W zbiorach
warszawskiego Muzeum Narodowego znajduje się obraz Stanisława Witkiewicza Pocałunek mongolskiego księcia na lodowej
pustyni. Patrząc na to dzieło przez geopolityczne, nie zaś artystyczne
„okulary”, nie sposób oprzeć się wrażeniu, iż Witkacy – niczym prekognita,
jakby żywcem wyjęty z futurystycznych opowiadań Filipa K. Dicka – doświadczył
wizji przyszłości i prawidłowo odwzorował ideę Rosji-Eurazji, którą propaguje
pewien moskiewski filozof, kształtujący „nową świadomość” obecnych elit
politycznych. Człowiekiem tym, który prawdopodobnie z satysfakcją zgodziłby się
wystąpić w roli tytułowego „mongolskiego księcia”, jest Aleksander Dugin, zaś
„lodową pustynię” należałoby zidentyfikować jako projektowane przez niego
Imperium Eurazjatyckie lub „Syberyjskie”. Z kolei „pocałunek mongolskiego
księcia” jawi się jako przedłożona przez Dugina propozycja zawarcia
kontynentalnego sojuszu Rosji i Europy, mającego uwolnić tę ostatnią od
uciążliwej hegemonii USA, by następnie uczynić z niej „równorzędną partnerkę”
dla Rosji-Eurazji. Paralela zachodząca między obrazem Witkacego a koncepcjami
głoszonymi przez Dugina rysuje się dosyć wyraźnie: tak jak na obrazie Witkacego
mongolski książę przez pocałunek zdobywa piękną młodą kobietę, tak filozof ten
kusi nas perspektywą sojuszu „[...] rosyjskiego Marsa, który swą falliczną
bronią rakietowąbędzie zdolny umocnić kobiecą tożsamość europejskiej
Wenus”[1]. Kim jest ów
„tajemniczy” Aleksander Dugin i co takiego kryje się za jego „erotyczną”
ofertą?
I. Duchowy proletariusz
Aleksander Dugin
(ur. 1962) jest najwybitniejszym, najbardziej płodnym intelektualnie i zarazem
wpływowym myślicielem i geopolitykiem we współczesnej Rosji. Obszar jego
naukowych zainteresowań i poszukiwań obejmuje takie dziedziny wiedzy jak:
filozofia, historia religii, geografia sakralna i geopolityka. Jest ideologiem
eurazjatyzmu, tradycjonalizmu integralnego, nacjonal-bolszewizmu i rosyjskiej
rewolucji konserwatywnej, założycielem i liderem stowarzyszeń „Arctogeja” i
„Evrazia”, redaktorem naczelnym pism „Eliementy: Jewrazijskoje obozrienije”,
„Miłyj Angieł” oraz gazety „Jewrazijskoje Wtorżenije”. Kieruje też zespołami
specjalistów opracowującymi kluczowe dla niego zagadnienia „metapolityczne” w
Centrum Eurazjatyckich Inicjatyw Geopolitycznych, Instytucie Specjalnych Badań
Metastrategicznych, Radzie Ekspertów Stowarzyszenia „Arctogeja” a także
Analitycznej Grupie „Aries”. Realizuje stałą audycję „Finis Mundi” w Radiu Swobodnaja
Rossija, współpracuje ze środowiskiem miesięcznika „Orientir” wydawanego
przez Ministerstwo Obrony Rosji, utrzymuje także bliskie kontakty z oficerami
Sztabu Generalnego Federacji Rosyjskiej. Jest autorem wielu książek, artykułów
i esejów, spośród których na szczególną uwagę zasługuje praca: Podstawy
geopolityki: Geopolityczna przyszłość Rosji[2],
w której zaprezentował projekt Euroazjatyckiego Imperium Rosji. Sprawdźmy
jednak skąd „wziął się” Aleksander Dugin?
