Galko w piątek po południu bronił się mówiąc, że wszystkie podsłuchy były legalne, a służby miały niezbędne zezwolenia sądowe. Minister sam też - nie wymieniając żadnych nazwisk - wskazał źródło przecieku na podstawie listy pracowników, którzy mogli mieć dostęp do tajnych informacji, ujawnionych później przez media.
Jak tłumaczył, wszyscy funkcjonariusze z listy, z wyjątkiem jednego, poddali się badaniu wykrywaczem kłamstw. Agenta natychmiast przekierowano na inne stanowisko; obecnie czeka on na postawienie zarzutów.
- Ujawnił dokument, spis informacji operacyjnych, a jedną jego część, paradoksalnie, opublikował także dziennik "Pravda" - mówił.
To wszystko - zdaniem byłego ministra - stanowi dowód, że wojskowe służby informacyjne pod jego kierownictwem nie naruszyły prawa. Zauważył, że być może doszło do wycieku większej ilości tajnych dokumentów, które z czasem mogą pojawić się jako element walki politycznej.
http://wiadomosci.onet.pl/swiat/slowacja-zdymisjonowany-minister-ujawnia-kulisy-af,1,4934338,wiadomosc.html
-asd