Sikorski głośno powiedział to, co myślą właściwie wszyscy, którzy bacznie przyglądają się UE oraz naszemu zachodniemu sąsiadowi. To, że Niemcy najbardziej korzystają z UE – a konkretnie niemieccy przedsiębiorcy oraz konsumenci – jest właściwie tajemnicą poliszynela. Podobnie jak fakt, że państwo niemieckie systematycznie umacnia swoją pozycję polityczną w Europie.
Przemówienie Sikorskiego wywołało w Polsce burzę. No właśnie burzę. Bo na żadną poważną debatę na temat przyszłości UE prawdopodobnie nie można liczyć. Z jednej strony mamy euroentuzjastów, którzy tym przemówieniem specjalnie się nie przejmują. Z drugiej zaś „frakcję oburzonych”, którzy mówią o IV Rzeszy, „hołdzie berlińskim”, zdradzie stanu, itp.
Merytoryczną debatę na temat przyszłości kontynentu europejskiego próbuje wywołać Leszek Sykulski. Sykulski „kreśli wariant zacieśnienia relacji politycznych, gospodarczych i militarnych z Berlinem i Moskwą, a także – w przyszłości – rozszerzenie regionalnego sojuszu niemiecko–rosyjsko–polskiego o najważniejszych graczy południowo-wschodniej Europy – Rzym i Ankarę. Zdaniem autora wyzwaniem przyszłości jest konfederacja Unii Europejskiej i Unii Eurazjatyckiej – stworzenie Związku Europy, który pozwoli na bardziej efektywną integrację kontynentu – od Lizbony po Władywostok“. (http://www.konserwatyzm.pl/artykul/2157/od-trojkata-kaliningradzkiego-do-zwiazku-europy).
Projekt Sykulskiego idealnie wpasowuje się w wizję UE nakreśloną przez Sikorskiego. Odpowiada on też temu, co faktycznie dzieje się w Europie. To, że UE powoli przeradza się w nowe superpaństwo pod niemieckim przywództwem jest faktem zupełnie oczywistym. Jak również to, że suwerenność Polski z dnia na dzień staje się zwykłą fikcją.
Żeby się o tym przekonać, wystarczy przeczytać aktualny program PO. Polityka zagraniczna nie „zasłużyła” tam nawet na osobny rozdział. Odpowiedni podrozdział został umieszczony w rozdziale zatytułowanym „Rodzina i bezpieczeństwo”, i to pośród takich podrozdziałów jak bezpieczeństwo, rodzina, zdrowie i sport. Jest to też zupełnie konsekwentne, gdyż jak wynika z tekstu programu, PO nie zamierza prowadzić właściwie żadnej samodzielnej polityki zagranicznej: „Wraz z akcesją do UE, ale również dzięki globalizacji, powoli zacierają się granice między polityką zagraniczną i wewnętrzną. To na forum Unii podejmowane są decyzje dotyczące 2/3 obowiązującego u nas prawodawstwa. (...) Większość naszej aktywności na polu polityki zagranicznej jest realizowana za pośrednictwem Unii Europejskiej. Skutecznie realizować naszą rację stanu można TYLKO (podkreślenie M.Z.) poprzez umiejętne wpisanie naszego interesu w szerszy interes europejski. (...) W swoich działaniach rząd premiera Donalda Tuska wykazuje się dojrzałością i pragmatyzmem. Naszą dewizą stało się stwierdzenie: „Realizujemy nasze interesy, ale nie jesteśmy interesowni”. (...) Znacząco poprawiliśmy relacje z naszym najważniejszym sąsiadem i najważniejszym aktorem życia Unii Europejskiej – Niemcami. Wspólnie podejmujemy działania na rzecz demokratyzacji naszego sąsiedztwa na Ukrainie i Białorusi (...) W relacjach z Rosją nastąpiły zmiany świadczące o poprawie, także ze względu na silną pozycję Polski w Unii Europejskiej. Wynegocjowaliśmy umowę o małym ruchu granicznym, stwarzającym możliwość otwarcia się Obwodu Królewskiego na Europę. (...) Konstruktywne podejście do Rosji wzmacnia naszą pozycję w Europie. W naszym interesie jest, aby w sprawach gospodarczych prowadzić z Rosją dialog przede wszystkim za pośrednictwem Unii”.
