Ten tyran od kilku miesięcy morduje ludzi. Nasyła na nich czołgi, snajperów i tajną policję. Miarka się przebrała. Waszyngton przestał grozić mordercy palcem i zapowiada, że "nie jest niezastąpiony". To może oznaczać wojnę.
Stany Zjednoczone oskarżyły w poniedziałek syryjską armię o barbarzyństwo po kolejnych przypadkach brutalnego tłumienia demonstracji w Syrii. Departament Stanu powtórzył także stanowisko, że syryjski prezydent Baszar el-Asad stracił legitymację do rządzenia. Departament Stanu nawiązał do śmierci 12-letniego Talhata Dalata, który - według organizacji praw człowieka - zmarł w sobotę od postrzału zadanego mu przez policjanta w czasie demonstracji.
"Postępowanie służb bezpieczeństwa, w szczególności jeśli chodzi o przypadki barbarzyńskiego strzelania do ludzi, aresztowania na wielką skalę młodych mężczyzn i chłopców, tortury i inne przypadki naruszania podstawowych praw człowieka, jest karygodne" - głosi komunikat rzeczniczki Departamentu Stanu Victorii Nuland. W oświadczeniu napisano, że prezydent Asad "jest przyczyną braku stabilności w Syrii, a nie kluczem do ustabilizowania sytuacji" i szef państwa "musi zrozumieć, że nie jest niezastąpiony". Departament Stanu dodał, że osoby "odpowiedzialne za zbrodnie muszą ponieść karę".
Dziennik.pl
Od Redakcji: Czyżby laureat Pokojowej Nagrody Nobla wybierał się na kolejną wojenkę? /sn/
Całość na:http://wiadomosci.dziennik.pl/swiat/artykuly/347593,usa-groza-krwawemu-dyktatorowi-bedzie-wojna.html
Dodał Stanisław A. Niewiński