Tomasz Skowronek

BRICS – 5 potęg

4 listopada 2011 | Formacyjne Sprawy międzynarodowe

BRICS rozpoczyna pewne zmiany globalnych strukturach gospodarczych i w geopolityce. W przyszłości państwa tworzące grupę, będą prawdziwymi mocarstwami. Unia Europejska powinna tym samym zwrócić większą uwagę na państwa Ameryki Łacińskiej i Azji oraz kraje grupy Next 11.

Jeszcze nie tak dawno nad światem dominował tylko jeden hegemon – Stany Zjednoczone. Dziś USA słabną. Na arenie międzynarodowej pojawia się coraz więcej istotnych graczy. Na naszych oczach zmieniają się geopolityczne układy i sojusze.

Kraje BRICS czyli Brazylia, Rosja, Indie, Chiny oraz od niedawna RPA – to pięć mocarstw, które jeszcze nie tak dawno w większości były uznawane za kraje trzeciego świata. Obecnie to najważniejsze kraje rozwijające się. Stany Zjednoczone muszą sie z nimi liczyć, gdyż Ameryka nie jest w stanie rozwiązywać samodzielnie globalnych problemów. Cele zrzeszonych krajów są ambitne. Ich rządy chcą stworzenia nowego systemu walutowego, zwiększenia roli państw rozwijających się w światowych instytucjach walutowych czy zreformowania ONZ. To budzi obawy, bo tak na prawdę nikt nie wie, jaki byłby rezultat realizacji tych żądań dla przyszłości świata. Tym samym powstaje nowy światowy ład, w którym tzw. kraje rozwijające się będą posiadały coraz większy głos na arenie międzynarodowej.

Współpraca Południe-Południe nabiera tempa

Kaje południa od ponad 20 lat coraz bardziej zacieśniają współpracę między sobą. Jednakże ta współpraca zaczęła się tak naprawdę juz w 1964 roku, gdy została utworzona Grupa 77, skupiająca początkowo 77 państw rozwijających się. Jest to luźna forma współpracy państw rozwijających, która na celu ma zwiększenie transferu środków finansowych z państw bogatej Północy na rzecz biedniejszego Południa.

W 1973 roku, podczas spotkania państw niezaangażowanych w Algierze, przyjęto wspólne stanowisko, „skodyfikowane” w Karcie Algierskiej. W dokumencie tym zwrócono główną uwagę na pogłębiającą przepaść między państwami rozwiniętymi a rozwijającymi się. Poddano również krytyce bogate państwa zachodnie.

Jednymi z najbardziej aktywnych państw Grupy 77 były m.in. Indie, Brazylia oraz RPA. Te trzy kraje utworzyły wówczas trójstronną współpracę. W 2003 roku powstało IBSA (India-Brazil-South Africa), a od marca 2004 roku odbywają się regularne spotkania komisji trójstronnej Forum Dialogu Indie-Brazylia-RPA na szczeblu ministrów spraw zagranicznych, jak i również innych resortów. Dwoma najważniejszymi obszarami współpracy są kwestie handlu międzynarodowego, a zawłaszcza dążenia do wyeliminowania subsydiów na produkty rolne państw wysoko rozwiniętych oraz uzyskanie stałego miejsca w Radzie Bezpieczeństwa ONZ (Brazylia, Indie i RPA są jako członkowie niestali). Zwłaszcza ten ostatni cel może okazać się bardzo trudny w realizacji, gdyż podobne ambicje mają m.in. Argentyna, Indonezja czy Nigeria. Na przeszkodzie stają też polityki obecnych członków Rady, jak np. Chin, które na pewno będą dążyć do tego, aby Indie stałego miejsca w Radzie Bezpieczeństwa nie uzyskały.

Państwa IBSA współpracują także w dziedzinie zdrowia (walka z HIV i malarią), edukacji i biopaliw. Ministrowie państw zrzeszonych chcą także promować równość społeczną, walkę z głodem i ubóstwem za pomocą skutecznej realizacji programów rządowych. IBSA finansuje także różne projekty w krajach trzeciego świata. Jednym z takich ciekawych przykładów była budowa hali sportowej w Palestynie. W kontekście tego terytorium warto zaznaczyć, że wszystkie trzy kraje uznają naród palestyński, zaś Brazylia uznaje naród palestyński w granicach z 1967 roku. Co ciekawe, Indie, Brazylia i RPA posiadając dobre stosunki z Palestyną, utrzymują też całkiem przyzwoite relacje z Izraelem, co w nie dalekiej przyszłości może zostać wykorzystane do wznowienia dialogu pokojowego między zwaśnionymi stronami na Bliskim Wschodzie.

