Nowy Porządek Świata to ulubiony temat autorów teorii spiskowych. Na jego temat napisano już stosy bardziej lub mniej wiarygodnych książek. Tekst ten nie będzie jednak poświęcony opisywaniu Nowego Porządku Świata opisywanego przez literaturę „spiskową”. W swoim eseju chciałabym przedstawić teoretyczną analizę tego, czym jest NPŚ.
Zadanie nie jest specjalnie trudne, gdyż prawie 100 lat temu, a dokładnie w 1915 roku w Berlinie ukazała się praca, która dokładnie pokazuje, na czym polega ten projekt. Chodzi o książeczkę autorstwa Nachuma Goldmanna pod tytułem „Duch militaryzmu” (Der Geist des Militarismus). Autor, z pochodzenia rosyjski Żyd, który wychował się w Niemczech, był wysoko postawionym masonem, syjonistą oraz założycielem Światowego Kongresu Żydów. Tezy przedstawione w „Duchu militaryzmu” to krótki, ale bardzo treściwy opis masońskiego projektu. Należy jednak zaznaczyć, że autor nigdzie o masonach nie wspomina.
Przejdźmy więc do przedstawienia treści tego dziełka.
Czytelnik niewątpliwie zadaje sobie pytanie o to, co ma wspólnego „duch militaryzmu” z NPŚ. Pod pojęciem „ducha militaryzmu” Goldmann rozumie coś innego, niż to, co sugeruje potoczne znaczenie tego terminu. Duch militaryzmu, zdaniem Goldmanna, charakteryzuje się dwiema cechami: subordynacją oraz uniformizacją. Militaryzm to więc nic innego jak organizacja społeczeństwa na wzór armii. Subordynacja to wojskowe posłuszeństwo w stosunku do przełożonych, a uniformizacja odwołuje się do sposobu funkcjonowania każdej armii, w której to, co jednostkowe i indywidualne, zostaje zniwelowane przez mundur (po niemiecku mundur to die Uniform). Jaka jest główna teza pracy Goldmanna? Otóż taka, że duch militaryzmu to duch niemiecki i że to właśnie on podbije cały świat.
Zdaniem Goldmanna zarówno nowoczesna gospodarka, jak i nowoczesne państwo zbudowane są właśnie zgodnie z duchem militaryzmu.
Uniformizacja jest wyrazem idei demokracji, której naczelnym hasłem jest równość. I tak jak mundur (die Uniform) niweluje naturalne różnice między żołnierzami, tak samo nowoczesna demokracja stawia sobie za zadanie wyrównanie wszystkich naturalnych różnic między ludźmi. Jak słusznie stwierdza Goldmann, w mundurze nikt nie jest arystokratą albo mieszczaninem, milionerem albo żebrakiem, protestantem czy też ateistą. Wszyscy są jednym i tym samym: żołnierzem, czyli po prostu członkiem armii. Militarna uniformizacja jest zdaniem Goldmanna najsilniejszym wyrazem idei demokracji. Dlatego też, nie dziwi, że obowiązkowa służba wojskowa powstała właśnie podczas Rewolucji Francuskiej, która była najsilniejszą manifestacją ducha demokracji.
Zdaniem Goldmanna, zasada demokracji potrzebuje jednak swojego uzupełnienia. „Czysta” demokracja nie jest w stanie dłużej się utrzymać, gdyż, jeśli wszyscy ludzie staną się równi, pojawi się anarchia. Wszystko, co ma związek z prawem i porządkiem, wymaga podporządkowywania się. Natomiast między ludźmi, którzy są sobie równi, posłuszeństwo i władza są nie do pomyślenia. Dlatego też demokracja musi prowadzić do demagogii i anarchii, co z kolei prowadzi do drugiej skrajności, czyli despotyzmu. Zdaniem Goldmanna, demokracja wymaga więc, uzupełniania przez inną zasadę, a konkretnie zasadę arystokratyzmu, która jest wyrazem idei subordynacji.
Zanim jednak przejdziemy do jej omówienia, należy za autorem poczynić pewne zastrzeżenie. Goldmannowi idea uniformizacji jest jak najbardziej bliska, ale dlatego, że rozumie ją w duchu niemieckiej filozofii, a nie Rewolucji Francuskiej. Dla tej ostatniej uniformizacja (demokratyzacja) oznaczała równość związaną z prawami człowieka. Prawa człowieka były rozumiane jako coś, co leży w moim interesie, jako coś, co trzeba sobie wywalczyć. Zdaniem Goldmanna idea praw człowieka ma plebejski charakter, pozbawiający jednostkę jej godności. Dlatego też, jego zdaniem, Rewolucja za czasów Robespierra była wyrazem plebejstwa. Uniformizacja związana z duchem militaryzmu natomiast oznacza nie równe prawa, tylko równe obowiązki. Zdaniem Goldmanna, jako „człowiek” ma się prawa, ale jako „żołnierz” - obowiązki. Goldmann powołuje się w tym kontekście na filozofię niemieckiego idealizmu, która w sposób szczególny podkreślała rolę obowiązku w życiu etycznym i politycznym.
