Libia: czy to koniec wojny?

19 lipca 2011 | Formacyjne

Tylko Kaddafi jest w stanie uratować NATO od całkowitej kompromitacji. Jeśli jednak rozpoczną się rozmowy, to nie na innych warunkach niż te, które zaproponował Kaddafi już 4 miesiące temu.

Izraelski portal wywiadowczy Debka twierdzi, że wojna w Libii faktycznie się zakończyła. W czwartek 14 lipca, amerykański prezydent Barack Obama zadzwonił do rosyjskiego prezydenta Dmitrija Miedwiediewa z prośbą o prowadzenie przez Moskwę negocjacji między Muammarem Kaddafim a NATO.


Od minionej soboty (9.07) loty bojowe NATO są faktycznie wstrzymane. Wydaje się to być wielkim zwycięstwem libijskiego przywódcy, szczególnie w kontekście wydanego za nim przez Międzynarodowy Trybunał Karny nakazu aresztowania.


Tylko Kaddafi jest w stanie uratować NATO od całkowitej kompromitacji. Jeśli jednak rozpoczną się rozmowy, to nie na innych warunkach niż te, które zaproponował Kaddafi już 4 miesiące temu. Kaddafi miałby zrezygnować (nie do końca jednak wiadomo z czego, ponieważ formalnie, żadnego stanowiska nie zajmuje), w zamian za udział jego ludzi w rządzie wespół z przedstawicielami rebeliantów, i oczywiście możliwość pozostania w kraju.


Kluczem do całej sytuacji wydaje się być postawa Libijczyków, którzy w przeważającej większości popierają jednak Kaddafiego, czemu co jakiś czas, dają m.in. wyraz w najliczniejszych w historii tego państwa demonstracjach.


NATO nie może również wiecznie ignorować poczynań garstki libijskich rebeliantów, o których zrobiło się głośno w mediach po raporcie Human Rights Watch. Francuskie zrzuty broni dla Berberów spowodowały nic więcej jak tylko plądrowanie miast i wsi. Rebelianci gdyby nawet zajęli się tylko walką, nie są w stanie pokonać większości Libijczyków skupionych wokół władzy w Trypolisie, nawet przy wsparciu lotniczym NATO, z czego przywódcy sojuszu doskonale zdają sobie sprawę. Co jakiś czas w prasie pojawiają się informacje o tym, że lotnictwu NATO kończą się zapasy potrzebne do prowadzenia operacji. Jak dotychczas wykonano 15 000 misji lotniczych, oraz 6 000 bombardowań.


Europejskie Centrum Analiz Geopolitycznych



http://www.geopolityka.org/index.php/libia-2011/940-libia-czy-to-koniec-wojny


A. ME.



pobierz artykuł jako PDF

| komentarzy: 9

| odsłon: 1063

|

 



Musisz być zalogowany i zweryfikowany by dodawać komentarze.