W 2010 roku do państw BRIC dołączyła RPA. BRIC zamienił się w BRICS. Nie wątpliwie duży wpływ na to zdarzenie miała wcześniejsza aktywność Republiki Południowej Afryki w IBSA. Kraje rozwijające chcą się zorganizować w ten sposób, aby kraje trzeciego świata mogły na równym poziomie negocjować z bogatą Północą. Chcą także mieć więcej do powiedzenia na szczytach G8. Zwłaszcza tematykę szczytów G8 celnie podsumował były lewicowy prezydent Brazylii Luiz Inácio Lula da Silva: "Zapraszają nas na podwieczorek po bankiecie. A my chcemy mieć realny wpływ na najważniejsze sprawy świata". W 2009 roku podczas szczytu w L’Aquila państwa G8 i G5 (Chiny, Brazylia, Indie, RPA i Meksyk) przedłużyły proces dialogu i spotkań na najwyższym szczeblu o kolejne dwa lata. Gospodarki wschodzące po raz pierwszy zapowiadają gotowość przejęcia wspólnie z potęgami przemysłowymi odpowiedzialności za globalne problemy ludzkości, wychodząc poza dotychczasowy status państw rozwijających się. Państwa G8 i G5 zobowiązały się do współpracy m.in. w zakresie zwalczania kryzysu gospodarczego, rozwiązywania problemów handlu światowego, pomocy rozwojowej i wyżywienia.

Co łączy, a co dzieli BRICS?

Kraje BRICS to pięć różnych potęg. To najsilniejsze mocarstwa swoich regionów. Mają wspólne cechy, wspólne interesy, a co niektórzy analitycy uważają, że i wspólnego wroga. Różnią się natomiast co do kultury i mentalności. Wszystkie pięć krajów posiada bogatą kulturę. W swoich dziejach miało charyzmatycznych przywódców (mniej lub bardziej pozytywnych), we wszystkich tych krajach panowały okrutne dyktatury – z wyjątkiem Indii.

Państwa BRICS z pewnością mają znaczący potencjał. Brazylia, Rosja, Indie, Chiny i RPA są wpływowymi graczami na arenie międzynarodowej, z łączną populacją wynoszącą niemal 3 miliardy ludzi. Przypada na nie 1/4 globalnego produktu narodowego brutto. Posiadają dużą część światowych zapasów kluczowych bogactw naturalnych. Na chwilą obecną kraje BRICS są potęgami, ze względu na siłę militarną i ambicje polityczne. Kraje te w zasadzie nie zostały dotknięte kryzysem gospodarczym, prócz Rosji. Ponadto łączy je szybki rozwój. Stowarzyszone kraje także organizowały, bądź będą niebawem organizować najważniejsze wydarzenia sportowe i kulturalne. Chiny mają już na swoim koncie olimpiadę i Expo 2010. RPA ma za sobą Mundial 2010. Brazylia będzie gospodarzem Mistrzostw Świata w piłce nożnej w 2014 i organizatorem letnich Igrzysk Olimpijskich w 2016, Rosja natomiast będzie gospodarzem zimowych Igrzysk Olimpijskich w 2014, a w 2018 roku będą organizować Mistrzostwa Świata w piłce nożnej. Indie pragnął zorganizować Olimpiadę w 2020 roku. Te wydarzenia dodadzą krajom prestiżu.

Brazylia, RPA i Indie to mocarstwa regionalne. Rosja już nie jest takim mocarstwem, jakim była kiedyś, jednak z Moskwą nadal należy się liczyć. Chiny praktycznie już pełnią rolę supermocarstwa. Brazylia, zwłaszcza po przejęciu władzy przez prezydenta Da Silvę, stała się prawdziwym mocarstwem. Kraj ten jest potęgą rolniczą (produkuje 150 mln ton żywności), posiada duże zasoby ropy naftowej i stara się zostać stałym członkiem Rady Bezpieczeństwa, posiadając w dodatku na to spore szanse. Poziom życia ciągle się polepsza, ponad 24 milionów Brazylijczyków wyszło już z ubóstwa. Rezerwy walutowe kraju, które traktowane są jako bufor, mający chronić gospodarkę przed skutkami światowego kryzysu, osiągnęły poziom ponad 350 mld dolarów. Znaczenie tego kraju na świecie jest coraz większe.