Jeśli chodzi o zasadę subordynacji, to jej związki z duchem militaryzmu są takie, że właśnie w posłuszeństwie wszyscy żołnierze są równi. Poprzez ideę posłuszeństwa, element utylitarystyczny zostaje zastąpiony przez element etyczny, a rewolucyjny przez konserwatywny. Zdaniem Goldmanna, wypełnianie obowiązku napełnia człowieka uczuciem dumy i daje mu poczucie godności. Także w tym punkcie związki idei militaryzmu z filozofią niemieckiego idealizmu są jak najbardziej bliskie. Idea zmilitaryzowanych Prus najlepiej została wyrażona właśnie poprzez kategoryczny imperatyw Kanta.
Połączenie obu zasad – uniformizacji i subordynacji – to podstawa idei organizmu. Zdaniem Goldmanna armia jest organicznym połączeniem wszystkich swoich składowych elementów. Przez to jest czymś więcej niż tylko mechanicznym złożeniem pojedynczych atomów w pewną całość. Podstawą funkcjonowania organizmu jest deindywidualizacja jego członków, które istnieją wyłącznie jako elementy składowe większej całości. Organy także są uporządkowane według rangi, od najważniejszych do mniej ważnych. Uniformizacja i subordynacja są więc podstawą konstrukcji każdego organizmu. W oczach Goldmana organiczny kolektyw jest czymś wyższym i piękniejszym niż każdy nieuporządkowany zbiór indywiduów. W wymiarze politycznym, połączenie zasady demokracji z zasadą arystokracji są podstawą konstrukcji organizmu państwowego.
Goldmann podkreśla, że idea organizmu zdominowała całą niemiecką filozofię. Niemieckim filozofom przyświecała myśl, że absolut jest czymś bardziej wartościowym niż to, co indywidualne, a to, co ogólne, czyli całość, jest czymś więcej niż tylko sumą swoich elementów składowych. Najważniejszą ideą niemieckiego ducha jest przekonanie, że ludzkość jest czymś więcej niż tylko sumą poszczególnych ludzi. Pojedynczy człowiek jest tylko częścią ludzkości. Dla ducha militaryzmu charakterystyczny jest więc nie prymat praw, których jednostka może żądać od całości, tylko prymat obowiązków, które ma do wypełnienia względem tejże całości. Powiązanie idei obowiązku i organizmu to, zdaniem Goldmanna, najwyższy wyraz niemieckiego ducha.
Dla niemieckiego ducha charakterystyczna jest także idea porządku. Tworzenie porządku jest kwestią odpowiedniej organizacji, która wymaga uprzedniej uniformizacji materiału, jaki ma zostać odpowiednio uformowany. Według Goldmanna, ten kto chce uporządkować dużą ilość rzeczy, najpierw musi je odpowiednio zuniformizować, a potem uporządkować piramidalnie, według klas i stopni. Dopiero tak uporządkowaną strukturę można nazwać jednością i całością, która staje się czymś więcej niż tylko sumą poszczególnych elementów.
Duch militaryzmu charakterystyczny jest nie tylko dla nowoczesnego państwa, ale także i gospodarki. Przypatrzmy się tej właśnie materialnej bazie współczesnych społeczeństw. Fabryki zbudowane jak koszary, pracownicy pracujący na komando, bezrobotni jako armia rezerwowa. Współczesnych pracowników z powodzeniem można więc nazwać „żołnierzami przedsiębiorstw” (Industriesoldaten). Nowoczesna gospodarka posiada potężną siłę uniformizacji; silniejszą nawet niż Rewolucja Francuska, filozoficzna spuścizna Woltera, Rousseau oraz innych filozofów oraz ideologów. Goldmann podkreśla, że przecież to właśnie nowoczesna gospodarka umożliwiła triumf demokracji. To ona zniszczyła wszystkie tradycje, jak również zrewolucjonizowała wykształcone przez stulecia formy społeczne. Wygnała chłopa z jego zagrody, rzemieślnika z warsztatu, a arystokratę z pałacu. Tam, gdzie wcześniej świat pracy charakteryzował się różnorodnością, stworzyła jeden typ „Industriesoldaten”. Po jednej stronie powstał proletariat, a w wyższych sferach, do których wcześniej należeli arystokraci, mieszczanie i kupcy, powstał nowy typ: kapitalisty. Czyli zuniformizowanych biznesmenów. Nowoczesna gospodarka, pod wpływem swoich niezaprzeczalnych osiągnięć, wszystkich „powaliła na kolana”.
