Idea jest szczytna, co – w założeniach RAŚ – ma się przełożyć na wzrost notowań tej formacji. Cóż, zanim zacznie się jej przyklaskiwać, może warto przypatrzeć się dokładniej koncepcji decentralizacji, jaką przedstawia ugrupowanie?
Konepcję RAŚ łatwiej będzie zrozumieć, gdy skonfrontuje się ją z alternatywną propozycją, której podstaw należy szukać w Katolickiej Nauce Społecznej.
Kluczową figurą KNS jest zasada subsydiarności. Zasada ta znajduje oparcie w antropologii rozwiniętej przez św. Tomasza z Akwinu, zgodnie z którą człowiek jest istotą myślącą i wolną, a w związku z tym, zdolną do przejęcia odpowiedzialności za siebie i swoje otoczenie. Celem każdego człowieka powinno być dążenie do osiągnięcia własnej doskonałości, czyli aktualizacji potencjalności swojej natury. Podstawowym założeniem arystotelesowsko-tomistycznej filozofii politycznej jest twierdzenie o społecznej naturze człowieka. Oznacza ono, że jedostka może osiągnąć swoją doskonałość wyłącznie z pomocą innych, jak również we współpracy z innymi. Człowiek może rozwijać się więc tylko we wspólnocie. Podstawową wspólnotą odpowiedzialną za rozwój jednostki jest rodzina. Dalej są to: wspólnota lokalna, państwo oraz Kościół, jako wspólnota wszystkich ochrzczonych.
Zgodnie z tą koncepcją, państwo pełni rolę służebną. Jego rolą jest dopomaganie ludziom w realizowaniu zadań odpowiadających ich naturze. Dlatego też państwo powinno brać na siebie tylko te zadania, których realizacja jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania całej wspólnoty, a które nie mogą być realizowane na poziomie indywidualnym czy lokalnym.
W świetle przedstawionej koncepcji, należy krytycznie oceniać wszelkie próby centralizacji władzy. Na szczególną krytykę zasługuje aktualna tendencja, która polega na centralizacji władzy nie tylko na szczeblu państowym, ale przede wszystkim europejskim (UE) czy też nawet globalnym (ONZ). Skutki tego procesu skrywane są przed opinią publiczną za parawanem ideologii demokracji, której orędownicy twierdzą, że uczestniczenie w wyborach zapewni ludziom dostęp do władzy. Ideolodzy demokracji mijaję się jednak z prawdą, gdyż w każdym scentralizowanym systemie jednostka traci kontrolę nad sobą samą, a maszerowanie do urn i wybieranie polityków, którzy nie są przed nikim odpowiedzialni, stanowi tylko pozór takiej kontroli.
Zachowanie kontroli jednostki nad sobą samą może zostać zabezpieczone wyłącznie w systemie, w którym punkt ciężkości spoczywa na wspólnotach lokalnych. To tam właśnie realizowana jest polityka, która bezpośrednio wpływa na jakość życia obywatela. Drogi, szkoły, place zabaw dla dzieci, oczyszczalnie śmieci, parki itp., czyli wszystko to, co jest związane z codziennym życiem obywateli. Dlatego też to wspólnoty lokalne powinny być sercem każdego systemu politycznego. Ustrój polityczny takich wspólnot powinien być tak skonstruowany, aby jednostka była wręcz zmuszona do tego, by przejąć odpowiedzialność za swoje najbliższe otoczenie. Dlatego też – moim zdaniem - powinien zostać wprowadzony zakaz uczestniczenia partii politycznych w wyborach samorządowych. Polityka partyjna jest jak wrzód, który niszczy każdą wspólnotę polityczną. W wyborach samorządowych powinny uczestniczyć wyłącznie lokalne komitety wyborcze oraz indywidualni kandydaci. Tym samym wyborcy zaczęliby dostrzegać bezpośredni związek między własnymi decyzjami oraz ich skutkami, w postaci niższej albo wyższej jakości życia. W obecnym systemie, cała odpowiedzialność przerzucana jest na partie i urzędników, czyli na „nich”, którzy z „nami” nie mają nic wspólnego. Obywatele czują się zwolnieni z wszelkiej odpowiedzialności za swój własny los. Częściowo też słusznie, gdyż partie dążą do władzy nie po to, żeby obywatelom żyło się dobrze, tylko żeby dorwać się do korytka. A korytko to między innymi urzędnicze posadki na szczeblu gmin, powiatów i województw.
Postulaty RAŚ są propozycją pogłębienia tego korytka. Bo oto pojawić ma się jakiś nowy szczebel podziału administracyjnego państwa, czyli autonomia regionalna. Być może miałby się on pokrywać z istniejącymi województwami, które zostałyby wyposażone w jakieś dodatkowe kompetencje. A dodatkowe kompetencje to dodatkowe etaty urzędnicze. Model proponowany przez RAŚ jak żywo przypomina model RFN. Państwo niemieckie jest państwem federalnym, w którym każdy Bundesland ma swoją własną konstytucję, trybunał konstytucyjny, parlament, ministerstwa, urzędy, itp. Można by powiedzieć, pełna decentralizacja. Coż z tego, jeśli gminy są słabe, nie mówiąc już o „kompetencjach indywidualnych”. To biurokracja rządzi RFN. Urzędnicy administrują jednostkami, tak jak zarządza się fabryką.
Jestem przeciwko koncepcji regionalizacji proponowanej przez RAŚ. Jestem za wzmocnieniem gmin, likwidacją powiatów, jak również za ograniczeniem kompetencji przypisywanych województwom. Jestem za tworzeniem silnych gmin, które będą zbierać podatki i ich część wysyłać do centrali. Jestem za tym, żeby to rząd musiał gminy prosić o dodatkowe środki finansowe, a nie odwrotnie. Jeśli chodzi o prowadzenie polityki regionalnej, jestem za tworzeniem ośrodków koordynacyjnych, które będą platformą komunikacyjną dla gmin. I to wszystko. Tylko w ten sposób obywatele będą zmuszeni do wzięcia odpowiedzialności za siebie i swoje otoczenie. Tylko w ten sposób nikt nie będzie mógł swojej bezczynności tłumaczyć „innymi”, czyli państwem i partyjnymi funkcjonariuszami. Czyli: jak se pościelisz, tak się wyśpisz.
Koncepcja RAŚ jest natomiast: po pierwsze próbą rozbicia wspólnoty państwowej. Po drugie, wprowadza dodatkowe struktury biurokrytyczne na poziomie regionalnym. Po trzecie, osłabia gminy. Po czwarte, nie zwiększa wpływu jednostki na jej własny los. Po piąte, regionalizacja doprowadzi do przeniesienia partyjnych walk politycznych, toczonych na poziomie centralnych, na poziom regionalny.
Jestem więc przeciwko RAŚ-owej koncepcji decentralizacji. Jednocześnie nie liczę na to, że znajdzie się JAKAKOLWIEK partia polityczna, które będzie walczyć o urzeczywistnienie idei, którą tutaj naszkicowałam. Korytko zawsze kusiło i zawsze będzie kusić. Dobrze żyje się na koszt innych – dodatkowo twierdząc, że się „coś” robi dla tych, których w rzeczywistości się obrabia. RAŚ jest tak samo zakłamaną formacją jak te, które sam krytykuje. A wyborcy, w odruchu stadnym, grzecznie zagłosują.
Podsumowując mój wywód: decentralizacja – tak. Natomiast koncepcji decentralizacji à la RAŚ zdecydowanie mówię – nie.
Magdalena Ziętek
[aw]