Marek A. Grabowski

Arkadiusz Meller i „Antologia zbrodni smoleńskiej”

10 listopada 2011 | Formacyjne

Na bazie tej akcji zaczął powstawać nowy ruch religijny zwany Sektą Smoleńską. Dla tych ludzi Lech Kaczyński to święty, a jego śmierć męczeńska jest dowodem tego, że Polacy są narodem wybranym.


Dotychczas nie wysyłałem na Konserwatyzm moich recenzji z „Gońca Wolności”, jednak tym razem temat jest bardzo ważny, a książka bezpośrednio związana z portalem. Dlatego też postanowiłem zrobić wyjątek.
M.G.

Z wielką przyjemnością i zainteresowaniem przeczytałem (czy właściwie połknąłem) najnowszą książkę wydaną przez portal Konserwatyzm.pl. Jest to zbiór felietonów i artykułów zebrany przez Arkadiusza Mellera ( w samej książce nie ma żadnego jego testu, poza wstępem). Wszystkie zebrane publikacje dotyczą politycznych, społecznych i religijnych następstw Katastrofy Smoleńskiej i mają być oceną Sekty Smoleńskiej z perspektywy konserwatywnej bądź neoendeckiej. Książka prezentuje testy Macieja Eckardta, Jana Engelgarda, Macieja Motasa, Ludwika Skurzaka i Adama Wielomskiego. Dobrze udało się im opisać trwającą już półtora roku histerię. Oto przebieg wydążeń przedstawiony przez nich. 


Najpierw mieliśmy katastrofę i wielki dramat, wraz z prawie setką ludźmi zginął prezydent. Jednak ten dramat wiązał się z pewną nadzieją. Nadzieją na zakończenie wojny polsko-polskiej oraz polsko-rosyjskiej ( oczywiście wojny w przenośni). Jednak pozostała obawa, że nie damy rady. Już pierwszego dnia pojawiły się głosy chcące obydwie wojny jeszcze rozruszać. Wówczas wszystko było w rękach Jarosława Kaczyńskiego, który mógł pogodzić się z przeciwnikami lub oskarżyć ich o śmierć brata. Niestety, wybrał to drugie. Sytuacja zaczęła się radykalizować stopniowo. Najpierw pod pretekstem szacunku dla Zmarłych kłamliwie przerobiono Lecha Kaczyńskiego na wielkiego męża stanu, potem „eksperci” ustalili, iż był to zamach. Punktem kulminacyjnym był protest o pomnik Kaczyńskiego. Przez kilka miesięcy grupa szajbusów robiła burdy pod „substytutem tego pomnika”. Na bazie tej akcji zaczął powstawać nowy ruch religijny zwany Sektą Smoleńską. Dla tych ludzi Lech Kaczyński to święty, a jego śmierć męczeńska jest dowodem tego, że Polacy są narodem wybranym. 


Książka świetnie ukazuję do jakich absurdów może prowadzić zastępowanie intelektu emocjami, a zwłaszcza jeśli nastroje są podjudzane. Autorzy celnie pokazują przyczyny i efekty smoleńskiej histerii oraz wynikające z niej zagrożenia. Co ważne, nazywają rzeczy po imieniu, nawet kiedy wymaga to ostrych słów. Jednak główna zaleta tej książki jest paradoksalna. Nie raz czytając ją miałem w pierwszej chwili myśli typu: „ I o czym tu pisać. Przecież to oczywiste.” Lecz później była refleksja: ”Tyle, że inni tej oczywistości nie widzą.” Czy to nie jest wielka sztuka być jedynym, który umie powiedzieć coś oczywistego? 


Książkę czyta się łatwo. Język jest bardzo przystępny, nie można też autorom odmówić inteligentnego poczucia humoru. Elementy prześmiewcze i poważne przeplatają się nawzajem i w ten sposób oddają tragikomiczność sytuacji. 


Oczywiście nie jestem tutaj bezkrytyczny. Książka ma swoje wady. Zabrakło mi informacji pod rozdziałami z którego dnia pochodzą. Taka wiedza pomogłaby w śledzeniu przebiegu historii. Nie zgadzam się też ze wszystkimi poglądami autorów. Prezentowana w książce sympatia do Rosji Putinowskiej jest mi obca, mam wątpliwości do zasadności podziału na realistów i idealistów ( zresztą ten podział jest paradoksalnie SS na rękę, gdyż z wariatów robi kontynuatorów jakieś tradycji filozoficznej), nie czuję, też bliskości z tzw. tradycyjnym katolicyzmem, który jest w tej książce promowany ( chociaż, zdaje sobie sprawę, że ma on tutaj charakter nie tyle metafizyczny, ile bardziej społeczny). Są to jednak nie błędy, lecz jedynie kwestie kontrowersyjne, godne omówienia. A po za tym, te problemy stanowią tak niewielką cześć książki, że można je nazwać kroplami w morzu. Całość jest bardzo dobra.


Książkę można nabyć w Księgarni Konserwatyzm.pl za jedyne 13 złotych. Gorąco polecam! 


Marek Adam Grabowski
Ps. W teście oryginalnym w Gońcu Wolności nie padły słowa: „Szajbusy” i „Wariaci”. Redakcja ich sobie nie życzyła.

[aw]



pobierz artykuł jako PDF

| komentarzy: 1

| odsłon: 417

|

 



Musisz być zalogowany i zweryfikowany by dodawać komentarze.


| 2011-11-10 14:51:12
Znowuż "testy"? To ma być jakaś prowokacja czy obcesowe dyletanctwo?









RSSRSS FacebookFACEBOOK COPYRIGHT © 2011 KONSERWATYZM.PL