A Słowo ciałem się stało i
mieszkało między nami.
(Św. Jan I, 14).
Ważność uroczystości
Te wyrazy Ewangelii, które
się we Mszy Świętej wymawiają na kolanach, jakież zdumienie, wdzięczność i
radość mogłyby obudzać w duszy naszej, gdybyśmy się otrzęśli z nieuwagi i
oswojenia, osobliwie w tym dniu najdziwniejszego dobrodziejstwa i niewymownej tajemnicy.
Dawniej wiara żywa usposabiała serce i podnosiła umysł ku tej uroczystości. W
pozostałych dotąd pieśniach, kantyczkach i wielu innych zwyczajach i obrządkach
domowych, towarzyszących Świętom Bożego Narodzenia, wylała się rozkosznie
najżywsza radość i wdzięczność dusz wierzących, bogobojnych i czułych. Cały
wtedy świat Chrześcijański dniem i nocą brzmiał głosami uwielbienia i wesela,
jakby mnóstwem śpiewów anielskich zwiastujących przyjście na ten świat Pana.
Samo imię Bożego Narodzenia przepełniało wszystkich weselem, od małych dziatek
aż do zgrzybiałych starców. Wielkaż bo to uroczystość! Dzień zbawienia
zestępuje do nocy grzechu, światło do ciemności, niebo do ziemi, moc do
omdlenia, Bóg do ciała. Dzień oświecający niebo, dzień wieczny bez wschodu i
zachodu, dzień szczęśliwości duchów błogosławionych, raczył się zniżyć do
naszego dnia pochmurnego, nikłego i doczesnego. Ale ten dzień przyjścia na
świat unieśmiertelnił i poświęcił dla wszystkich wieków urodzeniem swoim Pan,
przez którego świat i wieki były stworzone. Dla nas nieobjęty czasem stał się w
czasie, Bóg starodawny, Twórca człowieka, stał się nowym człowiekiem. Wszystko,
za czym ludzie od początku tęsknili, wzdychali i wyglądali, czym pocieszał Bóg
w raju upadłego człowieka, czym posilał przez usta Patriarchów i Proroków całą
ludzkość cierpiącą, dziś w miłosierdziu Pańskim zostało najszczęśliwiej
spełnione. Albowiem dziś, jak przepowiedział Izajasz: Maluczki narodził się
nam, i Syn jest nam dany, i stało się panowanie na ramieniu Jego, a imię Jego
Przedwieczny, Radny, Bóg, Mocny, Ojciec przyszłego wieku, Książę pokoju. Dziś
świat pogański, zmysłowy i cielesny, świat upadku, grzechu i niełaski Bożej, to
morze cierpień, zwątpienia i ucisku ducha zamknął Bóg na wieki niewzruszonymi
swego urodzenia drzwiami, o które się rozbiły nadęte wały szatańskie. Dziś
Twórca przeobraził świat cały, bo w Chrystusie, mówi Apostoł, stare rzeczy
przeminęły, a oto się wszystkie nowe stały. Dziś Ojciec przyszłego wieku wylał
z siebie doskonalsze, wyższe, myślące i duchowne czasy. Dziś lud, który chodził
w ciemnościach, ujrzał światłość wielką, bo dziś zeszło słońce łaski
mieszkającym w krainie cienia śmierci. Najsłodszy to dzień, w którym się rodzi
Baranek gładzący grzechy świata. Z tym ukochanym dniem znika wszelka trwoga,
dziś przyszedł Chrystus największe nasze bezpieczeństwo; znika wszelka gorycz
żywota, dziś miodopłynny spuścił się z obłoków rosą błogosławionej łaski; znika
śmierć, dziś urodziło się nam wieczne życie; bo dziś, wedle przepowiedni
Proroka, Panna porodziła Syna, a imię Jego Emmanuel, to jest Bóg z nami; bo
dziś zwiastuje Anioł Boży wesele wielkie wszystkim ludziom, iż się nam dziś
narodził Zbawiciel. A jeśli Jan Święty jeszcze w żywocie matki skakał z radości
na przyjście Chrystusowe, jakże powinniśmy cieszyć się, i jak serdecznie witać
dziś narodzone Boże Dzieciątko. Powstańmy z ziemi i chwalmy dziwne miłosierdzie
Pańskie. Przyszedł lekarz do chorych, woła Bernard Św., odkupiciel do
niewolników, droga do zbłąkanych. Przyszedł ten, co w głębię morza cisnął
grzechy nasze, co zgubionych odnosi na własnych ramionach do swojej owczarni.
Rozkosz i chwała Aniołów, stał się ratunkiem i pociechą nędzarzy, wielki w
niebie, maluczkim stał się na ziemi. Z tym dziwnym urodzeniem Boga obchodzimy
dziś nasze narodzenie, bo się od Niego rodzą wszyscy Chrześcijanie, bo ciągle
się w nas rodzi i my ciągle się w Nim odradzamy, a inaczej nie byłoby ani
wewnętrznego życia, ani zbawienia.
Rodzenie się troiste Słowa
W tak uroczystym dniu, czym
okażemy wdzięczność Wiekuistemu Panu? Oblubienica Chrystusowa uczy nas
dzisiejszą Ewangelią wielbić naprzód, urodzenie przedwieczne Słowa z Boga Ojca;
po wtóre, urodzenie doczesne Słowa z Matki-Dziewicy; po trzecie, pokazuje drogę
korzystania z dwóch niewymownych rodzeń przez trzecie rodzenie się Słowa w
sercu i duszy ludzkiej, za sprawą naszego odrodzenia, czyli Boskiego
usynowienia. Słowo ciałem się stało i mieszkało między nami. Słowo, przedstawia
myśl pierwszego urodzenia; ciałem się stało, głosi dziwne wcielenie, czyli
narodzenie drugie; mieszkało w nas, lub między nami, podaje trzecie urodzenie.
Takie troiste rodzenie Słowa opowiada nam cała dzisiejsza Ewangelia. Dwa
pierwsze niewymowne i niepojęte dokonały się samą Wszechmocnością Bożą: trzecie
zaś jest w części zależne od ludzi, którzy mogą nie przyjąć, albo też przyjąć
światłość i gościa nowonarodzonego, a tak sprawić rodzenie się Boga w ich
duszy, czyli własne odrodzenie i usynowienie w Panu. Pierwsze rodzenie jest bez
początku, drugie bez przykładu, trzecie wiecznego zbawienia. W pierwszym rodzi
się, aby stworzył życie; w drugim, aby zwyciężył śmierć; w trzecim, aby dał
pożywać owoc swego życia i zwycięstwa. Ojciec, Syn i Duch Święty wspólnie
działali przy wcieleniu jednej tylko drugiej osoby; przeto Kościół w tej
uroczystości, składając cześć i hołd całej Przenajświętszej Trójcy trzema
każdego ze swych kapłanów Mszami, wielbi i błogosławi wszystkie trzy osoby i
troiste Słowa rodzenie się, które nam przywodzą na pamięć te same trzy święte
ofiary. Pierwsza Msza o północy, jakby na rozgraniczu, lub na rozstajni czasu,
czyli jakby nie w czasie, znaczy urodzenie Syna Bożego z Ojca w łonie
wieczności. Druga o jutrzence, tj. o światłości dziennej, gdzie pasterze witają
dzieciątko, znaczy urodzenie Syna Bożego z Matki-Dziewicy w pełności czasu;
trzecia zaś przypomina rodzenie się Syna Bożego w duchu i sercu ludzkim, bo kto
w Niego wierzy, bierze moc rodzenia się w Bogu. To będzie przedmiotem naszego
zastanowienia, abyśmy, bijąc w prochu czołem, uczcili naprzód Słowo w
Chrystusie człowieku, potem, Chrystusa człowieka w Słowie, a wreszcie
Boga-człowieka w sercu naszym.