| 2011-07-19 13:29:22
Kaddafi....wiadomo Katechon:)
| 2011-07-19 13:35:04
Nasz katechon się trzyma !!!!
Qba
| 2011-07-19 13:57:37
Klany zatrzymały się w granicach własnych terytoriów i nie chcą pomagać rebeliantom. Kaddafi opłacił najemników(ponoć również z Polski), a przed wojną kupił chyba Leopardy od Niemców(tego nie jestem pewien). Moim zdaniem Obama chce zakończyć wojnę z powodu negocjacji budżetowych z Republikanami(uzyskanie zgody na podniesienie limitu zadłużenia w zamian za cięcia w budżecie).
| 2011-07-19 16:14:27
Polscy komuniści też się cieszą - http://kompol.org/start/Kadafi_zyczenia.html
| 2011-07-19 17:45:13
@ Katechon - link 10/10. Nie chodzi, jak widać, o prawicowość, lewicowość, konserwatyzm, komunizm, nazizm, talibanizm czy jamahiriję, a o osobowość pro-autorytatną. Hans Eysenck - wybitny XX wieczny psycholog angielski stwierdza: "Podsumowując, związek między osobowością a skłonnością do wyznawania autorytarnych poglądów zdaje się być niewątpliwy i ma podstawy genetyczne, co oznacza, że ideologii nie można rozpatrywać jedynie w terminach racjonalnych przekonań. Akceptowanie lub odrzucanie przekonań o określonej treści jest w dużej mierze uwarunkowane czynnikami genetycznymi, zupełnie nieistotnymi z filozoficznego punktu widzenia. Szczególnie interesujący wydaje się związek pomiędzy wysokimi wynikami w skali P, siłą przekonań i autorytaryzmem." Podpatrywanie umysłu, Gdańsk 2000, s. 270. W myśl tej teorii rys psychologiczny "autorytarysty" jest podobny u przedstawicieli różniących się ideologii. Biologia daje podstawy psychofizyczne, a wpływ środowiska podsuwa najbliższy dostępny "jedynie słuszny" model do bronienia. Od siebie dodam uwagę intuicyjno-analityczną, że być może obecni tu totalitaryści, którzy nadziei na wymarzony ustrój upatrują w brutalnej sile, gdy widzą, że inni despoci popadają w kłopoty, czują z nimi jakąś solidarność. Pojawiają się rozruchy, despoci są po latach wyłapywani i stawiani przed sądami, więc Ci nasi potencjalni pewnie myślą: "kurcze to nie nasza ideologia, ale naszemu wodzowi też niewdzięczny lud i wrogie siły mogłyby coś takiego zgotować". Być może to kwestia współczucia, że chłopak nie z naszej bajki, ale jednak mentalnie podobny do nas, a oni "mu krzywdę robią". Gdy ma miejsce katastrofa gdzieś na świecie, to zwykle interesuje nas, czy wśród ofiar są Polacy, bo Polacy są podobni do nas i ich nam jest najbardziej szkoda. Analogicznie w przypadku pokrewieństwa osobowościowego może istnieć solidarność typu psychofizycznego. Niemniej trudno jest wniknąć w czyjąś głowę, a sami zainteresowani racji zwykle nie przyznają, bo włącza się naturalny mechanizm obrony ego ;). PS. Dobrą ilustracją "pantotalitaryzmu" jest sojusz falangistów z maoistami: "zamordyzm ponad wszystko, a potem się będziemy kłócić jaki" ;).
| 2011-07-19 19:56:19
Primo - był świetny artykuł niedawno o pojęciu katechona na portalu, tam wszystko jest bardzo prosto wyłożone. Tak, Kaddafi jest katechonem,ale tylko w tym publicystycznym znaczeniu i w małym zakresie - jako ten który lokalnie powstrzymuje większe zepsucie i dalszy upadek. Nie wiem czy niektóre komentarze biorą się ze złej woli, czy katechon jest utożsamiany tylko i wyłączenie z jednym znaczeniem - jako katolickiego męża stanu, broniącego wiary et cetera. Secundo - z tą "osobowością pro-autorytarną" to nawet jako dowcip bardzo nędzne.
| 2011-07-19 22:32:16
Inquisitor Laurencius - w ten sposób, można przedefiniować każdy termin i wprowadzić mętlik do dyskursu, który winien być prosty (lecz nie prostacki!) i czytelny. Tworząc nową definicję katechona, obowiązującą tylko na tym portalu, zaczęto bawić się w kolejnego Hegla czy innego Fichtego, czyli hochsztaplerów filozoficznych. Pomijam już fakt, że porównywanie dyktatury Kadafiego z potencjalnym zachodnim liberalizmem po obaleniu przywódcy Libii jest primo - gdybologią, secundo - zestawianiem pralki z lodówką. Co do samego newsa - gdyby nawet same USA chciały poważnie postawić na swoim, zmietliby Libię w ciągu 24 godzin.
| 2011-07-20 00:07:06
1. Teoria katechonu to alibi, żeby przykryć poparcie dla satrapy. Owszem Profesor poparł to analizą semantyczną, ale gdy rozważyć konkretną argumentację o uznaniu Kaddafiego za katechona, to jest ona nie do obrony. Nie mamy apriorycznej wiedzy, o tym czy rebelianci sprowadzą zło większe niż Kaddafi, gdy wygra. On już wysadził samolot z cywilami, a oni jeszcze nie... 2. Popieranie kanalii stało się tu po prostu modne. Jakim katechonem jest Mladić? Kogo powstrzymuje stojąc przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym? Można coś traktować w trakcie, jako mniejsze zło, ale popierając dziada, który nie ma władzy? Nie ma tu mowy o motywach taktycznych, a wydano list jego w obronie. Po prostu niektórzy czują miętę do tego typu osobowości i zracjonalizowali ją sobie teorią, która znosi im wątpliwości moralne. 3. Przykrym jest, że słowo katechon fonetycznie może kojarzyć się z katechizmem, katechezą itd. Ktoś, kto nie jest zorientowany w "specyfice terminologicznej portalu", a trafi tu z wyszukiwarki intuicyjnie może odebrać ten "tytuł" jako przynależny osobie uświęconej do walki przez katolików (jako taki katechetyczno-katechizmowy dżihadowiec katolicki). To nie jest prawidłowe rozumienie, ale po co powodować takie skojarzenia? Mózg ludzki sporą część informacji przetwarza nieświadomie... Dlaczego ktoś chce naszą wiarę maczać w czymś takim? 4. Kaddafiemu czy Mladićowi obrona przez portal w niczym nie pomaga, więc jaki ma to taktyczny sens? Żaden! Zatem to nie taktyka, tylko mięta.
| 2011-07-20 10:31:28
Prawdziwym katechonem jest internet. To internet powstrzymuje system od calkowitego zalamania sie, poniewaz pozwala na masowe zwolnienia z pracy zarowno w sektorze prywatnym jak i w sektorze panstwowym i dzieki temu systemowi udalo sie ochronic przed tym, co sie jeszcze 16 lat temu wydawalo nieuniknione, przed pozarciem go przez Lewiatan Socjalny, przez ludzkie zniechecenie i obciazenia budzetu panstwa. Tak przynajmniej jest we Francji i nawet w UK. We Francji to jest ewidentne i widoczne golym okiem dla kazdego. Delokalizacje do Indii ( i do innych krajow), eksternalizacja zagranice wlasciwie wszystkiego + internet podtrzymuja system.









RSSRSS FacebookFACEBOOK COPYRIGHT © 2011 KONSERWATYZM.PL