Kontrrewolucja
narodziła się jako reakcja na nowożytny proces rewolucyjny, którym w
międzyczasie zostały objęte niemalże wszystkie zakątki świata, jak również
niemalże wszystkie sfery życia ludzkiego. Sposób, w jaki kontrrewolucja była
dotychczas przeprowadzana, był w gruncie rzeczy walką na oślep. Tak na dobrą
sprawę, przeciwnik nigdy nie został do końca zidentyfikowany i zrozumiany.
Główną słabością kontrrewolucji było właśnie to, że jej przedstawicielom nie
udało się uzyskać adekwatnej wiedzy na temat tego, czemu tak naprawdę wydali
walkę.
Sytuacja
współczesnego kontrrewolucjonisty różni się od tej, w której znajdowali się
nasi poprzednicy. Jakie powody skłaniają mnie do postawiania takiej tezy? To
proste. Cel rewolucji praktycznie został już zrealizowany. Co było tym celem?
Budowa Nowego Porządku Świata.
W omówionej
już przeze mnie książeczce pt. „Duch militaryzmu” jej autor, Nachum Goldmann,
dokładnie wytłumaczył, jaką rolę odegrała rewolucja w procesie budowy nowego
społeczeństwa
(http://www.konserwatyzm.pl/artykul/1805/nowy-porzadek-swiata-nps). Była ona
pierwszą fazą realizacji tego projektu, która polegała na całkowitym
zniszczeniu dotychczas istniejącego porządku; był to etap jego całkowitej
negacji (należy nadmienić, że negacja jest podstawą heglowskiej koncepcji
dialektyki). Celem rewolucji była całkowita niwelacja wszystkich różnic
istniejących między ludźmi. Dlatego też zniszczona została stanowa struktura
średniowiecznego świata oraz instytucja monarchii. Reformacja wydała walkę
hierarchicznej strukturze Kościoła katolickiego, czego efektem było powstanie
protestantyzmu z jego płaską i zdecentralizowaną strukturą organizacyjną;
feminizm i homoseksualizm doprowadziły do zacierania się wszelkich różnic między
płciami i powstania nowego tworu o nazwie „unisex”; skutkiem podważania
wszelkich autorytetów jest całkowite zatarcie granic między kompetencjami
dorosłych i młodzieży czy też nawet dzieci, które coraz częściej rządzą
własnymi rodzicami (wychowanie antyautorytarne). Także różnice między religiami
niwelowane są poprzez fałszywy ekumenizm, czyli eklektyzm. Na marginesie warto
zauważyć, że nowoczesna chirurgia plastyczna umożliwia także niwelowanie różnic
między tymi, którzy wyglądają lepiej, i tymi, których natura urodą obdarzyła
mniej hojnie… A neuroenhancement w
przyszłości ma także dostarczyć środków, które pomogą mniej inteligentnym i
utalentowanym w odpowiednim „udoskonalaniu” samych siebie. Tak, więc
rewolucyjny etap niwelowania różnic poprzez negację został już prawie, że
doprowadzony do końca.
Pierwszym
twierdzeniem, które nasuwa się w związku z powyższym, jest to, że
kontrrewolucja poniosła porażkę. Kontrrewolucjoniści nie zdołali zatrzymać
heglowskiego „pochodu ducha”, który ani na jotę nie zboczył z przybranego przez
siebie kursu. „Geniusz historii” okazał się być przeciwnikiem nie do pokonania.
W przedmowie
do Zasad filozofii prawa padają słynne słowa Hegla o sowie Minerwy, która
wylatuje dopiero z zapadającym zmierzchem. Oznaczają one, że refleksja
teoretyczna nad sensem historii możliwa jest dopiero po całkowitym zakończeniu
pewnego procesu historycznego. Filozofia heglowska była refleksją nad
nowoczesnym światem, którego podstawy zostały już urzeczywistnione w czasach
współczesnych Heglowi. Przypomnijmy, był to świat po Rewolucji Francuskiej i
epoce napoleońskiej, system kapitalistyczny był już dobrze ukształtowany,
kwestia socjalna stawała się coraz bardziej paląca, nowoczesne
zbiurokratyzowane państwo także już zapuściło swoje korzenie. Rozwój techniczny
i naukowy święciły swój triumf. Filozofia Hegla nazywana jest „nowoczesnością
ujętą w myśl”, gdyż była ona pierwszą dogłębną analizą nowoczesnego świata.
Kontrrewolucja
była wyrazem sprzeciwu wobec tego nowoczesnego świata. Nie była jednak w stanie
zatrzymać procesu, który był napędzany przez opisaną przez Hegla dialektykę
negatywności. Dopiero teraz, po jego zakończeniu możemy pokusić się o analizę
tego, co tak naprawdę w międzyczasie się wydarzyło. Sowa Minerwy wylatuje dopiero
z zapadającym zmierzchem...