Nowoczesnej gospodarce immanentna jest także zasada subordynacji. Goldmann wskazuje na to, że wcześniej, w stosunkach między mistrzem a uczniem nie było relacji podporządkowania, gdyż każdy pracownik był w gruncie rzeczy samodzielny. Wynikało to z tego, że w średniowieczu nie było uniformizacji, więc nie potrzebna także była subordynacja. Dzisiaj, „żołnierze gospodarczy” muszą być odpowiednio komandowani. Współpraca jest więc możliwa tylko pod warunkiem ścisłej dyscypliny i podporządkowania. Dlatego też, dla współczesnych przedsiębiorstw charakterystyczna jest hierarchia dyrektorów, dokładnie tak jak w armii. I tak samo jak w armii, pojedynczy pracownik jest nikim. Jest tylko „stanowiskiem”, członkiem całości. Ze względu na charakterystyczny dla nowoczesnej gospodarki podział pracy, pojedynczy pracownik nie jest w stanie niczego sam wytworzyć. Jeden tnie, drugi podnosi dźwignię, praca pojedynczego pracownika jest w pewnym sensie niczym. Dopiero poprzez połączenie wytworów pracy wszystkich pracowników, praca pojedynczego pracownika nabiera wartości. Wcześniej sprawy miały się inaczej: pracownik tworzył cały produkt. Dzięki temu każdy pojedynczy człowiek był w pewnym sensie całością. Nowoczesna gospodarka tylko dzięki duchowi militaryzmu mogła odnieść swój sukces.
A jak wygląda życie duchowe cywilizacji zachodniej? Demokracja wywołała tendencję do uniformizacji, przez co zniszczone zostały wszelkie tradycyjne formy społeczno-kulturalne. Dotyczy to sfery kościoła i religii: człowiek współczesny jest wolnym duchem; w miejsce dawnych norm etycznych proklamowana jest nowa moralność; jeśli chodzi o władzę państwową, to wygrywa rewolucja; w sferze obyczajowej tworzone są nowe konwencje. Ludzkość ogłosiła nową ewangelię: wszyscy są równi. Co ma jeden, to muszą także móc posiadać inni. Nic nie jest przywilejem. Politycznej masie daje się prawa polityczne, zakłada publiczne szkoły, organizuje wykłady dla ludu. Jednym słowem, żadna idea i duchowe sprawy nie powinny być im nieudostępnione. Wszyscy są równouprawnieni. Tak właśnie, równouprawnieni, bo jak stwierdza Goldmann, równość nie ma sensu: mężczyzna, kobieta, starszy czy młodszy, silny i słaby, piękny i brzydki, mądry i głupi, cóż, natura nie zna równości.
Dlatego też, jego zdaniem, demokracja wymaga korekty, czyli podziału na rządzących i rządzonych. Rządzić jednak powinien ten, kto potrafi rządzić. Decydować ma nie urodzenie albo religia. Rządzić powinien tylko ten, kto chce i potrafi rządzić. Goldmann podkreśla, że współcześnie możliwości rządzenia są takie, jakich wcześniej nigdy jeszcze nie było. Władza trybuna ludowego, dyrektora banku, szefa dużej spółki akcyjnej, np. takiego Morgana albo Rockefellera, jest nie do porównania z władzą Karola Wielkiego czy też Ludwika XIV.
Tak więc, zdaniem Goldmanna, duch militaryzmu rządzi światem. Nowoczesny świat został zbudowany na podstawie takich imperatywów jak: wypełnianie swoich obowiązków, utrzymywanie porządku, a przede wszystkim postrzeganie siebie jako części pewnej całości.
Duch militaryzmu ukazał się w czasie I Wojny Światowej, która - jak to na wstępie zaznacza Goldmann – toczona była właśnie przeciwko pruskiemu militaryzmowi. Anglia i Francja widziały siebie jako obrońców zachodnioeuropejskiej cywilizacji, która rzekomo była zagrożona przez poczdamski militaryzm. Goldmann stwierdza, że wrogowie, którzy chcą obalić ducha militaryzmu, w swoim twierdzeniu na temat charakteru ducha niemieckiego jak najbardziej mają rację: Duch niemiecki to duch militaryzmu. Ale czy mają rację w jego negatywnej ocenie? Zdaniem Goldmann, wręcz przeciwnie. Autor mówi wprost o wyższości niemieckiego ducha militaryzmu nad tak zwaną cywilizacją zachodnią. Dlatego też zawołanie: „Precz z militaryzmem”, jego zdaniem, nie ma żadnego uzasadnienia. Geniusz historii stoi po stronie Niemiec i doprowadzi Niemcy do zwycięstwa.
Przeciwstawienie zachodnioeuropejskiej cywilizacji pruskiemu militaryzmu zdaniem Goldmanna nie ma sensu. Ocenia on, że duch militaryzmu wcale nie jest tak obcy tej cywilizacji, jak się to twierdzi.