W tak świętym
przedsięwzięciu racz nas wesprzeć, Twoją macierzyńską przyczyną, o Niepokalana
przed urodzeniem, przy urodzeniu i po urodzeniu Dziewico! która dziś
uszczęśliwiłaś, ubogaciłaś i oświeciłaś ziemię błogosławionym owocem Twego
żywota. Prosimy Cię o to, mówiąc: Zdrowaś Maryja.
Rodzenie się przedwieczne
jest niezbadane
I. Przedwieczne urodzenie
Syna Bożego tak jest wzniosłe, czysto duchowne, tak oderwane od wszystkiego, co
jest widzialnym, zmysłowym i ludzkim, tak nie mające wzoru i podobieństwa w
życiu doczesnym, tak przechodzące wszelkie stworzone pojęcie, wyobrażenie i
uczucie, że myśl człowieka, przed blaskiem oblicza tak wielkiej tajemnicy, pada
olśniona i bezwładna, a język ludzki nie ma słów na jej oddanie. Przeto Prorok
pyta w zdumieniu mówiąc: Rodzaj Jego, kto wypowie? Niepodobna zbadać jakim
sposobem przedwieczne Słowo z Boga powstało, jakim sposobem Bóg rodzi, bo ta
wiadomość jest rzeczą właściwą i wyłączną samej naturze Boskiej, o czym nie
wiedzą, mówi Św. Ireneusz, ani Anioły, ani Archanioły, ani księstwa, ani
mocarstwa niebieskie, tylko Bóg jeden. Aż nadto dość wiedzieć nam, że
prawdziwie i właściwie jest Syn Boży zrodzony z Ojca. Przyjmujemy z pokorą,
wdzięcznością i miłością, jako najkosztowniejszy dar Boski, powierzoną nam
tajemnicę najgłębszą niewymownego Słowa, bo tylko w zdumieniu i milczeniu wiary
możemy godnie uczcić rodzenie się Boga. Jeśli więc nie pojmujemy sposobu
działania, nie dlatego mniej jesteśmy, przez dziwną dobroć Boską, posiadaczami
zupełnej i najwyższej prawdy o tym rodzeniu się przedwiecznym. Mając złożoną w
nas tajemnicę, powinniśmy znać, co nosimy w sobie, dla pilniejszego
przechowania prawdy niezbędnej ku naszemu zbawieniu; przedstawimy przeto, wedle
Boskiej nauki Kościoła, dogmat rodzenia się Przedwiecznego Słowa.
Bez następstwa i początku
Wymawiając rodzenie, usuńmy
precz wszystko ziemskie, a z bojaźnią i drżeniem zaglądając w tę głębię Pańską,
starajmy się, ile z nas jest, uduchownić siebie w tych świętych i szczytnych
rozważaniach. W rodzeniu się ludzkim trwa następstwo, tu nie ma żadnego
następstwa. Zawsze był Syn, nie było takiej wieczności, w której by nie był, bo
rodzenie oznacza tylko, że Syn Boży nie jest stworzony, ale z głębi istności
Ojca został zrodzony. W żywych stworzeniach ojcowstwo jest przywiązane do
pełności czasu, wzrostu i potrzebnej doskonałości. Jakoż ludziom jest rzeczą
właściwą rodzić się w następstwie czasu, z przyczyny ich stworzonej i
niedoskonałej natury, która się czasem rozwija, doskonali i dojrzewa; ale Syn
Boży jest współwieczny Ojcu, bo natura Boska jest zawsze doskonała. Najwyższa
doskonałość nie przechodzi ze stanu niepłodności do stanu płodności, ale od
razu wszystko w sobie mieści, tak jako płomień od razu wydaje z siebie
naturalne światło i ciepło, nie przechodzi ze stanu zimnego do gorąca, lecz te
własności rodzi natychmiast z pojawieniem się swoim. Doskonała istność Boga
Ojca nie ma w sobie żadnego postępu, a przeto Syn musi być współczesny i nie mieć
równie z Nim początku. Istność Ojca nie mogła się doskonalić przeciągiem
wieczności, bo zawsze w jeden i ten sam sposób była, jest i będzie: nic się w
Niej nigdy nie zmieniło, nic Jej nigdy ani przybyło, ani ubyło; stąd Ojciec bez
początku jest zawsze Ojcem, a Syn bez początku jest zawsze Synem. Niepodobna
przypuścić następstwa w rodzeniu przedwiecznym bez jawnego wywrócenia
najprostszych i najpierwszych wyobrażeń o Bóstwie. Jeśliby w upływie wieczności
Bóg stał się Ojcem, już tym samym nie byłby wiecznie niezmiennym w swej
Istocie, bo przeszedłby z Boga jedno-osobistego na Boga-Ojca, a to nowe
ojcowstwo byłoby rozwinięciem Jego doskonałości i dojrzałości, co wbrew
sprzeciwia się nawet ludzkiemu rozumowi, który nie pojmując tajemnicy, pojmuje
jednak doskonale, że Bóg jest bez początku, że trwa bez końca w jednym i
niezmiennym stanie doskonałości. Jak zawsze jest Bóg, tak zawsze jest Ojciec,
te dwie rzeczy nie mogą się rozdzielić i rozłączyć bez uszczerbku pełności
Bóstwa i Ojcowstwa; gdyby Mu później było co dodane, pokazywałoby to samo że
coś pierwej zbywało na doskonałości Bogu, któryby imię Ojca zyskał wieczności
upływem. Bóg-Ojciec jest wiecznie Ojcem i nie ma początku, w którym by przyjął
Ojcostwo; przeto Bóg-Syn jest wiecznie Synem i nie ma początku swego Synostwa.
Inaczej Bóg byłby zmienny w swej wewnętrznej istności, jak stworzony rodzaj
ludzki: tam bowiem formuje się naprzód mąż, a potem Ojciec. Nie możemy inaczej
wyznawać wiecznego Ojca, tylko wyznając równie Mu współczesnego Syna, bo dla
Syna zowie się Ojcem; a który zawsze był Ojcem, zawsze miał Syna. Doskonałe
przeto jest Słowo Boże, doskonały Syn Boży: jak jest dzisiaj, tak był zawsze,
urodzony bez początku, bo w doskonałości Boskiej natury nie ma następstwa i
przybywania, jak się to dzieje w ludzkim niedoskonałym rodzeniu.
