Magdalena Ziętek-Wielomska

Normy etyczne a polska racja stanu

11 czerwca 2014 | Formacyjne

Wychowankami Lipskiego są zarówno Adam Michnik, jak i bracia Kaczyńscy. Ten „święty osioł” ukształtował światopogląd całego obozu postsolidarnościowego – w końcu jego „Dwie ojczyzny, dwa patriotyzmy” były bardzo szeroko kolportowane właśnie wśród członków Solidarności.

Silne zaangażowanie Polski w sprawę „uzachodnienia” Ukrainy, jak również polityczne przepychanki wokół pogrzebu generała Jaruzelskiego dość wyraźnie pokazały charakterystyczny rys polskiej tradycji politycznej. Jest nim przywiązanie do ideału prymatu etyki nad prawem. Poparcie, jakiego udzieliła Polska Ukrainie wynikało właśnie z przyjętego założenia, że państwo powinno kierować się zasadami etycznymi, a władza, która takiego kryterium nie spełnia, powinna zostać obalona. Ta sama argumentacja leżała u podłoża przekonań wszystkich tych, którzy sprzeciwili się przeprowadzeniu oficjalnych uroczystości pogrzebowych generała Jaruzelskiego. Ich bowiem zdaniem, polityk, który zachowywał się nieetycznie, nie zasłużył na to, by mógł zostać pochowany z państwowymi honorami.

Idea prymatu etyki nad prawem jest charakterystyczna dla cywilizacji łacińskiej w rozumieniu F. Konecznego. Jest też ideałem, który jest bliski autorce tego tekstu. Należy jednak zwrócić uwagę na możliwości wypaczenia tej idei, jak również inne problemy, które są związane ze stosowaniem tej zasady w praktyce.

Zacznijmy od tego, że nasze przywiązanie do zasady etyki nad prawem jest często nieświadome, a przez to nie dostrzegamy, że u innych państw przywiązanie do tej zasady jest dużo słabsze, a często żadne. A to sprawia, że nie potrafimy adekwatnie interpretować celów uprawianej przez nich polityki, jak również jej skutków dla nas. Zagadnienie istniejących w tym zakresie różnic między różnymi państwami bardzo dobrze tłumaczy ogólna socjocybernetyczna klasyfikacja systemów sterowania społecznego.

W obrębie systemów sterowania społecznego wyróżnić możemy systemy, w których  dominują motywacje i bodźce związane z normami witalnymi, ekonomicznymi, prawnymi, etycznymi, ideologicznymi bądź poznawczymi. Przyjrzyjmy się krótko poszczególnym kategoriom norm. Normy poznawcze regulują działania ludzi zmierzające do poznania prawdy (zdobycia informacji). Normy ideologiczne określają zasadnicze cele działań społecznych;  na nich w dużej mierze opiera się funkcjonowanie instytucji religijnych, jak również ruchów społecznych inspirowanych różnymi ideałami. Normy etyczne i normy prawne określają dopuszczalne lub nakazane, jak również zakazane ze względów zasadniczych (nie zaś np. technologicznych) metody osiągania celów społecznych, czyli reguły postępowania ludzi w społeczeństwie. Normy etyczne opierają się na przekonaniu o słuszności danego postępowania (czyli na działaniu bodźców informacyjnych), prawne zaś na przymusie i sankcjach (czyli na bodźcach energetycznych). Podobnie jak ideologiczne normy etyczne  wiążą się często z funkcjonowaniem instytucji religijnych, prawne zaś zazwyczaj z działaniem instytucji państwowych. Normy ekonomiczne określają funkcjonowanie gospodarki a normy witalne określają metody ochrony życia i zdrowia ludzi oraz zapewnienia im bezpieczeństwa[1].

W różnych społeczeństwach dominują różne typy norm i związanych z nimi motywacji. Jaki rodzaj motywacji i norm dominuje w danym systemie sterowania społecznego, możemy wnioskować wówczas, jeśli stwierdzimy:

1. jaki jest charakter celów działań społecznych konkretnego społeczeństwa,

2. jaka jest hierarchia norm społecznych w tym społeczeństwie,

3. jaki rodzaj bodźców występuje najczęściej w procesach sterowania społecznego w społeczeństwie

4. kto spełnia funkcje organizatora i kanału sterowniczego między kierownictwem a wykonawcami w społeczeństwie i jakie są kryteria awansu w ramach jego struktury organizacyjnej[2].