Zacznijmy od Anglii. Źródło angielskiego antymilitaryzmu Goldmann widzi w charakterystycznym dla Anglików indywidualizmie, a dokładniej atomizmie. Jego zdaniem, Anglicy nie mają żadnego wyczucia odnośnie tego, co ogólne, uniwersalne i całościowe. Zasady klasycznej szkoły ekonomii zostały wypracowane właśnie przez Anglików, ich główną zasadą jest nic innego jak indywidualizm. „My home is my castle”, natomiast państwo jest tylko sumą indywiduów. W przekonaniu Anglików, każdy jest wolny i nie powinien być kierowany przez państwo. Goldmann stwierdza, że radykalna wolność przynosi z sobą radykalną nierówność. Dlatego też Anglia jest kolebką liberalizmu, ale nie demokracji. Równość i demokracja są wyrazem kolektywizmu i niwelują wszelkie różnice, a to jest przeciwne idei liberalnej wolności. Poprzez swoje przywiązanie do idei samoregulacji, Anglicy są także przeciwnikami subordynacji. Dlatego też, Goldmann stwierdza, że duch angielski jest zupełnie przeciwny duchowi militaryzmu. Co więcej, właśnie dzięki swojemu „antymilitaryzmowi” Anglia stała się wielka, to właśnie temu duchowi zawdzięcza swoje sukcesy. Goldmann wskazuje na to, że angielskie podboje kolonialne zostały zorganizowane i przeprowadzone nie przez państwo, tylko przez osoby prywatne. Angielskie imperium zostało zbudowane dzięki takim cnotom jego obywateli jak, przedsiębiorczość, odwaga i sumienność. To nie był sukces państwa, tylko jego obywateli.
Goldmann pokazuje, że w przypadku sukcesu Niemiec sprawy mają się zupełnie inaczej. Polityczno-gospodarczy rozwój Niemiec zaczyna się dopiero w 1870 r., po tym, jak zostało zorganizowane państwo niemieckie. Dopiero po powstaniu tego państwa niemiecki naród zaczął uprawiać politykę światową. Podstawą jego działań jest więc państwo, które stworzyło narodowy kolektyw. Dlatego też rozwój niemieckiej gospodarki jest w ogóle nie do pomyślenia bez niemieckiego państwa. To państwo kontroluje życie gospodarcze poprzez rozbudowane ustawodawstwo i regulacje. To państwo jest głównym czynnikiem napędzającym rozwój gospodarczy Niemiec. A niemiecki kapitalista osiąga sukcesy dzięki takim cnotom jak, ścisłe wypełnianie obowiązków, zamiłowanie do skrupulatności i porządku, zdolność do uniformizacji i subordynacji.
Zdaniem Goldmanna, to właśnie dzięki swojemu duchowi militaryzmu Niemcy odnoszą coraz większe sukcesy i zyskują przewagę nad Anglią. Przyczyny wojny (tzn. I Wojny Światowej) wynikają więc z tego, że Anglia zamierzała doprowadzić do zniszczenia swojego konkurenta. A przy okazji – także do zniszczenia ducha militaryzmu. Paradoks sytuacji polega jednak na tym, że Anglia właśnie zastanawia się nad wprowadzeniem powszechnej służby wojskowej. Czyli: Anglia zamierza walczyć przeciwko duchowi militaryzmu właśnie poprzez wprowadzanie tej zasady u siebie!
Goldmann stwierdza, że indywidualizm szczytowy punkt rozwoju osiągnął pod koniec XVIII wieku. Na początku XIX wieku zaczyna się jego odwrót: historyczno-organiczna forma wypiera racjonalistyczno-indywidualistyczną, a torować sobie drogę zaczyna myśl socjalna. Era napoleońska to, zdaniem Goldmanna, początek nowej ery, ery militaryzmu. Goldmann wskazuje na to, że dziewiętnastowieczna Anglia została dotknięta przez społeczną katastrofę. Indywidualizm doprowadził ten kraj na skraj załamania. Kwestia socjalna musiała w końcu zostać rozwiązana. Goldmann wskazuje na to, że główną rolę w rozwiązywaniu tej kwestii odegrał właśnie niemiecki, historyczny i militarny duch. Wymienia takie postacie jak Ruskin, Carlye czy Disraeli, jak również przywołuje Genossenschaftsbewegung, które znajdowały się pod wpływem niemieckiego ducha. Podsumowując, należy więc stwierdzić, że niemiecki duch militaryzmu jest na dobrej drodze do tego, by podbić Anglię.
Francja także wypisała sobie na sztandarach walkę przeciwko duchowi militaryzmu. W czym tkwią źródła francuskiego antymilitaryzmu? Jeśli chodzi o demokrację i uniformizację, to pod tym względem duch francuski jest pokrewny militaryzmowi. Czego mu jednak brakuje, to subordynacji. Dyscyplina, podporządkowanie i posłuszeństwo nie są cnotami Francuza.
