Wśród
osób, które nigdy nie interesowały się dziejami kontynentu
afrykańskiego, łączenie słów „Afryka” i „demokracja”, może wydawać się
dziwne bądź nieuprawnione.Wystarczy wspomnieć
o takich przywódcach jak Idii Amin, Hissen Habre, Cesarz Bokassa,
Tomias Obianga czy Charles Taylor, by między tymi terminami wstawić stan
nierówności. Nie powinniśmy jednak ulegać złudzeniu i uzmysłowić sobie,
że i na tym kontynencie znalazły się pewne enklawy spokoju.
Trzeba
jednak podkreślić, że w tradycji plemion afrykańskich, demokratyczne
ideały nie istniały i do tej pory nie zostały przyjęte. Afrykańskie
przedkolonialne organizmy polityczne były nacechowane dużym wpływem
religii, więzów rodzinnych, ideą posłuszeństwa względem władzy oraz
siłowym załatwianiem konfliktów. Z drugiej jednak strony, istniały takie
instytucje jak „Rady Starszych”, czy „konsultacje społeczne”, które
mogły doprowadzić do zmiany wodza. Najlepszym tego przykładem jest
dzisiejsza Botswana i uznana w tym państwie tradycja kgotla
[1].
Nawet
jeśli istniały szanse na zdemokratyzowanie politycznych instytucji
afrykańskich, to europejski i arabski handel niewolnikami, a w
późniejszym okresie niedemokratyczne struktury kolonialne spowodowały,
że te możliwości zostały zaprzepaszczone. Kiedy nastała era
dekolonizacji w Afryce, nie było na nią ani pomysłu ani cierpliwości.
Dekolonizacja Indii trwała trzy razy dłużej niż Nigerii.
Na
tle afrykańskiego „wiatru zmian”, rozgrywały się wydarzenia które w
historii nazwano Kryzysem Rodezyjskim. W jego wyniku, powstało
niepodległe Zimbabwe.
Dzieje kolonialne i Kryzys Rodezyjski
W
1923 roku powstała brytyjska kolonia o nazwie Rodezja Południowa (na
cześć Cecila Rhodesa – głównego pomysłodawcę rozpoczęcia osadnictwa na
południu Afryki) ze stolicą w Salisbury. Podobieństwa w sposobie
zarządzania i posiadanych problemów, między Rodezją Południową, Rodezją
Północną i Niasą, doprowadziło w 1953 roku do utworzenia Federacji
Rodezji i Niasy (Federacji Afryki Centralnej). Postępujący proces
dekolonizacji spowodował rozpad federacji 31 grudnia 1963 roku, a
Rodezja Północna jako Zambia i Niasa jako Malawi uzyskały niepodległość.
W Rodezji Południowej sytuacja była trudniejsza, ze względu na dość
liczną grupę osadników, którzy nie chcieli oddać władzy. Z tego też
względu, 11 listopada 1965 roku, Douglas Ian Smith ogłosił Jednostronną
Deklarację Niepodległości. Przez następne 15 lat, istniała nieuznawana
przez cały świat Republika Rodezji. Dopiero ustalenia z konferencji w
Lancaster House z 21 grudnia 1979 roku, doprowadziły do zmiany sytuacji.
Rodezji wróciła jako kolonia do Wielkiej Brytanii, a 18 kwietnia 1980
roku, proklamowano niepodległą Republikę Zimbabwe.
W
tym miejscu, należy zwrócić uwagę na dwa elementy, które możemy nazwać
spuścizną ery kolonialnej i które bezpośrednio wpłynęły na późniejsze
wydarzenia.
Wielu
znawców tematu podkreśla, że partyzancka wojna domowa z lat 1965 – 1980
miała charakter wojny chłopskiej o ziemię. Największym problemem w
Rodezji/Zimbabwe był niesprawiedliwy podział ziem, który był prawnie
usankcjonowany. Większość należała do białych osadników.
Drugim
skutkiem Kryzysu Rodezyjskiego była polityczna separacja dwóch głównych
plemion: Szona i Ndebele. Okres walk o niepodległość z lat 1965-1980,
zwykle nazywa się „Drugą Chimurengą”, i mimo prób utworzenia jednej
wspólnej organizacji, powstały dwie które reprezentowały inne plemiona. W
1961 roku, powstał Afrykański Ludowy Związek Zimbabwe (Zimbabwe African
People’s Union – ZAPU), na czele którego stał Joshua Nkomo. Ruch ten
miał poparcie głównie wśród Ndebele. Natomiast w 1963 roku, powstał
Afrykański Narodowy Związek Zimbabwe (Zimbabwe African National Union –
ZANU), na czele którego stali Ndabaningi Sithole i Robert Mugabe. ZANU
zyskał poparcie wśród Szona. W takiej oto sytuacji, w 1980 roku Zimbabwe
uzyskało niepodległość.
Zgodnie
z ustaleniami konferencji w Lancaster House, wybory parlamentarne
odbyły się według dwóch ordynacji: dla białych i dla czarnych obywateli.
Ustalono że w stu osobowym parlamencie, dwadzieścia miejsc uzyskają
osadnicy.
Same
wybory odbyły się w różnych terminach. Biali mieszkańcy głosowali 14
lutego 1980 roku. W sumie oddano 16 402 głosy. Natomiast czarni
mieszkańcy głosowali w dniach od 27 do 29 lutego, tego samego roku. Z
tej strony, do urn poszło 2 694 529 osób.
Wyniki
przedstawiały się następująco. Wśród białych osadników, wystartowała
tylko jedna partia oraz kandydaci niezależni. Front Rodezyjski
(Rhodesian Front) zdobył 83% poparcia i zajął wszystkie 20 miejsc
przewidzianych dla białych obywateli.
Przegląd ważniejszych wydarzeń 1980 – 1987
Rok
1980, był wielkim zwycięstwem sił czarnych obywateli dawnej Rodezji.
Wiele nazw miast zostało zmienionych, np.: Salisbury na Harare. Lecz
mimo formalnych zmian o charakterze prawnym, samego społeczeństwa, tak
łatwo i szybko zmienić się z oczywistych względów nie da.
Większość
ważnych stanowisk było w rękach białych, i w zasadzie nie było kim ich
wymienić. Lata prowadzonej segregacji w szkołach, doprowadziły do
takiego stanu, że poziom wykształcenia wśród Afrykanów był bardzo niski.
Poza tym, oni sami byli skłóceni, a organizacje bardzo rozbite. Po
wielu latach, wraz z uzyskaniem niepodległości, uaktywniły się
antagonizmy międzyplemienne, których źródeł musimy szukać, jeszcze w
czasach sprzed kolonialnych. Mam tu na myśli konflikt na linii Szona i
Ndebele. Sprawę dodatkowo komplikował fakt wewnętrznego skłócenia, wśród
samych Szona.
Nowy
premier Robert Mugabe, w celu zminimalizowania skutków pogłębiającego
się rozbicia wewnątrz czarnego społeczeństwa, dążył do porozumienia z
konkurencyjnym względem ZANU-PF, ruchem Joshuy Nkomo PF-ZAPU. Ów sojusz,
tuż po uzyskaniu niepodległości był bardzo potrzebny, gdyż wewnątrz
dwóch najważniejszych partii, uaktywniły się radykalne frakcje – Alfreda
„Nikity” Mangeny w PF-ZAPU i Edgara Tekerego w ZANU-PF
[2].