Rosja natomiast jest bardzo bogata w surowce. Na Syberii występują złoża ropy naftowej, gazu ziemnego, złota, platyny, miedzi, czy aluminium i diamentów. Ponadto Rosja nie rezygnuje z przemysłu kosmicznego, nuklearnego czy zbrojeniowego.

Indie rozwijają się w tempie 8% PKB rocznie, i stają się poważnym graczem militarnym na arenie międzynarodowej. Są w stanie prowadzić wojnę na dwa fronty (chodzi tu przede wszystkim o przygotowanie się do obrony przeciwko Pakistanowi i Chinom). W dodatku Bombaj to już praktycznie centrum światowych usług i technologii IT.

Republika Południowej Afryki posiada co prawda tylko 49 mln ludności, ale to na ten kraj przypada blisko jedna trzecia produktu krajowego brutto państw Afryki Subsaharyjskiej. Gospodarka RPA opiera się na wydobyciu złota (40% światowych zasobów) i diamentów jubilerskich i przemysłowych, które stanowią połowę światowych zasobów oraz węgla kamiennego (80% zasobów Afryki). Pretoria może zaoferować członkom BRICS łatwiejszy dostęp do prawie 1 miliarda konsumentów na czarnym kontynencie oraz do wielu surowców naturalnych.

Chiny natomiast są najstarszym państwem świata. Należą obecnie do najszybciej rozwijających się gospodarek. Rozwijają się w tempie 10% PKB rocznie. Są też największym obszarem inwestycji zagranicznych na skalę globalną. Pekin coraz bardziej rozbudowuje arsenał wojskowy, nie rezygnuje z przemysłu kosmicznego i technologii satelitarnych. Bez udziału Chin nie można rozwiązać problemu irańskiego i przede wszystkim koreańskiego. Chiny w przyszłości mogą zostać prawdziwym hegemonem. Według analityków banku Goldman Sachs do 2040 roku Chiny będą największą gospodarką świata (na 3. miejscu – Indie, na 4. Brazylia, 6. – Rosja, tylko RPA – po za pierwszą dwudziestką).

Na ostatnim szczycie państw BRICS (dopiero trzecim i pierwszym z udziałem RPA) wszystkie państwa były zgodne, że należy zwiększyć ich rolę państw w światowej gospodarce i w systemie finansowym, który - ich zdaniem - powinien być zreformowany. Państwa poparły też projekt powołania międzynarodowego systemu rezerw walutowych, którego głównym celem byłoby, w istocie, zmniejszenie zależności od amerykańskiego dolara. Jednak państwa BRICS nie zawsze są jednomyślne. Różnią się od siebie kulturalnie, gospodarczo i politycznie. Indie specjalizują się w usługach, Brazylia w rolnictwie, Rosja w zasobach naturalnych, a Chiny w produkcji. W Brazylii, RPA i w Indiach panuje demokracja wg standardów zachodnich, Rosja do końca demokratyczna nie jest, nie mówiąc już o Chinach. Teoretycznie wszystkie państwa ze sobą konkurują, zwłaszcza Chiny z Indiami. Dają się także zauważyć napięcia i rozbieżność interesów między Pekinem a Moskwą. Stosunki Indii, Rosji z Chinami nie są do końca harmonijne. Ciężko przewidzieć czy BRICS pozostanie tylko nieformalnym klubem państw, czy będzie oznaczał coś więcej.

Kto następny?

Przyłączenie RPA do BRIC pokazuje, że BRICS w przyszłości może się powiększyć o kolejne państwa. Potencjalnych kandydatów jest wiele. Najczęściej wymienia się Turcję, Koreę Południową, Meksyk oraz Indonezję. Władze Indonezji wyraziły nawet chęć uczestniczenia na szczytach, jako pełnoprawny członek. To może oznaczać że kraje, które chcą przyłączyć się do grupy widzą w BRICS szansę na zwiększenie znaczenia na arenie międzynarodowej i współpracy między sobą.

