Dariusz Zalewski

Przytłumiony smutek, odkopany gniew

13 sierpnia 2011 | Formacyjne

Istnieje dobry gniew, gdy na przykład oburzamy się na realne zło wokół nas i rozpoczynamy z nim walkę, ale istnieje też taki, który jest niepożądany. Po drugie, gniew, gdy jest powtarzalnym uczuciem, nie znającym umiaru i dopuszczającym się czynów niegodziwych, może przekształcić się w wadę.

Pod wpływem czarnych myśli człowiek przewiduje najgorsze scenariusze rozwoju sytuacji.

Powoli ogarnia go zniechęcenie, smutek i lęk. Jednocześnie pogłębia się utrata zdrowego sądu. Aż w końcu dopada go paniczna rozpacz i chęć wycofania się – uciekania, aby jak najdalej.

Psychologia i psychiatria proponuje różne terapie, by wydobyć pacjenta ze stanów depresyjnych. Nie zamierzam ich recenzować, ani zgłaszać nowych projektów, chcę tylko zwrócić uwagę na pewien „amatorski” sposób radzenia sobie, nie z samą depresją, ale z „czarnowidztwem”.

Zacznijmy od gniewu

Kultura współczesna wypaczyła pojęcie gniewu. Dzisiaj kojarzy się on negatywnie i zazwyczaj oznacza nieuzasadnioną agresję. Warto w tym miejscu wyprostować pewne sprawy.

Po pierwsze, gniew można rozpatrywać jako uczucie i wtedy jest moralnie obojętny, zależny od ukierunkowania.

„Człowiek może gniewać się za dużo lub za mało niezgodnie ze zdrowym rozumem. Jeśli zaś ktoś gniewa się z wymogiem zdrowego rozumu, jego gniew jest godny pochwały” – pisał św. Tomasz z Akwinu.

Słowem – istnieje dobry gniew, gdy na przykład oburzamy się na realne zło wokół nas i rozpoczynamy z nim walkę, ale istnieje też taki, który jest niepożądany.

Po drugie, gniew, gdy jest powtarzalnym uczuciem, nie znającym umiaru i dopuszczającym się czynów niegodziwych, może przekształcić się w wadę. Czyli stałą tendencję do krzywdzenia drugiego człowieka.

Granica między wadą a uczuciem jest stosunkowo płynna, ale jest.

Gniewem w smutek

Nas interesuje uczucie, nie wada. Zagrzewa bowiem do walki, a jest moralnie obojętne. Pomysł polega na skierowaniu jego ostrza przeciw zniechęceniu, smutkowi czy apatii, wówczas przysłuży się nam w dobrej sprawie!

Innymi słowy – zamiast nieustannie rozważać negatywne scenariusze i ich konsekwencje, trzeba świadomie budzić w sobie uczucia bojowe, a w szczególności oburzenie na zło.

Jeśli oburzenie przebije się przez nasze smutki, wówczas zaczniemy dostrzegać nowe perspektywy, powróci energia do życia i chęć do zmagania się z przeciwnościami losu.

Tym samym przyduszona cnota męstwa zacznie wychodzić na powierzchnię, spychając melancholiczne i bluesowe uczucia do obrony. W tym znaczeniu gniew rozumiany jako „słuszne oburzenie” sprzyja formowaniu męstwa, wspierając tym samym uczucie odwagi z nim związane.

Jak to zrobić w praktyce?

Wystarczy poczytać nagłówki popularnych portali, czy posłuchać „tutejszych” wiadomości, żeby zdać sobie sprawę, jak to działa. Od razu budzi się w człowieku wewnętrzne oburzenie na pleniący się zewsząd fałsz.

Blogerzy znają to uczucie. Nawet, gdy trwają w stanie znudzenia i przemęczenia, od razu odzyskują energię i siadają do pisania riposty. Działacz społeczny z kolei w podobnej sytuacji organizuje akcję zbierania podpisów, pikietę, itp.

Podobny mechanizm działa w życiu duchowym. Chodzi o to, aby to czego się boimy ujrzeć w kontekście moralnym, unaocznić sobie skutki naszej defensywnej postawy i ewentualnego zwycięstwa zła, które nas właśnie próbuje przygnieść. Musimy się na nie, delikatnie pisząc, zdenerwować!

Zamiast analizować własne lęki trzeba pomyśleć: „Dlaczego właściwie się poddaję? Muszę walczyć, bo przegram i moi bliscy też”. Czasami wystarczy jakiś cytat motywujący, czasami zdanie wypowiedziane przez przyjaciela (przyjaciółkę), czasami głośniejsze powiedzenie sobie: „dość!”

Rzecz w tym, żeby na różne sposoby, świadomie budzić w sobie wewnętrzną złość, i by ta złość stłumiła inne uczucia.

To jest punkt wyjścia. Ale później jest już łatwiej.

P.S. Spodobał się tekst? Poleć go znajomym klikając: „Lubię to!”. Napisz też w komentarzach co myślisz o spostrzeżeniu opisanym w artykule.

Dariusz Zalewski

http://www.edukacja-klasyczna.pl/?p=1892#more-1892

a. m. e.



pobierz artykuł jako PDF

| komentarzy: 0

| odsłon: 592

|

 



Musisz być zalogowany i zweryfikowany by dodawać komentarze.










RSSRSS FacebookFACEBOOK COPYRIGHT © 2011 KONSERWATYZM.PL