W
kontekście geopolityki i rozumienia zarządzania podmiotem w erze
niepohamowanego globalizmu, Unia Europejska powinna wyznaczyć lidera,
który byłby najsilniejszym spoiwem ekonomicznym i politycznym, który
byłby w stanie przewodzić Unii w stosunkach zewnętrznych. Czy taki scenariusz jest możliwy w Stanach Zjednoczonych podzielonej Europy?
W
kontekście przejęcia przez Polskę prezydencji w Radzie Unii
Europejskiej i wygłoszonego expose premiera Donalda Tuska w Parlamencie
Europejskim, odnośnie priorytetów i skupienia większej uwagi na „otwartą
Europę”, takie wartości europejskie, jak jednolity rynek, swobodny
przepływ osób i kapitału, zamierają. Nigel Farage wypowiedział słowa w
swoim ekscentrycznym przemówieniu, które w zasadzie nie są tylko zwykłym
populizmem i eurosceptyzmem – „Europa jest w kryzysie strukturalnym”.
Pomimo
twórców idei Wspólnoty, w szeroko pojętym znaczeniu o stworzeniu czegoś
ponadnarodowego, Europa zdołała się połączyć na poziomie ekonomicznym z
różnymi tego skutkami. Politycznie natomiast jest podzielona. Tworzą
się w niej ośrodki regionalne, które silnie starają się przewodzić w
Unii Europejskiej. Europejskim problemem jest brak wspólnych celów
odnośnie bezpieczeństwa tak militarnego jak i energetycznego. Czym innym
także jest pojęcie zagrożenia bezpieczeństwa, którym np. dla Grupy
Wyszehradzkiej oraz Bułgarii i Rumunii jest rosnąca w siłę Rosja.
Tymczasem dla Niemiec Rosja to substytut państwa nowoczesnego. Rosja dla
Niemiec jest partnerem handlowym i strategicznym. Niemcy postrzegają
również Rosję w systemie bezpieczeństwa europejskiego.
W
kontekście geopolityki i rozumienia zarządzania podmiotem w erze
niepohamowanego globalizmu, Unia Europejska powinna wyznaczyć lidera,
który byłby najsilniejszym spoiwem ekonomicznym i politycznym, który
byłby w stanie przewodzić Unii w stosunkach zewnętrznych. Według Marko
Papica [1], miałyby być to Niemcy, ponieważ są największym płatnikiem
UE, należą do strefy euro, mają uprzywilejowane stosunki z Rosją i
odgrywają coraz większą rolę na Wschodzie – są bogate, a to pozwala na
wywieranie nacisku. Jednak o takim scenariuszu we Wspólnocie nie ma
mowy, ponieważ żyjemy w Stanach Zjednoczonych podzielonej Europy.
Ekonomiczne
znaczenie bezpieczeństwa właśnie rozgrywa się w Europie. Naciski
Niemiec na Warszawę i Pragę, aby przyspieszyły na drodze to strefy euro,
wydają się być logiczne. Krach euro oznaczyłby koniec Unii
Europejskiej, stąd tak usilne naciski na Grecję by ta wprowadzała bardzo
restrykcyjne reformy oraz by utrzymała się w ogóle w strefie euro. Z
drugiej strony wyhamowanie i spowolnienie procesu integracji przez
Czechy i Polskę także mają swoje argumenty w postaci niestabilnej waluty
europejskiej. Warto też zwrócić uwagę, że do braku stabilizacji
przyczyniają się również Irlandia, Portugalia, Hiszpania, a także
znajdujące się w coraz trudniejszej sytuacji Włochy. Pomysł na
polityczne sojusze już trwa i ma on swoje określone skutki. Grupa
Wyszehradzka w ramach wewnętrznej współpracy ma w planach utworzyć grupę
bojową. Kraje bałtyckie, jak Litwa i Łotwa, obserwując z niepokojem
zachowanie Rosji na arenie międzynarodowej, chcą w przyszłości nawiązać
współpracę z Nordycką Grupą Bojową, która liczy sobie 2800 żołnierzy
(przy odpowiednim zaangażowaniu Szwecji – 2300 żołnierzy, Finlandii –
200, Norwegii – 150, Irlandii – 100, Estonii 50).
