Oczy świata ponownie zwróciły się na Bliski Wschód, a konkretnie na Iran
i Izrael. Cały świat zastanawia się, czy Izrael, wraz ze Stanami Zjednoczonymi,
zaatakują państwo o historii sięgającej 3 tys. lat wstecz? Ostatnimi miesiącami stosunki w trójkącie
USA-Izrael-Iranem były dość napięte.
W lipcu zabity
został Darioush Rezaie, doktor i wykładowca fizyki jądrowej na jednej ze
stołecznych uczelni. Nie wiadomo, czy Rezaie uczestniczył w programie
wzbogacania uranu, czy też nie. Teheran oskarżył o zabójstwo Izrael i Stany
Zjednoczone. Niedawno też Iran zestrzelił tajny szpiegowski amerykański samolot
bezzałogowy. Teheran może teraz poznać słabe punkty technologii zwiadowczej i
przeciwdziałać jej za pomocą własnego systemu obrony. Parviz Sarvari,
przedstawiciel irańskiej rady narodowej, poinformował że jego kraj przeprowadzi
wojskowe manewry mające na celu zamknięcie cieśniny Ormuz. Obszar ten to
największy szlak transportu ropy na świecie. Gdyby władze Teheranu zdecydowały
się na taką blokadę, ceny ropy zdecydowanie by wzrosły. Stany Zjednoczone
nakładają sankcje na Iran, a Izrael grozi zbombardowaniem irańskich instalacji
atomowych. Czy zatem Izrael i USA zaatakują Iran? Czy rok 2012 będzie rokiem
ataku na Iran?
Wypowiedzenie
wojny Iranowi byłoby czymś kompletnie irracjonalnym – z punktu widzenia Stanów
Zjednoczonych. Wojna taka mogłaby przynieść tragiczne konsekwencje. Gdy
Waszyngton planował inwazję na Irak i Afganistan, wojny te wydawały się
dziecinnie proste do zrealizowania, a jednak przerodziły się w klęskę. Siła
światowego terroryzmu znacznie wzrosła. Konflikty te okazały się bardzo
kosztowne, a sytuacja polityczna w okupowanych krajach w ogóle się nie
poprawiła. Premier Izraela Beniamin Netanjahu i prezydent Szymon Peres
chcieliby jak najszybciej uderzyć Iran i zniszczyć reaktory atomowe. Wzorem dla
nich ma być skuteczne bombardowanie takich instalacji z 1981 roku Iraku – tzw.
"Operacja Opera". Był to udany rajd izraelskiego lotnictwa na iracki
reaktor jądrowy Tammuz 1. Irak wtedy nie zareagował odwetem. Jednak jest mało
prawdopodobne, aby Iran nie zareagował siłą.
Nie tylko Izrael
jest za zbombardowaniem Iranu, ujawnione depesze Wikileaks informują między
innymi o tym, że kraje arabskie (m.in Katar, Bahrajn) i sam król Arabii
Saudyjskiej wzywały USA do zbombardowania Persów. Rijad naciskał na Waszyngton,
by "położył kres irańskiemu programowi
nuklearnemu" i "uciął
głowę węża". Arabia Saudyjska konkuruje z Iranem o
przewodnictwo w regionie, oba kraje dążą do uzyskania statusu mocarstwa
regionalnego. Rijad, jak i Teheran, mają ogromne ambicje przewodzenia w
regionie i są przekonane o własnej mocarstwowości. Do tego dochodzi jeszcze
konflikt szyicko-sunnicki. Arabia Saudyjska nie chce, aby Iran w przyszłości uzyskał
zdolności do wytworzenia broni nuklearnej. Tymczasem jeśli Teheran wyprodukuje
broń atomową, uzyska gwarancję nietykalności oraz status największego mocarstwa
na Bliskim Wschodzie – na co nie mogą pozwolić sobie chociażby władze Arabii
Saudyjskiej.
