Dziś ostatni już wpis o Powstaniu Warszawskim. Wokół
dyskusji nad twittem Radosława Sikorskiego przypomniał mi się pewien film. Film
w reżyserii Johna Kenta Harrisona
zatytułowany Jan Paweł II. To biografia papieża widziana oczami Amerykanina.
Ostatnio wróciłem do tego filmu.
Są tam sceny z
czasów jego młodości. Jest i
charakterystyczny dialog. Młody Karol Wojtyła mówi, ojcu, że chce walczyć z
Niemcami. W odpowiedzi słyszy zaś: „nie, teraz musisz zrobić wszystko, żeby żyć i żeby
zachować polskość”. W innym miejscu zaś słyszy
od arcybiskupa Sapiehy: „Wybierz taką broń jakiej najbardziej się obawiają –
wiarę, umysł, pokorę i inteligencję”. Ostatecznie wybiera grę w podziemnym
teatrze, a koledzy, wedle reżysera, mówią mu że walczy szablą na scenie. Tak przyszły papież widzi swoją walkę o
Polskę. Chce po prostu zachować jej kulturę. Nie wiem czy ta scena jest
prawdziwa, ale w papieskich biografiach nie natknąłem się na fakty świadczące o
jego zaangażowaniu w AK. Harisson tworząc te sceny – w przypadku takiej postaci
– też nie mógł ich zwyczajnie zmyślić. Polski papież sławił często później
bohaterstwo powstańców, ale sam wybrał inny rodzaj walki.
Kolejny przykład - Prymas Wyszyński. Był kapelanem
Powstania Warszawskiego, jednocześnie zaś w 1950 roku podpisał porozumienie z
komunistycznym rządem. Porozumienie za które wielu go krytykowało, bo przecież
trwała choćby jeszcze wtedy niepodległościowa partyzantka. Dopiero po trzech
latach Prymas uznał, że dalsze porozumienie z władzą nie jest możliwe. Ale
jednak wcześniej z nią rozmawiał. Tak samo jak w 1980 roku, podczas
sierpniowych strajków- wbrew opinii strajkujących- nawoływał do porozumienia z
władzą.
Dlaczego podaję te przykłady? A no dlatego by
otrzeźwić trochę rozgorączkowanych zwolenników niepodległościowego etosu. To
nie jest przecież tak, że każdy kto nie chwyta za broń jest zdrajcą. I nie jest
tak, że każdy kto próbował rozmawiać z komunistyczną władzą, sprzedawał Ojczyznę.
Bo przecież nikt chyba nie powie, że miałoby to robić tych dwóch wielkich
Polaków.
www.facebook.com/flibicki
Jan Filip Libicki
-asd