-
Problem Starucha jest problemem Platformy Obywatelskiej, a konkretnie
pani Kidawy-Błońskiej i Andrzeja Halickiego. Trzeba tu przypomnieć
genezę zjawiska o nazwie „Staruch”. Chodzi o to, że w latach 2009/10 był
straszny konflikt między kibicami Legii i ITI. Wówczas umarł Jan
Wejchert. Po jego śmierci na trybunach zaczęto skandowano „jeszcze
jeden, jeszcze jeden”. Wzmogły się eskalacje między kibicami, a
właścicielem klubu na Łazienkowskiej Mariuszem Walterem. Wówczas Legia
wydała zakaz stadionowy dla Starucha i 16 innych kibiców. Pod koniec
czerwca 2010 r ., pięciu prominentnych działaczy PO podpisało prośbę do
Legii o zniesienie tego zakazu.
To
spowodowało, że ci kibice pod płaszczykiem Platformy poczuli się
bezkarni. Nastąpiło wtedy uderzenie piłkarza Rzeźniczaka przez
„Starucha” w twarz. Punktem kulminacyjnym było jednak to, że Szef
Wydziału do Spraw Zwalczania Przestępczości Pseudokibiców w Komendzie
Stołecznej Policji zwrócił się do PZPN o sprzedanie „Staruchowi” biletu
na mecz Legia-Lech. Dostał tą zgodę. Po tym meczu, gdzie kibice
wtargnęli na boisko „Staruch” trzymał nawet ostentacyjnie puchar Polski.
On czuł się bezkarny i miał do tego prawo.
http://www.fronda.pl/news/czytaj/tytul/tomaszewski:_staruch_jest_dzieckiem_platformy_obywatelskiej_17735
a.m.e