Portal www.konserwatyzm.pl poprosił znawcę zagadnień geopolitycznych p. Leszka Sykulskiego z Instytutu Geopolityki o komentarz do ostatniej propozycji ministra Radosława Sikorskiego dotyczącej przebudowy UE.
- Jak Pan ocenia przedwczorajszą propozycję ministra Radosława
Sikorskiego w sprawie reformy UE w kierunku państwa federacyjnego?
- Sama propozycja zwiększenia
stopnia integracji europejskiej to krok w dobrym kierunku, zbieżny z procesami
geopolitycznymi zachodzącymi na naszym kontynencie. Tylko federacja europejska
może stać się realnym ośrodkiem siły, jednym z najważniejszych graczy
globalnych. Należy jednak pamiętać, że polska polityka zagraniczna nastawiona
jest obecnie na wektor euroatlantycki, nie stricte
europejski. W ciągu najbliższej dekady wektor ten ulegnie przesunięciu.
Przekształcenie UE w państwo federalne to także dobry krok w stronę
uniezależnienia się od nadmiernych wpływów USA i zwróceniu się w kierunku
przyszłej integracji z Unią Euroazjatycką.
- Minister Radosław Sikorski twierdzi,
że przyczyną kryzysu jest zbyt mały stopień integracji europejskiej. Czy zgadza
się Pan z tym stwierdzeniem?
- Już podczas ostatniego naszego
wywiadu zwracałem uwagę na potrzebę stworzenia czegoś na kształt europejskiego
rządu gospodarczego i centralizacji polityki budżetowej i monetarnej całej UE.
To jedyna droga do budowy imperium europejskiego. Państwa narodowe nie są w
stanie poradzić sobie z geoekonomicznymi wyzwaniami przyszłości.
- PiS oskarża ministra o zdradę stanu i
działania przeciwko suwerenności Polski. Czy jednak Polska nie zrzekła się
swojej suwerenności przystępując do struktur UE?
- XXI wiek zmienił klasyczne pojęcie
suwerenności. Zmieniły się desygnaty tego pojęcia. Polska, od 1994 r. począwszy,
podpisując szereg umów, od wniosku o członkostwo, przez traktat akcesyjny, na
traktacie lizbońskim skończywszy, zrzekła się części swoich suwerennych praw,
rozumianych w kategoriach nowożytnego pojęcia suwerenności. Śp. prezydent Lech Kaczyński podpisał
przecież Traktat z Lizbony, będący niezwykle ważnym krokiem w stronę budowy
„państwa europejskiego”. Anachronizmem jest dziś myślenie w kategoriach
XIX-wiecznych państw narodowych. Obecnie mówimy o perspektywie tworzenia
ponadnarodowych imperiów. Przekształcenie UE w państwo federalne to kolejny
wielki krok, jaki musimy wykonać w tym kierunku. Zresztą samo pojęcie ojczyzny
także będzie ewoluowało i zmieni swój desygnat. Używając niemieckich kategorii
semantycznych, państwo narodowe będzie można określić jako Heimat, zaś termin Vaterland
odnosić się już będzie do Europy jako polityczno-gospodarczej całości.
- Czy w dającej się przewidzieć
przyszłości suwerenne państwa położone w tak strategiczny regionie, jak Europa
Środkowo-Wschodna, mają rację bytu?
Nowożytne pojęcie suwerenności w
nie tak dalekiej przyszłości przestanie istnieć. Dla Unii Europejskiej nie ma
wyjścia – albo federacja, albo rozpad, a na to nikogo nie stać. W XXI wieku
prawdziwie suwerenne będą tylko wielkie przestrzenie. Region Europy Centralnej
jest zbyt kluczowy, a przy tym zbyt słaby w znaczeniu geopolitycznym, aby mógł
pełnić rolę kontynentalnego limitrofu. W najgorszym razie zostanie geoekonomicznie,
a może nawet geopolitycznie „zblanszowany”. Budowa „wielkiej przestrzeni
europejskiej” to dla nas ogromne wyzwanie. Jako Polacy powinniśmy brać udział
świadomie w takich wyzwaniach przyszłości, a nawet, powiem więcej, być w ich
awangardzie. Tego wymaga od nas logika i geografia wielkiej przestrzeni. Lepiej
zatem świadomie włączyć się w budowę imperium.
Pytania zadawał Arkadiusz Meller
a.me.