– Sam
podział na „chamów i żydów” ma charakter historyczny i odnosi
się do podziałów frakcyjnych z PZPR, a co do samego „chama”,
to odkąd polski sąd prawomocnie orzekł, że wolno tak mówić i
pisać o prezydencie RP, to uznają ten epitet za wręcz zaszczytny –
odparował red. Michalkiewicz. Proces Wysoka, dawnego działacza
opozycji antykomunistycznej i wydawcy publicystyki historycznej im
bliższy zakończenia, tym bardziej nabiera cech teatru absurdu, nie
tylko związanego z faktem, że pani prokurator wyraźnie nie zna
historii najnowszej Polski. Ponad dwugodzinne zeznania red.
Michalkiewicza skupiały się na komentowaniu opinii biegłych nie
znających, jak się okazało materiałów źródłowych, tj. np.
prac twórcy idei zjednoczonej Europy, hrabiego
.
– Nie znajduję w artykułach red. Wysoka niemal nic, poza
przybliżaniem różnych mniej lub bardziej kontrowersyjnych, ale
powszechnie znanych poglądów kilku postaci historycznych. Nie
rozumiem więc zarzutu antysemityzmu, czy podżegania do waśni,
chyba, że dla prokuratury antysemickie jest samo użycie słowa
„Żyd” w dowolnym kontekście – podsumował red. Michalkiewicz.
Podobnego
zdania byli również inni świadkowie obrony, m.in. sen. Stanisław
Gogacz (przewodniczący
Ruchu Odbudowy Polski), czy lider lubelskich środowisk narodowych
Ryszard Milewski.
Zdaniem Gogacza niezależnie od wyrażanych poglądów, red. Wysok
korzystał w swoich publikacjach z konstytucyjnego prawa do wolności
wypowiedzi. Pomimo tej zgodności opinii, dziennikarza oskarżonego w
związku z zawiadomieniem złożonym przez „Gazetę Wyborczą” i
ówczesnego radnego PO, Pawła
Bryłowskiego,
czeka dalszy ciąg procesu. Zeznawać w nim mają kolejni politycy,
m.in. prof. Ryszard
Bender
i Adam Gmurczyk,
lider Narodowego Odrodzenia Polski. Sam red. Wysok zaznacza, że choć
dziwią go zarzuty, to samo „prześladowanie za przekonania” nie
jest dla niego pierwszyzną. – Za to samo internowali mnie w stanie
wojennym – uśmiecha się Wysok, który z swój „Biuletyn”
wydaje teraz w formie internetowego bloga.