W amatorskim nagraniu wideo Jarosław Kaczyński wyklucza, aby brzoza o "40-parocentymetrowej średnicy" mogła zachwiać maszyną, bo samolot powinien bez trudu ją ściąć i lecieć dalej. Przychyla się za to do tezy, że Tu-54M w ogóle nie zetknął się z brzozą, zatem "praprzyczyna" katastrofy leży gdzie indziej - mogły nią być jakieś wstrząsy, o których mówili eksperci zespołu Antoniego Macierewicza (PiS).
"Była Gruzja, były polskie rakiety"
Jarosław Kaczyński nie odrzuca hipotezy o zamachu i idzie dalej. Rozważa możliwe motywy - jeśli zamach miał miejsce - jego dokonania, jak sugeruje, przez Rosjan. - Motyw mógł być na poziomie emocjonalnym - stwierdza.
Wskazuje tutaj na wydarzenia z 2008 r. i wojnę Rosji z Gruzją. - Była Gruzja, były polskie rakiety (dostarczone do Gruzji tuż przed wojną - red.), które okazały się skuteczne. No i jest pewna tradycja, oczywiście nie po polskiej stronie - dodał tajemniczo w rozmowie z pomniksmolensk.pl.
O co chodzi z polskimi rakietami? Otóż już po wojnie w Gruzji okazało się, że faktycznie polskie rakiety Grom były stosowane przez Gruzinów w walce z rosyjskim lotnictwem. Do Gruzji trafiły one legalnie latem 2007 r., a więc tuż przed wybuchem konfliktu. Było to 30 wyrzutni i 100 pocisków.
http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/byly-polskie-rakiety-kaczynski-wskazal-motyw-ewent,1,4966990,wiadomosc.html
-asd