Czyli: pełna abdykacja jeśli chodzi o prowadzenie samodzielnej narodowej polityki. Co więcej, w wywiadzie udzielonym Deutsche Welle, Marek Prawda, ambasador Polski w Niemczech potwierdził informację o zamiarze utworzenia wspólnych polsko-niemieckich ambasad. Na pytanie dziennikarza o to, czy w przyszłości Polska i Niemcy będą mieć wspólne ambasady, Marek Prawda odpowiedział: „To już jest plan. Już o tym rozmawiamy i w niedalekiej przyszłości będziemy mogli już o tym bardzo konkretnie mówić. Jest to praktyka stosowana w dyplomacji. Zresztą ja też mam takie doświadczenie, że jesteśmy w krajach trzecich i bardzo często szukamy kontaktu i organizujemy wspólne imprezy, bo tam w krajach trzecich dowiadujemy się jak wiele nas łączy.” (http://www.dw-world.de/dw/article/0,,15311490,00.html). Czyli nie tylko wspólna polityka zagraniczna, ale także wspólne ambasady...
Przykładem takiej wspólnej polsko-niemieckiej polityki zagranicznej jest wspomniana w programie sprawa „otwarcia się Obwodu Królewskiego na Europę”. (Krytyczny tekst na temat tego projektu: http://cogito.salon24.pl/360175,kaliningrad-demony-uwolnione). Otwarcie ruchu przygranicznego z Obwodem Królewieckim było projektem forsowanym przede wszystkim przez Niemcy. Jego realizacja to w gruncie rzeczy sukces niemieckiej dyplomacji. Polska dyplomacja natomiast się nim specjalnie nie chwali. Można sobie zadać pytanie: dlaczego? Można sobie zadać także pytanie o to, dlaczego Niemcy nie zaprosiły nas do współrealizacji innego niemiecko-rosyjskiego projektu, skoro nasza pozycja w UE rzekomo jest tak silna? Chodzi o militarne partnerstwo między obydwoma państwami, które zostało skonsumowane poprzez podpisanie kontraktu na budowę przez Niemców gigantycznego centrum szkolenia taktycznego w Mulino pod Niżnym Nowogrodem (http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20111028&typ=my&id=my05.txt).
Projekt Leszka Sykulskiego odpowiada więc jak najbardziej temu, co się aktualnie dzieje w polityce. Jest, więc w gruncie rzeczy czymś w rodzaju przejawu heglowskiej koncepcji wolności, jako zrozumienia konieczności. Związki Sykulskiego z Heglem są dużo bardziej zażyłe, niżby się to mogło na pierwszy rzut oka wydawać.
Sykulski ma rację, że Europa potrzebuje nowego porządku. Krytyka jego projektu, która sprowadzałaby się wyłącznie do obrony suwerenności państw narodowych, byłaby, więc zbyt powierzchowna. Postęp technologiczny oraz rozwój kapitalizmu sprawiają, że ludzie są w coraz silniejszym stopniu od siebie zależni. Taka pogłębiająca się współzależność sprawia, że muszą być ustalane nowe reguły gry. Myśl o konieczności podporządkowania się wspólnym regułom właśnie ze względu na uświadomienie sobie swojej zależności od innych, jest podstawą heglowskiej koncepcji państwa.
W świecie przednowoczesnym pojedyncze gospodarstwo domowe było w dalekim stopniu autarkiczne. Charakterystyczna dla kapitalizmu racjonalizacja procesów produkcyjnych sprawiła, że jednostka stała się zależna od innych w sposób dotąd nieznany. W wyniku podziału pracy np. zdobycie pożywienia albo przedmiotów codziennego użytku wymaga odpowiedniego współdziałania wielu aktorów, których działania muszą być odpowiednio skoordynowane.
