Jan Vennari, jeden z
czołowych publicystów Tradycji katolickiej, redaktor pisma „Catholic Family
News” specjalnie udał się 27 października 2011 roku do Włoch, do Asyżu, by
naocznie przekonać się, jak wyglądało świętowanie 25. rocznicy Dnia Modlitwy o
Pokój, czyli tzw. Asyżu I. Jego relacja z asyskich wydarzeń, z żelazną
konsekwencją konfrontowanych z odwiecznym nauczaniem Kościoła, pozwoliła na
zweryfikowanie twierdzenia organizatorów tego ekumenicznego przedsięwzięcia,
którzy zapewniali że nie będzie ono propagowaniem indenferentyzmu religijnego.
W rzeczywistości
przekaz, który poszedł w świat, głównie dzięki mediom, ten właśnie
indyferentyzm utrwalał.
W spotkaniu w Asyżu
uczestniczyło około 300 delegatów katolickich, w tym, oprócz samego papieża
Benedykta XVI, niemal wszyscy kardynałowie i prefekci kurii rzymskiej, obecni i
byli, w tym np. kardynałowie Sodano,
Etchegaray, Kasper i inni. Jednak większość barwnego tłumku, który przybył
papieskim pociagiem z Rzymu do miasta św. Franciszka tworzyli przedstawiciele
religii pogańskich.
Co ciekawsze, w ulotce
udostępnionej dziennikarzom katolicyzm nie był przedstawiony jako osobne
wyznanie, napisano jedynie, że na spotkaniu obecne jest chrześcijaństwo,
reprezentowane m.in. przez Ekumeniczną Radę Kościołów (protestanckich),
hierarchów prawosławnych oraz papieża
(!). I tu pierwsze veto. Według prawdziwej nauki tylko Kościół Katolicki
jest Kościołem Chrystusa.
Przed południem, w
bazylice Matki Bożej Anielskiej w Asyżu (jednej z czterech najbardziej
czczonych świątyń chrześcijańskich, obok Bazyliki Św. Piotra w Rzymie, Bazyliki
Grobu Bożego w Jerozolimie i Bazyliki Św. Jakuba w Santiago de Compostella),
przedstawiciele różnych fałszywych religii wyrażali zaangażowanie swoich wyznań
na rzecz pokoju.
Wbrew oficjalnym
zapowiedziom, już na tym spotkaniu liderzy fałszywych religii propagowali swoje
wyznania. Na przykład reprezentant tradycyjnej religii afrykańskiej Joruba
wygłosił pochwałę boga Ifa i jego małżonki
(!) Jego przemówienie zostało note bene opublikowane w ulotce,
którą 26 X dostali dziennikarze, więc nie można było mówić o jakimś
zaskoczeniu. Hinduista z kolei zaczął od panteistycznej inwokacji, zakończonej
stwierdzeniem „wychwalam boga w każdym z was”.
Przedstawicielka agnostyków (to novum na tego rodzaju
spotkaniach), profesor Julia Kristeva, wychwalała humanizm i feminizm, a samo
jej przemówienie było na tyle ezoteryczne, że zgromadzeni, w tym dziennikarze,
niewiele z niego zrozumieli.
Ciekawe, że nikt poza
Rowanem Williamsem, tzw. „arcybiskupem Canterbury”, nie wymienił w swoim
przemówieniu imienia Jezus. Nawet papież. Wiele mówiono o pokoju, ale pokoju
osiąganym dzięki czerpaniu z wartości moralnych różnych religii. Veto! Pokój
jest tylko w Chrystusie, a nie w sprzecznych, wykluczających się wzajemnie
systemach moralnych proponowanych przez fałszywe wyznania. Pokój nastanie
wtedy, kiedy spełnione zostaną prośby Matki Bożej z Fatimy o poświęcenie Rosji
Jej Niepokalanemu Sercu.
W tym miejscu Jan
Vennari zrobił dygresję i przypomniał, że wszystkie te ekscesy miały miejsce w
bazylice zbudowanej nad kaplicą Porcjunkuli, czyli tam, gdzie św. Franciszek i
jego pierwsi naśladowcy prowadzili swoje życie wspólnotowe. W miejscu
opisywanym w „Kwiatkach św. Franciszka”. Przypomniał również rzadko
przywoływane, twarde wypowiedzi biedaczyny z Asyżu, mówiącego o tych co nie
przyjęli Bóstwa Chrystusa, że „są przeklęci”. To ważne przypomnienie, zwłaszcza
kiedy z katolickiego świętego, zatroskanego o nawrócenie pogan, błądzących w
ciemnościach fałszywych religii, do prawdziwej wiary i jedynego Kościoła
Chrystusowego, robi się patrona takiego przedsięwzięcia. Jest prawie pewne, że
gdyby św. Franciszek zobaczył przedstawicieli pogańskich religii wzywających
swoich bożków w katolickiej świątyni, dokonałby jej rekonsekracji, a sam
biczowałby się do krwi, by wynagrodzić Bogu to bluźnierstwo. Natomiast brat
odpowiedzialny za dopuszczenie do czegoś takiego, jeśli nie okazałby skruchy,
zostałby z miejsca wydalony z zakonu.
Publicysta
skonstatował, że dzięki takim inicjatywom jak „Asyż” chrześcijanie przyzwalają
na wpływ fałszywych religii na siebie, a poganom dają możliwość prezentacji ich
faszywych wierzeń. Podkreślił, że mamy do czynienia z całkowitym zerwaniem z
przeszłością oraz z grzechem przeciwko I Przykazaniu Bożemu „nie będziesz miał
bogów cudzych przede Mną”. Również z zerwaniem w dziedzinie liturgii, gdyż
wiele tekstów liturgicznych sprzed soboru watykańskiego II odnosi się wprost do
konieczności nawrócenia heretyków,
schizmatyków, żydów i pogan. Jan Vennari przypomniał encyklikę Grzegorza XVI
„Mirari Vos”, która krytykuje bardzo dobitnie indenferentyzm religijny, będący
ideologicznym przesłaniem masonerii, podczas gdy ekumenizm jest jej dzieckiem
(o czym świadczą wypowiedzi samych wolnomularzy).
