„Konserwatyści” kontra kreacjonizm
Brytyjski rząd odniósł sukces w walce z kreacjonizmem, podkreślając jednocześnie swoją władzę nad szkolnictwem.
Minister edukacji będzie mógł wycofać subwencję dla danej szkoły, jeśli nie dostosuje się ona do odgórnie narzucanych programów nauczania. W sumie nic nowego, ani nadzwyczajnego, jednak ciekawe jest uzasadnienie tej regulacji, wygłoszone przez rzecznika resortu: „zmiana w praktyce może powstrzymać tych, którzy promują skrajne religijne lub szczególne duchowe lub pseudonaukowe podejścia, od wprowadzenia ich jako części szkolnego programu nauczania jako nauki czy czegoś opartego na dowodach”. Pomijając już fakt, że „konserwatywno-liberalny” gabinet uważa manipulowanie publicznymi środkami wydawanymi na oświatę za coś oczywistego, to jeszcze nie ukrywa, że jego celem jest zwalczanie bynajmniej nie sekt, ale alternatywnych poglądów naukowych, zgodnych z zasadami wiary chrześcijańskiej.
Hmm, jakiej polskiej partii sojusznikami są „konserwatyści” z UK?
(karo)