W książce Duchowy proletariusz, znawca spuścizny
światopoglądowej rosyjskiego neoromantyzmu, Adam Pomorski, zawarł uwagę, iż
polskiego czytelnika „nie dosyć zorientowanego w rosyjskich personaliach”
należy ostrzec przed skłonnością uznawania „ekscentrycznych” w ich mniemaniu
myślicieli rosyjskich za nawias umysłowych dziejów Rosji. Zdaniem Pomorskiego
jest wręcz przeciwnie: ludzie ci stanowią – poza sporadycznymi wyjątkami dla
działaczy politycznych – najściślejszą elitę intelektualną Rosji, natomiast
idee przez nich głoszone mogą wywierać o wiele większy wpływ niż może się to z
pozoru wydawać[3]. Wzorcowym przykładem
takiego „duchowego proletariusza”
jest właśnie Aleksander Dugin, którego Estera Lobkowicz trafnie określiła jako
„produkt inteligencji nie-sowieckiej”[4].
Charakterystyczny dla Dugina styl myślenia i sposób postrzegania otaczającej go
rzeczywistości został bowiem w swej wczesnej fazie ukształtowany poprzez
zetknięcie się z ideami Jurija Mamlejewa i Michaiła Agurskiego.
Jurij Mamlejew
był patronem „ezoterycznego kręgu metafizycznych dandysów poszukujących
ukrytego sensu dziejów”, który wypracował tzw. „moskiewską ideę kultury
schizofrenicznej”[5]. W 1974 r. krąg ten rozpadł
się, gdy człowiek ten opuścił ZSSR. Po pewnym czasie archiwum pisarza przejął
młodziutki wówczas Dugin, za co w 1983 r. został aresztowany i osadzony na
Łubiance. Z pism Mamlejewa zaczerpnął Dugin „mit ukrytego przed nami sensu,
którego nigdy nie można pojąć, ale który przebija się do człowieka”. Przebija
się on „przez Rosję”, a dokładniej rzecz ujmując „przez jej przerażające i
sekretne dzieje”, stanowiące „szczelinę do nadprzyrodzonego świata”[6]. Zafascynowany tym mitem
zapragnął on wyjaśnić ukryty sens „rosyjskiego losu”. Pomogła mu w tym lektura
książki napisanej w 1980 r. przez Michaiła Agurskiego, w tym czasie emigranta z
ZSRR do Izraela. Wydrukowano ją w Paryżu i przemycono do Rosji. Nosiła tytuł Ideologia nacjonal-bolszewizmu[7].
Z kolei Michaił
Agurski – najpierw marksista, później zaś nawrócony na prawosławie
antykomunistyczny dysydent – zastanawiał się nad sensem ofiary własnego ojca,
który będąc żarliwym komunistą został zlikwidowany w 1938 r., podczas czystek
zainicjowanych przez Stalina. Wyjaśnienie i usprawiedliwienie tej paradoksalnej
sytuacji Agurski znalazł w pismach eurazjatów, ruchu ideowo-politycznego, jaki
zrodził się w 1920 r. w Sofii, wśród nastawionej nacjonalistycznie emigracji
rosyjskiej. Z jednej strony środowisko to, wstrząśnięte do głębi wydarzeniami w
Rosji, zgłaszało swój sprzeciw wobec rządów bolszewików, ze strony drugiej
natomiast akceptowało samą ideę rewolucji „w imię urzeczywistniania sensu
historii”, postrzegając ją jako tragiczny i wypaczony, lecz mimo to „konieczny
etap realizacji rosyjskiej idei”[8].
W wielkim
skrócie można powiedzieć, że „idea rosyjska” (czytaj „eurazjatycka”) zawiera
się w przekonaniu, że Zachód, zarówno pod względem religijnym (rzymski
katolicyzm i protestantyzm), jak i polityczno-kulturowym (prawa człowieka,
indywidualizm, demokracja, liberalizm), jest sztucznym tworem – „schizmą bytu”,
znajdującą się w sprzeczności z duchem prawdziwego chrześcijaństwa, jaki wyraża
prawosławie. Z kolei jedynym miejscem na Ziemi, gdzie ludzie żyją w zgodzie z
prawdami objawionymi przez Boga, jest Rosja. I to właśnie z prawosławnej Rosji
wyjdzie impuls, który wpłynie ożywczo na zdegenerowany Zachód, przynosząc mu
odrodzenie duchowe.
