Były prezydent powiedział wówczas o Czarneckim, że ten "nie walczył o wolną Polskę, przyjechał, kiedy Polska była już gotowa". Europoseł domagał się od Wałęsy tylko przeprosin, bez zadośćuczynienia finansowego.
- Jestem zgorszony, że taka sprawa trafia w ogóle do sądu (...). Ten pan przesiadał się z partii do partii i zbierał tylko profity, a demokracja daje szansę takim skoczkom i miernotom politycznym, a za takiego uważam tego pana - powiedział podczas poprzedniej rozprawy w sądzie, przesłuchiwany jako pozwany Lech Wałęsa.
Eurodeputowany przekonywał podczas procesu, że jako członek władz Niezależnego Zrzeszenia Studentów na Uniwersytecie Wrocławskim był w latach 1982-84 kilkakrotnie represjonowany. Czarnecki podkreślił, że nie odbiera Wałęsie prawa do krytyki jego działalności politycznej.
- Przyjmę to z pokorą, ale nie może zmieniać mi życiorysu i kwestionować tego, że byłem szefem NZS na Uniwersytecie Wrocławskim w stanie wojennym po Bogdanie Zdrojewskim, a przed Grzegorzem Schetyną - zaznaczył.
http://wiadomosci.onet.pl/kraj/lech-walesa-nie-musi-przepraszac-czarneckiego,1,4983708,wiadomosc.html
-asd