Nie wchodząc głębiej w tę problematykę można przykładowo wskazać, że współcześnie systemami społecznymi o dominujących motywacjach prawnych są Niemcy, ekonomicznych – Wielka Brytania, ideologicznych i ekonomicznych – Stany Zjednoczone, witalnych – Rosja. Polska – przynajmniej w sferze polityki zagranicznej – ciągle jeszcze kieruje się motywacjami etycznymi. Już przyglądając się tym kilku przykładom można się domyśleć, co się dzieje w przypadku, gdy dochodzi do interakcji między takimi państwami, jak Stany Zjednoczone czy Anglia –  kierującymi się przede wszystkim normami ekonomicznymi – a kierującą się normami etycznymi Polską. Po pierwsze, polscy przywódcy mają duże problemy ze zrozumieniem, że wbrew werbalnym deklaracjom wymienione przykładowo państwa mają inne cele, niż obrona określonych wartości etycznych. Po drugie, państwa te mogą bardzo łatwo wpływać na kształt polskiej polityki, a konkretnie właśnie poprzez składanie różnych ładnie brzmiących deklaracji etycznych. Należy bowiem pamiętać, że prawidłowe rozpoznanie układów motywacji u ludzi, na których postępowanie chce się wywierać wpływ, ma zasadnicze znaczenie dla skuteczności wszelkich procesów sterowania społecznego, przy czym najważniejsze jest właśnie rozpoznanie typu motywacji dominujących w danym społeczeństwie[3].

Podstawowy problem polskiej polityki – szczególnie zagranicznej – polega na tym, że inne niż etyczne motywacje i normy na dobrą sprawę nie odgrywają w niej żadnej roli. Polska polityka charakteryzuje się więc wręcz skrajną jednostronnością, gdyż działania polityczne, czy to polskich, czy też zagranicznych polityków, interpretowane są wyłącznie przez pryzmat ich moralnej słuszności. Jak wskazuje J. Kossecki, autonomiczny system sterowania społecznego oparty na wyłączności etyki praktycznie nigdzie nie występuje, można jednak wysunąć hipotezę, że dominuje on w cywilizacji tybetańskiej, która ma wyraźnie charakter sakralny[4].  Kazus Polski natomiast przykładem takiego systemu nie jest, i to z prostego powodu: Polska nie jest autonomicznym systemem sterowania społecznego. To stwierdzenie prowadzi nas do kolejnego zagadnienia, a konkretnie kwestii źródła norm etycznych, które – przynajmniej werbalnie – wyznawane są przez polską klasę polityczną.

Jakie są to wartości etyczne? Pełen ich opis znajdziemy w pismach Jana Józefa Lipskiego. Podstawowa zasada etyki Lipskiego została wyrażona w tym oto fragmencie jego najsłynniejszego tekstu pt. „Dwie ojczyzny, dwa patriotyzmy. Uwagi o megalomanii narodowej i ksenofobii Polaków”[5]

„Pojęcia etyczne naszego kręgu kulturowego zostały ukształtowane głównie przez chrześcijaństwo. Wierzących i niewierzących - uformował nas nakaz miłości bliźniego, podstawowy drogowskaz moralny naszej kultury. […] Sądzę, że szowinizm, megalomania narodowa, ksenofobia, czyli nienawiść do wszystkiego, co obce, egoizm narodowy - nie dadzą się pogodzić z chrześcijańskim nakazem  miłości bliźniego”.

Co Lipski rozumie pod chrześcijańskim nakazem miłości bliźniego? Na podstawie analizy jego wybranych pism politycznych można go skrótowo zrekonstruować w następujący sposób.