Zauważmy
w tym miejscu, że w owym czasie wszelkie ruchy, przysługiwały dwóm
osobom. Pierwsza to Robert Mugabe – do 1987 roku premier. Cechowała go
ostrożność oraz pragmatyzm. Znany był ze swojego krytycznego stanowiska
względem zagranicznych korporacji i firm, lecz zważając na dobry
wizerunek państwa, nie chciał tego zaprzepaścić. Z tego też względu,
pierwsze lata niepodległości, cechuje bardzo dobry wynik gospodarczy.
Jak mawiał Mugabe: „Gospodarcza dominacja jest gorszym zjawiskiem niż
dominacja polityczna”
[3].
Dlatego,
też co jakiś czas, podnosił kwestie utworzenia systemu monopartyjnego.
Zaczął kreować ideę społeczeństwa wielorasowego – lata wojny
partyzanckiej, doprowadziły do znacznego exodusu białej społeczności,
wobec czego nowy rząd musiał zareagować, gdyż tracił bardzo dobre kadry,
których nie mógł zastąpić. Poza tym, sugerował zwiększenie kontroli
państwa w kwestiach gospodarczych, lecz bez jakichkolwiek planów
nacjonalizacyjnych. Ponieważ ZANU-PF, głosiła hasła marksistowsko –
leninowskie, podjęła również walkę o polepszenie losów robotników. W
kwestii reformy rolnej, przez pierwsze lata niepodległego bytu, problem
ten był poruszany w sposób nieznaczący. Ekipa Mugabe, sugerowała jedynie
by utrzymać obecny stan rzeczy, poprzez wspieranie wielkich plantacji
białych, produkujących na rynek oraz drobnych gospodarstw i prywatnych
własności Afrykanów
[4].
Według
Mugabe i jego współpracowników, największym problemem nowego państwa
był Joshua Nkomo i jego PF-ZAPU. Sam Nkomo był niejednoznaczny w swoich
poglądach (raczej konserwatysta, bez elementów radykalnych), lecz miał
bardzo silne poparcie wśród plemienia Ndebele. ZANU-PF podejrzewało go –
prawdopodobnie nie bez podstaw - o próbę zamachu stanu. Po odzyskaniu
niepodległości, nadal utrzymywał kontakt z ZSRR, a przez byłego dowódcę
rodezyjskich sił zbrojnych (gen. Wallsa), kontaktował się z Republiką
Południowej Afryki, w celu zbadania stanowiska Pretorii, co do możliwego
zamachu. Wiadomym jest również, że miał dobre kontakty z białymi
obywatelami w samej Rodezji, co jego oponenci łatwo wykorzystywali w
walce politycznej
[5].
Ostatecznie Nkomo został 17 lutego 1982 roku, usunięty z rządu (w
związku ze znalezieniem znacznej ilości broni), a krótko później w
przebraniu starej kobiety, uciekł z kraju do Botswany, a potem do
Londynu. Trzeba jednak podkreślić, że po tych aferach z bronią,
społeczeństwo zaczęło ufać Robertowi Mugabe.
W
październiku 1980 roku, premier Robert Mugabe podpisał z przywódcą
Korei Północnej, Kim Ir Senem porozumienie, zgodnie z którym Korea miała
przeszkolić jedną brygadę dla potrzeb zimbabweńskiej armii. W sierpniu
1981 roku, 106 Koreańczyków przybyło do Zimbabwe. Zadaniem tej brygady,
miało być zwalczanie grup dysydenckich, a sam Mugabe nadał jej nazwę
„Gukurahundi”, co znaczy „deszcz, który porywa śmieci przed wiosennymi
deszczami”. Szkolenie trwało do września 1982 roku, i objęło 3 500 osób,
byłych członków ZANLA. Dowódcą został pułkownik Perence Shiri, a sam
oddział uzyskał numer 5 - 5 Brygada. Na uwagę zasługuje fakt, że cały
ten oddział nie podlegał armii, lecz wykonywał bezpośrednie rozkazy
premiera
[6].
5
Brygada, do walki została rzucona w styczniu 1983 roku, w prowincji
Matabeleland North. Według opracowań Catholic Commission for Justice and
Peace in Zimbabwe, w ciągu kilku tygodni, miało zginąć ponad 2 tysiące
cywilów i ulec zniszczeniu setki domów. Większość osób zginęło w
publicznych egzekucjach. Sytuacja do końca 1983 roku, się uspokoiła. Na
początku 1984 roku, 5 Brygadę rozmieszczono w prowincji Matabeleland
South. W wyniku działań, ucierpiało w różny sposób blisko 400 tysięcy
cywilów. Przemoc dotknęła również wielu misjonarzy
[7]. Ostatecznie, w 1986 roku, 5 Brygada została rozwiązana.
W
międzyczasie, uruchomiono inne paramilitarne zaplecze ZANU-PF tj.
Młodzieżowe Brygady ZANU-PF (ZANU-PF Youth Brigades), które działały na
przełomie 1984 i 1985 roku. Było to o tyle ważne, gdyż w 1985 roku,
miały miejsce wybory parlamentarne, wygrane przez partię Roberta Mugabe.
Poza tym, w ramach Ministerstwa Spraw Wewnętrznych powstała elitarna
dywizja PISI (Police Internal Security Intelligence Unit). Owe
jednostki, odnosiły znaczące sukcesy w dezintegrowaniu działań PF-ZAPU,
zwłaszcza w 1985 roku. Jak wyraził się ówczesny minister Enos Nkala:
„Chcemy uderzyć w liderów ZAPU... Mordercza organizacja i jej morderczy
lider muszą zostać uderzeni tak mocno, by odczuli to jak zobowiązanie do
nie czynienia tego, co teraz czynią”
[8].
Powyżej
zaprezentowane działania, doprowadziły do tego, że w 1986 roku, PF-ZAPU
praktycznie przestała zagrażać rządzącej ZANU-PF. Liderzy, albo uciekli
za granicę, albo zostali aresztowani. Partia była na wymarciu. W
wyborach z 1985 roku, PF-ZAPU uzyskała tylko 15 miejsc w parlamencie.
Mimo wszystko, pod koniec 1985 roku, ZANU-PF zaczęło negocjacje z
konkurencyjnym ugrupowaniem, w celu połączenia obu partii. Nieliczni,
liderzy, którzy pozostali w kraju, przystąpili do rozmów. Sam proces
jednak się przeciągał. W czerwcu 1986 roku, minister Nkala wydał
zarządzenie zakazujące organizowania jakichkolwiek zebrań PF-ZAPU.
Dnia
22 XII 1987 roku, Premier Robert Mugabe i lider PF-ZAPU Joshua Nkomo,
podpisali układ o zjednoczeniu obu partii, pod nazwą ZANU-PF. W 1988
roku, Nkomo wszedł do rządu jako minister, a w połowie roku ogłoszono
amnestię dla wszystkich dysydentów. 30 grudnia 1987 roku, Mugabe został
ogłoszony prezydentem
[9].
Sytuacja zaczęła się powoli normować. We wrześniu 1988 roku, z pielgrzymką do Zimbabwe udał się papież Jan Paweł II
[10].
Natomiast w 1991 roku, w Harare miał miejsce szczyt państw – członków
organizacji Commonwealth (Commonwealth Heads of Government meeting
CHOGM), na którym przyjęto „Deklarację z Harare dot. zasad „dobrych
rządów”
[11].