Nie wszyscy jednak
dążą do konfrontacji z Iranem. Stany Zjednoczone które wielokrotnie groziły
Teheranowi wojną, na chwilą obecną nie dążą do interwencji w regionie.
Amerykański minister obrony Leon Panetta opowiedział się przeciwko militarnej
akcji przeciwko temu państwu i wezwał Izrael do poprawy stosunków z Turcją,
Egiptem i innymi państwami bliskowschodnimi, aby zapobiec wzrastającej
izolacji. Według Panetta atak na Iran byłby mało skuteczny, gdyż opóźniłby
irański program atomowy o najwyżej 2-3 lata. Przeciwko interwencji opowiada się
również były szef Mossadu Meir Dagan. Według niego mogłoby to wywołać wojnę w
regionie, nie prowadząc do zniszczenia programu nuklearnego Teheranu. Dagan
twierdzi że uderzenie siłowe jest środkiem ostatecznym, "gdyby Izrael miał nóż przy gardle".
Zbrojna
interwencja na Iran przyniosła by praktycznie same straty. Po pierwsze Stany Zjednoczone, jak i
Izrael za konflikt z Iranem zapłaciłyby wysoką cenę. Stany Zjednoczone już
prowadzą dwie wojny w regionie, które zakończyły się klęską. Trzecia wojna jest
ostatnią rzeczą o jakiej marzą Amerykanie. Byłaby to operacja na znacznie
większą skalę niż wojna w Iraku i Afganistanie. Taka interwencja spowodowałaby
jeszcze większą dziurę w budżecie USA. Sam zaś prezydent Barrack Obama mógłby
stracić szansę na reelekcję, bo społeczeństwo amerykańskie mogłoby nie wybaczyć
trzeciej wojny na Bliskim Wschodzie i pogłębienia tym samym kryzysu
budżetowego.
Po drugie,
prawdopodobieństwo zniszczenia wszystkich ośrodków nuklearnych w Iranie jest
znikome. Instalacje atomowe z pewnością są bardzo dobrze zabezpieczone.
Po trzecie Iran na pewno
odpowiedziałby siłą na atak zbrojny, Teheran ostrzelałby rakietami, główne bazy
amerykańskie na Bliskim Wschodzie. Irańczycy nasilą zbrojenia i obiorą kurs
wojenny. Nie wydaje się, by Teheran mogła załamać kilkutygodniowa akcja
bombardowań lotniczych. Państwo to na pewno zachowa zdolność do odwetu
rakietowego. Interwencja na Iran mogłaby spowodować również wzrost poparcia
Irańczyków dla obecnych władz.
Po czwarte to kwestie
gospodarcze i kwestia ropy naftowej. Irańczycy mogliby zablokować cieśninę
Ormuz. Przez tę cieśninę przepływa w tankowcach 40% eksportowanej ropy. Taka
blokada z pewnością spowodowałaby znaczny wzrost cen tego nośnika energii.
Blokada cieśniny jeszcze bardziej osłabiłaby i tak już przeżywające poważne
trudności, gospodarki Europy i USA.
Zbrojna
interwencja na pewno skutkowałaby również wieloma ofiarami śmiertelnymi, a na
Bliskim Wchodzie mogłaby wybuchnąć długoletnia wojna. To właśnie po niej z
jeszcze większą determinacją Iran tym bardziej będzie dążył do uzyskania broni
atomowej. Stany Zjednoczone powinny powstrzymać Izrael przed „nieodpowiedzialną
polityką” wobec Persów. Prawda jest taka, że nic, ani nikt nie jest w stanie
powstrzymać Iranu od zbudowania bomby atomowej. Pakistan, Izrael czy Korea
Północna w ukryciu weszły w posiadanie tego środka masowego rażenia. Nie dało
się powstrzymać rządów tych krajów, więc dlaczego miało by się udać powstrzymać
Iran?
Tomasz Skowronek
Artykuł ukazał się na portalu www.geopolityka.org
Dodał Stanisław A. Niewiński