W jednym ze swoich tekstów Lipski pisze o krucjacie ludzi dobrej woli przeciw złu, tłumacząc, na czym jego zdaniem polega ta walka: „walka o dobro nie może nie być związana z konkretnymi konfliktami społecznymi, w których naturalnym miejscem chrześcijaństwa, ze względu na jego treści etyczne, jest solidarność z szukającymi sprawiedliwości i wolności zarazem”[6].  W ramach krucjaty ludzi dobrej woli przeciwko złu największym zagrożeniem dla Lipskiego był totalizm: „Na plan pierwszy coraz wyraźniej wysuwa się przeciwstawienie totalizm – demokracja. Dziwi, że stało się to tak późno, że inne przeciwstawienie od dawna mylące we Wschodniej Europie, lewica – prawica, mąciło rozeznanie w sytuacji”[7]. To ostatnie sformułowanie jest kluczowe dla zrozumienia myśli Lipskiego, a jak to zostanie później pokazane, także światopoglądu dominującego w polskim społeczeństwie. Lipski przyjmował bowiem istnienie prawicy i lewicy zarówno wśród katolików, jak i socjalistów. Dla niego – przedstawiciela lewicy laickiej – naturalnym sojusznikiem była lewica katolicka, gdyż dla obu tych środowisk kluczowe jest „przekonanie o niebezpieczeństwie zapoznawania problemu osoby ludzkiej jako wartości nadrzędnej i w żadnym wypadku nieredukowalnej. To przede wszystkim umożliwia dialog na podstawie wspólnych wartości. Z pewną przesadą można powiedzieć, że dialog staje się możliwy dzięki chrystianizacji filozofii wartości przyjmowanej przez lewicę laicką”. I dalej:  „Jak widać, sferą wartości wspólnych jest sfera wartości moralnych”[8]. Warto przytoczyć także i te słowa: „Najwyższą wartością jest dla polskich socjalistów człowiek, jednostka samorealizująca się w społecznym współdziałaniu. Różne formy i struktury życia społecznego: naród, państwo, grupy i instytucje społeczne, rodzina, wszelkie wspólnoty ludzkie są więc dobrami wtórnymi i służebnymi. Jednak są dobrami o fundamentalnym dla człowieka znaczeniu, stwarzającymi rozległą i decydującą dla rozwoju jednostki sferę więzi moralnych. Można by je długo wyliczać: miłość, solidarność, odpowiedzialność, tolerancja, patriotyzm…Ciekawe i ważne, że w długim procesie historycznym jedną z takich więzi moralnych staje się poszanowanie woli większości, czyli demokracja – jeśli nie narusza praw jednostki i praw mniejszości”[9].  Ostatnie zdanie jest ważne z tego powodu, że wyraża myśl ugruntowania idei demokracji w sferze moralności, a nie ideologii.

Lipski wielokrotnie wypowiadał się na temat tego, jak Polacy powinni kształtować swoje relacje z innymi państwami. Przykładowo: „W szerszej ojczyźnie, Europie, do której dążymy, nie może być miejsca na szowinizm i ksenofobię – ani też na megalomanię narodową. Będziemy musieli od nowa układać sobie stosunki z ościennymi narodami, nie tylko w płaszczyźnie politycznej czy gospodarczej – ale i psychologicznej. Wejdziemy do Europy, w której istotną rolę odgrywają i będę ogrywać Niemcy”[10].  Niemcy odgrywały też bardzo ważną rolę w piśmiennictwie Lipskiego – dużo o nich pisał, a Niemcy chętnie tłumaczyli jego teksty i publikowali u siebie. Bez wątpienia można go nazwać jednym z architektów tego, co nazywane jest „polsko-niemieckim pojednaniem”. We wspomnianym już eseju „Dwie ojczyzny, dwa patriotyzmy” Lipski jako pierwszy polski intelektualista w taki sposób wzywał Polaków do uznania swoich win wobec Niemców: „Zło nam wyrządzone, nawet największe, nie jest jednak i nie może być usprawiedliwieniem zła, które sami wyrządziliśmy. Wysiedlanie ludzi z ich domów może być w najlepszym razie mniejszym złem, nigdy - czynem dobrym. To prawda, że z pewnością nie byłoby sprawiedliwe, by naród napadnięty przez dwóch zbirów miał sam płacić na dodatek wszystkie tego koszty. Wybór wyjścia, które - jak się zdaje - jest mniejszą niesprawiedliwością, wybór mniejszego zła, nie może jednak znieczulać na zagadnienie moralne. Zło jest złem, a nie dobrem, nawet gdy jest złem mniejszym i niemożliwym do uniknięcia. Trudno: albo chce się być chrześcijaninem, albo nie...”[11]. Wzywał także do uznania naszych win wobec Ukraińców, pisząc: „A z upływem czasu stępiła się nienawiść panująca tuż po wojnie, przynajmniej w społeczeństwie polskim, na skutek przykrych doświadczeń polegających na masowych mordach polskiej ludności cywilnej przez sfaszyzowane grupy i oddziały nacjonalistów ukraińskich (przy jednoczesnym wypieraniu z pamięci własnych win, głównie międzywojennych i z okresu wysiedleń masowych w Polsce południowo-wschodniej) […]”[12]. I dalej: „Umacnia się stale zrozumienie potrzeby oparcia stosunków między narodami o zasady etyki chrześcijańskiej – a więc rośnie potrzeba, by obydwa narody, przez swoich obdarzonych autorytetem przedstawicieli, powiedziały do siebie: „wybaczamy i prosimy o wybaczenie”. Słowa te powinny paść ze strony polskiej. Zostawmy na boku pytanie bezpłodne, kto komu ma ile do wybaczenia i kto więcej. Jeśli chce się żyć w kręgu etycznej cywilizacji chrześcijańskiej, takie pytania są w ogóle nie na miejscu. Ale pierwszeństwo Polaków w takim odezwaniu się winno wynikać stąd, że dzięki korzystniejszemu dla Polaków niż dla Ukraińców układowi spraw politycznych – Polakom łatwiej by to przyszło, bo bardziej wykształciły się ośrodki autorytetu narodowo-społecznego”[13].

