Moja klubowa koleżanka, Agnieszka Kozłowska-Rajewicz,
zajęła się kilka dni temu sprawą obecności kobiet w Kościele (http://www.gloswielkopolski.pl/fakty24/439717,kobiety-na-ksiezy-proponuje-poslanka-po-z-poznania,id,t.html).
Obecność tą rozważa na dwóch płaszczyznach: zniesienia celibatu oraz udzielania
święceń kapłańskich kobietom.
Jak to zwykle w Polsce bywa, pewne trendy i mody
docierają do nas z dużym opóźnieniem. Czasem nawet tak dużym, że gdzie indziej
na świecie dawno już wygasły. Tak też jest z szamoczącą się od lat panią dr
Elżbietą Adamiak, najbardziej znaną głosicielką tak zwanej teologii
feministycznej. Szamocze się i stara wprowadzić coś o czym na świecie, w poważnym
gremiach teologicznych, dawno się nie mówi. Rozumiem, że Agnieszka chce podążyć
w jej ślady. Argumenty są od zawsze te
same:
Po pierwsze, że żonaty ksiądz lepiej pozna kwestię
rodziny. Otóż trzeba zapytać – czy ortopeda koniecznie sam musi złamać nogę,
aby być dobrym ortopedą? I czy zawsze jest tak, że dobrym psychologiem jest
tylko ten, kto korzystał z porady kolegów po fachu? Oczywiście, że nie! Tak
samo i z kapłaństwem.
Po drugie, celibat jest oczywiście instytucją prawną.
I w tym sensie papież jest w mocy go znieść. Nie czyni jednak tego, gdyż
instytucja ta obok aspektu prawnego ma głęboki wymiar duchowy. Ci, którzy na co
dzień obcują z rzeczami świętymi, ze względu na Królestwo Boże, winni pozostać
bezżenni. Tego Kościół nauczał od zawsze. Kapłan bezżenny jest też dużo
bardziej dyspozycyjny w pełnieniu swej misji.
Po trzecie, należy przywołać List Apostolski Ordinatio
Sacerdotalis, błogosławionego Jana Pawła II, z dnia 22 maja 1994 roku. Bardzo
często bowiem w polskim Kościele, i nie tylko, przywołuje się opinie Jana Pawła
II jako te, które wiążą katolików w sumieniu. Przykład kary śmierci jest tu
najbardziej trafny. Tymczasem, przez całe 27 lat jego pontyfikatu, właśnie ten
jeden, jedyny dokument, spełnia warunki jakie winno spełniać nieomylne
orzeczenie papieskie. Jan Paweł II używa w nim bowiem wyraźnej formuły
stwierdzając:
„Aby
zatem usunąć wszelką wątpliwość w sprawie tak wielkiej wagi, która dotyczy
samego Boskiego ustanowienia Kościoła, mocą mojego urzędu utwierdzania braci
(por. Łk 22,32) oświadczam, że Kościół nie ma żadnej władzy udzielania
święceń kapłańskich kobietom oraz że orzeczenie to powinno być przez wszystkich
wiernych Kościoła uznane za ostateczne”.
Podkreślmy więc to jeszcze raz: z całego nauczania
Jana Pawła II to orzeczenie wiąże w 100% wszystkich katolików. Właśnie dlatego
w poważnych kręgach teologicznych dziś się tego nie dyskutuje. Kto tego nie
uznaje, nie przyjmuje nauczania Kościoła. Jeśli zaś go nie przyjmuje, to można
też zapytać o to, jakie łączą go z nim związki? Przynależność do Niego to bowiem nie tylko
niedzielna msza święta, ale przede wszystkim akceptacja tego nauczania
papieskiego, które spełnia kryteria nieomylności. Warto na to zwrócić uwagę. Bo
sprawa przynależenia do Kościoła jest sprawą dużo poważniejszą, niż jakieś
wyborczo-feministyczne fajerwerki.
www.facebook.com/flibicki
Jan Filip Libicki
-asd