Za pozytyw, możemy uznać zrezygnowanie z lansowania idei
marksistowskich w lipcu 1991 roku, które były głoszone od sierpnia 1984
roku, przez ekipę prezydencką.
Wydarzenia
pierwszych lat niepodległości, doprowadziły do stworzenia niemalże
monopartyjnego modelu państwa. Oczywiście istniała mniejsza opozycja,
lecz nie miała ona większego wpływu na bieg wydarzeń, o czym świadczy
słabnący poziom poparcia dla niej. W 1980 roku, PF-ZAPU zdobyło 24%
głosów, a w 1985 roku, 19%. W wyborach 1990 roku, opozycję tworzył
Zimbabweński Ruch Jedności (Zimbabwe Unity Movement – ZUM) i zdobył 18%
głosów. W wyborach 1995 roku, na główną partię opozycyjną wyrosła
ZANU-Ndonga (Zimbabwe African National Union – Ndonga), która zdobyła
zaledwie 7% głosów
[12].
Dopiero utworzony w 1999 roku, Ruch na Rzecz Demokratycznej Zmiany
(Movement for Democratic Change – MDC), okazał się być partią, która w
2008 roku, przejęła większość miejsc w parlamencie.
Studium postępującej paranoi politycznej – utrwalenie władzy przez Roberta Mugabe
W
latach 90-tych sytuacja w byłej kolonii brytyjskie zaczęła się
pogarszać. Przyczyn było wiele. Z jednej strony, wciąż nie spełnione
obietnice dotyczące zrealizowania reformy rolnej. Z innej strony,
standard życia wciąż spadał. Wartość rzeczywista pieniądza narodowego
tj.: dolara zimbabweńskiego była coraz niższa. Z tego też względu
powstała realna groźba braku wypłat dla pracowników. Na dodatek, Mugabe
zapowiadał zwiększenie podatków. To właśnie spowodowało, wybuch strajku
generalnego w grudniu 1997 roku, kierowanego przez Kongres Związków
Zawodowych Zimbabwe (Zimbabwe Congress of Trade Unions – ZCTU), pod
przewodnictwem Morgana Tsvangirai
[13].
W
następnym roku, Mugabe podjął zaskakującą decyzję. W sierpniu wybuchła
wojna w Demokratycznej Republice Konga – następny etap. Harare
zadecydowało o wysłaniu wojsk. Chodziło o około 11 tysięcy żołnierzy.
Według nieoficjalnych informacji, koszt operacji mógł wynieść nawet 20
milionów funtów miesięcznie. To spowodowało dalszy wzrost społecznego
niezadowolenia
[14] z jednej strony, a zarazem większe zjednoczenie obozu proprezydenckiego i weteranów wojennych.
Rok
1998 upłynął pod znakiem kolejnych strajków generalnych organizowanych
przez ZCTU Tsvangiraia oraz pogarszającej się sytuacji gospodarczo –
ekonomicznej. Trzeba jednak podkreślić, że to decyzja o udziale w
„kongijskiej eskapadzie” doprowadziła do tego, że na terenie Zimbabwe
mogła powstać pierwsza demokratyczna opozycja, która była w stanie
realnie zagrozić pozycji Mugabe i jego ZANU-PF
[15].
11
września 1999 roku, została założona organizacja pod nazwą Ruchu na
Rzecz Demokratycznej Zmiany. Bazą nowej partii, był wspomniany ZCTU,
natomiast wsparcia udzieliły również inne niepaństwowe organizacje
obywateli. Uogólniając, MDC zwykło nazywać się aliansem związków
zawodowych, prawników, oraz organizacji niezależnych
[16]. Przewodniczącym został Morgan Tsvangirai, a sekretarzem Tendekai Biti.
Ze
względu na fakt, iż w owym czasie miały miejsce przygotowania do
referendum konstytucyjnego, za główny cel MDC postawiła sobie
doprowadzenie do odrzucenia nowej ustawy zasadniczej. Sugerowano, że
powinna zostać napisana nowa konstytucja, która doprowadziłaby do
powstania odpowiedzialnego rządu. Obiecywała bezpłatną naukę, oraz
dostęp do podstawowej opieki zdrowotnej. Poza tym, w kwestii dotyczącej
reformy rolnej, była zapowiedź parcelacji farm powyżej 3 tysięcy
hektarów. W kwestii gospodarki, obiecywali przejrzysty system podatkowy
oraz działania, które doprowadziłyby do powstania nowych miejsc pracy
[17].
Dla
Mugabe i jego towarzyszy, MDC i jego lider nigdy nie było poważnym
zagrożeniem. Dość szybko stał się, wrogiem i zdrajcą interesu
narodowego. Nowe ugrupowanie miało być kolejnym spiskiem „Białych
imperialistów i ich Czarnych kukiełek”. Zbliżające się referendum
konstytucyjne, było pierwszym sprawdzianem nowego ugrupowania
zimbabweńskiej sceny politycznej. Owe referendum, po którym Mugabe
miałby pełnię władzy zostało przez niego przegrane.
Po
przegranym referendum, Robert Mugabe zdał sobie sprawę, że opozycja
była silna. Dla niego, o wiele groźniejsze okazało się postawa jego
macierzystej partii ZANU PF, gdzie jak się wydawało, tracił poparcie.
Jednakże na reakcję początkowo było mało czasu, więc 23 marca 2000 roku,
podjęto decyzję o przełożeniu wyborów parlamentarnych z kwietnia na maj
tego samego roku, a po pewnych perturbacjach, odbyły się one 24 i 25
czerwca 2000 roku.
Chenjerai
„Hitler” Hunzwi był jednym z najzagorzalszych zwolenników Roberta
Mugabe. Był przywódcą wojennych weteranów, którzy walczyli o
niepodległość kraju w latach 1965-1980. Słabnącą pozycję, Mugabe pragnął
odzyskać poprzez aktywizację najwierniejszych członków partii oraz w
wyniku zniszczenia opozycji, a także zastraszeniu grup społecznych,
które mogłyby ją wesprzeć.
W
pierwszej kolejności, wykorzystano reformę rolną i siłą odbierano
białym farmerom ich ziemię. W tym przypadku wykorzystano weteranów.
Wiadomym było, że biali aktywnie wspierali MDC. Oprócz nich, ataki
objęły czarnych robotników, którzy byli zatrudnieni na tych farmach, jak
również nauczycieli pracujących na wsi. Zwykle cieszyli się dużym
autorytetem, a jednocześnie popierali opozycję. Miano ich, przy uczniach
rozbierać do naga i bić. W krótkim czasie, większość wiejskich szkół
została zamknięta
[18].
Na celowniku bojówek ZANU PF, znaleźli się również robotnicy
przemysłowi, ze względu na obecność białych we władzach kierowniczych.
Jednocześnie,
rozpoczęto akcje mające na celu, fizyczną eliminację przeciwników.
Według nieoficjalnych informacji, zamordowano 37 osób, a pobito lub w
inny sposób naruszono cielesność 2 466 osobom. Zgwałcono 27 kobiet i
porwano 617 osób. Wielu z nich zostało porzuconych, na terenie
rezerwatów lwów. Ponadto wysiedlono około 10 tysięcy obywateli
[19].