Ducha francuskiego można najlepiej zrozumieć poprzez przeciwstawienie go duchowi niemieckiemu. Charakterystyczną cechą Niemców jest ich rzeczowość, która polega na robieniu czegoś tylko ze względu na daną rzecz. Wymaga to całkowitego skoncentrowania się na danej rzeczy, dlatego też Niemcy podczas zajmowania się jakimś przedmiotem zapominają się całkowicie. Francuzi natomiast koncentrują się na własnej osobie. To własna osoba jest dla Francuza punktem wyjścia i centrum wszelkich jego aktywności. Niemcy interesują się rzeczami, którymi się zajmują, a nie ludźmi, z którymi żyją. Dlatego cnoty Niemca dotyczą stosunku do rzeczy: solidność, wytrwałość i wytrzymałość, podobnie jak jego wady, czyli pedanteria, jednostronność, kapryśność i chimeryczność. Niemcom brakuje wszystkiego, co sprawia, że relacje międzyludzkie są przyjemne i pełne wdzięku. Gruboskórność, upór, ociężałość to główne wady narodowe Niemców. Taką cenę musi ponosić duch niemiecki za swoją systematyczność. Ale dokładnie w tym, co jest słabością ducha niemieckiego, leży siła francuskiego: w kształtowaniu relacji międzyludzkich. Grzeczność, wdzięk, uprzejmość i towarzyskość to cechy charakteru francuskiego, ale należą do nich także - powierzchowność oraz lekkomyślność. Charakter francuskiego ducha najlepiej można oddać za pomocą terminu „esprit”. Pielęgnowanie „esprit” ma sens tylko w towarzystwie; samotnik siedzący w swoim biurze, który miałby rozwijać swój „esprit”, to czysty absurd. Dyskusja pod znakiem „esprit” to taka, w której przedmiot rozmowy nie jest analizowany w sposób zasadniczy, tylko przez pryzmat jego stosunku do dyskutantów. Nic nie jest absolutne, wszystko jest względne, rzeczy istnieją tylko w stosunku do konkretnych ludzi. Dlatego też z punktu widzenia „esprit” jest rzeczą głupią i wręcz pozbawioną sensu zupełnie poświęcić się rzeczy i „zatopić się” w niej. Podejście to ściśle powiązane jest ze sposobem, w jaki Francuzi traktują pracę zawodową. Dla Niemca praca zawodowa jest celem samym w sobie. Przedmiot pracy, bez większego przymusu, traktuje Niemiec, jak wartość absolutną, służbie, której całkowicie się poświęca. W przypadków Francuzów sprawy mają się inaczej. Dla niego praca zawodowa jest tylko środkiem do celu, jakim jest jego własne życie oraz rodzina. Stąd wynika także specyficzne francuskie podejście do kapitalizmu: Francuz chce jak najszybciej wypracować sobie odpowiedni kapitał, tak by nawet w kwiecie wieku móc pójść na emeryturę. Naród francuski nic a nic nie rozumie z ducha kapitalizmu, zgodnie z którym gromadzenie kapitału jest celem samym w sobie. W tym właśnie, zdaniem Goldmanna, należy upatrywać przyczyny tego, dlaczego Niemcy gospodarczo przegoniły Francję.
Podstawowa cecha ducha francuskiego, czyli zainteresowanie tym, co osobowe, sprawia, że Francuzowi obca jest idea, która jest najważniejsza dla Niemca: idea obowiązku. Cała niemiecka moralność, życie każdej jednostki, jak i całego narodu, są podporządkowane tej właśnie myśli. Skrupulatne wypełnianie swoich obowiązków jest najwyższym postulatem całej niemieckiej pedagogiki, etyki i moralności. Niemiecka idea obowiązku jest ze swojej istoty abstrakcyjna i absolutna. Dla Francuza natomiast moralność jest funkcją relacji międzyludzkich. Francuz trzyma się zasad moralnych ze względu na szacunek dla innych ludzi.
W świetle tego, co zostało wyżej powiedziane, zrozumiałym się staje, dlaczego Francuzi posiadają tak mało zdolności do dyscypliny i subordynacji. Podporządkowywanie się zakłada pojęcie obowiązku, który oznacza konieczność całkowitego zapomnienia o swojej własnej osobie i poddanie się rozkazom innych. Do tego zdolny jest tylko ten, kto właśnie w tym widzi swój obowiązek i kto potrafi się zupełnie oddać rzeczy, której służy. Francuz także potrafi się podporządkować, ale nie z poczucia obowiązku, tylko z uczucia miłości i podziwu dla konkretnej osoby, np. swojego przywódcy. Prawdziwa subordynacja natomiast zakłada podporządkowywanie się nie z miłości i szacunku dla przywódców, tylko z uczucia obowiązku w stosunku do tych, którzy wydają polecenia. A do takiej subordynacji Francuzi nie są zdolni.
Kolejną cechą francuskiego charakteru jest niechęć do czynności organizacyjnych. Działalność organizacyjna zakłada rzeczowość i podporządkowywanie się, co francuskiej mentalności jest obce. Właśnie w tym Goldmann upatruje przyczyny nietrwałości instytucji politycznych Francji, jak również wewnętrznego rozchwiania i chaosu w życiu politycznym Francuzów.
