Holocausto,
bo tak brzmiała pierwsza ksywa Nergala, od lat zdradzał swoje
fascynacje pogańską stylistyką i chociaż Behemoth zaliczano do szeroko
rozumianego gatunku black metalu (dziś raczej death metal), to ocieranie
się o pagan metal było ewidentne. Jak wiadomo od tego nurtu już
niedaleko do NSBM czyli Narodowo-Socjalistycznego Black Metalu, który
oprócz apologii pogańskich wierzeń, charakteryzuje się wysławianiem
„aryjskiej rasy”, „czystości krwi”, antysemityzmu itp. debilizmów.
Niekiedy zespół Darskiego był nawet zaliczany do tego podgatunku,
chociaż sami muzycy w swoich notkach biograficznych z uporem maniaka
odcinają się od tego typu klasyfikacji. Wątek w notce można wymazać, nie
można natomiast ukryć, że przy nagrywaniu jednej z pierwszych płyt
Behemotha brał udział Robert Fudali (pseudonim „Rob Darken”) – czołowa
postać polskiej sceny… NSBM i lider grupy Graveland – zespołu, który
znajduje się na liście Ligi Przeciwko Zniesławieniu, wymieniającej
zespoły wykonujące "muzykę nienawiści"! Trzy lata temu cztery albumy
grupy Fudaliego zostały uznane jako szkodliwe przez niemiecki Federalny
Wydział ds. Mediów Szkodliwych dla Małoletnich.
Fudali,
jako muzyk sesyjny, przyczynił się w 1993 r. do powstania materiału
„The Return of the Northern Moon” – drugiego w karierze dema zespołu
Behemoth. Oprócz niego w nagrywaniu wziął udział Adam „Baal” Muraszko i
kto? Tak, tak – właśnie Adam „Nergal” Darski. (...)
Tak
wyraźnego odcięcia się Nergala od Roba Darkena nie było. Co więcej, obaj
panowie utrzymują życzliwe, przyjacielskie kontakty o czym - na
nieszczęście swojego kolegi – poinformował na swoim koncie na portalu
społecznościowym sam Fudali, zamieszczając zdjęcie dokumentujące wizytę
Darskiego w jego domu
http://fronda.pl/news/czytaj/tytul/nergal__i_neonazisci._nieznane_fakty_15053
a. me.