Prawdziwe i właściwe
Chociaż Syn Boży, równie jak
Ojciec, nie ma początku, jednak Jego przedwieczne rodzenie się jest prawdziwym,
właściwym i najistotniejszym: bo sam Bóg-Ojciec objawia w Piśmie, mówiąc: Z
żywota przed jutrzenką zrodziłem cię. Kiedy się mówi że był zrodzony z żywota,
nie można rozumieć, że powstał z niczego, jak wszystkie stworzenia. Bóg
wprawdzie nie ma ciała, bo jest czysty i niezłożony duch; tym więcej
wyrażeniem, z żywota urodzony, potwierdza tylko Bóg-Ojciec rzeczywistość i
największą prawdziwość niewymownego urodzenia ze swej istności Syna. Mówi zaś
stosownie do pojęcia ludzi, bo dając wiedzieć człowiekowi o swoich rzeczach
Boskich, przedstawia to urodzenie kształtem natury naszej. Bóg nie działa ręką,
nie widzi okiem, nie słyszy uchem: a te członki wspominają się w Piśmie dla
okazania władzy i przymiotów Boskich, bo język ludzki nie ma słów na oddanie
czystej działalności ducha; ale te wyrażenia ludzkie są najprawdziwsze w swoim
znaczeniu, to jest, że Bóg działa, widzi i słyszy, choć ku temu nie potrzebuje
rąk, oczu i uszu. W podobny sposób jest powiedziano, z żywota urodzony, aby nam
przedstawić istotne, niedościgłe rozumowi ludzkiemu, a właściwe Boskiej naturze
urodzenie Boga z Boga. Ludzie rodzą się z żywota, lecz ponieważ nam się
opowiada narodzenie ducha z ducha, co przechodzi wszelką wyobraźnię ludzką,
przeto stosuje się objawienie do naszej mowy i pojęcia, nie żeby rzeczywiście z
żywota został narodzony, ale żebyśmy zrozumieli, że Bóg-Ojciec prawdziwie
urodził Boga-Syna z siebie, z niewymownej swej istoty i treści. W tym
narodzeniu prawdziwym i przedwiecznym nie ma nic takiego, czego by pierwej nie
było: co zawsze było w Bogu, to i jest, albowiem z tego i w tym, co było u
Boga, narodził się Bóg.
W równości i współistności
Ojcu
To niewymowne rodzenie Ojca
z siebie samego, z istności swojej, Boga z Boga, tak prawdziwe i naturalne jak
człowiek rodzi się z człowieka, daje rozumieć, że rodzącego i rodzonego jest
jedna istność i natura i że Słowo Przedwieczne, Syn Boży jest we wszystkim
równy i współistotny Ojcu. Rodzi się bowiem Bóg z Boga: przeto Ojciec i Syn są
w jednej i tej samej Boskiej naturze, bo każda natura zachowuje swą własność.
Co jest z istoty Boga, Bóg jest, bo Syn nie w innej, obcej i różnej od Ojca
naturze zostaje. Jeszcze w ludziach nie ma takiej bliskości i tożsamości między
Ojcem i Synem jak w Bogu; w ludziach bowiem, choć natura jedna, bywa atoli
różnica w postaci, rysach, roztropności, charakterze i czasie; przeciwnie w
Bogu żadna nie zachodzi różnica i oddzielenie. W rodzeniu wiecznym, mówi Św.
Grzegorz Nazianzeński, całego Ojca cały Syn przedstawia, że raczej są jednym i
tym samym, a nie wzajemnym podobieństwem. Syn, który jest bez początku, wziął
od Boga-Ojca w swym pochodzeniu wszystko, co jest w naturze Ojca: a tak
wszystkim tym jest Bóg-Syn, czym jest Bóg-Ojciec. Przeto woła Św. Augustyn:
Ojciec mówiąc zrodził, jakby siebie samego, Słowo równe sobie we wszystkim: bo
nie wypowiedziałby całkowicie i doskonale samego siebie, jeśliby cokolwiek było
mniej w Jego Słowie jak w Nim samym.
Bez ubytku i przemiany
W tym rodzeniu wiecznym nie
ma żadnego ubytku, żadnego osłabienia i najmniejszej w niczym zmiany. Jest
jeden z jednego, ale Syn nie jest ani częścią, ani upływem, ani zmniejszeniem Ojca,
lecz jest rodzenie żyjącego z istności żyjącej. Przeto prawdziwe wyznanie wiary
uczy nas, że się tak Bóg narodził z Boga, jak światło ze światła. Światło
bowiem bez żadnego uszczerbku swego daje wszystko co ma i posiada wszystko co
dało. Zapalenie światła ze światła, jest pewien sposób rodzenia bez żadnego
ubytku i przemiany; a jednak jest światło ze światła, jedno i to samo, jednej i
tej samej istności. Rodzi się co jest, bo nic innego się nie rodzi, jak
światło, które jest. Urodzenie wzięło to, co pierwej było; a w tym zgoła nic
nie umniejszyło, co wzięło. Tym porównaniem światła nie przedstawia Kościół
całej nauki wiecznego rodzenia, bo nie ma nic stworzonego w niebie i na ziemi,
co by mogło wyobrazić skrytość Boskiego łona, ale tylko wyjaśnia nieco tę jedną
prawdę wiary, że Ojciec, bez żadnego swego podziału i umniejszenia, zrodził
Syna równego sobie we wszystkim.
Nierozdzielne w Bóstwie
Najwyższe Słowo nigdy w swym
rodzeniu wiecznym nie rozdziela się od jedności Bóstwa; jednorodzony jest w
łonie Ojca. Przez tę jedność cały Ojciec jest w Synie i cały Syn w Ojcu: co
znaczy, że Bóg-Syn, istniejący naturalnie i tenże sam jak Ojciec, pokazuje w
sobie Ojca, i nawzajem jest pokazany w Ojcowskiej osobie. Jeden i Jeden, nie
przypuszcza dwoistości natura Boska, bo w doskonałości swej nikogo nie
potrzebuje. Całkowita pełność Bóstwa jest w Ojcu, całkowita pełność Bóstwa jest
w Synie; a tak nawzajem mieszkają w sobie, jako Bóg jeden. Duchowne łono Ojca
stanowi tę błogą, pełną nieprzystępnego światła bezdenną przepaść; i tajnię
miłości i natury Boskiej, kędy zawsze trwa Syn; ale to trwanie Syna w Ojcu, a
Ojca w Synie, nie dzieje się ciałem tylko duchem, nie przelaniem się natury,
ale przez doskonałe narodzenie żyjącej istności, nie ze zmieszaniem osób Ojca i
Syna, ale jako prawdziwy w prawdziwym, Bóg w Bogu, światło w światle, Syn
wieczny w Ojcu wiecznym.
Z Boga Bóg
To Słowo, nie mające
początku, nigdy nie przebrzmiewa, ale trwa na wieki. To Słowo Bóg z Boga,
Stworzyciel ze Stworzyciela, pełny z pełnego, cały z całego, doskonały z
doskonałego. To Słowo zawsze jest z Ojcem, zawsze u Ojca, zawsze z Ojca, zawsze
w Ojcu. To Słowo inne osobą, ale nie inne naturą, bo inny Ojciec, inny Syn, a
Bóg jeden. To same Wszechmocne Słowo, wedle przepowiedni Starego Zakonu, gdy wszystko
było w spokojnym milczeniu, a noc w swym biegu pół drogi miała, z nieba, ze
stolicy królewskiej w pośrodek straconej ziemi przyskoczyło. I to drugie
rodzenie się Boga w człowieczeństwie, stanowi przedmiot dalszego rozważania.