U Lipskiego natomiast nie znajdziemy postulatów tego, by państwo polskie analizowało, jakimi interesami kierują się państwa ościenne, i jakimi interesami powinno się samo kierować. Nie dziwi więc treść notki poświęconej Lipskiemu w „Abecadle Kisiela”: „Mój przyjaciel, który mnie potwornie denerwuje swoim humanizmem, demokratyzmem i nie wiem czym, frazesami. Zawsze się kłócimy, ale jest to człowiek święty. Ja mu powiedziałem kiedyś: „Ty jesteś święty osioł”. Ale się nie obraził. […]”[14]. Problem niestety polega na tym, że Lipski wywarł przemożny wpływ na ukształtowanie się światopoglądu nie tylko współczesnych elit politycznych, ale większości polskiego społeczeństwa. Wychowankami Lipskiego są zarówno Adam Michnik, jak i bracia Kaczyńscy. Ten „święty osioł” ukształtował światopogląd całego obozu postsolidarnościowego – w końcu jego „Dwie ojczyzny, dwa patriotyzmy” były bardzo szeroko kolportowane właśnie wśród członków Solidarności.

W tym miejscu należy postawić pytanie zasadnicze o to, czy takie programowanie etyczne leży w interesie Polski. Pomijając kuriozalność faktu, że wieloletni przywódca polskiej masonerii notorycznie odwołuje się do zasad etyki chrześcijańskiej należy zwrócić uwagę na to, że programowanie etyczne jest jedną z podstawowych strategii działania masonerii. Zwraca na to uwagę J. Kossecki:

