jednak, aby mógł kierować wole indywidualne członków
wspólnoty ku dobru powszechnemu, musi rządzić, i musi także jakoś komunikować
rządzącym swoją wolę. Rządzić zaś – to kierować. Każdy autorytet chce być
skuteczny, nic może chcieć być słaby – byłby to absurd. Autorytet, którego nikt
me respektuje, jest skazany na śmierć. Musi on wreszcie także chcieć uczyć
obywateli dobra. Trzy są więc „słowa-klucze” autorytetu: kierować, rządzić,
uczyć. Wymaga on zatem od poddanych jego kierownictwu, rządzeniu i nauczaniu
posłuszeństwa, jako pierwszej cnoty obywatelskiej, której odpowiednikiem po
stronie rządzącego jest. sama auriga
virtutem („woźnica cnót”): cnota roztropności (φρόνησις, prudentia), czyli nakierowanej prawą
wolą umysłowej sprawności wynajdywania i poznania środków wiodących najlepiej
do osiągania godziwego celu. Jej fundamentem jest dar przewidywania oraz
mądrościowego wgłębiania się w rzeczywistość; istotnymi warunkami; domyślność,
zdrowy sąd, oględność i otwartość na rady innych; koniecznym skutkiem – decyzja
o wyborze sojuszników i wrogów reprezentowane) egzystencjalnie przez Suwerena
wspólnoty politycznej. Innymi cnotami kardynalnymi, w które koniecznie winien
być wyposażony Suweren, są: sprawiedliwość, czyli stałe nastawienie woli, by
oddawać każdemu, co mu się słusznie należy (cum tribuere); męstwo, czyli
sprawność w osiąganiu dóbr trudnych, mobilizująca w obliczu wszelkich przejawów
zła; oraz umiarkowanie, czyli sprawność w opanowywaniu popędów”[6].
Tak rozumiany
autorytet władzy wspiera się rzez jasna na Prawie, przenikniętym do głębi Etyką,
a także stanowiącym Autorytet sam w sobie. „Aby zaś nim być mogło, by
obowiązywało obywatela w jego rozumie, woli i sumieniu, musi przede wszystkim
stać na piedestale absolutnej sprawiedliwości i bezstronności. Nie może być
wykładnikiem interesów żadnej warstwy społecznej w przeciwstawieniu do innej,
nie może faworyzować jednej kosztem drugich, ale musi dążyć do dobra
społeczeństwa jako całości, mając przez to samo na celu dobro wszystkich warstw
społeczeństwa, każdej jego części składowej. Nie może służyć niczyim i żadnym
innym celom, prócz swemu własnemu najwyższemu zadaniu saluti Rei publicae”.
7) Mając na
uwadze powyższe stwierdzenia, mamy obowiązek stać u Tronu Świętego Piotra i
okazywać Jego Następcy bezwzględne posłuszeństwo. Świadomi ludzkiej marności,
dążyć będziemy do zachowania jak najdalej posuniętej wierności Etyce.
Sprzeciwiamy się demokratycznemu egalitaryzmowi, opartych na fałszywych
założeniach filozoficznych twierdzeniom o powszechnej równości, określaniu
narodu jako najwyższego suwerena, postawieniu człowieka ponad Bogiem, a także
wolności obyczajowej, posuniętej do poziomu akceptacji najbardziej nawet
plugawych zwyrodnień i dającej człowiekowi prawo decydowania o śmierci własnej
oraz innych. Opowiadamy się za Europą państw i narodów, dążącą nie do własnego
unicestwienia, lecz budowy uniwersalnej Christianitas.
Jako Polacy pragniemy pozostać wierni naszej narodowej Tradycji i
etosowi.
8) Tych kilka
punktów nie rości sobie oczywiście pretensji do bycia utylitarnym, klasycznie
rozumianym programem politycznym; jest to przede wszystkim zespół nadrzędnych idei regulatywnych, horyzont wartości, który pragniemy mieć
przed oczyma przez cały czas prowadzenia naszych działań i realizacji założeń,
które służyć będą zarówno formacji własnej, jak też dobru ogółu.
Jest dla nas
sprawą jasną, że kultywując powyższe wartości nie możemy spodziewać się ich
powszechnego zrozumienia i szybkiego wprowadzenia w życie – uważamy jednak, że
Prawda warta jest trwania przy niej zawsze, nawet na przekór czasom, w jakim
żyjemy. Nie zapominamy zresztą, że – jak uczy Richard Jeager: „Dla katolika nie może
istnieć neutralność. Pan Bóg też nie jest neutralny”. Stąd też, kultywując
wartości konserwatywne oraz te, które uważamy za typowo polskie, uważamy za
stosowne oglądać świat nie przez pryzmat mitów, którymi jesteśmy otaczani, ale
tego, co ważne i wieczne. I trwać przy tym będziemy, bo na ruinach cywilizacji
włączamy się w nurt intelektualnej kontrrewolucji, a ona oznacza Odbudowę. W
naszych umysłach wyryć przyrzekamy postanowienie, że – jak pisze Maurras: „Wzniesiemy nową arkę — katolicką, klasyczną, hierarchiczną, ludzką, w
której idee nie będą już nigdy słowami rzucanymi na wiatr, instytucje
bezkształtnym oszustwem, prawa rozbojem, a służby administracyjne złodziejstwem
i marnotrawstwem; gdzie zmartwychwstaną — jeśli zasłużą na odrodzenie — małe
republiki zwieńczone królestwem, a nad wszystkim wznosić się będzie papiestwo”.
Tak nam dopomóż Bóg.
[1] J. Bartyzel, Umierać, ale powoli. O
monarchistycznej i katolickiej kontrrewolucji w krajach romańskich 1815 – 2000,
Kraków 2006, s. 9.
[2] Ch. Maurras, Jestem rzymianinem, za: http://
archiwum.konserwatyzm.pl/czytelnia.php/Pozycja/1722/
[4]
Ibidem.
[5]
K.
Bröel – Plater, W sprawie konserwatyzmu w Polsce, Warszawa 1922, s. 7 i dalej.