200 lat
później, żyjemy w świecie już ponowoczesnym. Zgodnie z twierdzeniem Goldmanna,
„geniusz historii” przystąpił do realizacji fazy konstruktywnej i
konserwatywnej, czyli fazy budowania nowego społeczeństwa. Tym samym,
kontrrewolucja w pewnym sensie traci swoją rację bytu: kontrrewolucja bez
rewolucji nie ma większego sensu!
Jak wygląda więc przyszłość kontrrewolucji?
Racja
istnienia kontrrewolucji zależy od oceny projektu Nowego Porządku Świata.
Pierwszym zadaniem, przed którym stoją kontrrewolucjoniści, jest więc dokonanie
adekwatnej analizy tego, na czym polega ten projekt. Po wykonaniu zadania,
kontrrewolucjoniści muszą dokonać jego oceny. W przypadku, gdy ocena ta będzie
negatywna, pojawi się pytanie: co dalej? Trzecie zadanie, przed którym stoją
kontrrewolucjoniści, polega na znalezieniu odpowiedzi na pytanie o to, czy
istnieje jakaś alternatywa dla projektu Nowego Porządku Świata. Jeśli tak, to
kontrrewolucjoniści muszą opracować teoretyczne założenia własnego
„kontrprojektu”. Kolejnym zadaniem musi być opracowanie planu urzeczywistnienia
tej alternatywy. Dopiero wtedy będzie można przystąpić do realizacji
opracowanego projektu.
Jedną z
przyczyn porażki kontrrewolucji było właśnie to, że nie była ona w stanie
opracować żadnego własnego alternatywnego projektu urządzenia społeczeństwa.
Martin Greiffenhagen w godnej polecenia pracy pt. „Dylemat niemieckiego
konserwatyzmu” (Das Dilemma des Konservatismus in Deutschland) stawia tezę, że
jedną z przyczyn porażki niemieckiego konserwatyzmu była jego niechęć do teorii
i racjonalizmu. Niemiecki konserwatyzm był wymierzony przeciwko filozofii
oświecenia, jego antyracjonalizm był skutkiem krytycznej oceny oświeceniowego
racjonalizmu. Greiffenhagen pokazuje, że niemieccy konserwatyści zwalczali
oświecenie na gruncie jego własnych założeń. Tym samym, ich postawa była
negatywna. Oświeceniowemu racjonalizmowi przeciwstawiali swoisty irracjonalizm,
podniesiony do rangi wyższej racjonalności. Dlatego też w niemieckim konserwatyzmie
dużą rolę odegrały historycyzm i romantyzm, jako przeciwstawienie
oświeceniowego mechanicyzmu i racjonalizmu. Ideałem niemieckich konserwatystów
stała się praktyka bez teorii.
Także
francuski konserwatyzm był wymierzony przeciwko oświeceniowej filozofii, także
i on nie zdołał wypracować alternatywnego projektu urządzenia świata. Problem
ten bardzo dobrze opisał Jerzy Szacki w eseju pt. „Kontrrewolucja a
światopogląd. Natura i historia we francuskiej myśli kontrrewolucyjnej lat
1789-1815“ (artykuł znajduje się w tomie pod red. B. Baczki i innych: Filozofia
i utopia. Studia z dziejów ideologii). Przedstawiciele francuskiej
kontrrewolucji w swojej krytyce oświecenia odwoływali się do pojęcia natury,
odwiecznego porządku Bożego, tradycji, naturalnego rozwoju, itp. Szacki
pokazuje, że na gruncie własnych założeń konserwatyści po prostu nie byli w
stanie stworzyć nowego projektu politycznego: „Zanim prawo przybrało nowe
znaczenie stałego stosunku pomiędzy zmiennymi zjawiskami, to znaczy zanim zostało
odniesione do praktyki nowoczesnych nauk eksperymentalnych, należało ono do
świata religii, moralności i polityki. Jego znaczenie było przeniknięte
wymaganiami pochodzącymi ze stosunków ludzkich. Zakładało więc ono egzystencję
istot podobnych do człowieka nawet wówczas, gdy istoty te człowieka
przerastały. Prawo było rozkazem. Potrzebowało woli do rozkazywania i woli do
słuchania. Prawodawcy i poddanych. Z tego powodu prawo miało strukturę
świadomej działalności ludzkiej: miało ono zadanie, wyznaczało cel, domagając
się jednocześnie jego osiągnięcia. Dla poddanych, którzy żyli pod władzą prawa,
było zarazem koniecznością i ideałem” (tamże, s. 69-70). I dalej: „Wspomniana
przez nas wiara w "niezwyciężoność" natury była w istocie u kontrrewolucyjnych
rzeczników porządku naturalnego wiarą w stałą obecność Boga we wszechświecie,
dzięki której upadek człowieka nie jest nigdy upadkiem ostatecznym,
"rozwiązanie" społeczeństwa jest zawsze stanem przejściowym, a żadne
zło nie jest w stanie zakłócić powszechnej harmonii, będącej prawem
wszystkiego, cokolwiek do istnienia zostało powołane” (tamże, s. 70).