„Organizacje polityczne i kręgi społeczne zwalczające wolnomularstwo, traktowały je jako coś w rodzaju sztabu, który kierował rewolucją - a właściwie rewolucjami w różnych krajach. Rzeczywistość była jednak inna. Wpływ masonerii na rewolucję burżuazyjną miał charakter sterowania pośredniego nie zaś bezpośredniego - jego istotą było programowanie odpowiednich systemów norm ideologicznych i etycznych. W warsztatach wolnomularskich odbywało się programowanie ideologiczne w duchu ideologii Oświecenia, której praktyczna i konsekwentna realizacja, w warunkach istnienia absolutyzmu i silnych pozostałości feudalizmu, musiała prędzej czy później doprowadzić do rewolucji burżuazyjnej, którą loże bynajmniej nie musiały bezpośrednio kierować”[15]. I dalej: „Komunizm […] jest dla Kościoła i religii - wbrew pozorom – mniej groźny niż np. masoneria, bowiem stojąc na stanowisku ateistycznym lub przynajmniej czysto laickim, oddziałując na ludzi o dominujących motywacjach ideologicznych nie zaś etycznych, nie może przyciągnąć swą ideologią ludzi o dominujących motywacjach etycznych odczuwających potrzebę religii, natomiast wolnomularstwo stanowi coś w rodzaju systemu kwasireligijnego i dlatego może takich ludzi przyciągnąć odrywając ich stopniowo od Kościoła”[16]. J. Kossecki zwraca uwagę na rzecz o zupełnie fundamentalnym znaczeniu: największym zagrożeniem płynącym ze strony masonerii jest właśnie to, że działa ona za pomocą metod sterowania pośredniego, a więc metod wychowawczych, przejmując kontrolę nad normami ideologicznymi i etycznymi danego społeczeństwa. A ponieważ w polskiej tradycji politycznej to właśnie normy etyczne odgrywały decydującą rolę, przejęcie kontroli nad Polską jako systemem sterowania społecznego wymaga przejęcia kontroli nad definiowaniem treści norm etycznych. I to się właśnie stało, w czym Jan Józef Lipski i w dużej mierze kierowany przez niego KOR odegrał rolę zupełnie fundamentalną.

Mogło dojść do tego nie tylko dzięki obniżeniu autorytetu Kościoła w oczach polskiego społeczeństwa – w czym masoneria i cała lewica odegrały rolę decydującą – , ale także poprzez obniżenie w szeregach polskiego duchowieństwa wiedzy na temat prawa naturalnego i etyki katolickiej. Nie dziwi więc treść wpisu ostatnio umieszczonego przez jednego z przedstawicieli polskich tradycjonalistów na Facebooku,  w którym  przytacza słowa wygłoszone przez księdza odprawiającego mszę w jednym z polskich kościołów: „Zgromadziliśmy się dziś by dziękować Panu Bogu za wolność, którą przed 25 laty nas obdarzył, za te wspaniałe lata, kiedy nasza ojczyzna może rozwijać się w duchu demokracji i wolności”. I dalej: „[…] i pośród nas są tacy, którzy nie dostrzegają zdobyczy demokracji i tego, co się wydarzyło przez ostatnie lata. Tacy to rozbijają jedność społeczeństwa. Jedni chcą, mimo trudności, spoglądać z optymizmem w przyszłość i budować, inni, jak te wilki, o których czytamy, tylko krytykują i narzekają. Nie bądźmy jak te wilki, tylko radośnie budujmy, jak nakazuje Chrystus. Amen”.

Idea cywilizacji łacińskiej jako cywilizacji personalistycznej zakłada, że każdy człowiek obdarzony jest wolną wolą i rozumem, i posiada sumienie, którym powinien się kierować. Ideał ten nie zakłada jednakże subiektywizmu ocen moralnych, lecz zakłada odpowiednie kształtowanie rozumu i sumienia przez wychowanie. Ponadto na gruncie nauki Kościoła katolickiej o grzechu pierworodnym przyjmuje się, że zarówno ludzki rozum, jak i wolna wola są na tyle osłabione, że potrzebny jest autorytet Kościoła, który będzie dokonywał wykładni treści prawa naturalnego, tak by wierni w każdej sytuacji mieli pewność co do tego, co jest czynem dobrym moralnie a co nie. Niestety, te podstawowe zasady, na których została zbudowana cywilizacji łacińska dawno zostały zapomniane w polskim społeczeństwie.

Oczywiście skorelowane jest to z przejmowaniem kontroli nad polskim normotypem etycznym przez ośrodki kierownicze, którym dobro Polaków niekoniecznie leży na sercu. Używają one łatwowierności i dobrej woli Polaków do odwracania ich uwagi od tego, że oprócz norm etycznych, istnieją jeszcze inne, w tym także ekonomiczne i witalne. Co gorsza: wytwarzają w Polakach wręcz negatywny stosunek do pojęcia „interesu” czy „racji stanu”, sprytnie łącząc te pojęcia z „egoizmem”, „egoizmem narodowym”, a stąd już tylko jeden krok do „nacjonalizmu”. Takie programowanie siłą rzeczy musiało doprowadzić do tego, że polska klasa polityczna zatraciła zdolność myślenia w kategoriach interesu systemu społecznego, którym – formalnie – kierują.