Świat w upadku potrzebował
Zbawiciela
II. Po upadku pierwszych
rodziców, chociaż Bóg miłosierny we wszystkich czasach nie opuszczał ludzi, i
jeszcze w raju przyrzekł Odkupiciela: jednak zepsucie ustawicznie rosło, bo
skażona grzechem natura człowieka zostawała w mocy ciemności. Wszystek świat w
złem leżał i nie znał drogi wewnętrznego pokoju. Niewiadomość prawdziwego Boga
i światła pogrążała wszystkich w nocy grzechowej. Zmysłowość z korzyścią bądź
własną, bądź ogólną, ale zawsze ziemską panowały nad światem. Sromotne a nieraz
okropne bałwochwalstwo wkładało opłakane i haniebne jarzmo na szyję całej
ludzkości. Zepsucie do tyla przemagało, że ich mniemane Bogi i niebo samą
cielesnością tchnęły. Pan od początku widział to wszystko i od początku
postanowił dźwignąć upadłego człowieka. Gdy więc przyszło wypełnienie czasu,
Syn Boży wybrał od początku Matkę, a jako wieczna Mądrość, w Niej i z Niej
zbudował dom w sobie, bo niepokalane dziewictwo Maryi przyoblekło Go ciałem.
Dogmat Wcielenia
Jak wszystko jest dziwne,
niepojęte i wzniosłe w tym drugim rodzeniu się Przedwiecznego Słowa. Z
przyjęciem ciała Bóg się nie zmienił. W człowieczeństwie do nas przyszedł, a w
Bóstwie od Ojca nie odszedł. Słowo ciałem się stało, ale po wcieleniu nie przestało
być Słowem. Wszechmocny z prochu nikczemności naszej uczynił ciało swej chwały;
a tak nasze ciało jest uzacnione i uwielbione, a Bóstwo Jego bynajmniej nie
poniżone, ale pełnością miłosierdzia dało się najwdzięczniej poznać zdumionemu
światu. Syn Boży tak wziął ciało z Dziewicy, że w niczym nie nadwerężył swej
nieśmiertelności, wieczności, wszechmocności i nie opuścił na chwilę berła
wszechświatu. Objawiciel Ojca i Stworzyciel Matki jest Synem Bożym z Ojca bez
Matki, i Synem człowieczym z Matki bez Ojca; z istności Ojca jest zrodzony Bóg
bez początku, z istności Matki jest zrodzony człowiek w czasie. Jeden i ten sam
wyszedł z łona Dziewicy Pan i sługa. Ten sam z Ojca, ten sam z Matki. Dla nas
wziął postać sługi, aby rozedniało Królestwo Boże w myśli ludzkiej, ale
jednością Boskiej istności zawsze jest Bogiem. Tak został dziwną
Wszechmocnością zjednoczony Bóg-człowiek. W tym zjednoczeniu Boska i ludzka
natura nie cierpią bynajmniej, ale się łączą bez żadnej przemiany i
nadwerężenia. Nie oddzielamy człowieczeństwa od Bóstwa, a wyznajemy jednego i
tego samego, który pierwej nie był człowiekiem, tylko samym Bogiem, a dopiero w
czasie raczył się wcielić. Wierzymy najmocniej z Kościołem, że jeden i ten sam
Pan nasz Jezus Chrystus jest doskonały w Bóstwie i doskonały w
człowieczeństwie, prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek z duszą rozumną i ciałem,
współistotny Ojcu wedle Bóstwa, współistotny nam wedle człowieczeństwa i
podobny we wszystkim oprócz grzechu. Tak w jednej osobie przyjęta jest od
majestatu Boskiego uniżoność ludzka, od mocy słabość, od wieczności
śmiertelność; bo jedna i druga w Nim natura, bez najmniejszego uszczerbku,
zachowuje swą własność. Chrystus z Boskiej i ludzkiej natury tak się składa
nieodmiennie, niepomieszanie i nierozdzielnie, że jednością osoby nigdy się nie
znosi różnica między tymi dwoma naturami. Jako bowiem nie odmienia się Bóg
cierpieniem człowieka, tak nie wyniszcza się człowiek niewymowną chwałą i
dostojeństwem Boga. Obie natury, mimo swego nierozdzielnego w Nim połączenia,
działają to, co jest każdej właściwe; Słowo czyni co jest Słowa, ciało wykonywa
co jest ciała; pierwsze połyskuje cudami, drugie ulega cierpieniom; pierwsze,
tj. Słowo, nie odstąpiło bynajmniej od równości z Ojcem, drugie tj. ciało, nie
opuściło w niczym natury ludzkiej. W ten sposób Chrystus jest równy Ojcu wedle
Bóstwa, ale nie wedle człowieczeństwa; mniejszy zaś od Ojca wedle
człowieczeństwa, ale nie wedle Bóstwa; cierpiał i umarł nie wedle Boskiej, ale
wedle ludzkiej natury. Jak w Chrystusie Panu są dwie natury całe, doskonałe i
nierozdzielne, tak równie są dwie wole działające swobodnie i stosownie do
własności każdej natury. Z jednej osoby, łączącej obie natury, wypływa
wspólność ich przymiotów i mówimy prawdziwie z Pawłem Św., że Pana chwały
ukrzyżowali. Niepokalana bowiem Dziewica, powiada Cyryl Św., urodziła jedne i
to same Słowo, co zrodzone z Boga-Ojca, stało się ciałem. Przeto Kościół zowie
Maryję Bogarodzicą.
Wcielenie największe
dobrodziejstwo
Tylko w najgłębszej czci,
wdzięczności i miłości możemy rozważać to dziwne wcielenie. Co to bowiem za
niewymowne miłosierdzie Boskie, że nie pogardził słabością ciała naszego! Nie
wzdrygał się wstąpić do żywota Dziewicy, woła zdumiony Kościół, ale Pan
nieobjęty Niebem dał się objąć w łonie swej Matki. Nie ma nic godniejszego
chwały, jak to niesłychanej miłości Boga dzieło, w którym Słowo ciałemsię
stało. Dziwnie Pan cały świat z niczego stworzył, mówi Oblubienica Chrystusowa
przy każdej Mszy świętej, ale go dziwniej odkupił i odnowił. To dobrodziejstwo
o tyle wszystkie inne przewyższa, o ile nieskończone, przechodzi wszystko
skończone, niestworzone wszystko stworzone; Bóstwo całe człowieczeństwo. Nie
mógł Pan więcej okazać swej łaski, jak kiedy sama łaska, sam jednorodzony Syn
Boży, który tak był daleko od nas, jak nieśmiertelny od śmiertelnych,
nieodmienny od zmiennych, sprawiedliwy od niesprawiedliwych, szczęśliwy od
nieszczęśliwych, stał się człowiekiem i zamieszkał w nas i z nami. Dziwi się
niebo na ten cud wielki, że jeden i ten sam króluje, jak Bóg, na wysokościach i
ssie pierś dziewiczą, jako człowiek, na niskościach ziemskich.