Zgodnie z koncepcją Hegla odpowiedzialnymi za koordynację działań zależnych od siebie jednostek są prywatne korporacje oraz państwo. Stowarzyszenia, firmy, organizacje oraz państwo mają więc odpowiednio organizować społeczeństwo. Koncepcja Hegla jest w dużej mierze koncepcją technokratyczną: w świecie nowoczesnym, zdominowanym przez technikę i kapitalizm po prostu nie ma miejsca na reguły pochodzące z tradycji. Tradycja, jako źródło norm prawno-społecznych nie przystaje do świata, w którym praca a tym samym jednostka podąża za kapitałem. Rodzina „dostarcza” jednostkę społeczeństwu, które bierze ją całkowicie w swoje posiadanie. W heglowskiej koncepcji wychowanie zostaje zastąpione przez socjalizację. Co więcej, Hegel uznał, że państwo oraz społeczeństwo muszą przejąć odpowiednie funkcje socjalne, które wcześniej były wypełniane przez rodzinę, cechy, instytucje kościelne oraz lokalne wspólnoty. Skoro bowiem nowoczesne państwo i społeczeństwo niszczą tradycyjne więzi społeczne i niejako wydzierają jednostkę np. rodzinie, to są także zobowiązane do troszczenia się o nią.
Heglowska koncepcja w pełni wyraża pruski model organizacji państwa. Pruskie państwo zorganizowało swoje społeczeństwo za pomocą przepisów prawa oraz administracji. Także ustawodawstwo socjalne zostało zapoczątkowane w Prusach, czego najdobitniejszym przykładem było wprowadzenia obowiązkowych ubezpieczeń społecznych przez Bismarcka.
Heglowska (pruska) koncepcja państwa została opisana przez Nachuma Goldmanna w omawianej już przeze mnie książeczce pod tytułem „Duch militaryzmu” (Der Geist des Militarismus) (http://www.konserwatyzm.pl/artykul/1805/nowy-porzadek-swiata-nps). Pod pojęciem „ducha militaryzmu” Goldmann rozumie coś innego, niż to, co sugeruje potoczne znaczenie tego terminu. Duch militaryzmu, zdaniem Goldmanna, charakteryzuje się subordynacją oraz uniformizacją. Subordynacja to wojskowe posłuszeństwo w stosunku do przełożonych, a uniformizacja odwołuje się do sposobu funkcjonowania każdej armii, w której to, co jednostkowe i indywidualne, zostaje zniwelowane przez mundur (po niemiecku mundur to die Uniform). Zdaniem Goldmanna zarówno nowoczesna gospodarka, jak i nowoczesne państwo zbudowane są właśnie zgodnie z duchem militaryzmu. Główną teza wspomnianej pracy jest twierdzenie, że duch militaryzmu to duch niemiecki i że z czasem to właśnie on podbije Europę.
Goldmann słusznie wskazuje na to, że polityczno-gospodarczy rozwój Niemiec zaczyna się dopiero w 1870 r., czyli po tym, jak państwo niemieckie zostało definitywnie zorganizowane. Rozwój niemieckiej gospodarki był nie do pomyślenia bez niemieckiego państwa, które zaczęło kontrolować życie gospodarcze poprzez rozbudowane ustawodawstwo i regulacje. To właśnie państwo stało się głównym czynnikiem napędzającym rozwój gospodarczy Niemiec. Niemiecki przedsiębiorca mógł osiągnąć sukces tylko dzięki takim cnotom jak, ścisłe wypełnianie obowiązków, zamiłowanie do skrupulatności i porządku, jak również zdolność do uniformizacji i subordynacji. Zdaniem Goldmanna, to właśnie dzięki swojemu duchowi militaryzmu Niemcy ostatecznie uzyskały przewagę nad Anglią. Jego zdaniem, było to też wyrazem „dziejowej konieczności“, gdyż tylko duch militaryzmu jest w stanie sprostać zadaniom, przed którymi została postawiona ludzkość. A historyczna misja naszych czasów ma polegać na nowym uporządkowaniu ludzkości.