Odwrócenie tego procesu jest możliwe tylko wtedy, jeśli „oprogramowaniu” etycznemu stworzonemu przez wrogie Polsce ośrodki kierownicze zostanie przeciwstawiony taki program, który będzie leżał w interesie Polski jako systemu sterowniczego. Natomiast samo negowanie aktualnego programu – dość popularne w kręgach polskiej prawicy – jest z punktu widzenia procesów sterowniczych działaniem jałowym.

Magdalena Ziętek

aw


[1] Por. J. Kossecki, Tajniki sterowania ludźmi, Warszawa 1984, s. 75-80.

[2] J. Kossecki, Cybernetyka społeczna, Warszawa 1981, s. 321.

[3] Por. J. Kossecki, Tajniki sterowania ludźmi, Warszawa 1984, s. 75-80.

[4] J. Kossecki, Podstawy nowoczesnej nauki porównawczej o cywilizacjach, Katowice 2003, s. 197.

[5]  Tekst dostępny pod linkiem: http://otwarta.org/wp-content/uploads/2011/11/J-Lipski-Dwie-ojczyzny-dwa-patriotyzmy-lekkie3.pdf.

[6] J.J. Lipski, Pisma polityczne. Wybór, Warszawa 2011, s. 37.

[7] J.J. Lipski, Pisma polityczne, s. 56.

[8] J.J. Lipski, Pisma polityczne, s. 60.

[9] J.J. Lipski, Pisma polityczne, s. 488.

[10] J.J. Lipski, Pisma polityczne, s. 494.

[11] Dwie ojczyzny, 19

[12] J.J. Lipski, Pisma polityczne, s. 317.

[13] J.J. Lipski, Pisma polityczne, s. 317.

[14] S. Kisielewski, Abecadło Kisiela, Warszawa 1990, s. 59-60.

[15] J. Kossecki, Historia systemu sterowania społecznego Kościoła Katolickiego, Kielce 1999, s. 67.

[16] J. Kossecki, Historia systemu sterowania społecznego Kościoła Katolickiego, s. 118.





pobierz artykuł jako PDF

| komentarzy: 2

| odsłon: 3452

|

 



Musisz być zalogowany i zweryfikowany by dodawać komentarze.


| 2014-06-11 20:48:41
"...Co gorsza: wytwarzają w Polakach wręcz negatywny stosunek do pojęcia „interesu” czy „racji stanu”, sprytnie łącząc te pojęcia z „egoizmem”, „egoizmem narodowym”, a stąd już tylko jeden krok do „nacjonalizmu”. Takie programowanie siłą rzeczy musiało doprowadzić do tego, że polska klasa polityczna zatraciła zdolność myślenia w kategoriach interesu systemu społecznego, którym – formalnie – kierują. ..." - znakomite! W taki sposób wolnomularze wykastrowali polskie elity. A Sekta Posoborowa, przez swój szantaż moralny oparty o bełkot na temat "miłośmierdzia" (karykatury miłosierdzia, sprowadzającej sie do indyferentnego przyzwolenia na bezkarność) - wykastrowała polskie masy. W dużym stopniu, Sekta Posoborowa działała pod wpływem braci fartuszkowych pokroju Lipskiego i jeko kumpli a takze uczniów.
| 2014-06-11 20:49:47
„Komunizm […] jest dla Kościoła i religii - wbrew pozorom – mniej groźny niż np. masoneria, bowiem stojąc na stanowisku ateistycznym lub przynajmniej czysto laickim, oddziałując na ludzi o dominujących motywacjach ideologicznych nie zaś etycznych, nie może przyciągnąć swą ideologią ludzi o dominujących motywacjach etycznych odczuwających potrzebę religii, natomiast wolnomularstwo stanowi coś w rodzaju systemu kwasireligijnego i dlatego może takich ludzi przyciągnąć odrywając ich stopniowo od Kościoła” - znakomite!















RSSRSS FacebookFACEBOOK COPYRIGHT © 2011 KONSERWATYZM.PL