Lek na całe zło
Idea
Donalda Tuska mówi o większej integracji przez kryzys gospodarczy w
strefie euro. Większe zaangażowanie się w pomoc biedniejszym sąsiadom,
aby Ci, kiedy przyjdzie odpowiedni moment spłacili swoje długi z
nawiązką. Zgodnie z tym są przewidywalne dwa scenariusze: albo silna
integracja, która z czasem może skutkować wynarodowieniem społeczeństw
na rzecz idei społeczeństwa „europejskiego” lub silna regionalizacja,
utrzymana jednak w strukturze unijnej. W drugim przypadku, zgodnie z
myślą Papicia, można wyróżnić cztery bloki, które ze sobą współpracują w
ramach prac Parlamentu Europejskiego oraz wzmacniania relacji
sąsiedzkich:
1. Niemiecką strefę wpływów,
która łączy ku sobie Niemcy, Austrię, Holandię, Belgię, Luksemburg,
Republikę Czech, Węgry, Chorwację, Szwajcarię, Słowenię, Słowację i
Finlandię. Kraje serca eurostrefy nie są zaniepokojone planami
politycznymi Niemiec z wyjątkiem Finlandii, która z uwagą przygląda się
stosunkom Niemiec z Rosją oraz Czech i Słowacji, które obawiają się
uzależnienia energetycznego od Rosji a co za tym idzie – jej rosnącej
pozycji w regionie. Głównym założeniem tezy Papica jest integracja w tym
bloku poprzez sprawy gospodarcze i ekonomiczne.
2. Blok Nordycki
– Szwecja, Norwegia, Finlandia, Dania, Islandia, Estonia, Litwa i
Łotwa. Finlandia należy również do tego bloku z uwagi na swoje
geostrategiczne położenie, a także udziela się w nim w zależności od
zaistniałej sytuacji międzynarodowej. Spójnym elementem tej grupy jest
postrzeganie odrodzenia mocarstwowej Rosji w negatywnym świetle. Kraje
bałtyckie zaliczane są do strefy wpływów Szwecji, ponieważ tak jak
Szwecja, posiadają spory z Rosją. Szwecja jest także jednym z
projektantów Programu Wschodniego w UE.
3. Grupę Wyszehradzką
– plus (Visegrad – plus) – Polska, Czechy, Słowacja, Węgry, Rumunia i
Bułgaria. Polska i Rumunia skupiają uwagę na Rosji i obawie o wzrost
jej siły – w dużo większym stopniu od Czech, Słowacji i Węgier. Wspólnym
łącznikiem jest tutaj niezadowolenie z polityki Niemiec w stosunku do
Rosji, która często okazuje się interesem stricte narodowym niż
wspólnotowym. Polska jest tutaj widziana jako lider tej grupy, jako
największe państwo słowiańskie oraz wspierające nowych członków w UE -
Rumunię i Bułgarię. Jednak ekonomicznie Polska jest zbyt słabym
państwem by zaoferować grupie to, co Szwecja w swoim regionie, jej rola
zatem ogranicza się do wsparcia politycznego, a to zmniejsza znaczenie
„lidera”.
4. Europę śródziemnomorską
– Hiszpania, Włochy, Portugalia, Grecja, Cypr i Malta. W grupie tej
Włochy prowadzą indywidualną politykę. Często jednak jednym językiem z
Niemcami. Wspólnym problemem bezpieczeństwa jest imigracja z północnej
Afryki i państw Bliskiego Wschodu. Są to państwa eurostrefy pogrążone w
głębokim kryzysie deficytu budżetowego i długu publicznego (Grecja,
Portugalia, Hiszpania). Geograficznie są rozrzucone na końcach Europy, a
to izoluje je od głównych szklaków handlowych. Nie występuje pomiędzy
nimi rywalizacja polityczna, a więc trudno jest wskazać lidera.