Z tych wszystkich cech francuskiego ducha wypływa jego niechęć do militaryzmu. Francuzi czują się zagrożeni niemiecką rzeczowością, subordynacją oraz abstrakcyjną zasadą obowiązku. Goldmann stwierdza, że czas ducha francuskiego wraz z jego wdziękiem, lekkomyślnością, uprzejmością i „esprit” po prostu się skończył. Nie wdzięk – tylko powaga, nie uprzejmość, tylko siła, nie „esprit”, tylko rzeczowość i systematyczność: te cechy charakteru kształtują ducha naszych czasów. Geniusz historii jest surowym bogiem. To niemiecki duch zwycięży. Cały świat zostanie zmilitaryzowany.
Zdaniem Goldmanna, historia ma swój ukryty sens. Zgodnie z nim, duch antymilitaryzmu zostanie definitywnie pokonany przez ducha militaryzmu. Gdyż tylko duch militaryzmu jest w stanie sprostać zadaniom, przed którymi została postawiona ludzkość. Jaka jest więc historyczna misja naszych czasów? Zdaniem Goldmanna, polega ona na konieczności nowego uporządkowania ludzkości. Na miejsce dotychczasowego systemu społecznego musi powstać nowy.
Goldmann stwierdza, że zarówno każda reorganizacja, jak i organizowanie nowego porządku składa się z dwóch faz: niszczenia starego systemu oraz budowania nowego. W pierwszej fazie stary system musi zostać zniszczony poprzez rozłożenie go na elementy pierwsze. Dopiero po tym można zacząć układać je w nowy system. Pierwsze zadanie naszych czasów polega więc na niszczeniu. Wszystkie zastane społeczne stratyfikacje i formy kulturowe, które zostały stworzone przez stary system, muszą zostać zniszczone. Jednostki muszą zostać wydarte z ich dotychczasowego środowiska, żadna tradycja nie może być uważana za świętą, wiekowość ma być traktowana jako dowód na chorobę. Hasłem naszego działania ma być: wszystko co było, musi odejść. Siłami, które mają do wykonania to negatywne zadanie, na płaszczyźnie społeczno-gospodarczej jest kapitalizm, natomiast polityczno-duchowej, demokracja. Zasada uniformizacji rozwiąże ostatecznie to negatywne zadanie. Wtedy, gdy wszyscy członkowie naszego kręgu kulturowego zostaną tak jak żołnierze w pełni zuniformowani, pierwszy etap zostanie zakończony.
Wtedy będzie można przystąpić do realizacji drugiego, ważniejszego i trudniejszego zadania, czyli budowy nowego porządku społecznego. Wszystkie elementy składowe, które zostały wydarte ze swoich dotychczasowych środowisk i przez to znajdują się w stanie anarchicznego nieuporządkowania, muszą zostać poskładane w nową całość. I tak jak podczas przeprowadzania pierwszego zadania ludzie musieli zostać uznani za równych, tak przy okazji przeprowadzania drugiego muszą zostać odpowiednio podzieleni, tak by powstał nowy, piramidalny i hierarchiczny system. To zadanie duch militaryzmu rozwiąże dzięki swojej zasadzie subordynacji. Krótko: rządzić powinien ten, kto potrafi rządzić. Nie pochodzenie, nazwisko albo stan posiadania powinny decydować o tym, kto rządzi, tylko talent do rządzenia. Tak jak w armii o awansie powinna decydować umiejętność wydawania poleceń, tak samo w społeczeństwie zbudowanym na wzór armii, kto potrafi rządzić, ten będzie rządził.
A kiedy oba zadania zostaną wykonane, cały proces zostanie zwieńczony uformowaniem nowego społeczeństwa w nowy, jednolity i zwarty organizm. Zadanie to w gruncie rzeczy jest najważniejsze, w tej chwili funkcjonuje pod nazwą rozwiązania kwestii socjalnej. Kwestia socjalna wynika ze stanu anarchii, w jakim znalazło się społeczeństwo. Nieliczni mają za dużo, a ich stan posiadania ciągle się powiększa, natomiast większość ma za mało, a ich stan posiadania się kurczy; produkcja i konsumpcja nie znajdują się w stanie równowagi; rolnictwo i przemysł nawzajem się nie uzupełniają. Wszystko to jest wyrazem wewnętrznej anarchii i dezorganizacji. Co może pokonać ten stan anarchii? Tylko idea organizmu jako najwyższy przejaw ducha militaryzmu.
W ramach krótkiej rekapitulacji Goldmann stwierdza, że duch militaryzmu został proklamowany podczas Rewolucji Francuskiej, natomiast podczas epoki napoleońskiej podjął swoją pierwszą próbę podboju Europy. Francja jest więc jego kolebką. Jego zadaniem było zniszczenie starego porządku: Rewolucja zniszczyła stary porządek we Francji, natomiast Napoleon w całej Europie. Duch militaryzmu domagał się drugiej zasady (subordynacji). Francja nie była w stanie wypełnić tego zadania, dlatego też duch militaryzmu znalazł swoją nową ojczyznę w Niemczech. Powstanie państwa niemieckiego umożliwiło dalsze umocnienie się ducha militaryzmu.