27
kwietnia 2000 roku, władze zastosowały ustawę jeszcze z czasów rebelii
Smitha, w wyniku której zakazano zebrań i wieców oraz ograniczono
możliwość poruszania się działaczy partyjnych.
Do
wyborów z 2000 roku stanęło 15 partii politycznych, z czego za
najważniejsze możemy uznać: ZANU PF Roberta Mugabe (Zimbabwe African
National Union – Patriotic Front), MDC Morgana Tsvangirai (Movement for
Democratic Change), UP Biskupa Abela Muzorewy (United Parties), Partię
Wolności Canaana Moyo (Liberty Party), ZUD Margaret Ndongo (Zimbabwe
Union of Democrats) oraz ZANU-Ndonga Ndanbaningiego Sithole (Zimbabwe
African National Union – Ndonga). Cztery partie: ZUD, UP, Partia
Wolności oraz ZANU-Ndonga, stworzyły koalicję na czas wyborów o nazwie
„Voting Pact”
[20].
Wyniki
wyborów okazały się zaskakujące. Frekwencja wyniosła 55%, co dowodzi że
do urn poszło blisko 2,8 miliona obywateli. Rządząca ZANU-PF uzyskała
48,6%, a opozycyjna MDC 47%. W ten sposób, partia proprezydencka
otrzymała 62 mandaty, a MDC 57. Do parlamentu, ponadto dostał się jeden
przedstawiciel ZANU-Ndonga. W owym czasie parlament był jednoizbowy,
gdyż Senat utworzono dopiero w 2005 roku.
Był
to przełom. Po raz pierwszy powstała realnie działająca opozycja, lecz
sukces który ogłoszono był przedwczesny. MDC złożyło liczne skargi do
sądu o naruszenie zasad wyborczych. Ostatecznie, wygrał cztery sprawy,
tyle samo przegrał, a trzy zostały wycofane. Poza tym, Tsvangirai
ogłosił chęć wystartowania w wyborach prezydenckich. Ponadto, wszelkie
sugestie o porozumienie się z ZANU-PF były odrzucane.
W
tym też czasie, dość jednoznacznie podzielił się kraj, jeśli chodzi o
poparcie dla dwóch głównych ugrupowań partyjnych. MDC mogło liczyć na
głosy mieszkańców dwóch największych miast (Harare i Bulawayo), oraz
zachodnią część kraju zamieszkałą przez Matabele (Ndebele). Natomiast
ZANU-PF, niezmiennie było popierane przez wieś, oraz plemię Szona
zamieszkujące, głównie wschód kraju
[21].
Zrozumienie tego faktu, pozwoli na dokładniejsze prześledzenie
narastającej fali terroru, która miała miejsce przed wyborami
prezydenckimi w 2002 roku.
Wybory
prezydenckie odbyły się w dniach od 9 do 11 marca 2002 roku, mimo że
pierwotnie miały być dwudniowe – od 9 do 10 marca. To właśnie 10 marca
2002 roku, sąd zadecydował o przedłużeniu wyborów, ze względu na słabą
wydolność lokali wyborczych. Wszędzie były kolejki i nie wszyscy mieli
możliwość oddania głosu na czas. Chaos, który jednak powstał, spowodował
że informacja o przedłużeniu działalności lokali wyborczych nie dotarła
do obywateli, i w konsekwencji brakło chętnych do oddania głosu. Poza
tym, nie wszędzie w miastach lokale otworzono, co znacząco wpłynęło na
wynik opozycji, gdyż to właśnie na tych obszarach miała najwięcej
zwolenników. Natomiast na wsi, która była bastionem ZANU-PF, utworzono w
ostatnim dniu głosowania dodatkowe lokale.
W
przeciwieństwie do wyborów parlamentarnych z 2000 roku, te wybory nie
przebiegały tak spokojnie. Według różnych informacji, aresztowano około
58 osób, a szacunkowych danych poświęconym atakom na opozycje, nikt nie
jest w stanie podać
[22].
W
ostateczności do urn poszło blisko 3 miliony obywateli. Same wybory,
które zostały ogłoszone 13 marca 2002 roku, wygrał Robert Mugabe
uzyskując 56,2% głosów. Drugi był Morgan Tsvangirai z wynikiem 42%.
Pozostałe miejsca zajęli: Wilson Kumbula z ZANU (Zimbabwe African
National Union) – 1%, Shakespeare Maya z NAGG (National Alliance for
Good Governance) – 0,4%, oraz niezależny Paul Siwela – 0,4%
[23].
Powyższe
wybory pokazały, że Tsvangirai ugruntował swoją pozycję w miastach oraz
w zachodniej części kraju. Natomiast Mugabe, niezmiennie był popierany
przez środowiska wiejskie, a także przez Szona zamieszkującą wschód
kraju. Poza tym, rok 2002 zamykał pewną cezurę czasową. O ile wydarzenia
z 2000 roku, otwierały w Zimbabwe możliwość pokojowej zmiany ekipy
rządzącej, o tyle wybory prezydenckie, ów możliwość przekreślały. Okres
pomiędzy, zaliczyłbym jako przygotowania do decydującego
starcia.
Wydarzenia w Zimbabwe w latach 2003-2007 można zaliczyć do jednych z najtragiczniejszych, w ostatniej dekadzie tego kraju.
Czas
ten, charakteryzuje się tym, że z jednej strony, nastąpiła polityczna
izolacja Zimbabwe na arenie międzynarodowej, co ściśle wiązało się z
wystąpieniem tego kraju z Commonwealthu, w roku 2003. Z innej strony,
mamy do czynienia z nadzwyczajnym narastaniem terroru. Trzeba jednak
podkreślić - fakt ten, ściśle związany jest z wyborami parlamentarnymi w
2005 i 2008 roku, oraz prezydenckimi w 2002 i 2008 roku.
Od
2001 roku, obowiązywały ograniczone sankcje USA i UE, lecz nie
przeszkadzało to Robertowi Mugabe, w umacnianiu władzy, zwłaszcza że
uzyskał poparcie blisko 79 państw tzw.: „biednego południa”. Jak sam
powiedział: „Nie pozwoli, by imperialiści osądzali nasze wybory”
[24].
Z tego też względu, przed wyborami parlamentarnymi w 2005 roku, do
kraju nie wpuszczono żadnych obserwatorów. Wszelkie zagraniczne
sugestie, były traktowane jak atak na kraj. Na początku 2005 roku,
Condoleezza Rice (amerykańska sekretarz stanu) nazwała Zimbabwe, jednym z
sześciu najbardziej styranizowanych państw na świecie. Mugabe określił
te słowa, jako „echo poglądów jej białych panów”
[25].
W tym samym czasie, nastąpiła próba zdyskredytowania opozycji. W 2004
roku, Morgan Tsvangirai został oskarżony o zdradę, lecz Sąd Najwyższy
oczyścił go z wszelkich zarzutów
[26].
Trzeba jednak zauważyć, że już w owym czasie, gospodarcza sytuacja
kraju była bardzo zła. Nędza dotknęła blisko 80% społeczeństwa, a
bezrobocie 70%. Inflacja przekraczała 149% (początek 2005 roku), chociaż
niektóre źródła wskazują na około 600%
[27].
