Książę Alois, następca tronu Lichtensteinu, ogłosił swój
sprzeciw wobec planów legalizacji aborcji. Dał w ten sposób do
zrozumienia, że jego ojciec, który jest urzędującą głową państwa, może
nie podpisać takiej ustawy.
Obecnie kwestia zniesienia kary za aborcję jest przedmiotem
powszechnego referendum. Gdyby jego wynik był nieprzychylny prawnej
ochronie życia, książę Liechtensteinu może odmówić jej podpisania, bez
czego projekt prawa nie może wejść w życie.
Wcześniej swój sprzeciw wobec planów legalizacji aborcji wyraził
parlament księstwa. W głosowaniu tylko 7 z 25 jego członków optowało za
tym rozwiązaniem. Nadal więc obowiązuje prawo, wedle którego aborcja
wykonana na terenie Liechtensteinu, albo przez jego obywateli za
granicą, podlega karze do roku więzienia.
http://info.wiara.pl/doc/927466.Brawo-Wasza-Ksiazeca-Mosc
a. me.