Na zakończenie swoich rozważań Goldmann stwierdza, że wraz ze stworzeniem nowego systemu społecznego duch militaryzmu urzeczywistni jeszcze inną ideę, która rozwinęła się w naszym wieku, ideę pokoju. Paradoksem może wydać się to, że ideał pokoju ma zostać zrealizowany właśnie przez ducha militaryzmu. Goldmann zaznacza, że zaprowadzenie pokoju na całej ziemi jest utopią, gdyż duża część ludzkości żyje w innych kręgach kulturowych. Jego zdaniem nadejdą jeszcze czasy, kiedy nasz krąg kulturowy będzie musiał stanąć do walki przeciwko innym. Ale dla naszego kręgu kulturowego ideał pokoju jest jak najbardziej możliwy do zrealizowania. Nie trzeba być specjalnie przenikliwym, by móc rozpoznać, że w systemie zbudowanym zgodnie z duchem militaryzmu nie ma miejsca na wojnę. Wojna jest niezgodna ze wszystkimi zasadami ducha militaryzmu. Po pierwsze, demokratyczna idea równości uważa wojnę za negację wszelkiej równości. Także zasada subordynacji prowadzi do likwidacji wojny. W społeczeństwie, w którym kryterium podziału na rządzących i rządzonych jest odpowiednio ustalone, nie ma miejsca na wojnę. Każda wojna jest anarchiczną próbą przejęcia władzy przez jedną grupę nad inną grupą. Tam, gdzie podział władzy został dokonany na podstawie stabilnych kryteriów, wszelka wojna i rebelia wydają się być nieprawdopodobne. Wojna jest także w sposób oczywisty przeciwna idei organizmu. Tak więc w przyszłym społeczeństwie ewentualność wojny będzie tak samo wykluczona, jak możliwość wybuchu rebelii w niemieckiej armii...
Tym samym stara myśl, że zło jest w stanie samo z siebie wydać siły, które przezwyciężą zło, zasługuje na specjalne podkreślenie. Wojna powołała do życia ducha militaryzmu; duch militaryzmu przezwycięży wojnę i ostatecznie urzeczywistni ideał pokoju.
Jak już wspomniałam, nigdzie w tekście nie ma mowy o Nowym Porządku Świata albo o masonach. Mimo to jest on dokładnym opisem planu, jaki naprawdę jest realizowany na naszych oczach. Niszczenie starego oraz budowanie nowego porządku są zadaniami realizowanymi przez masonerię. Wojna wymierzona przeciwko religii, hierarchii społecznej, autorytetom, normom etycznym i obyczajowym ma na celu całkowite zunifikowanie społeczeństwa. Jednocześnie budowane są nowe struktury polityczno-prawne, które mają być fundamentem Nowego Porządku Świata.
Przyjrzyjmy się krótko Unii Europejskiej. UE budowana jest według tego samego scenariusza co Cesarstwo Niemieckie. Zjednoczenie Niemiec umożliwiło stworzenie nowego obszaru gospodarczego, dotychczasowe granice między poszczególnymi państewkami niemieckimi, a tym samym cła zostały zlikwidowane. Ważnym elementem unifikacji była harmonizacja prawa. Jej uwieńczeniem było uchwalenie niemieckiego kodeksu cywilnego, czyli BGB. Budowanie UE przebiega według tego samego schematu. Europa zamieniana jest w nowy obszar gospodarczy. Granice państwowe, a przede wszystkim cła zostały już praktycznie zlikwidowane. Uwieńczeniem procesu unifikacji będzie uchwalenie europejskiego kodeksu cywilnego, nad przygotowaniem którego pracuje liczny sztab europejskich prawników (nie trudno się domyślić, która grupa narodowa jest szczególnie aktywna na tym polu). Unia Europejska, tak jak Cesarstwo Niemieckie, ma stać się nowym superpaństwem. Symbolem całego projektu jest masońska piramida: to ona symbolizuje nowy porządek społeczny, o którym pisał Goldmann.