Indonezja to największe muzułmańskie państwo na świecie. Posiada ponad 240 mln mieszkańców (to więcej niż w całej Rosji). Jej Indonezji należy do największych regionu Azji Południowo-Wschodniej.

Turcja natomiast już jest mocarstwem regionalnym. Prowadzi coraz bardziej niezależną politykę od USA. Posiada też zdrowy sektor bankowy. W perspektywie do 2050 roku Turcja może stać się 10 gospodarką świata. Kraj ten jest również pomostem między Europą a Bliskim Wschodem.

Korea Południowa natomiast jest najbardziej rozwiniętym krajem aspirującym do członkostwa w BRICS. Obecnie jest 15 gospodarką na świecie, która jest oparta na rozwiniętych technologiach. Jedynym poważniejszym problemem może być północny sąsiad, czyli Korea Północna. Jednak kto wie, czy za 20-30 lat nie dojdzie do zjednoczenia Korei. Wtedy, wg niektóprych analityków, połączone PKB Półwyspu Koreańskiego może przekroczyć 6 bln USD do roku 2050. Zjednoczona Korea mogła by wtedy wyprzedzić Japonię. Według niektórych opinii, zjednoczona Korea mogłaby powstać przed 2050 roku lub nawet pomiędzy 2020 a 2030. Wtedy jej liczba ludności mogłaby przekroczyć 70 mln. Niestety kosztem byłoby utrzymanie odrębnych systemów politycznych i gospodarczych oraz rozwiązanie problemy migracji północ-południe. Takie państwo BRICS na pewno chętnie by widziało u swojego boku.

BRICS rozpoczyna pewne zmiany globalnych strukturach gospodarczych i w geopolityce. W przyszłości państwa tworzące grupę, będą prawdziwymi mocarstwami. Unia Europejska powinna tym samym zwrócić większą uwagę na państwa Ameryki Łacińskiej i Azji oraz kraje grupy Next 11 (Bangladesz, Egipt, Indonezja, Iran, Meksyk, Nigeria, Pakistan, Filipiny, Korea Południowa, Turcja i Wietnam). Według analityków banku Goldman Sachs właśnie te kraje posiadają duży potencjał, aby stać się największymi gospodarkami XXI wieku. To w naszym stuleciu kraje rozwijające się stają się motorem zmian w światowej gospodarce i niebawem będą dyktować nowy porządek.

Tomasz Skowronek

Artykuł ukazał się na portalu www.geopolityka.org

Dodał Stanisław A. Niewiński





pobierz artykuł jako PDF

| komentarzy: 2

| odsłon: 3444

|

 



Musisz być zalogowany i zweryfikowany by dodawać komentarze.


| 2011-11-04 09:29:59
Sztuczna kategoria. Z jednaj strony wschodzące mocarstwa jak Indie, Chiny i Brazylia, z drugiej strony schodzące mocarstwo czyli Rosja, a na dokładkę jeszcze RPA - a nito mocarstwo zadne, ani też kraj z jakimiś szczególnymi perspektywami na przyszłość. Jeszcze mniej poważna jest ta grupka "Next 11" - Meksyk czy Turcja ok, ale dlaczego Bangladesz ??? 100 mln głodnych ludzi bez perspektyw, co roku zalewanych przez powódź, to jeszcze nie powód, by mówić o "mocarstwie"
| 2011-11-04 10:06:00
@ Tomasz Dalecki, Poważne problemy demograficzne wskazują, że Rosja swoje najlepsze lata może już mieć za sobą. Niemniej po latach jelcynowskiej smuty odzyskała część sił i nadal jest jednym z kluczowych państw w systemie międzynarodowym. Co do RPA to sprawa jest bardzo złożona. Istotnie w porównaniu do reszty państw BRICS jest krajem znacznie słabszym. Wszelako pod względem PKB sytuuje się chyba na 25 miejscu - najwyżej ze wszystkich państw afrykańskich. Południowa Afryka to mocarstwo regionalne, zaś BRICS właśnie takie państwa pragnie skupiać. Bangladesz chyba został tutaj trochę dodany na siłę. Chociaż posiada ponad 100 mln mieszkańców, zaś jego PKB rośnie w tempie 5-6% rocznie. Przyszłość tego państwa nie musi być przesądzona ;).















RSSRSS FacebookFACEBOOK COPYRIGHT © 2011 KONSERWATYZM.PL