Należałoby teraz
zapytać, dlaczego Aleksander Dugin – nawołujący do totalnej restauracji
światopoglądu prawosławnego i odrodzenia Cerkwi[9]
– poszedł ścieżką wytyczoną przez Agurskiego i postanowił usprawiedliwić
zbrodniczy system komunistyczny, który przecież niezwykle krwawo rozprawił się
z rosyjską Cerkwią w imię ustanowienia ateistycznego i „bezklasowego”
społeczeństwa składającego się z „ludu pracującego miast i wsi”? Odpowiedzi na
to pytanie udziela sam zainteresowany: „Mam swoją wizję rosyjskiej historii,
którą nazywam eurazjatycką. Jestem kontynuatorem tradycji szkoły eurazjatyckiej
z początku XX wieku. Historię Rosji postrzegam jako wznoszenie się od Rusi
Kijowskiej do Rusi Moskiewskiej, którego szczytem był okres Iwana Groźnego.
Potem nastąpiło opadanie do okresu petersburskiego ze zdegenerowanymi,
zorientowanymi na Zachód rządami dynastii Romanowów. Przewrót bolszewicki wroku
1917 wraz z przeniesieniem stolicy z Petersburga do Moskwy w wielu aspektach
stanowił powrót do idei Rusi Moskiewskiej”[10].
Mówiąc jednak o
aspektach komunizmu, stanowiących powrót do „idei Rusi Moskiewskiej” doby Iwana
Groźnego, moskiewski filozof miał na myśli więzi łączące komunizm ze wspomnianą
wyżej „rosyjską ideą”. W wydaniu bolszewickim więzi te uległy całkowitej
ateizacji, zachowały jednak silną konwergencję z „duchem” rosyjskiego
prawosławia. I tak. np. komunistyczna idea kolektywizmu była wiernym odbiciem
prawosławnej idei soborowości, zaś komunistyczna Trzecia Międzynarodówka
stanowiła zmodyfikowany odpowiednik koncepcji prawosławnego Trzeciego Rzymu. Z
kolei zbrodniczy system sprawowania władzy, będący udziałem komunistycznego
dyktatora Józefa Stalina (czystki), to korelat bestialskiego panowania cara
Iwana Groźnego (oprycznina); wreszcie dążenie do wywołania światowej rewolucji
i obsesja narzucenia kapitalistycznym wrogom „dogmatów” jedynej prawdziwej
„religii” komunistycznej to nic innego jak tylko refleks utopijnego marzenia o
zbawieniu świata, mającego nastąpić w wyniku triumfalnej ekspansji
rosyjskiego prawosławia, marzenia połączonego z pragnieniem zachowania
jego doktrynalnej „czystości” w obliczu zagrożenia ze strony
katolicko-protestanckiego „zgniłego” Zachodu[11].
Dopiero po
uwzględnieniu takiego spojrzenia na dzieje Rosji możemy w pełni zrozumieć
wypowiedź Dugina, stwierdzającego, że „okres bolszewicki był bardziej
tradycjonalistyczny, niż okres rządów Romanowów”, albowiem charakteryzował się
„większą liczbą elementów społeczeństwa tradycyjnego niż jest to w liberalizmie”[12], którym Rosja była
„zakażona” do 1917 r. Niestety – jak konstatuje z przykrością Dugin – „demontaż
Związku Sowieckiego i demokratyzacja znów oznaczały nawrót do okresu
petersburskiego”[13]. Chcąc znaleźć antidotum na
uzdrowienie tej sytuacji, redaktor „Eliementów” zwrócił się ku jedynej
nieskompromitowanej odmianie „rosyjskiej idei” zrodzonej w XX wieku. Ideą tą
był wspomniany już eurazjatyzm[14].
II. Kapłan
Eurazji
W połowie lat
osiemdziesiątych A. Dugin, jako jedyny myśliciel w całej Rosji, zaczął nie
tylko studiować, ale również twórczo rozwijać myśl eurazjatycką[15]. W wywiadzie udzielonym
„Frondzie” w 2001 roku powiedział: „Jestem człowiekiem Eurazji; jestem,
w jakimś sensie, nazwijmy go mitotwórczym, kapłanem Eurazji”[16].