Dziwne Boże Narodzenie
Chodźmy do żłóbku, gdzie się
rwie serce chrześcijańskie, i patrzmy zdumieni na niepojęte poświęcenia się dla
nas biednych robaczków wszechmocnego Boga. W żłobie leży niemowlątkiem Słowo, i
ten co nam dał mowę tylko płaczem i kwileniem swe potrzeby ludzkie objawia.
Starowieczny stał się maluśkim dzieciątkiem; siedzący na gwiaździstym niebios
tronie leży w stajence! Niewidzialny, duchowny, Nietykalny, jest rękami ludzkimi
dotykany i spowity! Leży w żłobie a cały świat ogarnia, dźwiga i nim włada.
Upokarza się skrępowany w pieluszkach, a grzmi w obłokach. Leży w żłobie
bydlęcym, gdzie kładną trawę i siano, bo wszelkie ciało, mówi Prorok, jest
trawa; ale na tej trawie rozwinął się włożeniem dzieciątka niebieski kwiat
naszej nieśmiertelności i dał nam słodki owoc anielskiego chleba dla
anielskiego bez końca życia. Ukrywa się pod członkami niemowlątka Majestat
Wszechmocny, chociaż Bóstwo zewsząd przegląda; milczy wprawdzie ciałem, ale
przez Aniołów mówi: bo jak Prorocy mającego się rodzić głosili duchem Bożym,
tak głoszą urodzonego Anioły. Osłonione Bóstwo człowieczeństwem objawia się
natychmiast Żydom przez Anioła zwiastującego pasterzom niebieskiego Pasterza: a
poganom przez gwiazdę urodzoną w dniu Jego urodzenia. Radość napełnia
stworzenie, noc zmienia się w dzień jasnością Bożą, cieszą się pasterze, łączy
się niebo i ziemia, aby ziemskość stała się niebieską. O, błogosławione Pańskie
niemowlęctwo, którem się odnowiło i odmłodniało życie nasze! O błogosławione
pieluszki, te święte chorągwie nadziei i zbawienia! O najwdzięczniejsze i
najmilsze kwilenia, przez któreśmy uszli wiecznego płaczu i zgrzytania
potępieńców!
Dla naszego zbawienia
Dla naszego to szczęścia
przyszła w tak wielkiej pokorze tak wielka wysokość. Postanowił bowiem hańbę
naszą zmienić na cześć, niesławę przyodziać sławą, sprośność obmyć, a cnotami
nas opromienić: Wziął ciało nasze, abyśmy mogli słyszeć Jego słowo, aby
udzielił nam Ducha swojego. On maluczki, On dzieciątko, abyśmy wzrośli w
doskonałych mężów. On uwity w pieluszki, abyśmy potargali więzy grzechu i
śmierci. On w żłobie, aby nas z bydlęcego zepsucia podniósł na stolicę rajską.
On miejsca nie ma w gospodzie, abyśmy mieli w domu Ojca Jego mieszkań wiele. On
przyjął stan dziecinki, poddał się pokarmom, przebiegał wzrost, lata i
rozwijanie się ludzkie, aby na zawsze ustalił wiek przezeń zdziałany, wiek
doskonały zbawienia. Szedł aż do śmierci śladami naszymi, aby nas zaprowadził
do życia swoimi śladami. Dziś nie tylko za rozkazującym Panem, ale i za
najsłodszym przewodnikiem, co własnym wzorem wdzięcznie nas pobudza, idziemy
ochotniej do szczytu cnoty. Dlatego objawił się w ciele, mówi Św. Grzegorz
Papież, aby ludzkie życie, nauczając, podniósł; dając przykład rozkochał w
cnotach; umierając, odkupił; zmartwychwstając, naprawił. Tak człowieka nosi na
sobie, aby już człowiek nie upadł: zmienia go ziemskiego na niebieskiego, a
tchnącego duchem ludzkim ożywia duchem Boskim. Więcej winniśmy wcieleniu Zbawiciela,
woła Św. Ambroży, jak dziełu Jego stworzenia: bo na cóżby się nam przydało
urodzić, gdybyśmy nie byli odkupieni?
Nauczyciel
Już od samego żłóbku poczyna
spełniać niebieskiego miłosierdzia posłannictwo. Przychodzi nie z blaskiem i
majestatem Bóstwa, co by przerażało śmiertelnych, ale pod zasłoną ciała staje
się najprzystępniejszy dla wszystkich; bo wszystko w nim pokorne, ubogie,
niziuchne i wzgardzone. Widzimy ubogą dziewicę, ubogiego cieślę, ubogich
pasterzy, małą jaskinię służącą za stajenkę; kamienny żłóbek, a w nim
dzieciątko spowite. Wszędzie tam postać nędzy, wszystko pełne niesłychanego
ubóstwa. Rodzi się Król wieczny, woła Chryzostom, ale nie ma tam bogatych
komnat, kosztownej i wygodnej kolebki, mnóstwa sług, cieniutkich pieluszek,
tylko w żłobie na sianku leży. Nic biedniejszego jak urodzenie Chrystusa; bo
najbogatszy stał się najuboższym, abyśmy ubóstwem Jego bogatymi byli. O
najświętsze ubóstwo, a raczej skarby najogromniejsze, tylko po wierzchu nędzą
pokryte. Jakże nas uczy pokory Boskie dzieciątko w żłobie! Przyjmując ubóstwo,
pokorę i wszelkie poniżenia i cierpienia, jakże je poświęcił i uzacnił! Dotąd
ludzie, widząc te rzeczy tylko w ludziach, mieli je za największe nieszczęście
niosące wzgardę; ale widząc to wszystko w Bogu wcielonym uczą się poznawać
wielkość i kosztowność pokory i ubóstwa. Kto się ośmieli szemrać na
niedostatek, widząc Boże dzieciątko w żłobie? Kto się ośmieli przywiązywać do
bogactwa i wyniosłości ludzkiej, widząc, że Pan tymi rzeczami wzgardził? Niech
w poddaniu się woli nieba znoszą biedni swoje ubóstwo razem z Chrystusem
ubogim, który ich przez całą wieczność ubogaci. Niech majętniejsi nie składają
w dobrach ziemskich swej nadziei i serca, ale tylko w ubogim Chrystusie; niech
się starają Zbawicielowi osładzać niedostatek, jaki dotąd cierpi w ludziach
ubogich.
Odnowiciel
To dzieciątko w kamiennym
żłobie zakłada fundamenta nieznanego dotąd porządku, jako wszechmocny Budownik.