Niezdolność
konserwatyzmu do opracowania alternatywnej całościowej koncepcji urządzenia
społeczeństwa była największą słabością kontrrewolucji. Lewicowych projektów
„ulepszania ludzkości” kontrrewolucjoniści nie byli w stanie odeprzeć poprzez
powoływanie się na takie argumenty jak tradycja, zdrowy rozsądek, naturalny
bieg rzeczy, odwieczny porządek rzeczy, itp.
Martin
Rhonheimer w eseju pt. „Konserwatyzm, jako polityczna filozofia. Przemyślenia na
temat «teorii konserwatywnej»” (Konservatismus als politische Philosophie. Gedanken zu einer
„konservativen Theorie”, zamieszczonym w tomie wydanym przez G.-K.
Kaltenbrunnera, „Die Herausforderung der Konservativen. Absage an
Illusionen”) zadaje pytanie o możliwość istnienia „teorii konserwatywnej”. Jego
odpowiedź jest po części pozytywna a po części negatywna. Stwierdza bowiem, że
mówienie o „lewicowej” albo „konserwatywnej teorii” jest nieporozumieniem. Zaznacza
jednak, że konserwatyści muszą zmienić swój stosunek do kwestii racjonalności
praktyki politycznej. Warunkiem dokonania takiej zmiany jest zrozumienie tego,
że oświeceniowy racjonalizm nie jest jedynym racjonalizmem, który pojawił się w
histori ducha ludzkiego. Rhonheimer wskazuje na istnienie głębokich różnic,
między przednowożytnym i nowożytnym racjonalizmem. Pokazuje on, w jaki sposób
oświeceniowi intelektualiści zerwali z wcześniejszą tradycją filozoficzną.
Charakterystyczny dla wielu konserwatystów antyracjonalizm, był jednakże takim
samym oderwaniem się od klasycznego racjonalizmu, jak to miało miejsce w
przypadku oświeceniowego racjonalizmu! Dlatego też, zdaniem Rhonheimera,
konserwatyści muszą sobie przypomnieć o tym, że „pojęcie ‘ratio’ było kluczowym
słowem dla całej politycznej filozofii przed oświeceniem, od Platona, przez
Arystotelesa do św. Tomasza z Akwinu (...), i że ta właśnie tradycja dochodzi
do głosu także jeszcze u Edmunda Burke. Trzyma się ona założenia, że polityczne
działanie człowieka, a właściwie po prostu ludzkie działanie musi odbywać się
‚cum ratione’ albo jak to się 1600 lat wcześniej nazywało: ‚meta logou’“
(Tamże, s. 113).
Przyszłość
konserwatyzmu, jak i kontrrewolucji zależy więc od tego, czy konserwatyści
zmienią swój stosunek do teorii oraz racjonalizmu. Jeszcze raz podkreślam, nie
oznacza to konieczności przyjęcia stanowiska przeciwnika, czyli oświeceniowego
pojęcia rozumu. Zamiast tego Rhonheimer postuluje powrót do klasycznego pojęcia
rozumu, a konkretnie takiego, jakie leżało u podstaw systemów filozoficznych
Platona, Arystotelesa i św. Tomasza z Akwinu.
Postulat ten
jest jak najbardziej słuszny. Przede wszystkim, przyjmując klasyczny punkt
widzenia, można dokonać racjonalnej oceny współczesności. Na gruncie
racjonalizmu tomistycznego, staje się widocznym, w jaki sposób nowożytność
stopniowo oddalała się od tego, co przez św. Tomasza z Akwinu zostało opisane
jako prawda. Z punktu widzenia systemu filozoficznego św. Tomasza z Akwinu
można także dokonać oceny tego, czym jest Nowy Porządek Świata. Nawet bez
wchodzenia w szczegóły takiej analizy nietrudno się domyślić, że ocena ta
wypadnie negatywnie.
Katoliccy
konserwatyści powinni sobie postawić pytanie o to, na ile model tomistyczny
jest „kandydatem” do stworzenia ich własnego kontrprojektu urządzenia świata. W
celu udzielenia odpowiedzi na to pytanie, konserwatyści powinni zaprzyjaźnić
się z teorią i myśleniem teoretycznym. Jeśli kontrrewolucja ma mieć przyszłość,
to musi wypracować swoją własną teorię na temat właściwego urządzenia świata.
Tylko w ten sposób konserwatyzm może stać się równorzędnym partnerem w dyskusji
na temat kształtu przyszłego społeczeństwa.
Idąc tą drogą,
kontrrewolucja jak najbardziej ma przyszłość. Bowiem - jak stwierdził Goldmann
- konstruktywna faza budowania Nowego Porządku Świata jest znacznie trudniejsza
niż negatywna. Do niszczenia tego, co jest, nie potrzeba specjalnego wysiłku
intelektualnego. A ponieważ lewica zniszczyła już prawie wszystko, co było do
zniszczenia, to żeby na dłuższą metę utrzymać się przy władzy, musi
zaprezentować jakiś pozytywny program. Zaistniała sytuacja jest, więc olbrzymią
szansą dla kontrrewolucji. Trzeba ją tylko odpowiednio wykorzystać!
Magdalena Ziętek
[aw]