Działacze rusińscy
szacują liczbę swych uświadomionych narodowo rodaków mieszkających na samym Zakarpaciu na
ok. 250.000. Światowy Kongres Rusinów i Europejski Kongres Rusinów
od 20 lat stoją na stanowisku prawa tej nacji do samostanowienia i
domagają się od władz w Kijowie uznania wyników referendum z 1
grudnia 1991r., w którym większość obywateli Zakarpacia
opowiedziała się za ustanowieniem „specjalnego samorządu”,
czyli de facto autonomią regionu. Pozew w sprawie niewykonania
decyzji referendalnych skierowano do Naczelnego Sądu
Administracyjnego Ukrainy, notyfikując ten fakt władzom rosyjskim,
amerykańskim i europejskim. Rusini odnieśli się też do
planowanego na rok 2012 spisu powszechnego na Ukrainie, z góry
zapowiadając, że będzie on miał na celu zafałszowanie sytuacji
narodowościowej na Zakarpaciu i zakwestionowanie samego istnienia
narodowości rusińskiej. Działacze rusińscy chcieliby także
uznania za ludobójstwo mordów dokonywanych przed, w trakcie i po II
wojny światowej na Rusinach przez ukraińskich szowinistów. Rusini
chcą uchwalenia przez Radę Najwyższą Ukrainy ustawy uznającej
odrębny status obywateli Zakarpacia.
Stojąc na gruncie
suwerenności Rusi, tamtejsze organizacje widzą przyszłość tego
kraju w dołączeniu do Unii Eurazjatyckiej.
Choć ruch rusiński
zgłasza swoje roszczenie do terenów zamieszkałych przez Łemków
na terytorium Polski, to jednocześnie absorbując uwagę
ukraińskiego szowinizmu wydaje się naturalnym sojusznikiem sprawy
polskiej na Ukrainie. Niestety, w XIX wieku błędem polskich kręgów
rządzących Galicją było okresowe, taktyczne wsparcie rodzącego
się ukraińskiego ruchu narodowego, którego traktowano jako
odtrutkę na opcję moskalofilską wśród Rusinów. Choć
rozumowanie to wydawało się wówczas logicznym, historia
zweryfikowała ten eksperyment negatywnie. Pozostaje przynajmniej
złagodzić jego niekorzystne skutki dla odmiany wspierając
irredentę ruską na Zakarpaciu.
(karo)