Nie trzeba było stwarzać nowego świata, przeto Pan tylko nowe rzeczy stworzył
na świecie. Widzimy przy Jego urodzeniu, że co świat ceni wysoko, za nic się
uważa; a czym świat gardzi, to wysoko się ceni. Przed Chrystusem bowiem, równie
jak i dziś ludzie małej lub żadnej wiary, czyli cały świat pogański zakładał
szczęście jedyne w rzeczach doczesnych; a o wiecznych nie myślał, miał za nic i
patrzał jak na marzenia. Chrystus ubogi, ale otoczony jasnością Boską, cudem
urodzenia się z dziewicy i mnóstwem śpiewów Anielskich ku chwale Boga a
wewnętrznemu pokojowi ludzi dobrej woli, wykazuje marność wszystkiego, w czym
ludzie dotąd największe swe szczęście zakładali; a zwraca oko i myśl ku jedynie
prawdziwym skarbom niebieskim. Ta przemiana zmysłowości na duchowność stanowi
główną różnicę między pogańskim a chrześcijańskim, upadłym a odnowionym
światem. Z tą błogosławioną przemianą nie cierpi bynajmniej ciało, i dobra
ziemskie nie straciły swej własnej wartości; lecz owszem zostały uduchownione
obróceniem wszystkiego ku Bogu i wiecznemu celowi człowieka. W ten sposób
ziemskość poddana niebieskości, urodziła najsłodszy pokój duszy, bo wszędzie
jedność i zgoda w nowym porządku zabłysnęły przed zdumionym ze swego odrodzenia
światem. Chrystus bowiem łącząc w jednej osobie Boską i ludzką naturę, mówi
Augustyn, rzeczy zwyczajne podwyższył nadzwyczajnymi, a nadzwyczajne umiarkował
zwyczajnymi rzeczami.
Ofiara
Dzieciątko w stajence
Betlejemskiej, już jest błagalną ofiarą. Pierwsi rodzice upadli pychą i
zmysłowością, a Słowo Bóg, dla zgładzenia ich winy, rodzi się w zaprzaniu, w
nędzy i upokarza się, aż do niemowlątka. Adam będąc człowiekiem chciał być
Bogiem i zgubił całe swe potomstwo; Chrystus będąc Bogiem chciał być
człowiekiem, i zbawił człowieczeństwo. Ledwo się w tym zamiarze narodził, już
jest barankiem na zabicie, już za nas cierpi. Jaskinia, stajenka bydląt, jest
jakby lochem więzienia; zimny kamienny żłób, wśród chłodnej pory, jest krzyż
cierpienia i pierwszy ołtarz najczystszej ofiary; pieluszki ubogie napominają i
już oswajają z całunem grobowym; zamiast puchu siano; bo ofiary nie pieszczą,
bo skazanych na śmierć trzymają w podziemiach na słomie lub sianie. Tak od
urodzenia ofiaruje siebie za nasze grzechy najsłodsze niewiniątko.
Zwycięzca czarta i śmierci
Czart zwiódł naturę naszą,
przeto zwycięzca człowieka musiał być przez człowieka zwyciężony; w tym celu
rodzi się Boskie niemowlę, aby wziętą ludzką naturą został pokonany szatan i
którego, jako Bóg, miał zawsze pod sobą, podbił, jako człowiek pod moc ludzką.
W tej bitwie za nas zwiedzionej, mówi Leon Św., wielkim i dziwnym słuszności
prawem walczono; bo Wszechmocny Pan potyka sięnie w swoim majestacie, ale w
naszej uniżoności. I oto urodzenie swoje obiera w największym ubóstwie i
poniżeniu, aby, pogardą dóbr świata, skruszył od razu najdzielniejszą ducha
ziemskiego broń, którą utrzymywał ludzi w jarzmie swej ciężkiej niewoli. Dotąd
w człowieczeństwie śmierć była wszczepiona, musiało przeto wejść do
człowieczeństwa życie, to jest błogosławione dzieciątko Boże, aby ród ludzki
zmartwychwstał. Ale nie inaczej możemy otrzymać nieśmiertelność i
nieskazitelność, jak przez najściślejsze połączenie się nasze z
nieśmiertelnością i nieskazitelnością i tu następuje trzecie rodzenie się
przedwiecznego Słowa w duszy ludzkiej, abyśmy się nawzajem odrodzili w Nim dla
osiągnienia żywota i zwycięskich łupów Odkupiciela.
III.
Treść rodzenia Boga i
odrodzenia się w Bogu
Sposób, którym się w nas
rodzi Chrystus dla naszego odrodzenia, wykazuje nam Kościół dzisiejszą lekcją
na pierwszej Mszy Św., gdy tak mówi słowami Apostoła: Okazała się łaska Boga
Zbawiciela naszego wszystkim ludziom, nauczająca nas, abyśmy zaprzawszy się
niepobożności i świeckich pożądliwości, trzeźwie, sprawiedliwie i pobożnie żyli
na tym świecie, oczekiwając błogosławionej nadziei i przyjścia Chwały wielkiego
Boga i Zbawiciela naszego Jezusa Chrystusa. Oto cała treść i tajemnica rodzenia
się w nas Boga i naszego w Nim odrodzenia; bez czego nie osiągniemy nigdy
zbawienia i żywota. Jako latorośl, mówi Chrystus Pan, nie może przynieść owocu
sama z siebie, jeśli nie będzie trwać w winnej macicy, także ani wy, jeśli we
mnie mieszkać nie będziecie. Jeśliby kto we mnie nie trwał, jako latorośl
odcięta, uschnie i zbiorą ją i do ognia wrzucą. To więc rodzenie Boga i
odrodzenie w Bogu jest główną i jedyną rzeczą w dziele naszego zbawienia. Kto
sercem wierzy i stwierdza tę wiarę uczynkami, rodzi w sobie Chrystusa; i przez
tę wiarę w Słowo Boże bierze moc stania się synem Bożym. Która jest Matka moja,
pyta Chrystus, i pokazując na uczniów, odpowiada: Oto Matka moja; albowiem,
ktobykolwiek czynił wolę Ojca mego, ten bratem moim i siostrą i matką jest.
Rodzenie Boga w nas
Słowo stało się naszym
ciałem, abyśmy przyjęli w siebie Bóstwo Jego. Nosiła Maryja Zbawiciela w łonie,
nośmy Go w sercu. Wiarą w zwiastowanie Archanioła poczęła Najświętsza Panna
Chrystusa, wiarą i my poczynamy w sobie Boga; bo wiarą żyje w nas Chrystus,
wiarą się w nas rodzi i objawia. Gdzie nie ma wiary, mówi Bernard Św., tam nie
ma Betlejemu, w takim sercu nie rodzi się Chrystus. Niepokalana Dziewica,
rodząc Zbawiciela, uczy nas, że Boga można tylko nosić w czystym ciele, a
przeto z największą troskliwością starajmy się oczyścić. Bóg naszą nędzą nie
gardzi, bylebyśmy szczerze garnęli się do Niego; ale w złośliwą duszę nie
wnijdzie, ani będzie mieszkać w ciele grzechom poddanym. Niech światłość
Najwyższego zaćmi nas dla urodzenia słońca wiecznej prawdy, abyśmy w
najgłębszej pokorze nasze światło poddali Boskiemu światłu, nasz rozum Boskiej
mądrości, wierząc najmocniej w niewymowne tajemnice Boskiego Objawienia. Zesłał
Bóg, mówi Apostoł, Ducha Syna swego w serca wasze. Wnika zawsze swoim
natchnieniem i światłem w duszę wierzącą, pokorną i która jest służebnicą
Pańską. Niechże dusza nasza nie będzie niepłodną Bogu; niech, za sprawą Ducha
Świętego, stara się pilnym zakonu spełnianiem zostać rodzącą w Panu dziewicą,
pełną łaski i prawdy, aby w niej i z niej narodził się Chrystus. Niech serce
nasze będzie żłóbkiem, uścielmy je świętą miłością, iżby się w nas, wedle słów
Pawła, uformował Chrystus, szczęście i życie nasze. A znak, po którym poznamy
to dziwne narodzenie, jest ten, jeśli więcej ciężko grzeszyć nie będziemy,
jeśli żłóbek miłości i pieluszki wszelkich cnót chrześcijańskich ujrzymy w
sobie, jeśli stajenkę ciała naszego, gdzie dawniej miały schronienie bydlęce
obyczaje, znajdziemy umiecioną, ochędożoną i gotową ku dziwnej przemianie w
żywą świątynię Boga żywego.