Goldmann i Hegel mówią więc jednym głosem. Zdaniem Hegla, państwo pruskie jest celem historii powszechnej. Goldmann mówi o ostatecznym zwycięstwie ducha militaryzmu.
W swoim przemówieniu Sikorski także mówił o konieczności stworzenia nowego europejskiego porządku, który miałby polegać na ścisłym zjednoczeniu Europy pod niemieckim przywództwem. Sikorski odwołał się przy tym do przykładu procesu zjednoczenia Włoch. Dużo trafniejszym przykładem byłoby jednak zjednoczenie Niemiec, którego dokonały Prusy w XIX w. Tak na marginesie, zjednoczenie to dokonało się przez podbój Niemiec przez Prusy. I to jest prawdopodobnie powód, dla którego Sikorski wybrał jednak przykład Włoch... Droga do powstania Cesarstwa biegła poprzez likwidację granic oraz barier celnych pomiędzy poszczególnymi państewkami niemieckimi a tym samym stworzenie wspólnego obszaru gospodarczego. Procesowi temu towarzyszyła harmonizacja prawa oraz struktur administracyjnych. Jego ukoronowaniem było uchwalenie BGB, czyli niemieckiego kodeksu cywilnego.
Budowanie „Cesarstwa“ Europejskiego, czyli UE przebiega dokładnie według tego samego schematu, co zjednoczenie Niemiec. Proces ten także rozpoczął się od likwidacji barier celnych między poszczególnymi państwami. Granice narodowe są powoli znoszone, a prawo ujednolicane. Jak wspomina program PO, na forum Unii podejmowane są decyzje dotyczące 2/3 obowiązującego u nas prawodawstwa. To całkiem sporo. Jednym z najambitniejszych projektów UE jest stworzenie europejskiego kodeksu cywilnego. 11 października Komisja Europejska przedstawiła wniosek w sprawie ustanowienia dla Unii Europejskiej opcjonalnego zbioru wspólnych przepisów dotyczących sprzedaży (Europejskie Prawo Umów) (http://pl2011.eu/content/komisja-europejska-za-wprowadzeniem-niebieskiego-guzika). Europejskie Prawo Umów to jeden priorytetów polskiej prezydencji, która zamierza rozpocząć formalne prace nad projektem w ramach europejskiej procedury prawodawczej. Ośrodkami naukowymi, które najintensywniej zaangażowały się w jego powstanie, to European Legal Studies Institute w Osnabrück oraz Centrum für Europäisches Privatrecht w Münster. Projekt ten jest pierwszym krokiem w stronę uchwalenia europejskiego kodeksu cywilnego.
Jednym słowem, Prusy, po podbiciu Niemiec, podbijają całą Europę.