31
marca 2005 roku, odbyły się wybory parlamentarne, które oficjalnie
zwyciężyła rządząca ZANU PF. Opozycyjny MDC, a także popularny,
katolicki arcybiskup Pius Ncube z Bulawayo, wzywali naród do
nieuznawania wyników i pokojowej rewolucji. ZANU PF przejęła 71 miejsc w
150 osobowym parlamencie, gdzie wcześniej zasiadało już 30
prezydenckich nominatów. Dla MDC pozostało 39 miejsc. Opozycja od razu
ogłosiła, że było to fałszerstwo, podkreślając takie fakty jak,
głosowanie przez tzw.: „martwe dusze”, pozbawienie prawa wyborczego
blisko 10% obywateli (przyczyny były różne: brak stałego zatrudnienia,
brak stałego zameldowania, brak dowodu etc.), terror i dominacja w
środkach masowego przekazu rządzącej partii. O ile USA, RFN i Wielka
Brytania wyraziły krytykę, jeśli chodzi o sposób przeprowadzenia
wyborów, to z kolei RPA sugerowała uszanowanie woli narodu
[28].
Wybory
w 2005 roku, pokazały Robertowi Mugabe, że mógł on liczyć na poparcie
głównie na wsi, natomiast w miastach, na pierwszym miejscu znalazło się
MDC. W połowie maja 2005 roku, rząd na mocy specjalnej ustawy,
przystąpił do realizacji operacji „Przywrócić Porządek” (Restore Order
albo Murambatsvina). W oficjalnej retoryce, sugerowano iż w ten sposób
planuje się oczyścić miasta ze slumsów i dzielnic nędzy
[29].
Nieoficjalnie, chodziło o zwykłą zemstę, za słabe poparcie podczas
ostatnich wyborów parlamentarnych, w tej części społeczeństwa. Z miast,
przymusowo wysiedlano tysiące ludzi i przesiedlano na wieś. Dzielnice
nędzy były całkowicie niszczone, a domy burzone. Deputowani MDC, przez
dłuższy czas, w akcie solidarności z przesiedlanymi, bojkotowali obrady
parlamentu
[30].
Według
różnych raportów, akcja ta dotknęła około 700 tysięcy osób i była
jednym z najtragiczniejszych wydarzeń w dziejach współczesnego Zimbabwe
[31].
Prawdopodobnie zburzono około 58% wszystkich zabudowań miejskich, czyli
92 460 domostw. Aresztowano blisko 46 tysięcy obywateli, i jest pewne
że w jednym ze zniszczonych domów przez buldożer zginęła trójka dzieci
[32].
Wysiedlani, najczęściej byli umieszczani w farmach, które leżały
odłogiem od czasu wypędzenia białych farmerów. Budowano też domy
zastępcze, lecz było ich zaledwie 3325, w fatalnym stanie. Poza tym 1/5 z
nich, była przeznaczona dla partyjnych działaczy ZANU PF. Dochodziło do
sytuacji absurdalnych, gdzie umieszczano kilkuosobową rodzinę w
wydzielonej części publicznej toalety.
Mimo
interwencji zachodnich mocarstw, Unia Afrykańska pozostała bierna.
Rzecznik UA, Desmond Orjiako, stwierdził że są ważniejsze problemy, a to
jest wewnętrzna kwestia rządu w Harare
[33].
W
tym samym czasie, nastąpił rozłam w głównym ugrupowaniu opozycyjnym –
Ruchu na Rzecz Demokratycznej Zmiany (MDC). Pod koniec listopada 2005
roku, lider Morgan Tsvangirai został zawieszony ze względu na naruszenie
zasad partyjnych, a dokładniej złe kierownictwo, negatywny wpływ oraz
stawianie bezpodstawnych zarzutów
[34].
Lider nie pogodził się z tą decyzją. Trzeba jednak zauważyć, że w
krajach z ugruntowaną demokracją, zjawisko takie jest typowe dla partii
politycznych, które nie potrafią działać skutecznie. Nieoficjalnie
wiadomym było, że od dłuższego czasu brakowało zgody na czele partii, co
najbardziej uwidoczniło się podczas wyborów do Senatu – izby wyższej
zimbabweńskiego parlamentu. Tsvangirai domagał się ich bojkotu,
natomiast partia zadecydowała się na udział, lecz wynik był daleki od
sukcesu. Poza tym, od pewnego czasu sam ruch nie cieszył się
popularnością, co wzmogło niezadowolenie.
Pod
koniec lutego 2006 roku, rozłam stał się faktem. Trzy tysiące członków
MDC w Bulawayo, jednogłośnie wybrało na przewodniczącego ruchu, Arthura
Mutambarę – profesora robotyki i mechaniki oraz wieloletniego pracownika
NASA. Tsvangirai nie uznał tej nominacji
[35].
Od tego momentu możemy mówić o dwóch frakcjach partii MDC. Trzeba
jednak w tym miejscu podkreślić jedną rzecz. Owo podzielenie opozycji,
źle wróżyło państwu zwłaszcza w kontekście wyborów w 2008 roku.
Gospodarka
kraju znajdował się w coraz gorszej sytuacji. Brakowało benzyny, prądu i
wszelkich towarów importowanych. W związku z tym, kobieta obecnie
średnio żyje 34 lata, a mężczyzna 37 lat. Olbrzymie żniwo zbierała i
zbiera epidemia AIDS. Tsvangirai próbował zorganizować akcję zbiorowego
nieposłuszeństwa, lecz spotkało się to z ostrą reakcją prezydenta Mugabe
[36].
W związku z tym, rząd podjął decyzję oddania ziemi białym farmerom i
zachęcał ich do powrotu. Po ich wypędzeniu, którą określano jako
dziejową sprawiedliwość, blisko ¼ obywateli cierpiała głód. Z 4500 farm w
2002 roku, czyli ¾ najlepszych ziem w 2006 roku w rękach białych
pozostało zaledwie 300. Nie obyło się bez pobić i mordów. Po ich
wypędzeniu ziemię rozparcelowano, lecz nowi czarni właściciele nie
umieli sobie poradzić – oficjalnie cała ziemia należała do państwa
[37].
Nie mieli pieniędzy, narzędzi, umiejętności, aktów własności i chęci by
uprawiać ziemię. Produkcja mleka spadła o 60%. Na dodatek kraj dotknęła
susza. Biali mieli składać wnioski o zwrot, co miało uczynić około 200
osób. Po pewnym jednak czasie okazało się, że nie chodzi o zwrot na
zawsze, lecz tylko o 99 letnią dzierżawę. Jak określił to Didymus Mutasa
(minister bezpieczeństwa): Ziemia w Afryce należy do Afrykanów
[38].
Rząd
zainterweniował na kryzys finansowy, w związku z inflacją (7634%),
dopiero na jesieni 2007 roku. Dokonano kolejnej dewaluacji waluty oraz
próby zmniejszenia różnicy między kursem oficjalnym a rynkowym. Poza tym
uchylono podatki dla najmniej zarabiających oraz zwiększono podatek
akcyzowy, a także wprowadzono banknot o nominale 200 tysięcy dolarów
zimbabweńskich
[39].
Pod
koniec 2006 roku, prezydent ogłosił chęć przedłużenia swojej kadencji o
dwa lata. Oficjalnie, mówiono o chęci walki z kryzysem wywołanym przez
„zachodni spisek”. Wybory, w takiej sytuacji byłyby zbyt drogie.