Odrodzenie się w Bogu
Podnieśmy głowy nasze, oto
się zbliżyło odkupienie wasze. Chrystus przyniósł nam szczytne i dziwne
Synostwo; staliśmy się bowiem tym, czym nie byliśmy, tj. synami Boskimi. Pamiętajmy
tylko, że odrodzenie się nasze w Chrystusie jest, prócz łaski odkupienia i
pomocy Pańskiej, najsłodszym owocem naszych zabiegów w życiu duchownym; bo
którzykolwiek przyjęli Go, dał im moc, tj. możność, aby się stali synami
Bożymi. Jeśli więc z tej mocy danej nie zechcemy korzystać, nie odrodzimy się w
Chrystusie. Miłosierdzie Pańskie ułatwiło nam to święte usynowienie. Wszystko
możemy w Tym, który nas umacnia. W Nim bowiem jest nasz żywot, a żywot jest
światłością ludzi, a światłość w ciemnościach ciągle nam przyświeca swą łaską i
mądrością. Słowem pochodzącym z ust Boskich żyje człowiek, a więc i to słowo
żyje w człowieku, trzeba je tylko uznać i pokochać. Nie możemy wątpić o tak
dziwnym usynowieniu, bo sam Bóg dlatego jedynie stał się ciałem i mieszkał
między nami, abyśmy się stali synami Bożymi. Odpłaćmyż Panu wzajemnością,
stańmy się duchami przez bogobojne życie i mieszkajmy w Tym, który się stał dla
nas ciałem. Nic nie ma niepodobnego, bo w tym leży nie nasze, ale wielkie
Boskie dzieło odkupienia. Odrodzenie się w Bogu jest całkiem duchowne, przeto
nie ze krwi, ani z woli ciała, ani z woli męża, ale z Boga rodzą się wtedy
synowie Boscy, kiedy nieprawość przechodzi w niewinność, ziemskość w
niebieskość, zmysłowość w duchowność; kiedy zrzucamy z siebie starego człowieka
z uczynkami jego, a przyoblekamy nowego, przez odnowienie w nas poznania podług
wyobrażenia Tego, który nas stworzył; kiedy słowo Chrystusowe mieszka w nas
obficie ze wszelką łaską i prawdą, abyśmy sami siebie mogli zawsze napominać, uczyć
i prowadzić do ugruntowania w sercach pokoju. Już przy samym żłóbku widzimy
odrodzenie ludzi. Pasterze z prostaczków stali się duchownymi, wierząc w
tajemnicę dziwnego wcielenia i radując się z wysokich objawień; przeciwnie
mędrcy i magowie stali się prostaczkami, bo pogardziwszy ludzką mądrością,
razem z pasterzami korzą się równie prostą i ślepą wiarą. Biedni pasterze
chwaląc Boga zacnieją i bogacieją, bo tym szczęśliwym pastuszkom dano skarb
pierwszego objawienia i oglądania w żłobie niemowlątka; mędrcy zaś i królowie
pokochali ubóstwo, nie zrażali się ostatnią nędzą, ani stajenką, ani żłobem,
ale w pokorze składali hołd przy stopach ubożuchnego dzieciątka. Po raz to
pierwszy wielkość i bogactwo światowe uderzyły czołem największemu ubóstwu; aby
dać wybitne znamię dziwnego odrodzenia ludzi.
Najmilsze dary Zbawicielowi
Spokrewnieni z Chrystusem,
pełni radości i wdzięczności, przybiegajmy do tego Boga-człowieka z czystą
myślą, pokornym sercem i dobrymi uczynkami. Leży Dzieciątko w żłobie, Bóg na
stolicy ubóstwa, złóżmy więc dary nowonarodzonemu Panu i Zbawicielowi. Ale tu
niczym są dobra ziemskie: ubóstwo Chrystusa ich nie potrzebuje. Ofiarujmy
siebie samych przez święte myśli i obyczaje. Oddajmy niemowlęciu Boskiemu duszę
i serce unikaniem złego, kwapieniem się ku dobremu, obrzydzeniem grzechów,
miłowaniem Boga i bliźnich, odpuszczeniem uraz i podeptaniem zazdrości. W tym
dniu Bożego Narodzenia niech popędliwy przyniesie Panu w darze łagodność,
cudzołożnik czystość, obmowca i kłamca miłość i prawdę, chciwy i skąpy
szczodrość, pijak trzeźwość, pyszny i twardego serca pokorę i miłosierdzie. Oto
są najmilsze dary Boskiemu Dzieciątku, oto jedyny sposób prawdziwego uczczenia
dzisiejszej uroczystości, oto środek, za pomocą którego rodzimy się na nowo w
Chrystusie i w nas na nowo rodzi się Chrystus.
Jak zachować Boga w nas
Chrońmyż ten skarb wiecznej
miłości przed czyhającymi na jego w nas zagładę, choćby, jak Maryja, ucieczką i
wygnaniem Egipskim. Wszystko poświęćmy aby Go zachować. Nie spuszczajmy Go z
oka duszy naszej i zawsze Go szukajmy z Maryją. Niech to Dzieciątko będzie
główną naszą myślą, ustawiczną troską i pieczą, a razem najsłodszą pociechą w
pełnej niebezpieczeństw pielgrzymce naszej. Pamiętajmy, ze cichy nasz Baranek
znosił, bez otworzenia ust wzgardę, urąganie, plwanie, bicie, katuszę i śmierć
krzyżową; bo królestwo Jego nie było z tego świata, bo przyszedł nie dla
zaprowadzenia szczęśliwości ziemskiej, zmysłowej i jak sen łudzącej i znikomej,
ale dla dania błogości wiecznej, duchownej i niebieskiej. Całym przeto żywotem
cierpienia nauczył nas, czego się mamy spodziewać i jaka jest zgotowana nagroda
pobożności; bo nie służymy Bogu dla rzeczy znikomych, ale dla wiecznych dóbr
przyszłego świata. Jeśli będziemy towarzyszami Chrystusowego utrapienia, będziemy
towarzyszami i Jego pocieszenia. Nie ma tu żadnej ofiary, ale zysk; bo cierpieć
w doczesności wszyscy, chcą czy nie chcą, koniecznie muszą, a cierpieć bez Boga
jest najokropniejszym cierpieniem. Przeciwnie pieszcząc i piastując w sobie
Dzieciątko Boże, równie w szczęściu jak w nieszczęściu nuci dusza kolędę wesołą
miłości i wdzięczności skruszonej; bo w nas przytomne Słowo Chrystusowe rozlewa
niewymowną pociechę, abyśmy, jak mówi Apostoł, błogosławili łasce, śpiewając w
sercach naszych.