Wielka
Brytania i Francja ze swojej historycznej postawy chcą prowadzić
indywidualną politykę z narzucaniem własnej kulturowości i idei dla
Europy. W pierwszym wypadku determinantą jest położenie geograficzne –
od zawsze wyspiarskie, oddzielające od Europy kontynentalnej, szukająca
jednak sojuszników w Grupie Nordyckiej. Francuzi natomiast są
prekursorami laickiej polityki społecznej. Biorą czynny udział w jej
rozwoju w przeciwieństwie do Niemiec czy Wielkiej Brytanii. Na poziomie
europejskim Francuzom jednak jest znacznie bliżej do Niemiec, z którymi
łączą je bliskie relacje gospodarcze. Chcą także utrzymać strefę euro, w
której chcą się pozycjonować jako lider – wraz z Berlinem.
Geopolitycznie wpasowują się one równie dobrze do Europy
Śródziemnomorskiej, z którą łączy problem nielegalnej imigracji i przy
założeniach odejścia od wspólnej polityki z Niemcami, zostali by liderem
w tym bloku.
Polska
ekonomicznie może przejść do niemieckiej strefy wpływów – świadczy o
tym największa wymiana gospodarcza spośród pozostałych członków Unii
Europejskiej. Geopolitycznie Niemcy swoimi indywidualnymi interesami z
Rosją naruszają bezpieczeństwo Polski przykładem jest gazociąg północny
czy veto Niemiec w sprawie przystąpienia Gruzji i Ukrainy do programu
MAP (przygotowawczego programu przed wstąpieniem do struktur NATO).
Ekonomicznie nie jesteśmy na tyle silnym państwem by móc zaoferować coś
więcej w ramach współpracy Grupy Wyszehradzkiej. Politycznie Polska gra z
Rosją o Białoruś, ale przez instytucje europejskie. Zrezygnowała z
rozmów z władzami i skupiła się na inwestycji w społeczeństwo
obywatelskie.
Serbia,
Bośnia i Harcegowina, Czarnogóra, Albania i Macedonia są bliżej
niedookreślonymi państwami odnośnie przynależności do którejś z grup.
Bardzo ważny wydaje się tutaj być czynnik religijny, a więc prawosławie
jak w przypadku Serbii, która przez to jest małym ambasadorem spraw
rosyjskich w UE czy islam, który jest pod włodarzem tureckim.
Kwestia
regionalizmu i jego ewentualnego rozwoju wyklaruje się podczas polskiej
prezydencji, która trafiła na trudny okres. „Wiosna ludów” na Bliskim
Wschodzie, które nie może zostać pominięta, gdyż w silnym stopniu
oddziałuje na nielegalną imigrację, co np. było powodem „przymknięcia”
granic w Dani. Walka z kryzysem gospodarczym łączy ze sobą element
rozpadu jednolitego rynku, strefy euro oraz idei o silniejszej
integracji gospodarczej, na której Polsce zależy w szczególności z
powodu dofinansowywania z budżetu UE. Pokaże też czy w tym kryzysie
strukturalnym Europa jest zdolna patrzeć dalej niż na wewnętrzne
problemy. Do tego jednak jest potrzebny lider lub ośrodek liderów,
którzy będą kierować polityką zagraniczną Wspólnoty. To jednak jest
pewnego rodzaju krok ku zmniejszeniu znaczenia narodowego państwa.
Bartosz Mroczkowski
fot. sxc.hu/Kriss Szkurlatowski
_____________________________________________
1 Marko Papic The Divided States of Europe http://www.stratfor.com/weekly/20110627-divided-states-europe
http://www.geopolityka.org/index.php/unia-europejska/1015-stany-zjednoczone-podzielonej-europy
a.me.