Nieoficjalnie, analitycy podają że 82 letni Mugabe, nie mógł znaleźć
następcy. W samej partii miały nastąpić tarcia. Mugabe miał preferować
wiceprezydenta Joyce Mujuru, a ZANU PF przewodniczącego parlamentu Johna
Nkomo
[40]. Ostatecznie, sam Mugabe wystartował w wyborach.
W
następnej kolejności rząd rozpoczął akcje, które miały na celu
dezintegrację opozycji. W marcu 2007 roku, Tsvangirai oraz kilku innych
członków MDC zostało „brutalnie” aresztowanych, a zaczęło się od zakazu
wszelkich zgromadzeń. Akt ten został wydany w związku z urodzinami
Roberta Mugabe. W ten sposób MDC oraz organizacja: Zimbabweńscy Prawnicy
na Rzecz Praw Człowieka, zostali pozbawieni sposobu komunikacji ze
społeczeństwem. Próba wymuszenia na SADC zajęcia się problemem, spełzł
na niczym. Jedynie dokonano notyfikacji o trudnej sytuacji organizacji
pozarządowych w Zimbabwe
[41]. Krótko później działaczy MDC wypuszczono.
W
tym samym czasie bardzo znane stały się opinie noblisty, arcybiskupa
Cape Town Desmonda Tutu nt. Roberta Mugabe. Możemy mówić, że to właśnie
wtedy Pretoria zaczęła być bardziej stanowcza względem swego północnego
sąsiada. Tutu porównał wydarzenia w Zimbabwe z rodezyjskim rasizmem,
apartheidem oraz polityką Amina w Ugandzie. Sugerował, by przestać
patrzyć na Mugabe przez pryzmat jego dokonań w latach 80-tych. Uważał,
że tylko bojkot międzynarodowy może coś dokonać
[42].
Najbardziej
aktywna była Unia Europejska, która przedłużała i rozszerzała sankcje
względem Zimbabwe. Pod koniec 2007 roku, problemem stał się szczyt UE –
Afryka, na którym miał być obecny Mugabe. Niektóre państwa zgłaszały
sprzeciw, a najgłośniej Gordon Brown, premier Wielkiej Brytanii. Jednak
państwa afrykańskie były, za tym aby go zaprosić.
W
takiej oto sytuacji – rozbitej opozycji i niejednolitej postawy
międzynarodowej społeczności – Zimbabwe wkraczało w przedwyborczy okres
roku 2008. Mimo niekorzystnych wiatrów, rok ten okazał się w pewnym
sensie przełomowy.
29
marca 2008 – I tura wyborów. 27 czerwca 2008 – II tura wyborów. 15
września 2008 – historyczne porozumienie Mugabe / Tsvangirai. 18
października 2008 – załamanie rozmów. Przez prawie rok, trwał
nieprzerwany kryzys rządowy w Zimbabwe. Do tego doszła kulminacja
kryzysu gospodarczego, który trwajał już osiem lat.
Rok
2007, poprzedzający rok wyborczy, był pełen wydarzeń o politycznym
znaczeniu. 14 marca, miał miejsce zamach bombowy w Harare – zniszczono
posterunek policji. Rząd oskarżył opozycyjny MDC o jego zorganizowanie.
Krótko później, bo już 17 marca, na lotnisku w stolicy kraju, został
pobity przedstawiciel opozycji Nelson Chamisa, a 29 marca 2007 roku, po
raz kolejny zatrzymano Morgana Tsvangiraia. 22 marca natomiast,
arcybiskup Kościoła Katolickiego w Bulawayo, Pius Ncube zaapelował do
obywateli o urządzanie protestów, by w ten sposób wymusić ustąpienie
prezydenta Roberta Mugabe. Z tego też powodu, w następnych miesiącach to
Pius Ncube, stał się głównym wrogiem ekipy rządzącej
[43].
W
lipcu 2007 roku, najpierw w prasie a potem w mediach, ukazały się
zdjęcia oraz film przedstawiające arcybiskupa, rzekomo uprawiającego
seks z kobietą. Oficjalnie film został nagrany przez detektywa,
wynajętego przez zazdrosnego męża. W tej oto sytuacji, Ncube we wrześniu
2007 roku, ustąpił ze stanowiska, gdyż – jak podawał – nie chciał
narażać reputacji Kościoła. Papież przyjął jego dymisję. W oficjalnym
oświadczeniu, Mugabe stwierdził że będzie modlić się za Ncube, lecz
potępił jednocześnie „kradzież” cudzej żony
[44].
Pod koniec 2007 roku, w Berlinie miał miejsce szczyt Unia Europejska –
Afryka, który zamiast ugruntować sojusz międzykontynentalny, zamienił
się w krytykę Mugabe i Omara al Baszira, przez Angelę Merkel. Gordon
Brown, ze względu na obecność prezydenta Zimbabwe, w ogóle nie przybył
na szczyt
[45].
29
marca 2008 roku, w Zimbabwe miały miejsce wybory prezydenckie,
parlamentarne i municypalne. Większość analityków mówiło wprost, że
nigdy sytuacja nie była tak niepewna, jeśli chodzi o wyniki, co mogło
sugerować, że po 21 latach urząd prezydenta straci Robert Mugabe. Jego
pozycję dodatkowo komplikował fakt, że w wyborach startował jego dawny
przyjaciel i były minister finansów, Simba Makoni, którego znawcy tematu
określają jako lewicowego populistę, lecz od początku nie miał zbyt
wielu szans. Sytuacja zaczęła dodatkowo się komplikować. Dość szybko
ogłoszono wyniki wyborów parlamentarnych i municypalnych, które dały
nieznaczne zwycięstwo opozycyjnemu Ruchowi na Rzecz Demokratycznej
Zmiany (MDC)
[46] Morgana Tsvangirai
[47].
Jednakże wyniki wyborów prezydenckich nie ogłoszono od razu.
Proprezydencki Afrykański Narodowy Związek Zimbabwe – Front Patriotyczny
(ZANU-PF), zgłosił blisko 22 skargi, co wymagały ciągłego i ponownego
przeliczania głosów.
Sprawę
dodatkowo pogarszały kwestie niedokończonej reformy rolnej i
niepotwierdzone ataki prorządowych bojówek na domy białych farmerów
(opozycja podaje około 60 takich przypadków)
[48].
Innym problemem stał się chiński statek „An Yue Jiang” z 77 tonami
broni i amunicji, które osobiście zamówił Robert Mugabe (kwiecień 2008)
[49].
Od razu zaczęto łączyć to z wzrastającymi represjami w samym Zimbabwe,
gdzie według opozycji miało do 21 kwietnia zginąć około 10 zwolenników
MDC, pół tysiąca zostało pobitych, a drugie tyle trafiło do więzień.
Według nieoficjalnych informacji, w mieście Murewa, zimbabweński
minister zdrowia miał wyjść na ulice, gdzie właśnie odbywał się meeting
zwolenników opozycji i kałasznikowem zagroził, że zabije wszystkich,
jeśli nie poprą prezydenta Mugabe
[50].
Ostatecznie
2 maja 2008 roku Komisja Wyborcza podała wyniki wyborów prezydenckich,
według których lider opozycji Morgan Tsvangirai uzyskał niespełna 47,9%,
a Robert Mugabe tylko 43,2%
[51].
