Kapitana Żeglugi Wielkiej Jean'a Pagèsa poznałem w 1992 roku. Krewki ów
szlachcic imponował mi zawsze ogromną erudycją i młodzieńczym zaangażowaniem
we wszystko, co robił. Był całkowitym przeciwieństwem współczesnego biernego
konsumenta. Niebezpiecznie było wchodzić mu w drogę. Podnosił często głos i ganił
bez skrupułów to, co uważał za objawy nowoczesności. Zdarzyło mi się tego doświadczyć
raz samemu, kiedy przyszedłem do niego pewnego dnia w trampkach.
Jean Pagès urodził się w Paryżu w 1913 roku. Pochodził ze średniozamożnej
szlachty katalońskiej, z Perpignan. Był to ten typ szlachty, którą się po
angielsku określa jako „gentemlen farmers”. To właśnie w Paryżu skończył Liceum
Św. Ludwika. Przygotowywał się do kariery w marynarce wojennej. Wypadki
potoczyły się jednak inaczej. Jean Pagès rozpoczął studia w szkole
marynarki handlowej, nie zaś wojennej.
Po klęsce III Republiki w wojnie z Niemcami Jean Pagès, który w
tym momencie znajdował się na morzu, przedarł się wraz z kolegami do Anglii i
tam oddał się do dyspozycji Gen. De Gaulle'a. Wybór, który uczynił, postawił go
w sytuacji kontrowersyjnej w stosunku do większości Francuzów. Gest
młodego oficera nie był w żadnym wypadku ideologicznym opowiedzeniem się za
gaullizmem czy jakimś oportunizmem z jego strony. Chciał kontynuować walkę
i udał się do kraju, który bardzo dobrze znał i który w jego opinii nie mógł
być pokonany.
Jean Pagès nie cierpiał Brytyjczyków, ale podziwiał ich sprawność
organizacyjną i nie wierzył w możliwość klęski Anglii. To była jedyna przyczyna
jego decyzji. Nigdy nie był on jednak ideologicznym gaullistą i później jego
stosunki z Gen. De Gaullem bardzo się pogorszyły. Na moje pytanie o te stosunki
odpowiedział wręcz pewnego razu, że po zakończeniu walk były one już bardzo złe.
Jaen Pagès nie akceptował gaullistowskiego dzielenia Francuzów na tych, którzy opowiedzieli
się po stronie De Gaulle’a, i na tych, którzy pozostali wierni prawowitemu rządowi.
Osobiście nigdy nie słyszałem z jego ust jakiejkolwiek apologii gaullizmu.
Był bardzo negatywnie nastawionym do demokracji monarchistą, zwolennikiem Jego
Królewskiej Wysokości Ludwika XX, zaś gdy zobowiązany bywał podawać informacje
o orderach, jakie mu Republika przyznała, podkreślał zawsze, że otrzymał je w
związku z zasługami wojskowymi, chcąc w ten sposób odciąć się od
demoliberalizmu, którego był wrogiem.
Jean Pagès miał trzy pasje: religię, morze i starożytność.
Wspierał od samego początku Bractwo Św. Piusa X. Znał doskonale kastylijski,
portugalski, angielski i kataloński, nie wspominając już o łacinie. Uważał się
za Katalończyka. W trakcie swych morskich podróży dotarł również do Polski i po
powrocie opowiadał ze wzruszeniem o przebiegu procesji Bożego Ciała w Gdańsku w
1962 roku. Po przejściu na emeryturę zajął się tym wszystkim, na co nie miał czasu
w trakcie czynnej żeglugi. I tu właśnie zaczyna się historia rzeczonego rękopisu.
W 1971 roku pewien bibliofil hiszpański znalazł w Madrycie rękopis dotyczący
bitwy pod Lepanto. Bibliofil ów nazywał się José Pacheco y Munoz. Rękopis był
tomem in quarto, liczącym 800 stron samego tekstu wraz z kompletnym analitycznym
indeksem. Był już przygotowany do druku, analiza paleograficzna wykazała, iż
pochodził z XVI wieku. Nigdy przedtem nie został wydany.