Warto nadmienić, że projekt stworzenia UE został nakreślony dużo wcześniej, niż by się to mogło wydawać. Wskazuje na to Hieronim hrabia Tarnowski w odczycie, wygłoszonym w Towarzystwie im. Piotra Skargi w Krakowie w dniu 7 stycznia 1927: „Podobnie jak Bismarck, chcąc dawną Rzeszę Niemiecką, podzieloną na szereg państw, uczynić jedną de facto jednostką państwową, rzucił ideę unii celnej i stworzył „Norddeutscher Zollverein” dla ekonomicznych rzekomo tylko celów, pod którymi ukrywał swe daleko sięgające plany polityczne – podobnie postępuje dziś przeszło 100-tu najpotężniejszych bankierów świata. Ale ich plan polityczny, o którym w manifeście ich się nie mówi, na szerszą daleko, niż plan „Żelaznego Księcia”, zakreślony jest skalę. Ta projektowana przez nich unia celna, mająca objąć wszystkie kraje Europy, to pierwszy etap do przyszłych Stanów Zjednoczonych Europy”, do powstania których już od pewnego czasu ostrożnie i mądrze przygotowuje się opinię publiczną. Myśl ta znajduje wielu zwolenników w wśród tych szczerych i bez wątpienia w dobrej wierze działających pacyfistów, którzy, na widok ogromu cierpień spowodowanych wojną światową, uważają za zbawienne pod każdym względem wszystko, co tylko może oddalić od Europy niebezpieczeństwo wojny. Tymczasem przytoczone cytaty tak jasno tłumaczą, kto i w jakim celu dąży do „Stanów Zjednoczonych Europy”, a w dalszym ciągu do Federacji Światowej, że wszelkie dalsze tłumaczenie, czyim celom służy i do jakich celów zmierza pod względem politycznym „manifest bankierów”, byłoby chyba zbyteczne. Dodać tylko trzeba, że pod względem ekonomicznym dąży on do oddania w ręce międzynarodowej finansjery zupełnie już absolutnej władzy nad światem – boć jasnym jest, że ów projektowany w „Stanach Zjednoczonych Europy” „bank Międzynarodowy” siłą rzeczy musiałby znaleźć się w rękach dzisiejszych potentatów finansowych.“ http://www.konserwatyzm.pl/artykul/2838/o-niektorych-zbieznych-przejawach-zycia-politycznego-we-fran
Słowa te nie stoją w żadnej sprzeczności w stosunku do tego, co zostało wcześniej powiedziane. Pruski model charakteryzuje się bowiem zażyłymi stosunkami między państwem a gospodarką. Sprusaczałe Niemcy mogły dokonywać swoich kolejnych podbojów przede wszystkim dzięki wsparciu ze strony przedsiębiorców, dzięki czemu oni mogli poszerzać swoją własną strefę wpływów. Czyli pełna symbioza interesów państwa i koncernów z nim współpracujących, w osiąganiu celów strategicznych, korzystnych dla obu stron.
Przed ponad 80 laty Tarnowski przestrzegał przed „spiskiem finansjery”. Europejską stolicą tejże finansjery stał się Frankfurt. Główną instytucją faktycznie odpowiedzialną za ratowanie euro obok Europejskiego Banku Centralnego, jest Deutsche Bank. Z Frankfurtu więc zarządzana jest Grecja, z Frankfurtu rządzone będą kolejne państwa europejskie. "Groupe de Francfort" powoli staje się czymś w rodzaju biura politycznego Związku Zjednoczonych Republik Europejskich.
Podsumowując powyższe rozważania należy stwierdzić, że w obecnej fazie UE to ni pies ni wydra. Zarówno Sikorski jak i Sykulski domagają się więc postawienia kropki nad i, czyli stworzenia nowego superpaństwa. Europa ma stać się nowymi Prusami: scentralizowanymi, ze wspólnym prawodawstwem i administracją.
Sukces realizacji tego projektu zależałby jednak od gruntownej zmiany mentalności Europejczyków. Duch militaryzmu musiałby, bowiem nad nimi w pełni zapanować. A to oznacza, że Europejczycy musieliby stać się tacy jak Niemcy, z ich zamiłowaniem do subordynacji i uniformizacji. A więc: koniec z greckim lenistwem, polską niesubordynacją, włoskim dolce vita. Tak jak Goldmann słusznie stwierdził, czas ducha francuskiego wraz z jego wdziękiem i „esprit”, także się skończył. Zdaniem Goldmanna, nie wdzięk – tylko powaga, nie uprzejmość, tylko siła, nie „esprit”, tylko rzeczowość i systematyczność: te cechy niemieckiego charakteru powinny kształtować ducha naszych czasów. Geniusz historii jest surowym bogiem. To niemiecki duch ma zwyciężyć. Europa powinna zostać zmilitaryzowana.
Magdalena Ziętek
Cdn.
aw