Jan F. Libicki

Przez Smoleńsk do Budapesztu – plan PiS po konferencji NPW

17 stycznia 2012 | Publicystyka

Bo nie o prawdę tu chodzi. Chodzi o polityczną walkę. O stałe podgrzewanie politycznego kotła. Jego wybuch ma być po prostu otwarciem drogi do zapowiadanego już warszawskiego Budapesztu.



Zakończyła się konferencja prokuratorów w sprawie katastrofy smoleńskiej. Po niej kolejne: PiSu i Solidarnej Polski. Te wydarzenia przeplatane są wypowiedzi ekspertów. 


Najpierw o samej konferencji. W zasadzie trudno ją jednoznacznie ocenić. Z wypowiedzi prokuratorów wiemy, że nie zarejestrowano w kokpicie głosu generała Błasika. Sprawa jego obecności w kokpicie nie została w żadną stronę rozstrzygnięta. Dobrze, że dziennikarze otrzymali zapis odczytu Krakowskiego Instytutu. Jutro będą mogli wyciągnąć jakieś konkretniejsze wnioski. Pytanie tylko co się z nimi stanie? 


To jest najważniejsza kwestia. Bo, że są to informacje mogące być istotnymi w dojściu do prawdy – to oczywiste. Pytanie tylko co będzie dalej? Bo moim zdaniem jeśli w tym procesie ustaleń faktów będą jakieś ofiary, to pierwszą z nich będzie właśnie prawda. Już to zresztą słyszymy. Solidarna Polska atakuje rząd, a PiS domaga się nowego śledztwa. Bo nie o prawdę tu chodzi. Chodzi o polityczną walkę. O stałe podgrzewanie politycznego kotła. Jego wybuch ma być po prostu otwarciem drogi do zapowiadanego już warszawskiego Budapesztu. Spór smoleński ma być tu prostym narzędziem do najzwyczajniejszego przejęcia władzy. I tylko tej prawdy o katastrofie szkoda...

Jan Filip Libicki
www.facebook.com/flibicki

aw



pobierz artykuł jako PDF

| komentarzy: 2

| odsłon: 243

|

 



Musisz być zalogowany i zweryfikowany by dodawać komentarze.


| 2012-01-17 17:16:11
Jeszcze trochę Libickiego, a będzie można przerobić nazwę z konserwatyzm.pl na libicki.pl. Ten POwiak to Niesiołowski -bis - gorliwość neofity w obronie nowego pana.
| 2012-01-17 17:56:15
Kolejna porcja grypsery senatora Libickiego - "warszawski Budapeszt", " Sprawa jego obecności w kokpicie nie została w żadną stronę rozstrzygnięta". Ale przynajmniej korektor powrocil z urlopu i jako tako poskladal te pisanine, tak, ze mozna to nazwac artykulikiem, w przeciwienstwie do poprzedniego wpisu.









RSSRSS FacebookFACEBOOK COPYRIGHT © 2011 KONSERWATYZM.PL