Mianem Eurazji
określa się „[...] największy kontynent na kuli ziemskiej, w skład którego
wchodzą dwie części świata: Europa i Azja – 54,6 mln km²”[17], z kolei sam termin Eurazja został wprowadzony przez geologa
Edwarda Suessa „[...] ze względu na brak wyraźnych granic między tymi dwoma częściami
świata”[18]. Jednak dla Dugina jako
spadkobiercy i kontynuatora nurtu eurazjatyckiego pojęcie Eurazji oprócz zwykłego znaczenia geograficznego, posiada także
swój głęboki wymiar cywilizacyjny i geopolityczny. Głosi on pogląd, że
„Rosjanie nie są Azjatami, ani Europejczykami; Rosja jest unikalnym krajem, a
Rosjanie unikalnym narodem i umieścić ich w ramach wschodniej czy zachodniej
cywilizacji w żaden sposób nie można”[19].
Przejrzyjmy się bliżej, na czym polega owa unikalność tak uwielbionej przez
Dugina Eurazji.
Nie ulega
wątpliwości, iż rosyjska czy też eurazjatycka „metoda ustroju życia zbiorowego”
(wg określenia Feliksa Konecznego) wykształciła się pod wpływem zetknięcia
słowiańskiej kultury Rusi Moskiewskiej z kulturą ludów turańskich. Jakkolwiek pretenduje
ona do miana spadkobierczyni bizantyńskiego dziedzictwa Rusi Kijowskiej
(stanowiącego wypadkową różnorakich kultur wschodnich z rejonu Azji Mniejszej,
np. syryjskiej, perskiej, ormiańskiej) to trzeba pamiętać, że jej korzenie
tkwią głęboko w kulturze stepowej przyniesionej i utrwalonej przez
Mongołów/Tatarów w okresie od połowy XIII do końca XIV wieku. Wtedy to
wykształcił się bizantyński w formie, lecz turański w treści, „twardy stop”
kultury rosyjskiej, pozbawiony jakichkolwiek związków z kulturą Zachodu.
Przyznaje to z ochotą Dugin, według którego „Przez lata kontaktów z Tatarami
Rosjanie przejmują od nich centralistyczny model administracyjny, agresywną
integracjonistyczną dynamikę, geopolityczną misję zjednoczenia ziem Eurazji”[20]. Taka jest rzeczywista
geneza idei „zbierania ziem ruskich”, która realizowana konsekwentnie od
zrzucenia jarzma mongolskiego, uczyniła państwo moskiewskie najpierw mocarstwem
regionalnym w wieku XVI-XVII, później mocarstwem światowym w wieku XVIII, XIX i
XX, kiedy to za „ziemie ruskie” Rosja uznawała już takie terytoria jak np.
Syberia, czy też państwa leżące na tzw. „pomoście bałtycko-czarnomorskim”, a
więc w rejonie Międzymorza.
O
mongolskim/turańskim rodowodzie cywilizacji rosyjskiej świadczą m.in.
charakterystyczne zapożyczenia językowe obecne w sferze
administracyjno-ekonomicznej np. kazna
– skarb państwa, kaznaczei –
skarbnik, tamożnia – urząd celny, jam – poczta, czy wreszcie diengi – pieniądze. Nie powinno to
budzić zdziwienia w obliczu faktu, iż Moskwa pełniła uprzywilejowaną rolę
poborcy mongolskiego trybutu. Natomiast, kiedy w XV wieku nastał zmierzch
potęgi Mongołów, wielu spośród nich pozostało na Rusi Moskiewskiej i pełniąc
ważne funkcje publiczne dało początek znacznej części „arystokratycznych” rodów
na Rusi Moskiewskiej jak np. rodzinom Godunowów czy Saburowów[21]. W tym miejscu należałoby
przywołać słynną maksymę: „Poskrob Rosjanina, a ujrzysz Tatarzyna”. Ze swej
strony czynimy to jednak nie w wyniku przywiązania do zasady „czystej i
niezmieszanej krwi”, mozolnie studiując drzewa genealogiczne elit ówczesnego
państwa moskiewskiego (co wydaje się zajęciem jałowym), ale przez odwołanie się
do zasady „zdobytej i posiadanej ziemi”, tzn. do aspektu przestrzennego (tj.
geopolitycznego) omawianych związków łączących Ruś Moskiewską z Mongołami.