Drugie przyjście sądu
Wstań, który śpisz i powstań
z martwych, a oświeci cię Chrystus. Nie trzeba szukać daleko, jest zawsze
obecny nawet u niepobożnych, chociaż Go nie widzą i nie czują; bo światło w
ciemnościach świeci, a ciemności jej nie ogarnęły. Biada tym, którzy Go nie
chcą poznać, powitać i pokochać w sercu. Dzisiaj mogą swoi nie przyjąć Pana
przychodzącego do własności, bo dzisiaj nie posłał Bóg Syna swego, aby sądził
świat, ale iżby świat był zbawion przezeń. Dziś urodzone Dzieciątko przyszło
siać, ale później przyjdzie zbierać; dziś przyniosło nam talenta łask i
dobrodziejstw, ale później przyjdzie słuchać liczby z powierzonych skarbów
swego wcielenia. Dziś jawi się w ludzkiej naturze maluśkie, słabe dzieciątko i
ofiara odkupienia, ale przyjdzie w obłokach niebieskich z mocą wielką i
majestatem, wśród zastępów Anielskich, jako Bóg i Sędzia świata. Póki jeszcze
pora usuńmy grzechy, tę jedyną ścianę przegradzającą nas od połączenia się z
Bogiem. Oto światłość przyszła na świat, a ludzie raczej miłowali ciemność niż
światłość. O, najmilsi, pokochajmy nad wszystko światłość, idźmy do światłości,
abyśmy się istotnie weselili z tej wielkiej uroczystości i odrodziwszy w sercu
Dzieciątko Boże, zapewnili sobie miłosierdzie Sędziego.
Modlitwa
O Światłości wieczna, oświeć
naszej duszy ciemną przepaść; daj nam wdzięczność i miłość, abyśmy z wiarą i
skruchą upadli na twarz u żłóbku Twego. Żywocie nasz, wstąp do martwych; niech
pełni życia powitamy dziwne urodzenie Twoje z takim zachwytem i radością, jak
Cię witali niegdyś pobożniejsi Chrześcijanie. O, niech się duch nasz
rozkolęduje czcią, błogosławieństwem, chwałą i weselem w Tobie, najpiękniejszy
między synami ludzkimi! Łączysz się z nami wszelką związką Boskiej i ludzkiej
miłości, o Twórco, Panie, Ojcze, Zbawicielu, Oblubieńcze, Bracie i Dzieciątko
serca naszego! Podniosłeś w sobie człowieczeństwo aż na prawicę stolicy
przedwiecznej, o najdziwniejszy kwiecie różczki Jessego, ozdobo i jedyna kraso
ludzkości! Przyszedłeś niewinny Baranku, najświętsza Ofiaro, i już drobnym
niemowlątkiem cierpisz za nasze winy w żłobie i stajence. O, Boże niewymownej
miłości, odrodźże nas, nawróć nas, a okaż nam oblicze Twoje, narodź się w nas,
a będziemy Zbawieni. Nie racz grzesznymi gardzić, o Najmiłosierniejszy! Wprawdzie
u nas wielka ślepota i nieprawość, ale Ty oświecisz i usprawiedliwisz; wielka
ostygłość i słabość, ale Ty rozgrzejesz i umocnisz; wielka nędza, utrapienie
ducha i martwość, ale Ty ubogacisz, pocieszysz i ożywisz, o nadziejo, mądrości,
zdrowie, zbawienie, bogactwo, wesele i życie nasze! Co dziwnego, Panie, że bez
Ciebie pusto, ciemno i straszno: ale urodzeniem Twoim w łonie naszym wszystko
przemienisz. Rozweseli się pustynia duszy i zakwitnie jako lilia. Chwała
Libanu, ozdoba Karmelu i Saronu będzie jej dana i zrodzi obficie najlepsze
owoce, mając w sobie blask życia i miłosierdzia Twego. Zmocnisz ręce opadłe ku
dobremu, a kolana zemdlałe na drodze świętej posilisz głosem Twoim, mówiąc: Oto
ja, Bóg wasz, przychodzę i zbawię was. Wtedy się otworzą oczy ślepym i uszy
głuchym, byśmy Cię w sobie widząc i słysząc pokochali nad wszystko. I stanie
się wyschłe serce nasze źródłem wytryskającej wody ku wiecznemu żywotowi, a w
legowiskach spustoszonej duszy, gdzie się ukrywały pierwej smoki grzechowe,
zejdzie rajska zieloność wonnością błogiej nadziei. I uczynisz w sercu naszym
jedną niemylną drogę, która zasłynie jako święta, na której nawet nieświadomy
nie zbłądzi. Nie pójdzie po niej żadna nieczystość, nie będzie tam lwa, który
wokoło krąży i czyha, kogo by pożarł; bo z Twoim narodzeniem w duszy naszej
otrzymamy radość, błogość i bezpieczeństwo, a zgryzota, boleść i wzdychanie
uciekną. Kiedyż o Panie, przyjdziesz, a okażesz się nam? Jako pragnie na
puszczy jeleń do źródeł wodnych, tak pragnie na tym świecie dusza nasza do
Ciebie, Boże! Wstań, spiesz się, miłośniku nasz! Przyjdź, najsłodszy gościu!
Przyjdź, Doskonałości i odrodzenie nasze! Rozkwil się miłosierdziem w sercach
naszych, o drogie Dzieciątko Boże; ale się rozkwil tym głosem, którym wzruszasz
mimowolnie całe wnętrzności matki, gdy pierwszy płacz swego niemowlątka słyszy.
Jeśli bowiem sam nie zmiękczysz, nie zmiękczymy się; jeśli sam nie nawrócisz,
nie nawrócimy się; jeśli się sam nie urodzisz w nas, nie odrodzimy się w Tobie,
Ojcze słodkości i wszelakiej pociechy! Uczyńże nas synami Bożymi, wszakeś
dlatego dziś stał się synem człowieczym. Oczyść nas, Boże serca naszego, ze
wszelkiej nieprawości. Zmień nas w lud Tobie przyjemny, w naśladowcę dobrych
uczynków; abyśmy w świątobliwości i sprawiedliwości służąc po wszystkie dnie
żywota, mogli bezpiecznie spotkać Twoje drugie przyjście i na strasznym sądzie
znaleźć łaskę i zbawienie.
Amen.
Abp Ignacy Hołowiński
Za: Kazania Niedzielne,
Świętalne i Przygodne oraz Allokucje miane w Petersburgu, przez ś. p. Księdza
Ignacego Hołowińskiego Najprzewielebniejszego Arcybiskupa Mohylewskiego,
Metropolity Wszech Rzymsko-Katolickich Kościołów, w Cesarstwie Rossyjskiem.
(Wydanie pośmiertne). W Krakowie. NAKŁADEM KSIĘGARNI I WYDAWNICTWA DZIEŁ
KATOLICKICH, NAUKOWYCH I ROLNICZYCH. 1857, ss. 298-330.
Oprac. Mariusz Matuszewski