Idąc dalej w opisie
wydarzeń Asyżu III, redaktor „Catholic Family News” zrelacjonował, że po lunchu
odbyły się modlitwy przedstawicieli różnych religii - w Bazylice Matki Bożej
Anielskiej. Katolicka świątynia wydana na pastwę bałwochwalczych modlitw! (I co
z tego, że osobnych, a nie wspólnych?) Mamy do czynienia z całkowitym zerwaniem
z nauczaniem Kościoła. „Asyż” jest, jak sami moderniści (nie bez pewnej logiki)
twierdzą, „rozwinięciem Ducha Soboru”.
Przeciętni katolicy
taki stan rzeczy akceptują i cieszą się, że podobne wydarzenia mają miejsce,
czego sam publicysta doświadczył, jadąc na miejsce spotkania i rozmawiając ze
spotkanymi po drodze osobami. Prawdziwa nauka Kościoła jest zakryta. Ekumenizm,
ze swymi „panreligijnymi” spotkaniami, utwierdza niekatolików w trwaniu poza
Kościołem, a katolikom zaciemnia prawdziwe jego nauczanie. Media, zwłaszcza telewizja i internet,
utrwalają ten stan. We współczesnym świecie to obraz kreuje rzeczywistość,
obraz zapada w pamięć i przekazuje więcej niż tysiące słów. W świadomości
milionów katolików Asyż III nie będzie kojarzony z mniej lub bardziej mętnymi
wyjaśnienami sprzed i po tego wydarzenia, tylko z widokiem zapalonych „świec
pokoju”, trzymanych przez uczestników, gołąbkami pokoju wypuszczonymi przez
Franciszkanów, śpiewami i tańcami ruchu Focolari oraz papieżem usadzonym na
wspólnej platformie z liderami innych religii i wyznań.
Innym wątkiem, który
przewijał się przez wypowiedż Jana Vennariego była kwestia kary Bożej. Publicysta
przypomniał, że miesiąc przed drugim „Asyżem” z udziałem Jana Pawła II, odbyło
się jeszcze jedno spotkanie w mieście świętego Franiszka, spotkanie, o którym
mało kto pamięta. 26 IX 1986 r. fundacja WWF (World Wildlife Fund) urządziła
tam właśnie po raz pierwszy spotkanie „panreligijne”, ogłaszając św. Franciszka
„patronem ruchu ekologicznego”. To tam wtedy po raz pierwszy hinduista
wygłaszał w kościele swoje bałwochwalcze mantry. Dokładnie 11 lat później, 26
IX 1997, dwa trzęsienia ziemi o sile 5,5 i 5,7 stopni w skali Richtera bardzo
poważnie uszkodziły kościół. Jan Vennari przypomniał, powołując się na słowa
kardynała Merciera, że I wojna światowa była karą za grzech indenferentyzmu
właśnie, a z kolei Fatima zapowiada wojnę, w której znikną całe narody.
Podkreślmy, że to wszystko jeszcze przed nami, gdyż poświęcenie Rosji
Niepokalanemu Sercu Maryi nie dokonało się.
A jak mówiła Matka Boża
w 1917 roku, pokój będzie dany światu wtedy, gdy Ojciec Św. wspólnie z
wszystkimi biskupami świata poświęci Rosję Jej Niepokalanemu Sercu. Wezwała też
do codziennego odmawiania różańca i praktykowaniu napożeństwa pięciu pierwszych
sobót miesiąca. W tym leży jedyna nadzieja dla świata, nie w inspirowanych
masońskim duchem spotkaniach międzyreligijnych.
Z ciekawostek,
wspomnianych podczas wykładu, warto
przytoczyć tę o przyjacielu papieża, luteraninie, który błagał Benedykta
XVI, aby nie świętował rocznicy Asyżu. Równie interesująco dla ucha
katolickiego tradycjonalisty brzmiało przypomnienie autentycznego zdarzenia,
które miało miejsce po soborze
konstantynopolitańskim II, wokół którego było wiele zamieszania.
Ówczesny następca św. Piotra miał powiedzieć jednemu katolikowi: „żyj tak,
jakby go nie było”. Per analogiam
można zastosować to wskazanie do soboru watykańskiego II.
Równie ciekawe były
pytania z Sali zadawane po konferencji. Jan Vennari zgodził się z wyrażoną
przez jednego z pytających tezą, że Benedykt XVI jest, jeśli chodzi o poglądy,
dokładnie w tym samym miejscu, w którym był na ostatnim soborze jako ks. Józef
Ratzinger. Podkreślił też, że wciąż niezwykle aktualne pozostaje wezwanie Matki
Bożej z Fatimy, by modlić się wiele za Ojca Świętego. Z pewnością bardzo
potrzebuje tej modlitwy, by „nie uciekać przed wilkami” i znaleźć w sobie siłę
i odwagę, by przeciwstawić się duchowi antychrysta, który swoją diaboliczną
dezorientacją omotał współczesną hierarchię Kościoła.
Konferencję zakończyły
brawa dla prelegenta, a redakcja nie omieszkała wręczyć Janowi Vennari naszego
ostatniego, 33, numeru „Katolika Tradycji” ze wpisem „From Polish Friends” („Od
polskich przyjaciół”).
4 XII 2011 Gdynia
Źródło: http://katoliktradycjionline.blogspot.com/
pf