Czas na postawienie pytania zasadniczego: czy duch niemiecki to rzeczywiście duch militaryzmu? Odpowiedź na pytanie zależy od tego, czy za wyraz „prawdziwego” ducha niemieckiego uznamy myśl Marcina Lutra i reformację. To Marcin Luter jest ojcem ducha militaryzmu. Cała jego nauka przesycona jest ideą uniformizacji i subordynacji. W końcu to nie kto inny jak właśnie Marcin Luter jest autorem koncepcji Obrigkeitsstaat, czyli państwa autorytarnego. Uwagę na to zwraca Pierre Mesnard: „Państwo to, dla Lutra, przede wszystkim władza. Język niemiecki znakomicie oddaje tę fundamentalną myśl za pomocą słowa der Obrigkeitstaat, państwo autorytarne. (...) Naprzeciwko władzy nie ma obywateli, są tylko istoty administrowane (Regierte) czyli podporządkowani (Unterpersonen)” (P. Mesnard: L’Essor de la Philosophie Politique au XVI siècle. Paris 1952, s. 230, tł. Adam Wielomski, niepublikowane). Co więcej: „Luter jest (...) Zwolennikiem odbudowania cesarstwa niemieckiego, i aby uczynić tę fikcję prawną żyjącą realnością, chce zrzucić jarzmo włoskiego kapłana. (...) Chodzi mu więc o imperium światowe: zostało ono dane przez Boga Niemcom. W tymże imperium papież i duchowni zostali poddani władzy cywilnej. (...) W umyśle Lutra laicyzacja Kościoła przygotowuje mesjanizm rasy i narodu germańskiego: Christianitas przekształca się w imperium” (tamże, s. 200-201).
W zrozumieniu postawionej przeze mnie tezy, że duchowym ojcem ducha militaryzmu jest Marcin Luter, pomocne mogą być także słowa Johna N. Figgisa, który pisał: „W istocie Luter odmawia rozróżnienia pomiędzy tym, co sakralne, a tym, co doczesne, a co jest tak charakterystyczne dla świata łacińskiego. Tym samym nakreśla drogę do egzaltowanej teorii państwa rozwiniętej przez Hegla i jego następców”( J.N. Figgis: Political Thought from Gerson to Grotius: 1414-1625. Kitchner 1999, s. 48, tł. Adam Wielomski, niepublikowane). I dalej: „Wrogość Melanchtona i pozostałych do wspólnot zakonnych wynika z tego, że stanowiły one oddzielny związek społeczny niż cała wspólnota i posiadały wyodrębnioną jedność istniejącą poza państwem. A żadna wspólnota nie może istnieć poza państwem. Średniowieczne pojęcie communitas communitatum ustępuje miejsca laickiej doktrynie o państwie omnipotentnym stojącym ponad masą jednostek”(tamże, s.55).
Filozoficznym wyrazem teologii Lutra jest system filozoficzny Hegla. Natomiast w sferze praktycznej: państwo pruskie. Nie dziwi więc oświadczenie Hegla, że to właśnie Prusy są celem historii powszechnej. Jeśli więc uznamy, że nauka Marcina Lutra jest wyrazem „prawdziwego” ducha niemieckiego, to należy zgodzić się z tezą Goldmanna. Jeśli natomiast nie, to należy wprowadzić rozróżnienie między duchem niemieckim i pruskim, i tego drugiego uznać za ducha militaryzmu. W każdym bądź razie, od czasu, gdy – jak to określił Stefan Bratkowski – Prusy podbiły całe Niemcy, duch militaryzmu został narzucony całemu niemieckiemu narodowi. Patrząc więc na współczesne Niemcy, uważam, że teza Goldmanna jest jak najbardziej słuszna.
Hegel twierdził, że Prusy są celem historii powszechnej. I miał rację: jeśli spojrzeć na Prusy jako na projekt filozoficzny, należy stwierdzić, że Prusy (w sensie filozoficznym) to nic innego jak Nowy Porządek Świata. To gnostycki projekt, który zakłada, że ludzkość jest w stanie sama przynieść sobie pokój. Goldmann twierdził, że zło jest w stanie samo z siebie wydać siły, które przezwyciężą zło. To właśnie stwierdzenie jest kluczem do zrozumienia istoty Nowego Porządku Świata. Jak również do zrozumienia tego, realizacji jakiego projektu państwo niemieckie poświęciło się bez reszty.
Państwo niemieckie jest także naszym głównym sprzymierzeńcem w „europeizowaniu” Polski. Postawienie pytania o charakter przyjaźni polsko-niemieckiej, która jest celebrowana przez pewne kręgi polityczne, jest więc jak najbardziej uzasadnione. UE bowiem to dużo więcej niż tylko projekt gospodarczo-prawno-instytucjonalny.
Tekst ten jest wyłącznie wprowadzeniem w omawianą tu tematykę. Praca Goldmanna zawiera wiele interesujących tez, które powinny stać się przedmiotem merytorycznej debaty. Idea porządku i hierarchii są – jak Goldmann sam stwierdza – wyrazem światopoglądu konserwatywnego. Czy konserwatyści powinni więc poprzeć masoński projekt nowego porządku współczesnego i UE jako pruskiego superpaństwa? Jeśli nie, to dlaczego? Zapraszam do dyskusji.
Magdalena Ziętek
Jest to odpowiedz na tekst pana Ratnika pt. GERMANOFOBIA JAKO ZASŁONA DYMNA? http://www.konserwatyzm.pl/artykul/1615/germanofobia-jako-zaslona-dymna
[aw]