Otóż w chwili
obecnej tylko nieliczni znawcy tejże problematyki orientują się, że Moskwa u
progu swej błyskotliwej kariery hegemona w Eurazji
stanowiła jedno z czterech państw sukcesyjnych mongolskiej Złotej Ordy.
Pozostałe trzy organizmy polityczne, tzn. Chanat Kazański, Chanat Astrachański
i Chanat Krymski zostały przez Moskwę podbite i wcielone do wyłaniającej się
eurazjatyckiej Wielkiej Rosji odpowiednio w latach 1551 oraz 1556 (za panowania
cara Iwana IV Groźnego) i 1792 (za panowania carycy Katarzyny II). Tak więc
również w wymiarze geograficznym jeśli chodzi o ziemie „rdzennie rosyjskie”
państwo to stanowi swego rodzaju geopolityczny „cień” dawnej potęgi państwa
wielkiego chana z Saraju nad Wołgą[22].
Ostateczne
stopienie się kultury rosyjskiej z mongolską na przełomie XV i XVI wieku
przyniosło ze sobą daleko idące konsekwencje natury geopolitycznej. Odtąd Rosja
zaczęła występować jako spadkobierca największej potęgi lądowej w dziejach
świata i konsekwentnie budowała swoje eurazjatyckie imperium, stając się na
przełomie XVIII i XIX wieku mocarstwem rangi światowej. Lecz w tym samym czasie
na „Dalekim Zachodzie” zaczął jej wyrastać bardzo groźny konkurent: Stany
Zjednoczone, będące „na obraz i podobieństwo” Rosji „państwem-kontynentem” z tą
jednak różnicą, że Rosja biorąc przykład od Mongołów, przystąpiła do utworzenia
światowej potęgi lądowej (tellurokracji), natomiast Amerykanie wzorując
się na swoich pobratymcach Anglikach, uzyskali kontrolę nad światową potęgą
morską (tallasokracją).
Według naszego
filozofa od chwili przystąpienia USA do walki o panowanie nad światem na
naszych oczach toczy się zacięta wojna między potęgami Lądu i Morza, między
Wielorybem i Niedźwiedziem; odbywa się planetarne starcie dwóch biblijnych potworów:
Behemota, tzn. Rosji, kreującej cywilizację lądowych bohaterów i Lewiatana,
tzn. USA, tworzących cywilizację morskich piratów[23].
Przejawami tej wojny toczonej przez żywioł Ziemi i żywioł Wody jest szereg
konfliktów: eurazjatyzmu z euratlantyzmem, ideokracji z demokracją, socjalizmu
z kapitalizmem, „soborowości” z indywidualizmem, wreszcie „Dobra” ze „Złem”,
oczywiście przy założeniu, że geopolitycznym „Antychrystem” jest USA, natomiast
„Imperium Dobra” jest Rosja. Jedyną droga wyjścia z tej ekstremalnej sytuacji
okazuje się być dla Dugina spełnienie „przepowiedni” Lwa Gumilowa, głoszącej,
że „Rosja zostanie ocalona tylko jako mocarstwo eurazjatyckie”. Dlatego
moskiewski filozof już od prawie dwóch dekad czyni wysiłki na rzecz
urzeczywistnienia się „eurazjatyckiej symfonii narodów” pod przewodnictwem
Moskwy – Trzeciego Rzymu. Do uczestnictwa w tej „symfonii” zaprasza niemalże
wszystkie państwa i narody sąsiadujące z Rosją. Gdy zaś przyjmą one to
zaproszenie i zaśpiewają zgodnie w tym osobliwym chórze, spełni się wielkie
marzenie Dugina, narodzi się bowiem Nowe Imperium Kontynentalne, Eurazjatyckie
Imperium Rosji[24] – eurazjatyckie, ponieważ,
jak deklaruje moskiewski myśliciel: „Nie jesteśmy zainteresowani po prostu
zachowaniem własnego państwa czy narodu”, lecz „[...] wchłonięciem, przy pomocy
wywieranego przez nas nacisku maksymalnej liczby dopełniających nas kategorii”[25].