W 1971 roku Hiszpania była jeszcze wolnym krajem i w związku z 400.
rocznicą bitwy pod Lepanto rękopis został szybko wydany przez Instituto
Historico de Marina w Madrycie. Pierwsze wydanie nosi datę 1971 roku. Nadano mu
tytuł „LA BATALLA NAVAL DEL SENOR DON JUAN DE AUSTRIA”. „Segun un Manuscrito
Anonimo Contemporaneo”. Autorem współczesnego wydarzeniom opisu bitwy pod
Lepanto był prawdopodobnie niezidentyfikowany zakonnik. Tekst składa się z czterech
rozdziałów. Pierwszy z nich opisuje inwazję Turków na Cypr. Drugi –
przygotowania Świętej Ligi do oporu i samą bitwę. Trzeci – atmosferę po bitwie
i rozwiązanie Ligi. Czwarty rozdział wreszcie opisuje bezowocne oblężenie Tunisu.
Jean Pagès, który się zawsze interesował sprawami morza, przeglądając jeden
z katalogów dotyczących hiszpańskiego rynku wydawniczego, natrafił na
informacje o wydaniu rękopisu i zakupił rzeczoną książkę. Było to w drugiej połowie
lat siedemdziesiątych. Upewniwszy się, że rękopis nigdy nie był przetłumaczony
na francuski, sam dokonał tłumaczenia, a zajęło mu to około 2 lat ze względu na
benedyktyński stosunek do pracy z jednej strony, jak również ze względu na potrzebę
dotarcia do specyficznego, szesnastowiecznego słownictwa kastylijskiego. Tłumaczenie
odbyło się za zgoda wydawcy hiszpańskiego.
Niezwykła wartość rękopisu polega na tym między innymi, że zawiera on wyczerpującą
listę wszystkich galer chrześcijańskich, eskadra po eskadrze, wraz z nazwiskami
ich właścicieli, co pozwala skonfrontować ten współczesny bitwie katalog z
wynikami badań historyków chrześcijańskich i tureckich. Na marginesie tylko zaznaczam,
że historiografia turecka stara się zminimalizować ogrom klęski Turków pod
Lepanto, a była to klęska druzgocąca.
Po dokonaniu tłumaczenia, zgodnie ze swoim zwyczajem, Jean Pagès włożył przekład
do szuflady i zapomniał prawie o wynikach tylu lat pracy. Podejmował pewne
starania o wydanie, ale bez sukcesu. Przypomniał sobie o nim naprawdę dopiero
na krotko przed śmiercią (zmarł w 2006 roku), w 2003 roku. Nie udało się wydać
tłumaczenia za jego życia i dopiero wdowa po nim, pani Bernadette Pagès,
doprowadziła, nie bez ogromnych trudności do publikacji pracy, a miało to miejsce
w tym roku dopiero. W wydaniu książki pomógł jej p. Bertrand Galimard-Flavigny
(przypadkowa zbieżność nazwiska z Gastonem Gallimardem – ten ostatni przez dwa
„l”).
Książkę wydało baskijskie wydawnictwo Atlantica. Liczy ona 268 stron,
z czego 234 strony zajmuje sam rękopis. Przedmową publikację opatrzył Hervé Coutau-Bégarie. Wstęp napisany został przez Bertranda Galimard-Flavigny. Autorem
prologu jest Kontradmirał Julio Guillén-Tata,
wieczysty sekretarz Królewskiej Akademii Hiszpańskiej (przedruk prologu z
wydania hiszpańskiego).
Portal www.konserwatyzm.pl, dzięki uprzejmości szczerze nam oddanej p.Pages, jest pierwszym, który
zamieszcza recenzję o książce.
Kampania promocyjna w prasie francuskiej ruszy dopiero na jesieni.
Antoine Ratnik
*Jean Pagès, „La bataille de Lépante-Traduction d’un texte anonyme”, ed. Atlantica,
Biarritz, 2011, cena 30 €
Nakład 3000 egz.
www.atlantica.fr
Prawa autorskie Zakonu Maltańskiego.
a. me.