Dla opozycji tak długie oczekiwanie na wyniki jest oczywistym dowodem
na fałszerstwo, a Tsvangirai winien wygrać w pierwszej turze z wynikiem
50,3%. W takiej sytuacji, opozycja bardzo długo zastanawiała się, czy
wziąć udział w drugiej turze wyborów prezydenckich. Decyzja miała zapaść
po ogłoszeniu terminu drugiej tury, lecz i z tym były problemy. Fala
przemocy rosła w zastraszającym tempie i 8 maja 2008 roku przewodniczący
zimbabweńskiej Komisji Wyborczej, ogłosił że ze względu na zaistniałe
wydarzenia, druga tura może zostać odłożona nawet na rok
[52].
W tej sytuacji rzesze Zimbabweńczyków uciekło do RPA. To pogorszyła
sytuację w Republice Południowej Afryki i doprowadziło do majowych
wystąpień antyimigranckich i masakry w Alexandra – sytuacja wymykała się
spod kontroli – wtedy prezydent RPA Thabo Mbeki zaproponował mediacje
[53].
Zimbabweńska
Komisja Wyborcza 16 maja 2008 roku ogłosiła termin drugiej tury wyborów
prezydenckich na 27 czerwca 2008 roku. Zgodnie z prawem, druga tura
powinna się odbyć 21 dni po ogłoszeniu wyników pierwszej tury, lecz rząd
w trybie pilnym przyjął akt prawny pozwalający na zorganizowanie
drugiej tury nawet 90 dni po ogłoszeniu wyników z pierwszej tury. W
takiej sytuacji, opozycja podjęła decyzje o zbojkotowaniu tych wyborów,
lecz według Komisji Wyborczej Tsvangirai i tak musiał wziąć w niej
udział (nie ma możliwości wycofania się po pierwszej turze).
Druga
tura odbyła się 27 czerwca 2008 roku. Wyniki ogłoszono niemalże
natychmiast po zamknięciu komisji wyborczych, które zwycięstwo oddawało
urzędującemu prezydentowi Robertowi Mugabe z wynikiem 85%
[54].
W
cieniu kryzysu w Zimbabwe, 1 lipca 2008 roku miał miejsc szczyt Unii
Afrykańskiej w Egipcie, w którym brał udział również Mugabe. Szczyt ten
pokazał, że mimo fali krytyki ze strony zachodnich mocarstw jak również
obrońców demokracji, w Afryce zdania są podzielone. O ile państwa
Wschodniej i Zachodniej Afryki (np.: Kenia, Botswana, Senegal, Sierra
Leone, Zambia) sugerują zaostrzyć kurs wobec Harare, o tyle najbliżsi
sąsiedzi Zimbabwe są mniej zdecydowani. Unia Afrykańska nie podjęła
decyzji o nałożeniu sankcji, a prezydent RPA sugerował aby został
utworzony rząd jedności narodowej
[55].
Nie
trzeba chyba wspominać o katastrofalnej sytuacji ekonomicznej kraju:
PKB spadło od 2002 roku o 40%, bezrobocie sięga 80%, brakuje paliwa i
artykułów żywnościowych, coraz częstsze są przerwy w dostawach wody i
elektryczności, trwa epidemia AIDS, ucieczka obywateli Zimbabwe do
samego RPA sięga blisko 3 miliony osób, w wyniku represji zginęło 122
osoby (do sierpnia), 5 tysięcy zaginęło, a 200 tysięcy zostało
wypędzonych ze swych domów „za karę, że Towarzysz Bob przegrał pierwszą
turę” etc. Doprowadziło to do sytuacji, gdy 4 lipca 2008 roku 200
Zimbabweńczyków wtargnęło do ambasady USA w Harare, błagając o
schronienie i pożywienie
[56].
W takiej sytuacji Mugabe musiał choć trochę ustąpić. 9 lipca prezydent
Zimbabwe sam zaproponował utworzenie rządu jedności narodowej.
Negocjacje w tej kwestii prowadzono w RPA. Trwały ponad dwa miesiące i
zakończyły się 15 września 2008 roku. W międzyczasie, 25 sierpnia 2008
roku przedstawiciel MDC Lovemore Moyo został wybrany na przewodniczącego
izby niższej zimbabweńskiego parlamentu
[57].
15 września 2008 roku podpisano historyczne porozumienie
[58],
na mocy którego urzędujący prezydent Robert Mugabe zgodził się by
premierem został lider opozycji Morgan Tsvangirai i powstał rząd
jedności narodowej z proprezydenckim ZANU-PF i opozycyjnym MDC (na uwagę
zasługuje fakt, że tego samego dnia padł kolejny rekord inflacji w
Zimbabwe tj.: 11 milionów % w skali roku). Ponadto na 31 ministrów, 15
powoła ZANU-PF, 13 MDC, a pozostałe przez mniejsze frakcje. Lecz podział
ministerstw na poszczególne partie doprowadziły do impasu w
negocjacjach. Dodatkowym problemem stał się kryzys gabinetowy w RPA i
ustąpienie z funkcji prezydenta tego kraju głównego negocjatora Thabo
Mbekiego
[59]. Ostatecznie 18 października negocjacje zostały zerwane, a poziom inflacji przekroczył rekordowy próg 231 milionów procent.
Początek
2009 roku, nie nastrajał optymistycznie. W styczniu, prezydent Mugabe
wyjechał na coroczny, miesięczny urlop, przez co rozmowy zostały
przesunięte. Jednakże już w połowie stycznia, zostały wznowione
[60].
Poza tym, zanotowano pierwsze przypadki śmiertelne na cholerę. W takiej
oto sytuacji, pod koniec stycznia oficjalnie ogłoszono koniec kryzysu
politycznego. 5 lutego 2009 roku, zimbabweński parlament większością 184
głosów przyjął 19 poprawkę do ustawy zasadniczej. Na jej mocy zostanie
ustanowiony premier rządu i będzie możliwość utworzenia rządu jedności
narodowej. Mugabe zachowa stanowisko prezydenta
[61].
11 lutego 2009 roku, w ogrodach pałacu prezydenckiego, oficjalnie
zaprzysiężono Morgana Tsvangirai na premiera kraju, a Thokozaniego
Khupe’go (z MDC-T) i Artura Mutambarę na wicepremierów. 13 lutego miało
miejsce zaprzysiężenie członków rządu, lecz uroczystość została
przyćmiona przez aresztowanie Roya Benneta, byłego białego farmera, a w
nowym rządzie desygnowanego na stanowisko wiceministra rolnictwa
[62]. W zaprzysiężonym gabinecie, znalazło się 15 przedstawicieli proprezydenckiego ZANU-PF.
Jak
możemy zauważyć, po raz kolejny Zimbabwe stoi przed szansą zmiany
swojej sytuacji, i po raz kolejny nic się nie zmienia. Nic więc
dziwnego, że wszelkie prognozy dotyczące przyszłości tego kraju,
zaczynają się od słów: co będzie po śmierci Robert Mugabe ... (obecnie
ma 85 lat)
[63].
Sprawę komplikuje fakt, iż 6 marca 2009 roku, na samochód premiera
Tsvangiraia najechała ciężarówka. Zginęła jego żona Susan – matka
sześciorga dzieci. Nie wiadomo, czy to był tylko wypadek. Premier został
odwieziony do szpitala
[64].
