- Onet: Bronisław Komorowski pojechał z wizytą do Chin, i choć media oszczędnie informują o tym wyjeździe, to nikt nie ma wątpliwości, że prezydent chce nawiązać współpracę gospodarczą z tym gigantem. Czy uważa Pan, że prezydent może osiągnąć tam sukces? Czy razem z głową państwa do Chin nie powinni lecieć przedstawiciele polskich przedsiębiorstw, którzy mogliby skuteczniej rozmawiać o współpracy? Dlaczego taki typ wizyt, który jest niezwykle popularny na zachodzie, nie wykształcił się w Polsce?
- Jerzy Wenderlich: Warto brać przykład choćby z prezydenta Nikolasa Sarkozy΄ego, który po wizycie w jednym z azjatyckich gigantów, a zabrał tam duże grono wpływowych przedsiębiorców, uzyskał podpisanie kontraktów na kwotę przekraczającą miliard dolarów. Polski prezydent też nie wypadł sroce spod ogona. Wierzę w pana prezydenta Bronisława Komorowskiego. Nieprawda, że nie zabrał przedsiębiorców. Towarzyszy mu liczne grono ludzi z dużymi sukcesami w biznesie. Wizyta tego rodzaju musi przede wszystkim mieć spełnienia gospodarcze, bo przecież politycznych różnic nie da się wyeliminować. Ale dziś prawdziwa polityka to mówienie o dobrej zdrowej gospodarce, a mamy co nadrabiać, bo saldo naszych kontaktów jest niekorzystne dla Polski jak 1:10.
http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/wenderlich-macierewicz-ma-nademocjonalny-charakter,1,4978201,wiadomosc.html
-asd