Zakończenie
Systemy
autorytarne, w doktrynie możemy różnie podzielić, lecz posiadają one
kilka cech ogólnych. Jedną z nich jest ograniczony pluralizm polityczny i
forsowanie tylko „wygodnych” sił politycznych. W Zimbabwe zawsze
istniała opozycja, chociaż była bardzo słaba. W konsekwencji, w 2008
roku, MDC wygrało wybory. Kolejną cechą autorytaryzmu, jest zawężony
zakres uczestnictwa społeczeństwa w organizacji politycznej kraju oraz
elitarność form działalności publicznej. Elity tworzą się przy udziale
władzy państwowej, które chcą manipulować innymi grupami. W przypadku
Zimbabwe, taką uprzywilejowana grupą byli Maszona, a zwłaszcza
członkowie partii prezydenckiej oraz weterani wojenni. Kolejną cechą
systemu autorytarnego, jest manipulowanie nastrojami społecznymi. Jest
to jeden z najbardziej charakterystycznych elementów rządów Roberta
Mugabe. Najpierw jego ugrupowanie, grało kartą brytyjskiego imperializmu
i strachu społeczeństwa przed powrotem w stan kolonialny, a potem
wrogiem narodowym stali się biali farmerzy, odkąd wsparli oni opozycyjny
MDC. Poza tym, ZANU-PF nie posiada jednej pełnej ideologii – raczej
można nazwać to zlepkiem różnych – co też cechuje autorytaryzm.
Trzeba
jednak z całą stanowczością stwierdzić, że Zimbabwe nie było nigdy
państwem o systemie totalitarnym. Przez cały okres niepodległości,
zawsze istniała jakaś forma opozycji, a poza tym praktycznie do 2001
roku, istniało niezawisłe sądownictwo. Dopiero, po tym okresie, w
związku z przejęciem kontroli nad „judykatywą” i atakami na całe grupy
społeczne, możemy mówić o powolnym przechodzeniu z autorytaryzmu w
kierunku totalitaryzmu. Mimo wszystko, wybory parlamentarne z 2005, a
zwłaszcza 2008 roku, były wolne od fałszerstw na masowa skalę, lecz już w
przypadku wyborów prezydenckich z 2002 i 2008 roku, takiej pewności
mieć nie można.
W
związku z przejęciem, steru władzy przez Morgana Tsvangirai i jego MDC
(2009), możemy mówić o procesie demokratyzacji zimbabweńskiego systemu
politycznego, lecz minęło zbyt mało czasu by móc dokładnie to ocenić.
[1] Patrz: Pikirayi Innocent,
The Zimbabwe culture, Walunt Creek 2001; Davidson Basil,
Modern Africa. A Social and Political History, New York 1994.
[2] Zob.:
Breaking the Silence. Biulding True Peace. A report into the disturbances in Matabeleland and the Midlands 1980 – 1988, w:
www.thesolidaritypeacetrust.com, kwiecień 1999.
[3] H. Zins,
Historia Zimbabwe, Warszawa 2003, s. 252- 253.
[6] M. Meredith,
The State of Africa. A History of Fifty Years of Independence, London 2006, s. 620- 621.
[7] Zob.: S. Zyśk SVD,
Aby zakwitła pustynia..., Białystok 2007; T. Russell,
Mwerihari Musings. 1964 Southern Rhodesia to Zimbabwe 1999, London 2007.
[8] Za:
Zimbawe’s Gukurahundi: Lessons from the 1980 – 1988. Disturbances in Matabeleland and The Midlands, raport po konferencji w Chatham House z 4 września 2007 roku (wydanie internetowe).
[9] M. Meredith, op. cit., s. 627.
[10] W. Roszkowski,
Półwiecze, Warszawa 2001, s. 453.
[11] T. M. Mashingaidze,
The
Zimbabwean Entrapment: An Analysis of the Nexus between Domestic and
Foreign Policies in a „Collapsing” Militant State, 1990s – 2006, w:
Alternatives. Turkish Journal Of International Relations, Vol. 5, Nr 4, Wiosna 2006, s. 58 (wydanie internetowe).
[12] M. W. Solarz,
Walka o władzę w Zimbabwe w latach 2000 – 2002, Warszawa 2006, s. 18.
[13] D. Blair,
Degrees in Violence. Robert Mugabe and the struggle for power in Zimbabwe, London – New York 2002, s. 40.
[14] Patrz:
The Parliamentary Elections in Zimbabwe 24 – 25 June 2000. The Report of the Commonwealth Observer Group, w:
www.thecommonwealth.org
[15] M. Meredith,
The State of Africa. A History of Fifty Years of Independence, London 2006, s. 635.
[17] M. W. op. cit., s. 11-12.
[18] M. W. Solarz, op. cit., s. 14-15.
[19] D. Blair, op. cit., s. 158.
[20] The Parliamentary Elections in Zimbabwe 24-25 June 2000. The Report of the Commonwealth Observer Group, w:
www.thecommonwealth.org, s. 11.
[21] Patrz: Elektoral Geography.com
[22] M. W. Solarz, op. cit., s. 38
[26] M. Konarski,
Zimbabwe: Prezydent Mugabe odmawia wpuszczenia zagranicznych obserwatorów oraz
Zimbabwe/ Terror nie ustaje, w:
www.psz.pl, z dnia: 25.06.2004 oraz 18.01.2005
[27] Patrz:
Zimbabwe’s inflation tops 1000%, w:
www.bbc.co.uk,
z dnia: 12.05.2006 – o ile w grudniu 2004 roku, cena chleba wynosiła
3,5 tysiąca dolarów zimbabweńskich, to w maju 2006 roku już 80 tysięcy
dolarów zimbabweńskich.
[29] Tak to określił Rezydent – Minister dla prowincji Bulawayo:
Jesteśmy
szczęśliwi z całego programu. Posprzątaliśmy nasze miasto i
zbudowaliśmy domy dla naszych ludzi. Usunęliśmy nielegalnych dealerów
obcej waluty i tsotsis (kryminalistów) z ulic. Za raportem:
„Meltdown” – Murambatsvina one year on, w:
www.solidaritypeacetrurt.org, z dnia: 31.08.2006
[31] O tragicznej sytuacji w Zimbabwe, patrz artykuł: F. Bagenal,
Desperate mothers throw away 20 babies a week as Zimbabwe starves, w:
The Sunday Times (wydanie internetowe), z dnia: 02.04.2006
[32] Patrz:
Murambatsvina/
Restore Order in Zimbabwe. „Primum non Nocere”: The traumatic
consequences of „Operation Murambatsvina”. An in-depth study on the
impact of Operation Murambatsvina/ Restore Order in Zimbabwe, November 2005, w:
www.thezimbabwesituation.com
[37] Sporą część otrzymali państwowi dygnitarze, którzy przekształcali je w prywatne safari bądź odsprzedawali.
[39] Za: Bank Światowy (internet).
[50] Są to głównie informacje prasowe – bbc.com, psz.pl, The Times, Guardian etc
[57] Zimbabwe: opozycyjny przewodniczący parlamentu, w:
www.wprost.pl, z dnia: 25.08.2008
[63] Np.: T. Moss, S. Patrick,
After Mugabe: Applying post-conflict recovery lessons to Zimbabwe, [w:]
Africa Policy Journal, Waszyngton, wiosna 2006, Vol. 1, s. 21 – 36
[64] W. Jagielski,
Zimbabwe. Dziwny wypadek premiera, w:
Gazeta Wyborcza, nr 56.5969, z: 7/8.03.2009, s. 9.
a.me.